GENIALNY FORTEPIAN I UKŁON DLA MISTRZA BEETHOVENA W FILHARMONII GORZOWSKIEJ

 FILH

 Jeden z najbardziej wszechstronnych polskich pianistów, błyskotliwy komentator Konkursu Chopinowskiego w 2015 roku, pod wrażeniem jego talentu byli m.in. Wojciech Kilar i Witold Lutosławski. Paweł Kowalski wystąpi w Filharmonii Gorzowskiej w koncercie poświęconym muzyce Ludwiga van Beethovena. Nam opowiada m.in. o przyjaźni z Lutosławskim oraz o tym, dlaczego jako nastolatek zakochał się w muzyce Beethovena.

 Filharmonia Gorzowska: Witold Lutosławski, którego postać jest nierozerwalnie związana z początkiem Pana kariery muzycznej mawiał, że „fortepian nie ma dla niego tajemnic”. Dla Pana wciąż ma? Jest Pan dziś przecież uznawany za jednego z najbardziej wszechstronnych polskich muzyków.

Paweł Kowalski: Lutosławski mówił to jako kompozytor również po studiach pianistycznych.
Dla mnie jako dla pianisty – wykonawcy nie kompozytora, fortepian, na szczęście, nadal ma wiele tajemnic. To jest jeden (nie jedyny)  z elementów, które mobilizują do uczenia się nowych utworów ( ostatnio n.p. fascynującego Koncertu fortepianowego fis moll Aleksandra Skriabina) lub do pracy, jakby od nowa, nad utworami, które znamy od lat, a jednak za każdym razem staramy się zagrać je lepiej lub inaczej niż poprzednio.

FG: Wróćmy do początków. Biletem do Pana kariery i sal koncertowych było wykonanie koncertu Witolda Lutosławskiego pod batutą Mistrza w roku 1989. Jak wspomina Pan znajomość z Mistrzem? Jaki wpływ wywarła ona na Pana dalszą przyszłość?

 

Paweł Kowalski: Ogromny. Był wspaniałym muzykiem ale także niezwykle wrażliwym i życzliwym człowiekiem. Podarował mi wspólny koncert, na którym wystąpił jako dyrygent, listy polecające oraz stypendium na studia podyplomowe. Wszystko to stało się moją wizytówką, dzięki której mogłem po raz pierwszy wejść do sal koncertowych. Oczywiście to był „tylko” początek. Zadanie polegało na tym aby w tych salach pozostać. Zagrałem do tej pory ponad czterdzieści utworów na fortepian i orkiestrę od Mozarta do Kilara, sporą dawkę muzyki kameralnej ze wspaniałymi muzykami oraz oczywiście różne programy solowe.  Ciekawość polega również na pojawianiu się kolejnych fascynacji muzycznych, które wyznaczają nam zadania na kolejne miesiące i lata.

 FG: Z okazji wejścia Polski do Unii Europejskiej francuski tygodnik Courrier International uznał Pana za jedną z czterech najciekawszych osobowości naszego kraju.

 Paweł Kowalski: Weszliśmy do Unii 16 lat temu i obyśmy w niej pozostali! To było wyróżnienie ponieważ znalazłem się tam m.in. obok mistrza olimpijskiego Roberta Korzeniowskiego.

FG: W ubiegłym roku obchodziliśmy 250. rocznicę urodzin innego mistrza – Ludwiga van Beethovena. W Filharmonii Gorzowskiej 7 maja odbędzie się koncert, który pierwotnie również dedykowany był uczczeniu tej ważnej daty. To dla Pana ważna postać?

 Paweł Kowalski: Grałem 1,3,4,5 koncert fortepianowy, Koncert potrójny w wielu składach po raz pierwszy pod dyrekcją Yehudi Menuhina, sonaty fortepianowe oraz Fantazję c moll na fortepian, chór i orkiestrę, którą chcieliśmy dla zagrać w Filharmonii w Gorzowie. Ze względu na niemożliwość spotkania się na estradzie jednocześnie chóru i orkiestry w obecnej sytuacji zagramy I Koncert fortepianowy C dur op 15, utwór pełen lekkości i energii. Będzie on kontrastem wobec powagi uwertury Coriolan oraz Eroiki. Grając wczesne utwory Beethovena z orkiestrą w zmniejszonym składzie kwintetu jeszcze bardziej odczuwam interakcję, radość prowadzenia dialogu z poszczególnymi sekcjami i instrumentami. Mam nadzieje, że będzie to odczuwalne w piątek o 19. Proszę być pewnymi, że gramy czując Państwa obecność ponieważ bez Państwa nasza praca nie ma żadnego sensu.

Koncert symfoniczny „#Beethoven” odbędzie się w piątek, 7 maja o godz. 19.00 i transmitowany będzie online na kanale YouTube Filharmonii Gorzowskiej.

 

 

3 total views, 3 views today

WSPOMNIENIE O ŚP. IRENEUSZU SZMIDCIE

Irek SIRE5

Niewiele mogę powiedzieć o Ireneuszu Szmidtcie ale jednocześnie wypowiedzieć mogę bardzo dużo. Bo wielkie staje się to, dzięki czemu można przywołać miłe wspomnienia o kimś kogo się choć trochę znało.

Na myśl o Irku czuję, że się uśmiecham. Spotykałam go we wszystkich przybytkach naszej gorzowskiej kultury: w bibliotece, muzeum, filharmonii czy teatrze. Zawsze dostrzegł znajome twarze, przywitał się, porozmawiał. Był szarmancki.

Pamiętam, świetną zabawę na małej scenie naszego teatru. Było to wiele lat temu, chyba obchodzono jubileusz artystyczny Teresy Lisowskiej. Tańczyłam także z Irkiem, a skoro ten moment zapamiętałam to na pewno był dobrym dancerem. Także w teatrze przed wielu laty spotykałam Irka na posiedzeniach Stowarzyszenia Przyjaciół Teatru czy kapituły Pierścienia Melpomeny. Z przyjemnością słuchało się profesjonalnych wypowiedzi krytyka literackiego.

Najbardziej żywe wspomnienia pozostaną mi ze spotkań autorskich, które Irek prowadził w naszej pięknej gorzowskiej bibliotece, najpierw w sali kominkowej w części zabytkowej a potem już w nowoczesnym gmachu.

Uważam, że jest to postać, która pozostawia pokoleniom miłe wspomnienia rozwoju polskiej kultury. Gorzowskiej kultury. Wielu rodzimych literatów może być wdzięcznych, że skorzystało z jego wiedzy i zaangażowania. Ja jestem Mu wdzięczna za szerzenie piękna naszego ojczystego języka.

Irku spoczywaj w Bogu.

Ireneusz Krzysztof Szmidt – poeta, dramaturg, reżyser i krytyk teatralny. Twórca „Pegaza Lubuskiego”. Prezes gorzowskiego oddziału Związku Literatów Polskich. Laureat m.in. Lubuskiego Wawrzynu Literackiego, Nagrody Kulturalnej Prezydenta Miasta Gorzowa Wlkp., Nagrody Kulturalnej Marszałka Województwa Lubuskiego. Odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżami Zasługi, Odznaką „Zasłużony Działacz Kultury” i medalami (brązowym i srebrnym) Zasłużony Kulturze „Gloria Artis”. W 2020 roku obchodził 85 rocznicę urodzin (16 września), 65 lecie pracy twórczej i 55 lecie członkostwa w Związku Literatów Polskich.

Wanda Milewska

40 total views, 40 views today

ŚP. IRENEUSZA K. SZMIDTA WSPOMINA EWA RUTKOWSKA

IREK

Moje reminiscencje ze znajomości z Ireneuszem Krzysztofem  SZMIDTEM

Ja Ireneusza znam „od zawsze”. Gdy pracowałam w domu kultury w Myśliborzu, spotykaliśmy się w WDK w Szczecinie na konkursach wojewódzkich OKR-u i na różnego rodzaju spotkaniach podsumowujących  konkursy. Nie nazywało się wtedy takich spotkań warsztatami. Ta nazwa narodziła się nieco później. IREK wtedy był znany w Szczecinie jako prowadzący swoje zespoły teatralne i kabarety. Liczył się jako poeta. Nawet kiedyś wyreżyserował z nami jakąś sztukę, którą potem zaprezentowaliśmy w Teatrze „Krypta” w podziemiach Szczecińskiego Zamku. Bywał też jurorem na naszych konkursach powiatowych w Myśliborzu. Ja wtedy tak właściwie „terminowałam” przy moim pierwszym mentorze, też reżyserze i ówczesnym  kierowniku domu kultury p. Józefie Sałku. Prawie każdego roku zapraszaliśmy IRKA na spotkania z literatami podczas organizowanych kiermaszów książki w ramach majowych Dni Kultury, Książki i Prasy. Spotkania te odbywały się w wielu ośrodkach kultury na terenie całego powiatu.Wyczytałam gdzieś, gdy mówił, że Krysię poznał podczas jurorowania  w Ogólnopolskim Spotkaniu Młodych Autorów i Kompozytorów SMAK w Myśliborzu. A Krysia jako dziennikarka przyjechała wtedy do nas, aby o imprezie napisać. No i zaiskrzyło.  Potem gdy ja zaczęłam pracować w gorzowskim WDK-u, a IREK zawitał do tego miasta, jako małżonek Krysi Kamińskiej, byliśmy już  „starymi znajomymi”. A gdy zaczęłam w WDK-u zajmować się Amatorskim Ruchem Artystycznym, a potem także Organizacją różnych szczebli  OKR-u, mogłam zawsze skorzystać z pomocy Irka.

Był jurorem konkursów recytatorskich dla dzieci i dorosłych, jurorem prezentacji różnych zespołów teatralnych. Także grup dziecięcych i  wykonawców dorosłych. Prowadził też szkolenia z tego zakresu. A gdy moje obowiązki „pęczniały” i gdy zaczęłam zajmować się  organizacją Przeglądów Grup Kolędniczych i Zapustnych, był wręcz skarbnicą wiedzy. IREK wiedział chyba wszystko. Umiał podpowiedzieć zespołom co było na tak, a co na nie. To samo dotyczyło Przeglądu PARA w dziedzinie teatrów. Wiedziałam, że mogę na Niego liczyć. Że uwagi są zawsze bardzo merytoryczne. Umiał wszystko przystępnie objaśnić. Tak, aby nikt nie czuł się niezręcznie. Ja w WDK-u zajmowałam się bardzo wieloma sprawami. Uczestniczyłam np. w imprezach czy konkursach w podległych placówkach kultury na terenie województwa gorzowskiego. Jedną z takich imprez był Ogólnopolski Konkurs Poetycki „Szuflada” w Choszcznie. W którymś roku, aby pomóc dyr. ChDK  w organizacji tego konkursu  (spotkania te zaczęły nazywać się  warsztatami), zaprosiłam na ten wyjazd  IRENEUSZA  K. SZMIDTA. I sama wtedy „z otwartą gębą” siedziałam i słuchałam pewnych pryncypiów dotyczących pisania wierszy, które głosił podczas tych warsztatów.

Tak jak we wszystkim w życiu i w pisaniu poezji obowiązują jakieś zasady. Oczywiście dyskusja była burzliwa. Bo każdy, kto zaczyna pisać wiersze, „wie najlepiej”. Ale IRENEUSZ nie narzucał niczego, tylko taktownie tłumaczył na czym polega pisanie wierszy. Że tu też COŚ obowiązuje. No i jeśli chce się o czymś pisać, najpierw trzeba to zagadnienie zgłębić. Była to piękna lekcja. Potem lekcje takie odbywały się podczas „moich” warsztatów. Gdy tuż przed  zakończeniem swojej pracy zawodowej, powołałam do życia Klub Literacki, dość szybko zaprosiłam IRENEUSZA do pomocy. I tak zaczęła się nasza współpraca  w „wyciąganiu” z szuflad i różnych „zakamarków” gorzowskich piszących. Nie tylko poezję. Choć po jakimś czasie najsilniej zaznaczyła się właśnie ta grupa literacka. Od roku 1999  przez ponad piętnaście lat  w warsztatach literackich, organizowanych przy schyłkowym WDK-u i potem w Grodzkim Domu Kultury na Zawarciu ( w wilii Paukscha przy ul. Wał Okrężny)  uczestniczyło ponad sto osób. Byli to uczestnicy w różnym wieku. Uczniowie szkół podstawowych i średnich, studenci i dorośli różnych zawodów. Przeciętnie co dwa lata wydawaliśmy antologię, którą IRENEUSZ  redagował, opatrywał wstępem i następnie był wydawcą.

Wydaliśmy pięć takich tomów. I tak narodził się Klub Literacki Poetów Okrągłego Stołu. Jest to także tytuł jednej z antologii. Nazwę wymyślił IRENEUSZ. W międzyczasie niektórym, bardziej zdolnym, wydawaliśmy indywidualne tomiki poezji, na które, jakimś cudem IREK pozyskiwał środki. Ale jak to bywa, część z uczestników poszła „swoją drogą”, część inna gdzieś zaginęła, przestając tworzyć, albo ze względu na zmianę miejsca zamieszkania, kontakt się urywał. Jednak dość duża ilość osób została z nami do końca. W pewnym czasie GDK został zlikwidowany. Co prawda zostaliśmy zaproszeni do kontynuowania warsztatów przez Miejski Klub „Jedynka”. I chyba jeszcze przez trzy lata warsztaty nadal prowadził Ireneusz. Ja się wycofałam. To nie było moje miejsce pracy. Nie chciałam dublować organizacji. IRENEUSZ był moim Mentorem. On mnie nauczył poezji. Ale moja znajomość i przyjaźń z IRENEUSZEM  i Krysią nie ograniczała się tylko do pracy. Razem byliśmy na trzech zagranicznych wycieczkach. W Hiszpanii, gdzie poznałam  ich nieprawdopodbny zmysł organizacyjny. I dzięki nim nie leżałam na plaży tylko zwiedzaliśmy okolice Barcelony. Druga wspólna wycieczka była do Włoch i na Sycylię. Ireneusz był wtedy ze swoimi córkami Kasią i Asią. I trzecia do Egiptu. To Krysia wynalazła bardzo atrakcyjną trasę. Pierwszy tydzień rejs po Nilu i zawijanie do ważnych miast dawnej kultury Egiptu, a drugi tydzień „wylegiwanie” się w Hurgadzie. Znawcy gorzowskiej kultury wiedzą, że Ireneusz i Krysia byli wydawcami miesięcznika kulturalnego „Arsenał”, wtedy i ja zostałam zaproszona do współpracy. I moja edukacja przy okazji tej współpracy nie „poszła na marne”. Dostąpiłam także zaszczytu współpracowania  z kolejnym pomysłem IRENEUSZA, Gorzowskim Czasopismem Literackim „Pegaz Lubuski”, wydawanym przez WiMBP w Gorzowie, którego red. naczelnym był IRENEUSZ K. SZMIDT. Od 2004 r. istnieje w Gorzowie Oddział Związku Literatów Polskich. A Prezesem przez wszystkie kadencje był, wg mnie niezastąpiony IREK. Na pewno jakąś tam pomocą były te warsztaty. Ale i systematyczny rozwój oraz  nabywanie szlifów przez zdolnych twórców oraz ukazywanie się ich kolejnych tomików indywidualnych. Był to jakiś „zaczyn”. Gorzów zaczął „rosnąć w siłę”. Rodzimi literaci zaczęli być widoczni. Zdobywali indywidualne nagrody na wielu konkursach poetyckich w całym kraju. Dość liczne były Lubuskie „Wawrzyny”. Ważna nagroda literacka na naszym terenie. Zasilali Gorzowski Oddział ZLP. I tu jeszcze nie kończy się ta „saga” mojej znajomości z Ireneuszem i Krysią. Otóż od kilku lat byłam zapraszana do ich przyjaznego domu  na Wigilię. Zostały mi na pamiątkę prezenty i miłe wspomnienia.

Na koniec zacytuję A.Einsteina:

„Życie można przeżyć tylko na dwa sposoby

-tak jakby nic nie było cudem

-albo tak jakby cudem było wszystko”

IRENEUSZ przeżył trochę czasu, zrobił bardzo dużo dla gorzowskiej literatury, nauczył nas patrzeć na świat przez strofy poezji. Był niekończącym się bankiem wiedzy o literaturze. Był mądrym, dobrym Człowiekiem. Niestety jego droga ziemska skończyła się na początku maja 2021 roku. Teraz poszybował na Niebieskie Połoniny…

Ireneusz. Żegnam Cię z żalem. Bo wiem, że w tym co robiłeś, byłeś niezastąpiony.

Ewa Rutkowska

51 total views, 28 views today

KS. JACEK NOGOWSKI ZAPRASZA DO EREMÓW W WIGRACH, NA WYCISZENIE

WIG5nogo

Rozmowa z ks. Jackiem Nogowskim

W ciszy możemy odnaleźć głos Boga – zapewnia ks. dr Jacek Nogowski proboszcz parafii pw. Niepokalanego Poczęcia NMP w Wigrach. Kapłan zaprasza do nowo wyremontowanych eremów pokamedulskiego klasztoru i opowiada m.in o historii jednego z najważniejszych obiektów dziedzictwa kulturowego Polski i Europy w diecezji ełckiej. Wspomina  także o swoim powołaniu do kapłaństwa.

Wanda MilewskaJaką wartość stanowi odrestaurowany pokamedulski obiekt sakralny, posiadający 10 eremów?

Ks. Jacek Nogowski:  Klasztor pochodzi z XVII w. posiada wartości: historyczną, artystyczną, religijną oraz naukową. Malowniczo położony na półwyspie nad jeziorem, w centrum Wigierskiego Parku Narodowego, przyciąga co roku tysiące pielgrzymów i turystów.

Fundację o.o Kamedułów Wigierskich erygował w 1667 r. król Jan Kazimierz jako dar za cudowną obronę Jasnej Góry przed Szwedami. W 1668 r. kameduli przybyli nad Wigry przynosząc nie tylko cywilizację, ale szczególnie wiarę i miłość do Boga i ludzi.

Zabytek, do którego już w maju można przyjeżdżać odrestaurowany został w ramach

projektu „Klasztor w Wigrach jako spuścizna kulturowa Zakonu Kamedułów”, który zrealizowany został  przez Fundację Wigry Pro nadzorowany przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, współfinansowany przez Unię Europejską. Wartość projektu wyniosła ponad 21 mln zł przy wkładzie funduszy europejskich około 15 mln zł.

W klasztorze wizytę złożył św. Jan Paweł II, jakie wydarzenia łączą się z jego pobytem?

– Papież był tu od 8 do 10 czerwca 1999 r. Wizyta przyczyniła się do nowego spojrzenia na zespół klasztorny. W 2010 r. bp Jerzy Mazur powołał Wigierski Areopag Nowej Ewangelizacji, którego zadaniem była troska o zespół poklasztorny, propagowanie dziedzictwa oraz nauki św. Jana Pawła II. Natomiast w 2015 r. zarejestrowana została  Fundacja Wigry Pro, która przejęła troskę o klasztor.

Na pamiątkę tej wizyty utworzone zostały dwa szlaki papieskie: Tajemnice Światła Ełk-Wigry oraz Kajakowy Szlak Papieski Tajemnice Zawierzenia Wigry-Studzieniczna. Tędy prowadzi także Szlak Miłosierdzia do Wilna i szlak rowerowy Green Velo.

Kto może skorzystać z pobytu w tym pięknym miejscu i jaką ofertę można otrzymać?

– Każdy może tu przyjechać. Proponujemy wiele ciekawych spotkań, rekolekcji i warsztatów, które dedykujemy także małżeństwom. W dawnych domkach kamedulskich można odpocząć albo przeżyć wyciszenie. Obok klasztornych budynków zwiedzić można apartamenty, w których mieszkał Jan Paweł II albo wypłynąć statkiem w rejs papieski po jeziorze i posłuchać opowieści o tym czego dokonali przez ponad 130 lat kameduli.

Wyremontowanych zostało 10 eremów. Proszę opisać ich obecną funkcję.

-W Domu Królewskim i Kaplicy Kanclerskiej są pokoje tematyczne, w których można poznać wewnętrzne życie ojców kamedułów. Jest np. pokój modlitewny, miodowy, przemysłowy, cieśli, zielarski, wegetariański, sad kamedulski, nawet piwny, a także refektarz z możliwością smakowania kamedulskich potraw, regionalnych i papieskich. Od maja chcemy pokazywać klasztor w całej okazałości. Każdy erem posiada prezentację multimedialną, gdzie „mnich” opowiada o najistotniejszych wydarzeniach związanych ze spuścizną zakonu.

Co daje zamknięcie się w eremie i z czego można skorzystać?

– Erem jest niczym innym jak pustelnią – miejscem odosobnienia, gdzie w ciszy możemy odnaleźć głos Boga, który do nas przemawia. Zamknięcie się w takiej pustelni pozwala ludziom odnaleźć prawdziwy sens życia, spokój i dla wielu pozwala odzyskać siły. Zachęcamy do skorzystania z naszych różnych propozycji spotkań czy rekolekcji. Dodatkowo wprowadzamy nowe propozycje warsztatów i szkoleń rozwojowych opartych na formule benedyktyńskiej, które mogą być pomocne w każdej dziedzinie życia.

Czy ludzie korzystający z takiego wyciszenia, stają się lepsi?

-Wszyscy ludzie są dobrzy z natury, umiłowani przez Pana, spotkania w takim miejscu jakim jest nasz klasztor, oprócz pięknych okoliczności przyrody dają siłę i ogromny spokój i uzewnętrzniają dobroć i miłość jaką mamy w sobie. Pomimo tego, iż nie mieszkają już tu mnisi, to miejsce jest tak natchnione Duchem Świętym, że każdy kto przybywa, w tej ciszy czuje Boga żywego. Tu po prostu trzeba przyjechać. Ludzie chętnie tu wracają aby doświadczyć przede wszystkim ciszy, spokoju oraz spotkania z Bogiem. Powracają tu pokoleniowo, aby kultywować tradycję i pokazywać dzieciom ogromne dziedzictwo kulturowe i duchowe jakim jest Klasztor Wigierski.

Jaka jest charakterystyka i historia kamedułów?

 – Kameduli  – to kontemplacyjny zakon katolicki o jednej z najbardziej rygorystycznych reguł wśród instytutów życia konsekrowanego (obok trapistów i kartuzów). Mnichów obowiązuje ścisła klauzura. Oprócz trzech podstawowych ślubów zakonnych: czystości, ubóstwa i posłuszeństwa, przysięgają również poprawę obyczajów i stałość w kongregacji.

Początki kamedułów sięgają XI w.  i działalności św. Romualda z Rawenny, który – bazując na bogatej tradycji wschodnich kolonii pustelniczych i regule św. Benedykta – założył kilkanaście eremów-pustelni  w całej Italii. Najbardziej znanym klasztorem stał się klasztor w  miejscowości Camaldoli, od której pochodzi  nazwa „kameduli”. Modlitwa, milczenie i samotność to trzy filary, na których opierała się duchowość spadkobierców św. Romualda, protoplasty kamedułów.

W Polsce kameduli są od 1603 r.

Jak wyglądał kiedyś erem a jak wygląda dzisiaj?

-Eremy kamedulskie składają się z szeregu domków – cel, w których pojedynczo mieszkają mnisi, zbierając się razem tylko na Mszy św. i Liturgii Godzin. Siedziby klasztorne lokalizowane są z dala od ludzkich osiedli. Zakonnicy przez cały czas zachowują milczenie rozmawiając jedynie wtedy, gdy jest to niezbędne i to na uboczu i półgłosem. Kameduli nie utrzymują kontaktu ze światem zewnętrznym. Jedyną działalnością apostolską prowadzoną przez zakon jest przyjmowanie mężczyzn na zamknięte rekolekcje. Również celebracje liturgiczne kamedułów są uboższe: Liturgia Godzin sprawowana jest z wyłączeniem śpiewu, podczas nabożeństw nie używa się organów. Zakonnicy nie mają radia, telewizji, urlopów, nie praktykuje się odwiedzin u rodziny. Kamedułom nie wolno również przyjmować potraw mięsnych. Mnisi noszą charakterystyczne białe habity.

Współcześnie kameduli posiadają 9 eremów zamieszkiwanych przez ok. 60 mnichów. Ich wspólnoty znajdują się we Włoszech, Polsce, Hiszpanii, USA, Kolumbii i Wenezueli.

Gdzie przebywają kameduli w Polsce i ilu ich jest obecnie?

– Do dzisiaj przetrwały dwa klasztory kamedulskie w Polsce: Pustelnia Srebrnej Góry na krakowskich Bielanach gdzie przebywa 11 eremitów i w Pustelni Pięciu Braci Męczenników na Sowiej Górze w Bieniszewie koło Konina, tam jest 9 eremitów.

Żeńskie zakony też są dwa:  w Złoczewie i w Tyszowcach. W obydwu klasztorach znajduje się 25 mniszek.

Zakończył się właśnie tydzień modlitw o powołania do kapłaństwa i życia konsekrowanego. Jak objawiło się księdza powołanie?

-Ks. Artur Hałucha, kolega ze szkolnej ławy, zachęcił mnie do bycia ministrantem. Potem wstąpiłem do służby liturgicznej ołtarza. Po rocznej formacji odbyłem rekolekcje oazowe Ruchu Światło-Życie,  które odbyły się w Reszlu koło Świętej Lipki. Tam odwiedził mnie wujek, który na pożegnanie powiedział, że następnym razem spotkamy się na moich święceniach kapłańskich. Byłem bardzo zdziwiony tymi słowami ale sprawiły mi radość, że może to jest znak Boży, chociaż podobały mi się dziewczyny i zawsze myślałem, czy znajdę tą jedyną, na całe życie, z którą założę rodzinę. Potem miałem rozpocząć naukę w technikum elektrycznym ale zmieniłem zdanie bo myślałem o seminarium. Im bliżej matury, tym więcej pojawiało się wątpliwości, ale w modlitwie i lekturze Pisma Świętego znajdowałem odpowiedź i umocnienie. Duży wpływ na moje powołanie mieli kapłani, z którymi miałem katechezy oraz wspaniały proboszcz śp. ks. Józef Pietruszka. Uczestniczyliśmy aktywnie w życiu parafii, w spotkaniach młodzieżowych, dniach skupienia organizowanych przez księży Salwatorianów. Pierwsze lata w seminarium nie były łatwe, ale im bliżej ukończenia, tym większą miałem pewność, że idę drogą wybraną przez Boga. Nie żałuję i jestem szczęśliwy. Doświadczam wielkiej Bożej dobroci i miłosierdzia oraz opieki Maryi, a mottem w mojej pracy są słowa, które zapamiętałem od jednego kapłana: – pamiętaj aby każdego dnia w drugim człowieku zasiać odrobinę dobra, a od drugiego starszego usłyszałem aby służyć Bogu i ludziom, więc to staram się czynić.

Czy chciałby ksiądz dodać coś od siebie, o co nie zapytałam?

– Na koniec chciałbym podziękować wszystkim, którzy nas wspierają materialnie i duchowo, pomagając utrzymać klasztor. Dziękujemy również mediom za patronat i przekazywanie informacji. Zespół poklasztorny posiada bogatą ofertę kulturalną i noclegową, włącznie z kuchnią kamedulską, regionalną, papieską oraz turnusami wyciszającymi. Można skorzystać z rekolekcji, warsztatów, wystaw rękodzieła, wernisaży, koncertów, festiwali, filmów plenerowych, spotkań autorskich oraz corocznego jarmarku wigierskiego, czy święta siei.

Recepcja działa cały rok i udziela informacji, można się kontaktować telefonicznie pod nr 508146007 lub na stronie www.nawigry.pl / www.fundacja.wigry.pro.

 Ks. dr Jacek Marek Nogowski ur. się w 1975 r. w Węgorzewie. Święcenia kapłańskie przyjął 20 maja 2000 r. z rąk bpa Wojciecha Ziemby w katedrze ełckiej po ukończeniu WSD w Ełku. Jest absolwentem Wydziału Teologii UKSW w Warszawie, Instytutu Zaawansowanego Zarządzania Wyższej Szkoły Biznesu National Louis University w Nowym Sączu,  Wydziału Zarządzania i Marketingu w zakresie Zarządzania i Organizacji Pomocy Społecznej Wyższej Szkoły Finansów i Zarządzania w Białymstoku. Seminarium doktoranckie odbył na Wydziale Nauk Historycznych i Społecznych UKSW w Warszawie. Obecnie jest proboszczem parafii pw. Niepokalanego Poczęcia NMP w Wigrach i prezesem Fundacji Wigry Pro, a także Diecezjalnym Opiekunem Duchowym Dzieła Nieustannej Nowenny Uczniów Jezusa.

Rozmawiała: Wanda Milewska

 

 

 

 

 

 

 

 

68 total views, 4 views today

FLAGA PŁACZE I SIĘ ŚMIEJE

FLAGA5FLAG55

Polska flaga w moim oknie

Dziś jest smutna……….

To powiewa

To się zwija

I od rana moknie

 

Deszcz ją dławi

Wiatr pociesza

Płacze kroplą niepodległą

Swą niemocą ogarnięta

Jest bezwolna i samotna

 

Jeszcze drgnęła

Zaszumiała swym łopotem

Pokazała siłę

Znów opadła

A potem……

 

Ułożyła się w kształt dziwny

Dotąd nam nieznany

I poległa niepodległa

Co to? ……

Ma być cisza!

TWARZE ZAKRYWAMY!

 

Maska jeszcze nie opadła

Jeszcze straszy dzieci

Lecz powoli krok po kroku

W niepamięć uleci

Flaga puka już do okna

Deszcz obmywa ją w powiewie

Naród połączył się pod Sztandarem!!!!!!

W modlitwie i śpiewie

KONIEC. AMEN

wm

 

 

 

 

 

98 total views, 8 views today

HOŁD OFIAROM RAVENSBRÜCK NA GORZOWSKIM CMENTARZU

KWIATY  I  ZNICZE  W  HOŁDZIE  OFIAROM  RAVENSBRÜCK  NA  GORZOWSKIM  CMENTARZU

RAVreavRavRavv

30 kwietnia 2021 r. przypada 76. rocznica wyzwolenia przez Armię Czerwoną niemieckiego obozu koncentracyjnego w Ravensbrück.

Z tej okazji Wojewoda Lubuski Władysław Dajczak, Prezydent Gorzowa Wielkopolskiego Jacek Wójcicki i Dyrektor Instytutu Pamięci Narodowej Oddział w Szczecinie dr Paweł Skubisz złożyli kwiaty i zapalili znicze przy pomniku Więźniów Ravensbrück na Cmentarzu Świętokrzyskim w Gorzowie Wielkopolskim.

Pomnik dłuta Zofii Bilińskiej kryje prochy 16 więźniów tego obozu zmarłych w 1945r. w gorzowskim szpitalu po przywiezieniu na leczenie w tak ciężkim stanie, że uratować ich się nie udało.

Znane są nazwiska ośmiu zmarłych wyryte na bocznej tablicy: Józef Gościec, Walerian Drewniak, Aleksander Karol, Maria Kiełkowska, Edmund Kurzowiński, Julia Libertowska, Władysław Michna, Stefania Potzowa. Pozostałe nazwiska nieznane.

Z materiałów archiwalnych wynika, że do pochowanych tutaj osób, których rodzin z braku adresu nie zawiadomiono należą: Maria Kiełkowska, lat 20 z Rybnika – Chwałowic, Brzeziny 1; Edmund Kurzowiński, lat 55 z Warszawy; Stefania Potzowa, lat 37 również z Warszawy. Z tych samych źródeł także wynika, iż do osób przebywających w szpitalu Polskiego Czerwonego Krzyża w Gorzowie, poszukujących swoich rodzin, których nie udało się uratować należą: Aleksander Karol, lat 35 z Glińska na Wołyniu z ciężką gruźlicą oraz Julia Libertowska, lat 43 z Bogumin, w stanie zdrowia określonym jako „na wyzdrowieniu”.

Zofia Nowakowska – inicjatorka budowy pomnika i jego długoletnia opiekunka, w odpowiedzi na informację o kwiatach złożonych na grobie Więźniów Ravensbrück wyraźnie wzruszona, odmówiła w ich intencji Zdrowaś Maryjo.

Wobec niemożności zapewnienia systemowej opieki nad zabytkową nekropolią mimo trwających od lat dyskusji, odnotować należy, że kilka dni wcześniej cztery panie z biura wojewody porządkowały miejsce wiecznego spoczynku więźniów z Ravensbrück i kwaterę Powstańców Wielkopolskich.

Niemiecki obóz koncentracyjny w Ravensbrück położony około 90 km na północ od Berlina był największym obozem koncentracyjnym dla kobiet na terytorium hitlerowskich Niemiec. Szacuje się, że w okresie do 1945 roku trafiło do niego 132 tys. kobiet z całej Europy. W tym gronie znajdowało się 40 tys. Polek. W 1941 roku powstał także obóz dla mężczyzn. Do końca wojny trafiło do niego 20 tys. więźniów, w tym ponad 6 tys. Polaków.

Tekst i foto Helena Tobiasz

42 total views, 1 views today

PERŁA I DIAMENT XXI WIEKU antologia – PREMIERA PATRIOTYCZNYCH WIERSZY

Pod egidą Marii Szafran ukazała się kolejna antologia, tym razem są to wiersze patriotyczne  autorów z Polski i Polonii.

Antologia nosi tytuł: Perła i Diament XXI Wieku

ANTOLOGIA 150ANTOLOGIA 250MARIA5ORZE88

Posłowie napisała Barbara Mazurkiewicz – poetka, prozaik, felietonistka, która zauważa m.in: – Radość pisania nie polega na wielkości odzewu lecz na odkrywaniu autorskiej intencji, poznawaniu prawdy utworu. Ponad dwustustronicowa książka nowoczesnych patriotów oflagowana polskimi symbolami: biało – czerwoną flagą z orłem w koronie, co perlą się i mienią diamentem………… . Dalej Mazurkiewicz stwierdza: – Oględnie mówiąc, poezji patriotycznej w zasadzie się nie interpretuje ani nie ocenia. Autor pisze co czuje i daje temu dowód jak bardzo kocha.

ANTOLOGIA 99ANTOLOGIA WMmANTOLOGIA 777

Natomiast Wojciech Czaplewski – poeta i publicysta stwierdził, że: –  książkę napisali adepci sztuki poetyckiej, na ogół hołdujący klasycznym formom wersyfikacyjnym, na różnych poziomach warsztatowej biegłości. Poeci – amatorzy. Łacińskie słowo „amator” oznacza tego kto kocha.

Z kart tej antologii, nawet z mrocznych i gorzkich jej stron, bije blask tego kochania – miłości do słowa, do życia, do bliźniego, do polskiej ziemi i polskiego nieba.

MARE8MAREK5HANIA5HAN55

Tutaj można poznać bliżej Marię Szafran:  http://wandamilewska.pl/?p=11822

Rozmowa z grudnia 2020 roku. Serdecznie zapraszam.

 

74 total views, 3 views today

MISTRZOWIE KAMERALISTYKI W FILHARMONII GORZOWSKIEJ

FG1

Tylko cztery miasta w Polsce – w tym Gorzów – odwiedzą muzycy w ramach tegorocznej trasy „Na okrągło Orkiestra!”. Twórcą tego projektu jest Baltic Neopolis Orchestra, a ideą – prezentacja wirtuozowskiej muzyki kameralnej Europy i świata. W trasie koncertowej wezmą udział najlepsi polscy i międzynarodowi instrumentaliści, w tym koncertmistrzowie oraz liderzy prestiżowych orkiestr w Europie.

Koncert kameralny w Gorzowie jest elementem trzeciej już trasy koncertowej, organizowanej przez Baltic Neopolis Orchestra. W tym roku muzycy odwiedzą również Łomżę, Olsztyn i Bielsko- Białą.

Emanuel Salvador (skrzypce) – koncertmistrz Baltic Neopolis Orchestra, Konstantin Heidrich (wiolonczela), profesor wiolonczeli w Universität der Künste Berlinie, Andriy Viytovych (altówka) – jeden z najlepszych i najwszechstronniejszych brytyjskich altowiolistów, lider grupy altówek Royal Opera House Covent Garden w Londynie, Michał Francuz – znakomity polski pianista, wykładowca Akademii Muzycznej w Poznaniu oraz utalentowana polska skrzypaczka Nela Zaforemska – oto mistrzowski skład czwartkowego koncertu „Na okrągło orkiestra!”. Ponadto w projekcie udział wezmą artyści Baltic Neopolis Orchestra i Akademii BNO.

W programie dzieła Góreckiego, Sindinga, Beethovena oraz Mahlera.

Koncert odbędzie się 29 kwietnia o godz. 19.00 i transmitowany będzie nieodpłatnie na żywo na kanale YouTube Filharmonii Gorzowskiej.

43 total views, 2 views today