Foto wm
Ks. prof. Zbigniew Stępniak jest śpiewakiem. W tym miesiącu wystąpi w katedrze WNMP w Gorzowie Wielkopolskim w koncercie „Aby wszyscy byli jedno”, ku czci Sł. Bożego bp Wilhelma Pluty w 40. rocznicę śmierci byłego ordynariusza diecezji gorzowskiej.
Wanda Milewska: W Gorzowie Wielkopolskim wystąpił Ksiądz dość dawno ale kilka razy. Kto po raz pierwszy wystosował zaproszenie?
Ks. Zbigniew Stępniak: Do Gorzowa powracam zawsze z wielką radością i sentymentem. Tutejsza publiczność jest wspaniała. Koncertowałem w tym mieście w lipcu 2013 r. , w 2016 na Letniej Scenie Teatru im. Juliusza Osterwy na zaproszenie dyrektora Jana Tomaszewicza oraz 11 listopada 2016 roku w Filharmonii Gorzowskiej na zaproszenie dyr. Orkiestry FG prof. Moniki Wolińskiej.
Z Gorzowem jestem związany bardzo sentymentalnie, bo tu mieszka węgorzewianin, wspomniany dyrektor Jan Tomaszewicz, tu mieszkał mój Wuj – Janusz Panasiuk i nadal mieszkają – moja ciocia Barbara i kuzynka Violetta. Powracam zatem do Gorzowa, choć niestety zbyt rzadko.
Jak to jest być księdzem i artystą? Czy Ksiądz miał kiedyś poczucie, że jedno z drugim niekoniecznie musi iść w parze? Czy pytał Ksiądz Pana Boga: – Co mam robić, czy mogę łączyć posługę duszpasterską z działalnością artystyczną?
Ks. Zb. S: Sprawy Boskie muszą zawsze iść równolegle ze sprawami ludzkimi. Z mojej pobożności ma wypływać moja dbałość o drugiego człowieka. Wczoraj, wracając od Rodziców z Węgorzewa, słuchałem radiowego programu, który prowadził mój młodszy kolega. Mówił o Panu Bogu, o Maryi, o Dzieciątku Jezus… Nic nie powiedział (przynajmniej ja to tak odebrałem) o drugim człowieku i o tym, do czego zobowiązuje mnie bycie chrześcijaninem, katolikiem. Wracając do Pani pytania: nie jest łatwo być księdzem i artystą, i to z dwóch przyczyn.
Jedni uważają, że miejsce księdza – to kościół, inni patrzą na mój artyzm przez pryzmat mojego kapłaństwa. Czasem odnoszę wrażenie, że widzę w oczach ludzi niewypowiedziany komentarz – „co nam może zaprezentować ten księżulo, Czarną Madonnę z gitarą niech w kościele śpiewa”.
Czy miałem poczucie, że jedno z drugim niekoniecznie musi iść w parze? Chyba nie. Ale wiele razy zastanawiałem się, jak przebić ten mur. Chyba przełomem stała się obecność na jednym z moich koncertów w Szwajcarii wikariusza generalnego diecezji Sion ks. Josefa Zimmermanna. Było to chyba w roku 2009, po koncercie podszedł do mnie ks. Zimmermann z gratulacjami (nie wiedziałem wcześniej, że był na koncercie). Powiedział: „Zbigniew, rób to dalej, to twoja droga duszpasterska”. Czy pytałem Pana Boga? Tak. Szczególnie w perspektywie niepowodzeń, które szczególnie w ostatnich latach mnie spotykają. Czy znalazłem odpowiedź? Nadal nie. Ale głęboko wierzę, że reakcje ludzi, ich obecność (często bardzo liczna) na moich koncertach, czasem podziękowania po koncertach – ustnie, sms-owo, mailowo, dają mi poczucie, że idę dobrą drogą.
Jest Ksiądz śpiewakiem, profesorem na uczelni, ale przede wszystkim jest Ksiądz kapłanem. Mieszka Ksiądz w Olsztynie, w jakiej parafii tam Ksiądz posługuje?
Ks. Zb. S: Jestem śpiewakiem, profesorem uczelni, ale czuję się przede wszystkim duszpasterzem, księdzem. Przepraszam, kapłan, w moim rozumieniu brzmi trochę górnolotnie, w oderwaniu od ludzi. Byłem wikariuszem w Olsztynku, proboszczem w Ramsowie, rezydentem w Wójtowie, od 2015 roku pomagam duszpastersko w parafii Matki Boskiej Fatimskiej w Olsztynie.
Jak Ksiądz godzi te wszystkie funkcje?
Ks. Zb. S: Godzę, również będąc księdzem, jako profesor na uczelni, choć odnoszę wrażenie, że nie wszystkim podoba się to, co robię i jak to robię. Pewnie woleliby, żebym kapłaństwo zostawiał na wieszaku w domu, a na uczelni był tylko śpiewakiem. Jednak jestem dumny, kiedy studenci wchodząc do sali, w której jestem pozdrawiają mnie „Szczęść Boże”. Myślę, że większym problemem było połączenie obowiązków administracyjnych kierowanej przeze mnie parafii z potrzebą przygotowywania koncertów, godzinami spędzanymi przed pianinem i lustrem podczas pracy nad techniką wokalną i nad nowym repertuarem. To wymaga wiele czasu i spokoju, a było to niewykonalne, kiedy kierowałem parafią i dochodziły problemy typu: skąd mam wziąć pieniądze na remont kościoła, plebanii, albo noc nieprzespana, bo dach na kościele cieknie i trzeba szukać fachowca.
Czy śpiew Księdza to także ewangelizacja? Gdzie najczęściej Ksiądz występuje?
Ks. Zb. S: Myślę, że tak, to też ewangelizacja, choć jak sam często mówię, że „nie zamierzam klerykalizować społeczeństwa”. Przeliczyłem kiedyś swój repertuar, jeśli chodzi o stosunek liczby dzieł świeckich do religijnych. Pierwszych mam w repertuarze dużo więcej. W romansach rosyjskich, dumkach ukraińskich, pieśniach polskich, niemieckich, francuskich… śpiewam o miłości, na kanwie, której Bóg stworzył świat. Dzięki tej miłości też my żyjemy na tej ziemi. Jednak częściej chyba występuję w kościołach, choć niejednokrotnie stawałem na deskach scen filharmonii, teatrów, domów kultury. Swoje koncerty zapowiadam i dokumentuję na mojej stronie internetowej: http://www.bassoprofundo.eu
Czy Ksiądz ćwiczy śpiewanie codziennie i czy sam sobie akompaniuje, czy współpracuje Ksiądz z innym muzykiem? Gdzie Ksiądz ćwiczy śpiew?
Ks. Zb. S: Tak. Staram się ćwiczyć codziennie. Z głosem ludzkim jest jak z wiarą i zwykłą wiedzą, albo się rozwijamy i idziemy do przodu, albo się cofamy. Nigdy stać w miejscu nie będziemy. Dlatego podejmuję się dość odważnych projektów. W tym roku mam co najmniej dwa koncerty z prawykonaniem dzieł muzycznych (po prawykonaniu dzieł prof. Katarzyny Kwiecień-Długosz i ks. Mateusza Szerwińskiego, w marcu lecę do Nowego Jorku, na koncerty z prawykonaniem cyklu pieśni „Six Lenten Songs” for Basso profondo & organ Aleksandra Jana Szopy, które kompozytor napisał dla mojego głosu i na moje zamówienie; w tym roku jadę również z koncertami do Szwajcarii z całkiem nowym repertuarem (pieśni L. Spohra, J. Bramsa, L. Beethovena). W domu akompaniuję sobie sam, choć czasem potrzebuję pianiasty / organisty / korepetytora na próbach. Współpracuję z wieloma muzykami: pianistami, organistami, skrzypkami, oboistami, orkiestrami, zespołami kameralnymi. Ćwiczę na uczelni, ale też w domu. Na szczęście mam bardzo wyrozumiałych Sąsiadów.
Czy przed gorzowskim koncertem 24 stycznia przewidziana jest próba? Wśród wykonawców obok Księdza znaleźli się: Agnieszka Jadwiga Grochala (sopran), Michał Mogiła (rożek angielski), Adam Woronowicz (recytacje), zespół wokalny Sonus Sanctus, orkiestra kameralna Capella Caelestis, Aleksander Gref (dyrygent).
Ks. Zb. S: Tak. Całą sobotę będziemy ciężko pracować.
Jaki repertuar Ksiądz przygotował na to szczególne wydarzenie związane z rocznicą śmierci Sł. Bożego Wilhelma Pluty?
Ks. Zb. S: Repertuar jest wyjątkowy, bo specjalnie przygotowany na tę uroczystość. Jak już wspomniałem będą prawykonania kompozycji specjalnie na ten dzień skomponowanych. Więcej na ten temat może powiedzieć inicjator i główny organizator wydarzenia – ks. Mateusz Szerwiński.
Występował Ksiądz w wielu krajach, w których?
Ks. Zb. S: Koncertowałem m.in w Szwajcarii, Niemczech, Rumunii, Czechach, na Łotwie, w Stanach Zjednoczonych Ameryki, Rosji (w tym wielokrotnie na Syberii), na Białorusi. Wszystkie swoje koncerty dokumentuję na mojej stronie. Zachęcam do zapoznania się z nią.
Księdza głos to bas, basso profondo, proszę scharakteryzować to określenie.
Ks. Zb. S: Odpowiem na to w sposób pośredni. W recenzji koncertu, który odbył się 28 września 2025 r. w przepięknej świątyni pw. św. Józefa w Webster (USA) napisano, że ks. prof. dr hab. Zbigniew Stępniak dysponuje rzadko spotykanym niskim basem o pięknej barwie.
Jedną z pasji Księdza jest jazda na motorze a co jeszcze?
Ks. Zb. S: Bardzo lubię na motocyklu zwiedzać Polskę i inne kraje (Litwa, Łotwa, Estonia). Lubię też inne sporty, choć raczej nie te inwazyjne: jazda na rowerze, biegi narciarskie, narty zjazdowe, wędrówki po górach. Z ostatnią pasją związana jest kolejna – fotografia artystyczna. Czasem zdarza mi się też wystawiać swoje fotografie (plener, makrofotografia…) na wystawach, głównie w Olsztynie.
Ks. Zbigniew Stępniak ukończył m.in. Wyższe Seminarium Duchowne Hosianum oraz Instytut Muzyki Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie, Podyplomowe Studium Emisji Głosu przy Narodowym Centrum Kultury w Warszawie i Akademię Muzyczną im. Feliksa Nowowiejskiego oraz Wydział Wokalno-Aktorski Akademii Muzycznej w Bydgoszczy. Studia doktoranckie odbył w Sekcji Muzykologii Teoretycznej i Stosowanej na UKSW w Warszawie. Stopień doktora habilitowanego otrzymał na Wydziale Wokalno-Aktorskim Akademii Muzycznej im. Ignacego Jana Paderewskiego w Poznaniu w roku 2019. Pracuje na stanowisku profesora Instytutu Muzyki Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. W repertuarze ma utwory kompozytorów od renesansu do współczesności. Koncertował m.in. w Szwajcarii, Niemczech, Rumunii, Czechach, na Łotwie, w Stanach Zjednoczonych Ameryki, Rosji (w tym wielokrotnie na Syberii), na Białorusi.
Gorzowski Koncert „Aby wszyscy byli jedno – pamięci Sł. Bożego bpa Wilhelma Pluty” odbędzie się 24 stycznia o godz.19.30 w katedrze WNMP. Organizatorami są Kuria Biskupia oraz Stowarzyszenie Artystów „Zdolni do Wszystkiego”. Koordynatorem koncertu jest ks. Mateusz Szerwiński. duszpasterz muzyków kościelnych i kustosz organów kościelnych diecezji zielonogórsko – gorzowskiej.
DLA PRZYPOMNIENIA: ROZMOWA Z KS. MATEUSZEM SZERWIŃSKIM TU: http://wandamilewska.pl/?p=16933
205 total views, 2 views today
[0]




