„WESELE” WYSPIAŃSKIEGO – PREMIERA W GORZOWSKIM TEATRZE

PerBożeBankietReżyserka1

„A to Polska właśnie” – i właśnie dla tych słów warto i trzeba pójść do Teatru imienia Juliusza Osterwy w Gorzowie Wielkopolskim  na „Wesele” Wyspiańskiego aby poczuć dreszcz patriotycznych emocji. Spojrzeć na siebie i ówczesnych Polaków, ocenić ich z perspektywy ale także z teraźniejszości. Zobaczyć co się zmieniło, co stoi w miejscu albo się cofa a co jest ciągle wspólne. I po to by zimny dreszcz przeszył od czubka głowy do samych stóp.

W „Weselu” wystąpili wszyscy gorzowscy aktorzy. Nawet, ci którzy mieli niewiele do powiedzenia, powiedzieli wiele.

Pierwszy akt prawdziwie „weselny”. „Chocholi taniec” – potrząsa aktorami a wstrząsa widzami. Targa Polakami, dumnymi i byle jakimi, wczorajszymi i dzisiejszymi. Czy naprawdę ocuci ich i otrzeźwi?

Tłum gości tańczy na wirującej scenie, obraca się, zasiada przy stole, znowu tańczy, szaleje i balansuje  jak w tańcu św. Wita. A muzyka brzmi i dudni i znowu brzmi a potem tupie, bo żegna ojczyznę z Michałem Ogińskim. A tę muzykę dozują  Marek Zalewski – klawisze i Daniel Maternik – gitara.

Czy wszystkim się podoba takie wykonanie? Młodzieży tak! Nie jest za głośno, jest w sam raz. I o to chodzi. A starsi ? Mają coś dla siebie szczególnie w drugim akcie a może już od połowy pierwszego. Muzyka pozwala słyszeć słowa i ruch też się wyciszył.

Aby dostrzec wszystkie efekty scenografii, światła, barwy, ruchu , strojów, muzyki oraz skomplikowanej choreografii, trzeba  „Wesele” obejrzeć dwukrotnie. Trzeba przebrnąć sercem i rozumem przez pierwszy akt, by potem w drugim upajać się słowem Leszka Perłowskiego w roli  Gospodarza czy dawno nie widzianej Bożeny Perłowskiej ale za to teraz usłyszanej. I to jak! Ktoś po spektaklu powiedział: „wspaniała Perłowska, widać stara szkoła”. Powtórzyłam  jej tę opinię. „Że szkoła! To rozumiem, ale stara? – zachwyciła się aktorka.  Także Bartosz Badura w roli poety i  kwestia z Panną Młodą……. „A to Polska właśnie”. I ten Chochoł, taki inny ale jakże polski. A w tej roli Marzena Wieczorek.

Nie sposób ocenić i wymienić wszystkich aktorów. Ale wszystkim na czele z dyr. Janem Tomaszewiczem podziękować trzeba. Tym bardziej w czasach gdy polski teatr kuleje, gdy jedni mają wzloty a inni – upadki.

My wylatujmy z młodością nad poziomy!

 

Opracowanie i reżyseria: Agata Biziuk
scenografia i kostiumy: Katarzyna Pielużek
ruch sceniczny: Anita Podkowa
muzyka: Piotr Klimek
reżyseria światła: Monika Sidor
multimedia: Agata Nawrocka
praca nad słowem: Natalia Sakowicz

asystent reżysera: Bogumiła Jędrzejczyk

Spektakl w reżyserii Agaty Biziuk pokazuje, że arcydramat Wyspiańskiego po ponad stu latach, które dzielą nas od jego powstania, nie traci na swej aktualności. To co boleśnie dotykało naszych przodków ze smutkiem odkrywamy u siebie dzisiaj. Idea wspólnotowości naszego społeczeństwa leży w gruzach z powodu braku komunikacji i niemożliwości podjęcia wspólnego czynu. Bohaterowie uwięzieni we własnych przywarach, kliszach, nie mają możliwości przełamania wzajemnych uprzedzeń. „Chocholi taniec”, w rytm którego kręcą się sprawy ważne i błahe, wielcy i mali bohaterowie – trwa nadal.
Autorzy inscenizacji, by uaktualnić podejmowane przez Wyspiańskiego wątki, przenoszą akcję dramatu w czasy współczesne. Plastyka podejmuje wątek Polski w budowie, gdzie na radykalnej granicy, tradycja spotyka się z nowoczesnością, pieczołowitość z niedoróbką, a kicz z elegancją. Radykalizm ludzkich postaw i zaściankowość myślenia podkreśla stworzona przez Piotra Klimka mocna repetytywna warstwa muzyczna.

Obsada:
Michał Anioł
Bartosz Bandura
Beata Chorążykiewicz
Teresa Lisowska-Gałła
Joanna Ginda
Bogumiła Jędrzejczyk
Przemysław Kapsa
Mikołaj Kwiatkowski
Marta Karmowska
Anna Łaniewska
Jan Mierzyński
Edyta Milczarek
Karolina Miłkowska-Prorok
Artur Nełkowski
Leszek Perłowski
Bożena Perłowska
Kamila Pietrzak-Polakiewicz
Bożena Pomykała-Kukorowska
Joanna Rossa
Krzysztof Tuchalski
Marzena Wieczorek
Darian Wiesner
Cezary Żołyński

 

 

 

 

 

 

60 total views, 43 views today

WYSTAWA MALARSKA SŁAWKI WESTPHAL I GRAŻYNY MATUSEWICZ

SLAWGRAŻAmel

Wernisaż prac malarskich gorzowskich artystek Sławki Westphal i Grażyny Matusewicz  odbył się 25 lutego 2017 r. w Klubie „Jedynka” przy ul. Chrobrego w Gorzowie Wielkopolskim. Kuratorem wystawy była Elżbieta Nejman.

Sławka Westphal od dawna marzyła aby malować, przede wszystkim pejzaże a także wszystko to co jest związane z przyrodą. Najpierw ukończyła Akademie Rolniczą, potem imała się różnych zawodów, dla relaksu tworzyła poezję również opiewającą piękno natury. Od  2008 r. zaczęła realizować  malarskie marzenia w Uniwersytecie Trzeciego Wieku pod kierunkiem Eugeniusza Jaszkula. Mówi, że potrafi upajać się widokiem poruszających się liści na wietrze, a potem taki obraz przenosi na płótno. Twierdzi, że odkąd maluje z przyjaciółmi w Studiu Plastyki, kierowanym przez Zbigniewa Siwka, nabywa lekkości malarskiej co wzmacnia jej poczucie radości istnienia.

„Obrazy jej cechuje wyrazista plama, bogata kolorystyka i poszukiwanie radości przeżywania procesu twórczego ale i bycia w otoczeniu natury, zmienności każdej chwili, co najczęściej staje się tematem jej prac” – informuje m.in. folder wydany z okazji wernisażu odbywającego się z okazji XXX-lecia Studia Plastyki.

Sławka urodziła się w Szczecinku. W 1974 r. ukończyła Akademię Rolniczą w Szczecinie. Po studiach podjęła  pracę w Gorzowie Wlkp. i tu pozostała. Pisze wiersze i bajki dla dzieci. W Oficynie Wydawniczej „TAD-AD” jest współautorką almanachów poetyckich: „Z brewiarzem wspomnień” /Jastrzębie Zdrój 2006/, „Śladami…” /Jastrzębie Zdrój 2006/, „Słońce Jana Pawła II w oliwkowym gaju Benedykta XVI” /Jastrzębie Zdrój 2007/, „Na gwiezdnej fali” /Jastrzębie Zdrój 2007/, „Przy wigilijnym stole” /jastrzębie Zdrój 2007/.

Grażyna Matusewicz

„Świat jej wyobraźni rozbudzony w dzieciństwie długo jeszcze przenikał jej życie codzienne zarówno w szkole, jak i później w wieku dorosłym. Zawód pedagoga i wieloletnia praca z dziećmi zmuszała do nieustannego kształtowania i pobudzania wyobraźni, jednak inną niż tę z dzieciństwa. Przez pewien czas uczestniczyła w zajęciach plastycznych w Klubie „U Szefa”, a od 2014 r. trafiła do Studia Plastyki. Jej celem  jest osiąganie malarskiego stanu poezji w wyrażaniu siebie i swojego widzenia świata” – wyznała podając informację do folderu zapowiadającego wernisaż.

Podczas wystawy Grażyna Matusewicz przygotowała swoim odbiorcom niespodziankę. Wśród cukierków, którymi częstowała widzów miał być jeden zawinięty w czerwony papierek. I był. Obraz trafił do jednego z uczestników wystawy.

 

 

11 total views, 4 views today

GORZOWIANIE NA PRO – AM W FILHARMONII SZCZECIŃSKIEJ

Depta12Fiks11111Mamba111Gorzowianie1111Michał22555Maria777

Relacja Marzanny Leszczyńskiej

Powiało wielkim światem na gali tanecznej III Turnieju Pro – Am* „Future”, który rozegrał się w Szczecińskiej Filharmonii 18 lutego 2017 r. .

Idea Pawła Świtalskiego (wicemistrza tańców standardowych Włoch i wielokrotnego finalisty Mistrzostw Polski, który udzielał szkoleń uczniom Szkoły Tańca Fan Dance Anny i Grzegorza Deptów) na wzór turniejów w Hong-Kongu już trzeci raz znalazła swoją realizację w naszym kraju. Turnieje Pro – Am,  owszem odbywają się już w Polsce, ale w Szczecinie jego organizacja ma szczególny poziom i efekt. Już samo miejsce wydarzenia – filharmonia –  była szczególną oprawą  turnieju i celnie trafiła do tytułu imprezy – „FUTURE”.

Każdy zaproszony gość starał się tu wyglądać jak przysłowiowy milion dolarów, więc nie zabrakło panów w eleganckich garniturach, szykownych fryzur, wieczorowych kreacji, sukien do samej ziemi, słowem – elegancji. Co roku organizatorzy zaskakują mnie czymś nowym, bo widać, że nie chcą się powtarzać.  Muszę stwierdzić, że poziom imprezy wzrasta a my widzowie jesteśmy zaskoczeni – tak na „łał”.

Tak jak mistrz kuchni do wykwintnej potrawy potrafi genialnie dobrać składniki, tak w tym roku organizatorzy dobrali składniki turnieju, że całość tworzyła ciekawą, ani na chwilę nie nużącą imprezę, w bardzo dobrym guście, podobnie jak to się robi w Hong- Kongu, ale z uwzględnieniem naszych polskich akcentów i naszej mentalności. Nawet pokaz mody, który odbywał się w przerwach tanecznych zmagań, stanowił prezentację mody turniejowej w dodatku autorstwa projektantki – tancerki Dominiki Kujawy (mistrzyni tańców karaibskich) i też noszący nazwę  „FUTURE”.

Całość sprawnie, brawurowo i bardzo przyjaźnie poprowadziła „Czarna Mamba” – czyli znana z programu „Taniec z Gwiazdami” Iwona Pavlowić, a wśród komisji sędziowskiej zasiadał 9-krotny Mistrz Świata w tańcach latynoamerykańskich – Michał Malitowski.

Prawdziwą perełką był pokaz taneczny Kingi Jureckiej – Fiksa i Marka Fiksy. Mistrzowie Polski trzykrotnie wychodzili na parkiet i za każdym razem wcielali się w zupełnie inny charakter tańca. Więc mieliśmy okazję zobaczyć niemal dziką cha-chę, ognistą sambę oraz bardzo dramatyczną rumbę do piosenki Hanny Banaszak „Nie zabijaj tej miłości”. Tyle emocji, talentu tancerzy, mistrzowskiej techniki, harmonii, poezji i artyzmu powalało na kolana. I znowu taniec –„FUTURE”!

Atrakcją były również specjalnie przygotowane pokazy uczestników turnieju jako dodatkowe niespodzianki. Sądząc po minach komisji sędziowskiej były bardzo dobre, wzbudzały refleksje i ośmielam się stwierdzić, że tancerki amatorki zrealizowały się w nich znacznie lepiej niż w samym konkursie tanecznym.

W tej niezwykłej imprezie o charakterze zamkniętym, niemałą frekwencję stanowili gorzowianie. Do komisji sędziowskiej zaproszeni zostali i zaszczyt mieli zasiąść właściciele gorzowskiej Szkoły Tańca  Grzegorz Depta (sędzia międzynarodowy) i jego żona Anna Depta (tancerka klasy S tańców latynoamerykańskich i standardowych).

Adam Dudarewicz tancerz klasy S szkoły Fan Dance poprowadził w konkursie swoje 3 uczennice Pro-Am: Annę Ładziak, Alinę Janowską i Barbarę Książek.

A cztery pary seniorskie z Klubu Fan Dance przybyły do Szczecina oglądały to całe wydarzenie i bardzo dobrze się przy tym bawiły.

Główny organizator Paweł Świtalski to bez wątpienia człowiek-idea. Może być dumny ze swojego dzieła.

Marzanna Leszczyńska

*Pro-Am – para: mistrz (profesjonalista) -uczeń (amator)

 

 

90 total views, 3 views today

PROMOCJA KSIĄŻKI PROF. PAWŁA LESZCZYŃSKIEGO

Paweł Leszczyński

„NATO  w epoce postkrymskiej”, to tytuł ostatniej publikacji dr. hab. Pawła Leszczyńskiego, w której opisane wydarzenia są niezwykle aktualne w czasie odbywającej się w Monachium konferencji bezpieczeństwa, wydarzeń krymskich czy  przyjazdu żołnierzy amerykańskich do Polski na teren województwa lubuskiego.

Spotkanie autorskie, na które przybyło wielu zainteresowanych tematem NATO, poprowadził dyr WOM Jerzy Kaliszan. Odbyło się 20. lutego w czytelni Biblioteki Pedagogicznej w Wojewódzkim Ośrodku Metodycznym.

Prof. Paweł Leszczyński jest wykładowcą Akademii Gorzowskiej im. Jakuba z Paradyża, jest autorem prac naukowych i popularno – naukowych, członkiem wielu stowarzyszeń, pełni funkcję prezesa gorzowskiego oddziału Towarzystwa Historycznego, jest w Zarządzie Oddziału Gorzowskiego Polskiej Rady Ekumenicznej, był wieloletnim radnym Gorzowa Wielkopolskiego.

Rozpoczynając promocję publikacji, autor zauważył, że od ubiegłego tygodnia nastąpił istotny fakt,  który bardzo mocno wiąże się z funkcjonowaniem Paktu Północno – Atlantyckiego. Dopiero 15 lutego br. w specjalnym komunikacie Białego Domu obecna amerykańska administracja wypowiedziała się stanowczo w kontekście relacji rosyjskiej, żądając oddania Krymu dla Ukrainy.

W ślad za tą deklaracją – powiedział Paweł Leszczyński – poszły następne, bardzo ważne dla bezpieczeństwa europejskiego, mianowicie podczas odbywającej się w tym miesiącu Monachijskiej  Konferencji Bezpieczeństwa, obecny na niej wiecprezydent Pence złożył deklarację, że nic nie zmieni się w kontekście zobowiązań Stanów Zjednoczonych, dotyczących m.in sprawy  finansowania NATO.

Prelegent poruszył m.in historyczne wydarzenie sprzed trzech lat: „Myślę o tym co rozpoczęło się 3 lata temu – 20 lutego 2014 r. w Kijowie. Doszło tam wtedy do wydarzeń, które stanowiły kulminację Majdanu. Nastąpiła zmiana władzy, prezydent Janukowycz uciekł z kraju, a władzę przejęła nowa ekipa z tymczasowym prezydentem Aleksandrem Turczynowem oraz Arsenijem Jaceniukiem. W reakcji na to wydarzenie  dwa dni później rozpoczęły się dziwne ruchy na Półwyspie Krymskim, na którym pojawiły się tzw. zielone ludziki. Skutkiem pobytu tych ludzi było doprowadzenie w marcu do referendum w sprawie przyłączenia autonomicznej republiki Krymu i miasta Sewastopol do Federacji Rosyjskiej.

Autor w publikacji omawia współczesne znaczenie sojuszy polityczno – wojskowych. Przedstawia drogę Polski do NATO, a także analizuje Polskę i NATO w rzeczywistości postkrymskiej.

Książka kończy się na wydarzeniach września 2016 roku.

 

 

70 total views, 1 views today

FILHARMONIA LIGHT, WALENTYNKI Z TRILOGY

Filharmonia1

Relacja Ewy Rutkowskiej

Filharmonia Gorzowska, 17 lutego 2017

Wystąpili:

Orkiestra Filharmonii Gorzowskiej pod dyr. Szymona Bywalca

Trilogy: Hrachya Avanesyan, Lorenzo Gatto, Yossif Ivanow – skrzypce

W programie:

Divertimento F-dur KV 138 –  Wolfganga Amadeusa Mozarta

Wariacje na strunie G na temat z opery Mojżesz G. Rossiniego – Niccolo Paganiniego

Valse Scherzo C-dur op.34  – Piotra Czajkowskiego

Tzigane (transkrypcja Davida Waltera) –  Maurice Ravela

II Carnevale di Venezia op. 10 (Karnawał wenecki) –  Niccolo Paganiniego

Po przerwie:

Man with Harmonica z filmu „Pewnego razu na dzikim zachodzie” (reż. S. Leone) – Ennio Morricone

Introdukcję i Rondo Capriccioso (transkrypcja D.Walter) – Camille Saint-Saensa

Taniec węgierski nr 5 g-moll  – Johannesa Brahmsa

Temat z filmu Pulp Fiction (reż. Q. Tarantino) –  Dicka Dale

Temat z filmu Lista Schindlera  (reż. S. Spilberg) –  Johana Williamsa

Fantazja na tematy z opery Carmen (transkrypcja D. Walter) –  Georgesa Bizeta

Dyrygent Szymon Bywalec, ukończył z wyróżnieniem dyrygenturę symfoniczno-operową w Akademii Muzycznej w Katowicach, gdzie obecnie pracuje w Instytucie Kompozycji, Dyrygentury i Teorii Muzyki. Jest stałym dyrygentem Orkiestry Muzyki Nowej. Ma na swoim koncie wiele światowych i polskich prawykonań. Laureat wielu ważnych przeglądów.  Od 2011 roku jest członkiem rady programowej festiwalu Warszawska Jesień, a od 2013 roku dyrektorem festiwalu Mussica Polonica Nova.

Trilogy – tworzą trzej charyzmatyczni, znakomici belgijscy skrzypkowie; Hrachya Avanesyan – „to jeden z najbardziej inspirujących artystów młodego pokolenia” Lorenzo Gatto, to „artysta grający z nadzwyczajną pasją, energią i ogromnym entuzjazmem” i Yossif Ivanow doceniany „za niebywałą sceniczną klasę i prezencję”. Trio powstało w 2011 roku. Ich koncerty, to  repertuar klasyczny i rozrywkowy. Ukazują  nowe spojrzenie na muzykę skrzypcową. Grają razem, jako trio z orkiestrą  i solówki.

Koncert doceniła gorzowska publiczność, nagradzając burzliwymi brawami każdego z nich. Utwory były zagrane, jak na  wirtuozów przystało z uczuciem, nerwem i rozmachem, ale  też z jakąś zadumą  i nostalgią. Było też romantycznie. I można było nawet nieco „odlecieć, gdzieś na… Dziki Zachód”. „Artyści zaproponowali słuchaczom swoje własne, nowe i oryginalne interpretacje znanych utworów. Od XVIII wieku, przez Romantyzm do współczesnych przebojów kinowych”.

Ja bardzo lubię tu być, wcisnąć się w fotel i właśnie „odlecieć”… .

No i był oczywiście bis.

(tekst powstał w oparciu o program koncertu)

Ewa Rutkowska

 

 

64 total views, 1 views today

NOWI DYREKTORZY CEA FILHARMONIA GORZOWSKA I MCK

Filharmonia1

Mariusz Wróbel pokieruje Centrum Edukacji Artystycznej – Filharmonia Gorzowska, a Miejskim Centrum Kultury będzie zarządzać Hanna Błauciak. Prezydent Miasta Jacek Wójcicki podjął decyzje w tej sprawie.

Mariusz Wróbel będzie nowym dyrektorem Centrum Edukacji Artystycznej. To decyzja Prezydenta Jacka Wójcickiego w oparciu o rekomendacje komisji konkursowej, która pracowała przez dwa dni i spośród 5 kandydatów, dwoje zostało zarekomendowanych Prezydentowi. Mariusz Wróbel pochodzi z Bytomia, ma bardzo duże doświadczenie w zarządzaniu jednostkami kultury, był między innymi dyrektorem Bytomskiego Centrum Kultury, szefem Instytucji Filmowej Silesia Film w Katowicach oraz kierownikiem projektu w Narodowym Centrum Kultury w Warszawie, ponadto jest wykładowcą akademickim na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie oraz na Akademii Muzycznej w Katowicach, jest również przewodniczącym rady Fundacji Kino Gloria.

Natomiast w Miejskim Centrum Kultury zarządzać będzie pani Hanna Błauciak, startująca w konkursie, chociaż formalnie ten nie został rozstrzygnięty. Zgodnie z decyzją Prezydenta Miasta, Hanna Błauciak funkcję dyrektora będzie pełniła do końca 2017 roku. Pani Hanna ma długi staż pracy w Miejskim Centrum Kultury, dobrze zna pracowników, środowisko artystyczne i rynek medialno-rozrywkowy, zarówno lokalny jak o ogólnopolski. To ważne, zwłaszcza, że MCK jest w trakcie realizacji dużych miejskich projektów. A ciągłość działań w tym przypadku jest niezwykle ważna. Niemniej jednak, Hanna Błauciak nie ma doświadczenia w samodzielnym prowadzeniu jednostki budżetowej, dlatego Prezydent zdecydował się nawiązać współpracę w trybie próbnym. Już dziś jednak deklarując, że jeśli prace i kierunek działań w MCK będą dobre, współpraca z Hanną Błauciak zostanie przedłużona bez ponownej procedury konkursowej.

Informację przekazała Marta Liberkowska
Dyrektor Wydziału Promocji i Informacji Urzędu Miasta Gorzowa Wlkp.

101 total views, 2 views today

SPOTKANIE Z MARCINEM KYDRYŃSKIM

mmk

Relacja Ewy Rutkowskiej

Gorzów, 14 lutego 2017. Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna im. Z. Herberta.

Spotkanie autorskie w ramach Dyskusyjnego Klubu Książki z Marcinem Kydryńskim – radiowcem, wędrowcem, autorem książki „Biel. Notatki z Afryki”. Moderatorem spotkania była  Agnieszka Doberschuetz.

Marcin Kydryński, absolwent Wydziału Wiedzy o Teatrze PWST w Warszawie. Jest współautorem tekstów i muzyki części piosenek Anny Marii Jopek. Prywatnie żony. Jest także współproducentem muzycznym kilku jej płyt.

Fotografowania uczył się od  znanego fotografika Tomasza Tomaszewskiego. Z aparatem fotograficznym zwiedził kilka państw w Afryce. Owocem tych podróży jest album fotograficzny „Pod słońce”, za który w 2000 roku otrzymał nagrodę im. Arkadego Fiedlera. Jest pierwszym polskim fotografem, który miał własny reportaż z międzynarodową okładką w National Geographic. Jest także autorem innej książki pt. „Chwila przed zmierzchem”,  która, jak powiedział na spotkaniu, niebawem będzie wznowiona.

Marcin Kydryński mówi o sobie, że jest entuzjastą, a nie badaczem Afryki. Książka „Biel. Notatki z Afryki”  to „spacerownik” i rozmowy o życiu. Zwiedzał kraje Afryki wg pewnego klucza. Chciał dotrzeć w miejsca doświadczone przez los. I podglądał, czy są tam też miejsca zwyczajnego życia. W swoich podróżach ma zawsze ze sobą tomik poezji Czesława Miłosza. Bo jak zatęskni do polskiego języka, to może „dla odsapnięcia”  w dowolnym miejscu przeczytać kilka strof. I już jest lepiej.  Takie oderwanie się, jest tam bardzo potrzebne. Ta książka powstawała bardzo długo.

Pierwsze teksty napisał w wieku 25. lat. Ostatnie teraz. Popracował nad nią tak, aby nie był widoczny ten 25-letni przedział jej powstawania. Aby czytelnik mógł powiedzieć, że jest to książka napisana przez tego samego autora.

W książce znajdują się piękne fotografie, ukazujące codzienne życie Afrykanów, ich zabawy, sąsiedzkie spotkania czy  przygotowywanie posiłków.  I choć w Afryce wszystko jest… bardziej. I są to tysiące niegościnnej ziemi. Mieszkają tam wspaniali, dumni  ludzie. Są też widoczne zmiany. Zdarza się, że ludzie mają smartfony i sięgają do wiedzy z internetu. Widzą, jak żyją inni ludzie, gdzieś na świecie.  I być może  ta tęsknota za innym życiem powoduje widoczne ostatnio migracje.

Afryka to światło i wspaniałe jedzenie. Niektóre kraje p. Marcin odwiedzał kilkakrotnie, ale np. nie chciałby wrócić do Liberii. A z ochotą powróciłby do Etiopii. Tytułem książki jest  Biel. To ładnie brzmi, jak powiedział, ale jest to książka o wyobcowaniu.

Najważniejsze podróże, to ta pierwsza, sprzed 25 lat, która trwała siedem m-cy  i ta ostatnia w 2014 roku. Chociaż tą ostatnią bardzo odchorował. Mówi, że teraz Afrykę zastępuje mu Lizbona. I coraz bardziej lubi swoje rancho na Podlasiu… .

Do każdej podróży starannie się przygotowywał. Starał się przed wyjazdem  dowiedzieć o danym kraju jak najwięcej. Afryka nauczyła go nie oceniania i nie ferowania wyroków.

Gospodarzem spotkania była Mariola Merxmuller-Jakubik, która poinformowała tłumnie zebraną publiczność, że tym spotkaniem, w ramach DKK zainaugurowano cykl spotkań z ciekawymi ludźmi.

Oczywiście, jak zawsze można było kupić omawianą (i nie tylko)  książkę i ustawić się w kolejce po autograf…

Ewa Rutkowska

24 total views, no views today

„PORTRET” W GORZOWSKIM TOWARZYSTWIE FOTOGRAFICZNYM

FotF

Wystawa XXI Ogólnopolskiego Konkursu Fotografii „Portret”, Gorzów, Mała Galeria GTF

Wernisaż –  10 lutego 2017

Relacja Ewy Rutkowskiej

Gorzowska Galeria Towarzystwa Fotograficznego na swoich wystawach skupia zawsze bardzo dużo widzów.  Na pewno jest to miejsce dla zajmujących się fotografią. Bo to oni szczegółowo konfrontują prace kolegów, podglądają fachowym okiem i fachowo dyskutują.  Ale także widz zajmujący się fotografią  z doskoku,  przypadkowo czy świątecznie, ma tu zawsze  na czym „zawiesić oko” i może też czegoś się nauczyć.

Mnie bardzo uderzył fakt, że stary człowiek, jest bardzo dobrym obiektem do fotografowania. Przecież w starzeniu się nie ma nic pięknego. A jednak! Na tej wystawie dużo jest wersji starzenia się. Czyżby twarz starego człowieka była jakąś  wyraźną mapą, na której zaznaczone są etapy przebytego życia? Czy to widać na niej, jak „na dłoni”. I dlatego jest to dobry, nawet modelowy model i temat dla  fotografika?  Chyba coś w tym jest…

Jak można przeczytać w ulotce towarzyszącej wystawie; „Jednym z zadań portretu jest ukazanie charakterystycznych cech portretowanego. Ta istotność może być wyrażona na wiele sposobów… Nie tylko światło i kompozycja, ale też uchwycone sytuacje.. Kontekst może być bardzo czytelny., ale nie koniecznie. To widz może dobudować swoją historię… obraz powinien bronić się sam…” I dalej: „W dobie konkursów wirtualnych należy hołubić taki konkurs jak trzcianecki „Portret”, gdzie forma  i materialność prac się liczy, to jak zostały odbite i jaka została zastosowana technika. Tu odbiorca obcuje z dziełem w całości…”

Na wystawie są też prace ukazujące inne modele. Nie tylko różne odcienie starości. Pierwsza nagroda „Wygnanie z raju” Marleny Grewling, ukazuje  trzy odsłony młodej dziewczyny.  Ale już dwie następne  nagrody,  II i III to portrety starych ludzi. II Tomasza Buszka „Pan Z” i III Tadeusza Koniarza „Portrecista portretowany”. Może jest to też wynik tego, że taki tradycyjny fotografik, to też człowiek w podeszłym wieku? I znów chyba coś w tym jest…

Polecam obejrzenie wystawy i tego studium nad człowiekiem.

 Ewa Rutkowska

82 total views, 1 views today