ŚLADAMI POLSKIEJ INTELIGENCJI I HISTORII POLSKIEJ MUZYKI W FG

Re

Urszula Śliwińska rozmawia z Wisławem Pietruszakiem

–To będzie interesująca podróż do źródeł naszej kultury i tożsamości, wycieczka nie tylko w głąb historii muzyki, ale też polskości.  8 lutego, tuż przed piątkowym koncertem symfonicznym w Filharmonii Gorzowskiej otwarta zostanie wystawa „Reszkowie – mistrzowie polskiego bel canta”, poświęcona wybitnemu, choć dziś nieco zapomnianemu rodzeństwu polskich śpiewaków – Józefinie, Janowi i Edwardowi Reszke.

W drugiej połowie XIX wieku narodziło się wiele gwiazd polskiej opery.  Józefina, Jan i Edward Reszkowie to jednak fenomen na światową skalę.  Z piątki rodzeństwa trójka zrobiła zawrotną karierę artystyczną. Przez wiele lat śpiewacy brylowali na scenach Mediolanu, Londynu, Paryża i Madrytu, a bracia Reszkowie przez kilkanaście lat byli filarami największej wówczas sceny operowej świata – nowojorskiej Metropolitan Opera. O miłości do opery, podążaniu śladem Reszków i polskiej inteligencji mówi autor wystawy, Wiesław Pietruszak.

Filharmonia Gorzowska: To, że właśnie Pan postanowił sięgnąć do pięknych kart historii polskiej  muzyki nie jest przypadkiem. Jest Pan znanym melomanem, twórcą drezdeneckiego festiwalu organowego.

Wiesław Pietruszak: Rzeczywiście, muzyka towarzyszy mi przez całe życie. W moim rodzinnym domu wciąż się grało, a faktycznie królowała opera. Gdy czytam dzienniki mojej prababki widzę, że takie zamiłowania istniały od dziada pradziada. Ja sam od wielu lat organizuję w Drezdenku festiwal muzyczny, który sukcesywnie się rozrasta – dziś koncerty odbywają się już w Krzyżu, Sierakowie, Międzyrzeczu i innych miastach. Jednak co ważne,  głównym motywem, który sprawia, że dziś jako stowarzyszenie te koncerty prowadzimy i tworzymy jest chęć pokazania naszego dziedzictwa.

FG: Dziedzictwa często zapomnianego.

W.P.: Tak, jednak tego, które spowodowało, że dziś pojawiają się takie postaci jak Piotr Beczała, Tomasz Konieczny, Jarosław Bręk, Iwona Hossa i cała plejada innych genialnych polskich śpiewaków, którzy robią kariery w Covent Garden, La Scali, czy Metropolitan Opera, a my w kraju nadal nie wiemy o tym wiele. Podobnie jak nie wiemy, że istnieje ktoś taki jak Andrzej Dober, który jest dziś przecież niezrównanym rigoletto. Ja chcę mówić zarówno o tych współczesnych, jak i tych, którzy tą kulturę niegdyś budowali.

FG: Nie tylko historia muzyki, ale też dzieje polskiej inteligencji były tematem, który silnie Pana interesował. Jak to się stało, że właśnie Reszkowie pojawili się w Pana życiu?

W.P.: Sięgnąłem do czasów mojej prababki, a więc przełomu XIX i XX wieku. Niestety w Polsce znajduje się mało materiałów dokumentujących ten okres. Z pewnością godna polecenia jest książka „Dzieje inteligencji w Polsce”. To niesamowita tkanka i niebywała tradycja, która – przy wszystkich wadach, jakie ma – była odpowiedzialna za to, że polska kultura przetrwała i była pielęgnowana. To w tych domach kultywowano śpiew, teatr, malarstwo. Jednym z takich otwartych inteligenckich domów był dom Reszków. Dość wspomnieć, że bywał u nich sam Stanisław Moniuszko. Ta historia splata się dodatkowo z innym ciekawym wątkiem, a mianowicie historią polskich śpiewaków. Jest ona tym ciekawsza, że Polska nie miała przecież w tym obszarze takich tradycji jak Włochy, Francja, Niemcy, Węgrzy, czy Czesi. Mi zależy, by przypominać, że były takie postaci jak Marcelina Sembrich-Kochańska, Helena Zboińska-Ruszkowska, Karolina Pietraszewska i inne, między innymi genialne rodzeństwo Reszków. Czytając nie tylko recenzje prasowe – te były przecież często opłacane – ale przede wszystkim wspomnienia i dzienniki z epoki, uderza jednoznaczny zachwyt nad talentem całej trójki.

FG: Na wystawie zobaczymy reprodukcje fotografii, pochodzących z przełomu XIX i XX wieku. Pokazują one zarówno kreacje sceniczne trójki rodzeństwa, jak i ich życie prywatne. W jaki sposób zdobył Pan te pamiątki po artystach?

W.P.: Pod Częstochową, w Garnku, gdzie Edward Reszke osiadł po powrocie z Ameryki, istnieje stowarzyszenie im. Trojga rodzeństwa. Pieczę nad nim miała pierwotnie córka Edwarda Reszke, a następnie jego wnuki. To właśnie oni gromadzili cenne pamiątki dotyczące rodzeństwa Reszków. Dzięki Bogu się zachowały. We foyer Filharmonii pokażemy ponad 20 sporych rozmiarów fotografii.

Wystawa „Reszkowie – mistrzowie polskiego bel canta” otwarta zostanie 8 lutego o godz. 18.00. Wystawę otworzą Wiesław Pietruszak wraz z dyrektorem Filharmonii, Mariuszem Wróblem. Otwarcie poprzedzone zostanie prelekcją na temat rodzeństwa wybitnych śpiewaków.

Wstęp na wystawę jest bezpłatny

47 total views, 1 views today

BIAŁA SOBOTA W GORZOWIE WIELKOPOLSKIM

SOBOTA55

Informuje Agnieszka Wiśniewska – rzecznik prasowy szpitala

Każdego roku – 4 lutego – obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Walki z Rakiem. To też jest dzień symbolicznej solidarności z osobami chorymi onkologicznie. Dlatego, w najbliższą sobotę – 9 lutego 2019 r. od godz. 9.00 – 12.00 (w holu głównym szpitala) organizujemy Białą Sobotę, podczas której będzie można odbyć konsultację z onkologiem, zasięgnąć bezpłatnej konsultacji w zakresie żywienia w chorobie nowotworowej, skorzystać z porad dietetycznych. Przygotowaliśmy też możliwość skorzystania z bezpłatnej cytologi, badania BMI, poziomu cukru, pomiaru ciśnienia. Wraz z naszymi partnerami, którymi są Słuchmed, Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Gorzowie Wlkp. oraz Wojewódzki Ośrodek Medycyny Pracy w Gorzowie przygotowaliśmy także możliwość skorzystania z badania słuchu, naukę samobadania piersi i jąder, a także (dla 100 osób) szeroki pakiet badan laboratoryjnych (tu wymagana jest wcześniejsza rejestracja). Szczegóły znajdziecie Państwo na plakacie.

Międzynarodowy Dzień Walki z Rakiem to święto ustanowione w Paryżu w 2000 r. podczas Światowego Szczytu Walki z Rakiem, podczas którego państwa, które przyjęły i podpisały Kartę Paryską, zobowiązały się do stworzenia programów zapobiegających i metod leczenia chorób nowotworowych. Jednym z sygnatariuszy tego dokumentu jest Polska.

70 total views, 1 views today

GORZOWSCY STRAŻNICY WALCZĄ ZE SMOGIEM

koza

Fot. Straż Miejska

Dariusz Wieczorek – Wydział Promocji i Informacji

Gorzowscy strażnicy miejscy uważnie obserwują dym unoszący się z kominów. W styczniu przeprowadzili 81 kontroli; w ośmiu przypadkach ujawnili zamiast materiałów opałowych spalanie odpadów, często śmieci.

 Szczególną niefrasobliwością wykazał się właściciel zakładu wulkanizacyjnego, który ogrzewał się, paląc w piecu … zużyty olej. Ukarany został wysokim mandatem karnym.

Świadomość zagrożenia smogiem rośnie, mieszkańcy naszego miasta zdają sobie sprawę z konsekwencji zatruwania środowiska. Widoczne to jest zwłaszcza po stale rosnącej ilości próśb o interwencję – powiedział Bolesław Romańczyk, zastępca komendanta gorzowskiej Straży Miejskiej.

Tak też było z kontrolą w zakładzie wulkanizacyjnym; strażnicy otrzymali kilka telefonów od mieszkańców zaniepokojonych gęstym, czarnym dymem, zatruwającym powietrze niemal na całym osiedlu. Okazało się, że właściciel zakładu dogrzewał się, paląc w piecu typu „koza” zużyty olej.

Straż Miejska przypomina, iż spalanie odpadów jest wykroczeniem zagrożonym karą aresztu albo grzywny w wysokości do pięciu tysięcy złotych.

 

 

 

 

 

45 total views, 1 views today

GORZOWSKA TANECZNA PARA NA TURNIEJU W BOCHNI

AM55AM55AMA

Relacja Marzanny Leszczyńskiej

W Nowy Rok 2019 weszliśmy mocnym tanecznym krokiem już 11 stycznia. A był to przytup dubeltowy, ponieważ był turniej w Bochni a po nim niezapomniany bal dla wszystkich uczestników turnieju. Po kolei jednak.

Mało kto wybiera się na turniej na drugi koniec Polski na dodatek zimą. Są jednak tacy, którzy mają taką fantazję. To nic, że zajechaliśmy o 4.00 nad ranem ( bo po pracy), pobudka o 7.00 rano, bo o 9.00 ruszał nasz blok.

Coraz więcej tancerzy z roku na rok przybywa na turniej kierowany przez Krzysztofa Mycka, bo po każdym turnieju zachwyt tancerzy wzrasta i fama idzie w Polskę, że super i że warto pokonać taki szmat drogi.

Główny organizator i zarazem tancerz zna bolączki i pragnienia seniorów i stara się im zaradzić, a że wkłada w to co robi nie tylko dużo swojej energii, ale całe swoje serce, kulturę osobistą i czas ( tego nie szczędzi. Zadzwonisz o 3.00 w nocy, że jesteś w drodze, a On ze stoickim spokojem odpowie na każde twoje pytanie i zapewni, że nic się nie stało).

No, nigdzie tak nie ma, że Krzysztof do ostatniej chwili zbiera informacje i do końca zmienia listy uczestników tak, aby wszyscy byli zadowoleni, pertraktuje z niezdecydowanymi i wszystkich zachęca ale nie zmusza. A przypadków i nagłych zdarzeń jet cała masa.

Naprawdę nie wyobrażacie sobie jakie przypadki chodzą po seniorach….

Krzysztof jest jak do rany przytul:pocieszy, doradzi, zachęci i pomyśli o każdym, aby było dobrze.

A już wielkim luxusem jest to, że na turnieju mamy drugą salę, gdzie możemy się rozgrzewać i ćwiczyć praktycznie kiedy przyjdzie nam na to ochota.

Walka na parkiecie zajadła i trudna, bo „chapeau bas” dla wielu par jak niesamowite postępy poczyniły, a i powrotów wiele po latach  choć w innych konfiguracjach .

Nadal podziwiamy szpagaty w jive, choć tym razem u innych par w grupie senior 4 i niesamowitą energetykę.

Cieszy nas brązowy medal w klasie C i srebrny medal w klasie D oraz punkt premium, który zbliża nas do klasy C w tańcach standardowych.

O balu, który szykowany był po turnieju myślałam w kategoriach: no cóż pójdę, popatrzę, posiedzę, coś zjem i jak najszybciej pójdę spać. Stało się całkiem inaczej. Nie pamiętam tak świetnej atmosfery. 91 osób rozpoczęło polonezem, tworzyliśmy czwórki, ósemki, tunele, spirale i ta ilość osób, muzyka sprawiła, że narodziła się myśl: „Chwilo trwaj długo, nie kończ się tak szybko”.

Bal miał swój historyczny sznyt, jak na początku zaznaczył konferansjer, że nie możemy się czuć jak na weselu czy na dyskotekowej potańcówce. Tańczyliśmy „Białego mazura”, a każdy stolik miał wyznaczonego swojego podczaszego. Znakomitym wodzirejem okazał się sędzia Adam Berkowicz z Jasła. A znana mi zabawa do „Szokolady” poprowadzona została przez Niego w Jego właściwy sposób- indywidualny.

Muzyka świetna, miejsca do tańczenia dużo. A tańczyliśmy tylko i wyłącznie free styl, żadnych turniejowych tańców. Nogi przestały boleć momentalnie, bo prowadzili w tańcu wybornie – przecież nie kto inny tylko tancerze turniejowi i klasowi.

Cudownie było  popatrzeć na wszystkich jak pięknie poruszają się na parkiecie już bez turniejowych popisów.

No gdzie człowieku dzisiaj możesz się tak pobawić, bez komercji, w takim towarzystwie za wcale nie duże pieniądze?

Jedzenie wyśmienite.

Nie dali za wcześnie uciec z sali, prosili do tańca. Rozśpiewały się poszczególne stoliki, rozhuśtały bo różnorodne przeboje inspirowały i rozbudzały pomysły.

Znalazła się gitara, potem solistki śpiewające do wachlarza, biegające boso po krzesłach. Dawno nie czuliśmy się taką wielką taneczną rodziną.

Słowem: roześmiane, szczęśliwe towarzystwo świetnie się bawiące snujące plany na spotkanie w przyszłości, nie szczędzące komplementów imprezie i organizatorom.

Marzanna Leszczyńska  

 

 

 

 

101 total views, 1 views today

SPOTKANIA AUTORÓW I WYDAWCÓW PUBLIKACJI REGIONALNYCH

b

Foto ze strony WiMBP

Informuje Grażyna Kostkiewicz-Górska z Działu Zbiorów Regionalnych WiMBP im. Zbigniewa Herberta

Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna im. Zbigniewa Herberta w Gorzowie Wielkopolskim zaprasza na Spotkania Autorów i Wydawców Publikacji Regionalnych, które odbędą się 8 lutego 2019 r. od godz. 1200 – 1600 w gmachu WiMBP przy ul. Sikorskiego 107 (wejście od ul. Kosynierów Gdyńskich).

 Jak co roku do udziału w Spotkaniu zaprosiliśmy autorów i wydawców regionalnych oraz tych wszystkich, którzy chcieliby przybliżyć swoją działalność regionalną w mijającym roku. Zaproszenie skierowaliśmy także do instytucji kultury, uczelni wyższych, muzeów, organizacji, towarzystw i stowarzyszeń działających na rzecz propagowania wiedzy o regionie.

Prezentację wydawnictw rozpocznie dyskusja na temat przyszłości badań i wydawnictw regionalnych, do której zaprosiliśmy cenionych naukowców, zajmujących się Ziemiami Zachodnimi: dr. hab. Marcelego Tureczka, prof. Uniwersytetu Zielonogórskiego, dr. hab. Radosława Skryckiego, prof. Uniwersytetu Szczecińskiego, ks. dr. hab. Roberta R. Kufla, dyrektora Archiwum Diecezjalnego w Zielonej Górze, dr. hab. Grzegorza Podrucznego, prof. Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza, dr. Pawła Migdalskiego z Uniwersytetu Szczecińskiego. Uczestnicy dyskusji podejmą kilka ważnych tematów m.in. Jak Konstytucja dla Nauki wpłynie na badania regionalne i wydawnictwa regionalne? Jak powinna wyglądać współpraca między naukowcami a regionalistami? Czy potrzebujemy instytucjonalizacji badań regionalnych? Czy regionalizmem w ogóle powinny zajmować się uczelnie?

Prezentację autorów i wydawnictw poprowadzi Pan Zbigniew Czarnuch, historyk i regionalista, inicjator i wieloletni organizator Spotkań.

Tradycyjnie, na wszystkich chętnych w holu głównym biblioteki będą także czekać stoiska z książkami regionalnymi do nabycia w atrakcyjnych cenach.

Program spotkania:

12.00 – 13.30 Dyskusja nad przyszłością badań i wydawnictw regionalnych

13.30 – 15.00 Prezentacja autorów i wydawnictw – prowadzenie: Zbigniew Czarnuch

12.00 – 16.00 Kiermasz książek i wydawnictw regionalnych – hol biblioteki

ZAPRASZAM

http://wandamilewska.pl/?p=6323

 

61 total views, 1 views today

CARITAS DIECEZJI ZIELONOGÓRSKO – GORZOWSKIEJ POPROWADZI „KLUB SENIOR PLUS”

Klub Caritas1Ks. Podfigórny i prezydent J. Wójcicki 5Klub 15

Fot. Grzegorz Milewski

Caritas diecezji zielonogórsko – gorzowskiej poprowadzi „Klubu Senior Plus”. Oficjalne otwarcie nastąpiło 4 lutego o godz. 9. Klub mieści się w budynku Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej im. Zbigniewa Herberta. Beneficjentami placówki są seniorzy powyżej 60. roku życia nieaktywni zawodowo.

Klub powstał w wyniku uzyskanej przez Miasto Gorzów dotacji z Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej  w wys. 150 tys. oraz dzięki porozumieniu z WiMBP.  Klub prowadzony będzie na zlecenie Miasta przez Caritas Diecezji Zielonogórsko – Gorzowskiej – organizację pozarządową, wyłonioną w trybie konkursu ofert.

– Mamy diecezjalną sieć Klubów Seniora „Pogodna Jesień”. Na chwilę obecną mamy 20 takich klubów. Generalnie chodzi o to, aby ludzie, którzy mają coś do dania innym, a seniorzy bezwzględnie mają coś do dania innym, żeby rzeczywiście w tym miejscu tworzyli taką przestrzeń spotkania – powiedział ks. Stanisław Podfigórny, dyrektor diecezjalnej Caritas.

Klub działać będzie od poniedziałku do piątku przez 8 godz. dziennie. W tym czasie piętnastu  gorzowskich seniorów będzie mogło skorzystać z szerokiej oferty placówki.

Anita Łukowiak koordynator z Caritas w Gorzowie Wlkp. powiedziała, że seniorzy pod kierunkiem instruktora będą kształtować zakres działalności Klubu. Przewiduje się organizację zajęć ruchowych, edukacyjnych, kulturalno – oświatowych, jak np. robótki ręczne, zajęcia florystyczne,  taneczne, komputerowe, gimnastykę czy wspólny śpiew. Uczestnictwo w poszczególnych działaniach będzie dobrowolne i wynikać będzie z predyspozycji i potrzeb osób starszych.

Zaproponowane zajęcia będą uwzględniały możliwości psychofizyczne i bariery funkcjonalne osób starszych, które będą mogły korzystać również z miejskich propozycji. Będą wyjścia do kina, teatru, filharmonii, amfiteatru. Zainteresowani sportem skorzystają z basenu, pola golfowego czy stadionu żużlowego, zgodnie z preferencjami oraz zainteresowaniami.

Klub znajduje się na parterze nowoczesnej gorzowskiej biblioteki, którego okna wychodzą na zadbany miejski Park Róż. – Tutaj latem uczestnicy będą mogli podziwiać przyrodę popijając kawę na tarasie czy spacerować po uroczym obiekcie. Poza tym położenie klubu na terenie książnicy pozwoli korzystać z bogatej oferty kulturalnej biblioteki, którą stanowią wystawy, koncerty, promocje czy spotkania z ciekawymi ludźmi  – podkreśliła Anita Łukowiak w rozmowie z milpress.

W uroczystym otwarciu udział wzięli m.in. minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska, wojewoda lubuski Władysław Dajczak, prezydent miasta Jacek  Wójcicki, dyr. biblioteki Sławomir Szenwald oraz dyr Caritasu Diecezji Zielonogórsko- Gorzowskiej ks. Stanisław Podfigórny.

 

63 total views, 1 views today

KONSERWATOR GORZOWSKIEJ KATEDRY: CZUJEMY WSPARCIE MODLITEWNE WIERNYCH

KATedra5Katedra 25

Fot. Urszula Szewczyk

Czujemy wsparcie modlitewne wiernych podczas prac konserwatorskich gorzowskiej katedry, powiedział konserwator dzieł sztuki Michał Jarosiński, który oprowadzał wiernych1 lutego wieczorem po remontowanej świątyni. Katedra Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny ucierpiała w pożarze, który wybuchł 1 lipca 2017 r. na wieży kościoła. Od roku trwają prace remontowe i konserwatorskie, cały czas zbierane są fundusze na jego odnowienie.

Gorzowianie najpierw uczestniczyli we Mszy św. w intencji ofiarodawców i osób pracujących przy remoncie fary. Liturgii przewodniczył proboszcz ks. dr Zbigniew Kobus prosząc o Boże błogosławieństwo i bezpieczeństwo w pracy. Po nabożeństwie wierni z kapłanem przeszli do katedry aby modlić się przy grobie Sł. Bożego bpa Wilhelma Pluty, prosząc o jego wstawiennictwo modlitewne w procesie odbudowy duchowego symbolu Gorzowa Wielkopolskiego.

– Musimy być wytrwali w dojrzewaniu, także oczekując na skończenie remontu naszej świątyni. Prace trwają nieprzerwanie – zaznaczył kapłan. – Każdy z nas powinien się starać o tę dojrzałość, tak jak w dzisiejszej Ewangelii Jezus mówi, że gdy plon dojrzeje to pora już na żniwo. My mamy też dojrzewać na plon ostateczny, który poniesiemy Bogu w chwili naszego z Nim spotkania. Dlatego to jest ciągłe zadanie. Jezus nachyla się ku nam, dając miłość swoją w sakramentach żebyśmy dojrzewali – przypominał duchowny, twierdząc, że niepokojące są działania wskazujące na niedojrzałość, która bywa cechą młodych ale jest ona także cechą dorosłych, więc każdy z nas powinien spojrzeć na swoje dojrzewanie, także w oczekiwaniu na ukończenie remontu kościoła.

Michał Jarosiński oprowadzając wiernych po remontowanym wnętrzu katedry powiedział, że prace konserwatorskie same w sobie nic nie znaczą, natomiast dla osób związanych uczuciowo, dla wiernych, są największą radością. – To że przychodzicie państwo, że interesuje was postęp prac jest  dla nas tu pracujących wielkim zadowoleniem. My czujemy wasze wsparcie modlitewne, dlatego te prace przebiegają bez żadnych zakłóceń, żadne maszyny czy urządzenia się nie psują. To naprawdę się czuje – zapewnił konserwator, omawiając szczegółowo plany i ich realizację.

Aktualnie są już założone na podłodze korytka metalowe do przewodów prowadzonych na filary. Jest  gotowy projekt elektryczny, a przygotowywana jest powierzchnia na ścianach i filarach do przewodów oświetleniowych, alarmowych i nagłośnienia. Odtwarzane są spoiny, które na filarach muszą być pogłębiane do chowania przewodów.

– Belka nad prezbiterium jest już po konserwacji, jej kolorystyka to czerwień i zieleń gotycka. Znajdą się na niej figury Jana, Matki Bożej i Chrystusa. Odtworzyliśmy ornament kulkowy i pierwszą formę głowic z liśćmi dębu albo klonu. Jest to benedyktyńska, misterna praca – powiedział Jarosiński i przeszedł do omówienia figur, które mają tu powrócić.

– Perizonium Chrystusa w oryginale było srebrne, natomiast w XVIII w. pokryte zostało złotem. Prowadziliśmy badania czy rzeczywiście jest to metal czy imitacja. Szaty Matki Bożej i Jana były także najpierw srebrzone a później złocone, mają podbicia czerwieni, płaszcz Jana jest zielony, przepiękne są  karnacje twarzy. To wszystko wróci w najwyższej jakości. Przywróćmy ich najstarszą formę – zapewnił z radością konserwator, uwzględniając życzenia zainteresowanych.

Michał Jarosiński powiedział, że prace na wieży zostały już zakończone. Największe przekroje belek, które trzeba było wymienić, wymieniono i wzmocniono, a stare elementy usunięto. – Na szczęście odbyło się beż żadnej katastrofy i strat. Spokojna i staranna praca jeszcze nie oznacza, że wszystko przebiegnie bez zakłóceń. Świat konserwacji nie wie jak konserwować elementy spalone, bo każdy pożar jest inny, a panowie wykonujący potężną ciesielkę na wieży ryzykowali życiem i zdrowiem.  Każde wyjęcie elementu spalonego było niepewne. Konstruktor Jerzy Engel, który napisał projekt odbudowy wieży i niedawno zobaczył efekt prac, powiedział: „Nie wierzyłem, że to się uda”. Odważny i zdolny człowiek wiedział, że jest to niezwykle trudne – stwierdził Michał Jarosiński.

Jedna z parafianek zapewniła, że modlitwa o odbudowę świątyni jest prowadzona ciągle. – To się czuje powiedział konserwator.

Rzeczywiste prace prowadzone są dopiero od roku. Wcześniej trwały formalne przygotowania do ich rozpoczęcia. – Pracujemy jednocześnie wewnątrz kościoła, na elewacjach, w środku wieży i na zewnątrz – mówił Jarosiński, wspominając, że zakończenie prac konserwatorskich zaplanowane jest do końca tego roku. -Hełm wieżowy może poczekać, najważniejsze żeby można było oddać kościół wiernym.  W planach jest także zmiana zakrystii, która była budowana za czasów bpa Michalika, musi być zrobione drugie wejście, remont empory, kruchty podwieżowej i krypty – wyliczył konserwator.

48 total views, 1 views today

KLASY POLICYJNE W LICEUM KATOLICKIM W GORZOWIE WLKP.

Klasy policyjno-prawnicze sprawdzają się w gorzowskim Liceum św. Tomasza z Akwinu. Uczniowie przywdziewają mundury a lekcje prowadzą policjanci i prawnicy. Uczniowie w ramach praktyk uczestniczą w rozprawach sądowych.  Gorzowskie obchody dnia patrona szkoły odbyły się 1 lutego a nie w przypadające 28 stycznia święto św. Tomasza, ze względu na trwające wcześniej ferie w szkołach woj. lubuskiego.

Obchody rozpoczęły się Mszą św. w kaplicy katedry Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Kazanie wygłosił proboszcz ks. dr Zbigniew Kobus – wikariusz biskupi diecezji zielonogórsko – gorzowskiej. Podczas nabożeństwa uczniowie pierwszych klas złożyli ślubowanie.

Dyrektorem szkoły jest dr Marek Robak, który, że od dwóch lat w liceum  obok klas ogólnokształcących są klasy policyjno – prawnicze. – Uczniowie  mają mundury, a program prowadzony jest przy współpracy z komendą miejską policji. Policjanci prowadzą zajęcia z musztry i edukacji policyjnej. Prowadzona jest także współpraca z sądem okręgowym. Uczniowie uczestniczą w rozprawach, spotykają się z prawnikami.

Ks. Kobus w homilii przywołał wspomnienie św. Tomasza, który jest patronem Liceum Katolickiego, należącego do parafii katedralnej i działającego od 28. lat.

– Mądrość, którą znajdujemy przywołując wspomnienie św. Tomasza z Akwinu trzeba szukać w swoim życiu. Takiej mądrości oraz poszukiwania jej życzył uczniom „katolika”duchowny.

Kapłan powołał się także na słowa Franciszka, który podczas Światowych Dni Młodzieży  podpowiedział aby młodzi nie przyjmowali postawy oczekującej ale żeby się angażowali, by realizowali swoje – teraz. Na miarę możliwości takich jakie są , a nie marzyli tylko o przyszłości, która może być różna. – To już dzisiaj trzeba podejmować wiele działań, które są konieczne – zaznaczył ks. Kobus.

Dalsza część uroczystości odbyła się w szkolnej auli. Poprzez scenki teatralne uczniowie zaprezentowali życie i działalność św. Tomasza z Akwinu. Tam także odbyło się wręczenie znaków szkoły, a na zakończenie uczniowie częstowali się rogalami Tomaszowymi, które sami upiekli.

W szkole działa prężnie koło Caritas, uczniowie biorą udział m.in. w  akcjach charytatywnych Towarzystwa św. Brata Alberta, organizacji orszaku Trzech Króli, wielkopiątkowej Drodze Krzyżowej, świętach religijnych i patriotycznych czy Szlachetnej Paczce – wymieniał dyr. Robak, który przypomniał, że absolwentami szkoły jest wielu lekarzy, prawników, polonistów. Jest także dwóch duchownych, Mariusz Wysakowski wywodzący się z parafii pw. NMP Królowej Polski w Gorzowie Wlkp.  jest już księdzem w Gubinie, a Paweł Marciniak w tym roku przyjmie święcenia diakonatu.

Katolickie Liceum Św. Tomasza z Akwinu zostało założone w 1991 r. Jest szkołą społeczną o uprawnieniach szkoły publicznej. Od 2017/2018 roku szkolnego możliwa jest  rekrutacja do klasy mundurowej o profilu policyjnym.

 

 

 

47 total views, 1 views today