HISTORIA PEWNEGO OGRODU

MARZ15MARZ2smacap_BrightMAR1MARfbt

Tekst i foto Marzanna Leszczyńska

Historia naszego ogrodu liczy 29 lat, na przełomie tego czasu ewoluował kilkakrotnie. Założony został w latach 70-tych przez moją teściową Bożenę.

Gdy przejmowaliśmy pałeczkę to właściwie był warzywniak, trochę drzew owocowych i maleńka część rekreacyjna, która stanowiła 1/8 całego ogrodu. Dziś z tamtego czasu pozostała jedna wiśnia, pół renklody (bo niestety pół się złamało), 4 tamaryszki i 4 piwonie. Pod wiśnią dzisiaj siadamy, renkloda po przekątnej ogrodu pięknie się przechyliła nad skarpą i nad skalniakiem i stanowi uroczy widok z okna letniej kuchenki. Pod nią rosną poziomki a po jej pniu wije się zielono -biały bluszcz, lubię bluszcze na pniach drzew ( mam ich 3 rodzaje). Niestety co rusz zwłaszcza po silnych wichurach jakaś część tego starego poczciwego drzewa urywa się. Oswajam się z myślą, że kiedyś przyjdzie kres tej śliwki, która ciągle daje pyszne owoce i pięknie kwitnie wiosną razem ze starą wiśnią. Chyba mam pomysł co na jej miejscu będzie, muszę już  wsadzić następcę aby dorastał. W każdym razie nie będzie to śliwa. Po mojej teściowej pozostały do dzisiaj 4 tamaryszki posadzone na skarpie przy schodach, które wtedy prowadziły do domu, a teraz są tylko schodami ogrodowymi na ulicę, bo dom przebudowaliśmy 5 lat temu. Te tamaryszki prezentują się ciekawie, bo tworzą tunel nad schodami, kwitną żółto co jest rzadkością, bo bardziej popularne są różowe i w tej części ogrodu nadają tropikalnego charakteru. Mojej koleżance bardzo podobały się te tamaryszki i posadziła je u siebie, ale była rozczarowana, bo ma teren płaski i wg niej, nie prezentują się tak ciekawie. Tak więc  moja teściowa miała dobre wyczucie sadząc je w tym miejscu. Dzisiaj konary tych krzewów są bardzo grube od wielokrotnego przycinania i tego, że liczą prawie pół wieku. Był taki rok, że jedna gałąź bardzo się rozrosła i runęła z takim hukiem, aż zatrzęsła się ziemia i to chwilę po tym gdy nasi mali  synowie właśnie tam biegali. Tak, to było duże szczęście. Tamaryszek należy do drzew, które bardzo trudno jest spalić tak jak red wood w Ameryce.

Chociaż nie mieliśmy zielonego pojęcia o roślinach to szybko zabraliśmy się do rewolucyjnych zmian w ogrodzie. Najpierw usunęliśmy grządki i posialiśmy trawę. Zaczęliśmy też sadzić nowe rośliny, ale jak się potem okazało raczej robiliśmy wszystko odwrotnie niż należało. Mój mąż ciągle coś przesadzał, nic dziwnego, że krzewy zaczęły chorować. Ja dobierałam złe sąsiedztwo roślinom, więc nie rosły, złe też były stanowiska roślin. Po 7. latach postanowiliśmy poszukać fachowej pomocy, bo ogród przestał nam się podobać. O radę i projekt zwróciliśmy się do pana Wawrzyńca Maksymowicza. Pan Wawrzyniec zrobił nam nasadzenia, które dzisiaj mają już 20 lat i teraz widać jak mądre to było działanie, bo niczego nie musieliśmy po rozrośnięciu się usuwać. I pomyśleć, że 8 drzew potrafi stworzyć wrażenie lasu. Tam powiesiłam hamak. Bardzo miło wspominam czas, gdy pan Wawrzyniec tworzył ogród, bo to ciekawy gawędziarz i nauczyciel o ogrodach. Salix matsudana turtuoza – rozpoznał wierzbę z pogiętymi gałęziami i do dziś pamiętam jej nazwę, choć drzewo zdążyło już dożyć swych dni, ale z pnia odrodziło się na nowo.

Tylko część z planu pana Maksymowicza mogliśmy wtedy zrealizować ponieważ funduszy brakowało ale plan czekał długie lata na kontynuację realizacji.

Cdn.

 

65 total views, 3 views today

[0]
0.00 zł Zobacz

Formularz zamówienia

NazwaCena
Anuluj
Better Pay - System sprzedaży dla WordPress!

Komentowanie zamknięte.