JAK PRZEJŚĆ PRZEZ CIASNE DRZWI?

dzrw

Dziś w jednym z kościołów, pewien kapłan: – Módlmy się za katolików, którzy są blisko Kościoła a daleko od Boga –  między innymi tymi słowami interpretował duszpasterz dzisiejszą Ewangelię: Raz ktoś Go zapytał: «Panie, czy tylko nieliczni będą zbawieni?» On rzekł do nich: «Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi; gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie zdołają. Skoro Pan domu wstanie i drzwi zamknie, wówczas, stojąc na dworze, zaczniecie kołatać do drzwi i wołać: „Panie, otwórz nam!”, lecz On wam odpowie: „Nie wiem, skąd jesteście”. Wtedy zaczniecie mówić: „Przecież jadaliśmy i piliśmy z Tobą, i na ulicach naszych nauczałeś”. Lecz On rzecze: „Powiadam wam, nie wiem, skąd jesteście. Odstąpcie ode Mnie wszyscy, którzy dopuszczacie się niesprawiedliwości!”

Dalej ksiądz w kazaniu mówił: Nie ten, kto rozmawia i spotyka się z Bogiem dostąpi zbawienia. Wiara nie polega na miłości jedynie Boga ale i drugiego człowieka. Stąd sama obecność przy Bogu nie wystarcza i nie jest gwarantem szczęśliwej wieczności, Bóg nie chce mieć nic wspólnego z tymi, którzy dopuszczają się niesprawiedliwości – podkreślił duchowny, wyjaśniając, że gwarancją szczęśliwej wieczności jest droga przez wąskie drzwi, które oznaczają posłuszeństwo Bogu, dopuszczającemu nam różne doświadczenia czy pokusy ale nie dlatego by nas poniżyć.

Dalej wyjaśniał kapłan, że doświadczenia, które nas dotykają są wyrazem pełnej miłości Boga do człowieka, bo On chce nas kształtować na swoje podobieństwo. …… A my powinniśmy Go naśladować. – Co oznacza, że nie mogę oczerniać, obmawiać ani traktować z pogardą innych ludzi, którzy nie widzą swoich wad czy żyjących inaczej niż ja. Każdemu należy się szacunek i miłość i nie dlatego, że jest takie przykazanie ale dlatego, że miłość pozwala być wolnym, a przecież ku wolności wyswobodził nas Chrystus – powiedział ksiądz, pragnący zachować anonimowość.

Ujawniam fragment kazania ale nie ujawniam kto, gdzie i w którym kościele biją dzwony.

Po Mszy św. kilka osób przeszło do zakrystii aby księdzu gratulować i  podziękować za kazanie. Kaznodzieja nie krył zaskoczenia, bo chyba nieczęsto się zdarzają takie reakcje.

Jednym z gratulujących był Pan, który jako ostatni opuścił świątynię. Skoro o tym piszę więc i ja byłam tą ostatnią 😊

Razem wyszliśmy zmierzając w jednym kierunku. Okazało się, że nasze twarze nie są sobie obce.

– Dla jakiego medium pani pracuje?

– Dla kilku, ale najważniejsze, że jestem sobie żeglarzem, sterem i okrętem

– To może znamy się z internetu?

– Może. A pan?

– Ja pracowałem w teatrze?

– Co pan tam robił?

– Grałem, jestem aktorem, właściwie adeptem, grałem w kilku teatrach

– Jak się pan nazywa?

– R…………

– Czyli pana widziałam

– Grałem? Już pan nie gra?

– Znienawidziłem teatr. To znaczy Teatr kocham. Ale nie mogłem grać niektórych ról, w których bez uzasadnienia są przekleństwa i brrr.. różne sceny. Dłużej tego nie mogłem robić. Ja kocham teatr klasyczny.

– Doskonale pana rozumiem. /w tym momencie opowiedziałam kilka słów o tym czym i jak się zajmuję/

– Gdzie więc pan pracuje?

– Obecnie w hurtowni. Ale ponieważ pani opowiedziała mi o tym co pani robi….. „Teraz, widzi pani  mi się otwierają pomysły twórcze”

Nie widziałam ale błysk w oczach już tak!

– Być może otwiera się nowy rozdział w pana życiu, jest pan jeszcze młodym człowiekiem.  Wszystkiego najlepszego.

– Miło było panią poznać

– Mnie też było miło ujrzeć radość w człowieku

Takie różne moje „historyjki obrazkowe” opowiadam Mężowi po powrocie z plenerów. A On często konkluduje: – najważniejsze, że zawsze do domu na noc wracasz.  😊

 

 

 

 

 

 

 

116 total views, 1 views today

[0]
0.00 zł Zobacz

Formularz zamówienia

NazwaCena
Anuluj
Better Pay - System sprzedaży dla WordPress!

Komentowanie zamknięte.