Pożegnanie Agnieszki Byrskiej – Zaczyk
W 92 roku życia, 29 stycznia 2026 roku, czyli dzień po rocznicy śmierci Ireny Byrskiej (27 stycznia 1997 roku) i dzień przed rocznicą śmierci ks. Witolda Andrzejewskiego (30 stycznia 2015 roku) w podwarszawskim Skolimowie odeszła Agnieszka Byrska-Zaczyk. Na swoim facebook’owym koncie oficjalną informację o gorzowskim dorobku artystycznym Agnieszki zamieścił Teatr im. Juliusza Osterwy w Gorzowie. W dniu śmierci Agnieszki rozmawiałem telefonicznie z prof. Maria Krzysztofem Byrskim, bratem Agnieszki. Następnego dnia po zainstalowaniu wystawy Instytutu Pamięci Narodowej pt. Pielgrzym Niepodległości, dedykowanej pamięci naszego „Szefa” Witolda Andrzejewskiego, jedną z plansz zawiozłem dyrektorowi teatru Janowi Tomaszewiczowi, może się przyda. No i się przydała. Fotografia na planszy przedstawia Agnieszkę Byrską – Zaczyk w roli Faramuszki, Witolda Andrzejewskiego w roli Don Alvaresa, a przypomnijmy, że była to sztuka Stanisława Herakliusza Lubomirskiego Don Alvares albo niesforna w miłości kompanija, wystawiona w reżyserii Ireny Byrskiej na deskach naszego teatru oraz w TVP na żywo. W dziele scenicznym wystąpił także Tadeusz Byrski.
Pogrzeb Agnieszki Byrskiej – Zaczyk odbył się na Starych Powązkach, a urna z ziemskimi szczątkami została złożona w rodzinnym grobie Byrskich, co nastąpiło po pożegnaniu w Domu Aktora Seniora w Skolimowie i Mszy św. w kościele pw. św. Karola Boromeusza. W pożegnaniu uczestniczył dyrektor naszego teatru i Prezes Związku Artystów Scen Polskich Jan Tomaszewicz, o czym mnie powiadomił. W dniu pogrzebu 5 stycznia 2026 roku ze względu na to, że nie mogłem uczestniczyć osobiście w ostatnim pożegnaniu, łączyłem się duchowo z Rodziną Byrskich i przesłałem krótki tekst, który publikuję poniżej.
„Świat beze mnie pozostanie innym światem
pozostanie niekompletny, gdyby nawet o mnie zapomniano.”
Halina Poświatowska
Kiedy pochylamy się nad śmiercią, wspominamy tych, których już nie ma wśród żywych, zastanawiamy się nad naszym odejściem i stawiamy sobie pytanie za Haliną Poświatowską:
… czy świat umrze trochę, kiedy ja umrę?
Czy świat umrze trochę wraz z odejściem Agnieszki? Droga Joanno-córko Agnieszki i Zdzisława, Czcigodny Ekscelencjo Krzysztofie-bracie z rodziną, Droga mojej osobie Kasiu – siostro z rodziną, najbliżsi, przyjaciele jesteśmy dziś we wspólnocie cierpienia i bólu, uczestnikami dnia po „pustej nocy w pałacu boleści.” Chór, którym dyryguje Irena Byrska, jak wspominał przed laty Mamę Irenę w kazaniu pogrzebowym ksiądz Witold Andrzejewski – przyjaciel Rodziny Byrskich, dopowiadam dziś: w darze od samego Boga powiększył swój skład o wybitną solistkę; tancerkę i aktorkę Agnieszkę Byrską – Zaczyk. Nowy wymiar anielskich tonów rozpoczął się od przewodnika/koryfeusza -Tadeusza. Potrzebny był basso profondo – do chóru dołączył ks. Witold Andrzejewski, aktor gorzowskiego teatru Byrskich, a później ksiądz. Brak tenora wypełnił Zaczyk Zdzisław-zięć, a mąż Agnieszki. W znamiennym dniu 29 stycznia 2026 roku chór wzbogaciła swoimi talentami Agnieszka Byrska-Zaczyk. Dziś się spotykają na rozstaju dróg, aby podążać razem w wieczności by pomnażać piękno, dobro i prawdę. Po prostu być jednym z wielości.
Niech wybrzmi dziś wiersz, który Irena Byrska rozczytywała, w chwilach skolimowskiej samotności:
Opuszczona wieś
Wczoraj, wtedy/ gdy przychodzi śmierć/ nie spodziewasz się /
utraty zapamiętanych pejzaży./ Lgną do ciebie wszystkie wspomnienia.
Żywi potrafią zapomnieć, /ktoś następny usiądzie na krześle,/
nieopatrznie trąci wonności/ zachowane w bruzdach pamięci/
czasem zmartwionej twarzy.
Płacze przydrożna kapliczka/ dawne modlitwy deszcz obmywa. /Wiatr zamyka księgę życia.
Janusz Dreczka
Pozostaje z nami wspomnienie i zobowiązanie: pielęgnowania pamięci o Agnieszce i wszystkich jej śmierć poprzedzających, ale nade wszystko ofiarowanie się w najwyższym akcie miłosierdzia wobec drugiego człowieka, pogrzebania jego ziemskich szczątków.
Na koniec już, Halina Poświatowska z nadzieją ogromu wdzięczności za życie, w pełni jego wartości bez względu na długość i kruchość ziemskich chwil z satysfakcją woła:
… a jednak/ miło jest pomyśleć/ że świat umrze trochę/ kiedy ja umrę.
I już na koniec wspomnienie duszy, historii naszej nieśmiertelności, tak to już w życiu bywa!, … bo ziemia jest dla żywych – to za Zdzisławem Morawskim.
Historia Duszy
Twoja dusza, jest po prostu potrzebna. /Świat byłby bez niej niekompletny.
Unosisz jej zapach, jesteś jej bogactwem./ W powiewie nad głowami tłumu, stajesz się jej pełnią.
Janusz Dreczka
Za Twoje życie Agnieszko, darowane przez Ciebie naszemu miastu: prawdę, dobro i piękno oraz świadectwo talentu sztuki teatralnej wdzięczność wyrażam, Gorzowianin – Janusz Dreczka.
Fotografia planszy: Jan Tomaszewicz
869 total views, 3 views today
[0]




