WANDA SZYMANOWSKA – REKORDZISTKA SPOTKAŃ AUTORSKICH

Wanda Sz5WSZ5

Z Wandą Szymanowską – filologiem polskim, absolwentką UAM, autorką książek dla dorosłych i dzieci  rozmawiam o rodzinie, pisaniu i innych pasjach. A także o adaptacji scenicznej Lardżelki.

Na początku Autorka wyznała mi, że od prawie 40 lat jest żoną tego samego męża. Ma troje dorosłych dzieci – syna i córki bliźniaczki. Na razie doczekała jednego wnuka. Mieszka na wsi w powiecie rawickim w Wielkopolsce.

Zauważyłam, że jesteś energiczną osobą, czy wigor pomaga w twórczości?

Wigor pomaga we wszystkich poczynaniach życiowych. Czy apatyczne osoby osiągają sukcesy? Nie zastanawiałam się nigdy nad tym, ale jest im chyba trudniej.

Z czego czerpiesz pomysły, czym się inspirujesz?

Bacznie obserwuję życie i ludzi.

Czy Twoje książki mają jakiś wspólny element?

Najbardziej powiązane ze sobą są poszczególne części sagi obuwniczej. W każdej występują te same bohaterki główne i jest to samo miejsce wydarzeń. Wątki miłosne w moich powieściach są rzadkością. Skupiam się raczej na zjawiskach społecznych, mentalności polskiej prowincji i zawsze staję po stronie osób, które są w jakiś sposób upośledzone społecznie. Próbuję odczarować wiek 55+, który  uchodzi za  poważną uwerturą starości. Z taką kategoryzacją się nie zgadzam. Znam wiele osób w wieku 70+, 80+ , które nadal są młode. W mojej pracy pedagogicznej walczyłam z mentalnością nastoletnich staruszków. To poważna przypadłość. Młodzi ludzie żyją jak staruszkowie. Siedzą pod kocykiem, otoczeni urządzeniami elektronicznymi, żywią się niezdrowo, każda aktywność  fizyczna sprawia im trudność, nic  im się nie chce i nie opłaca. Lekarze alarmują, że coraz więcej młodych cierpi na ,,starcze” dolegliwości.

Ile książek napisałaś? Jakie to są książki?

Napisałam siedem książek dla dorosłych i cztery dla dzieci:

Dla dorosłych:

Zielone kalosze

Niebieskie sandały

Czerwone szpilki

Czarne lakierki

Lardżelka

Latte z walerianą

Kim, do diabła, jest Anita?!

Dla dzieci:

Ciapek, Tomcio Telefoncio, Zaina, Oto rzeka szeroka jest.

Poza tym moje krótkie utwory znaleźć można w kilku antologiach.  Mam na koncie również publikacje związane z wykonywanym zawodem.

Czyli dotyczą języka polskiego, a bardziej szczegółowo?

Nie. To są publikacje dotyczące edukacji europejskiej i globalnej oraz artystycznej.

Która książka była pierwsza? I czy teraz coś byś w niej zmieniła?

Zadebiutowałam wiosną 2014 roku książką ,,Niebieskie sandały”.  Raczej nic bym nie zmieniała. Mimo, że ukazała się sześć lat temu nadal cieszy się wielkim powodzeniem wśród czytelniczek. A przez te lata sprzedano zawrotną liczbę egzemplarzy.

Czy możesz podać ilość?

Kilkanaście tysięcy.

Z myślą o jakim czytelniku piszesz swoje prace?

Piszę głównie dla kobiet dojrzałych, chociaż jest mi wiadomo, że mam też męską publiczność. Kobiety w wieku dojrzałym to najbardziej ,,wyrobiona” czytelniczo grupa. Natomiast ,,Latte z walerianą” kieruję głównie do nauczycieli i rodziców dzieci w wieku szkolnym.  W tej książce demaskuję wnętrze pokoju nauczycielskiego i  ujawniam absurdy współczesnej edukacji.

Wiem, że miałaś bardzo dużo spotkań autorskich, czy były jakieś niezapomniane? Proszę opowiedzieć o najciekawszych.

Zazwyczaj  rocznie miałam kilkadziesiąt spotkań. W tym roku jest zupełnie inaczej. Sezon spotkań autorskich zamknął się, nim zdążył się rozkręcić.  Najbardziej utkwiło mi w pamięci jedno nieudane spotkanie. To był ogromny szok. Nauczycielka, które umówiła się ze mną na spotkanie, nie miała pojęcia o co chodzi, wszystko ją dziwiło. Przyznała, że sama nigdy w takim wydarzeniu nie brała udziału. Dodam, że była to szkoła w bardzo dużym mieście. Poza tym wszystkie spotkania wspominam z wielką przyjemnością.  Żywy kontakt z czytelnikiem jest niezastąpiony.

Grasz na pianinie, czy urozmaicasz spotkania, jeżeli tak to jakimi utworami?

Tylko spotkaniom z dziećmi towarzyszy muzyka. Do każdego utworu dziecięcego dołączam piosenkę. Są to kompozycje mojej przyjaciółki Marii Zofii Tomaszewskiej, wybitnej specjalistki w dziedzinie edukacji muzycznej. Spotkania z dziećmi mają to do siebie, że muszą być przemyślane pod względem metodycznym jak każde zajęcia przedszkolno – szkolne. Samo słowo może znudzić małych odbiorców, dlatego sięgam po inne środki przekazu.

Wiele podróżujesz, czy  doświadczenia turystyczne mają odzwierciedlenia w Twoim pisarstwie?

Tak i to bardzo. Podróżowałam dużo nie tylko turystycznie. Zdarzało się, że pracowałam za granicą. Grzechem byłoby nie wykorzystać wiedzy zdobytej w podróży. Niedawno wybrałam się w bardzo egzotyczną podróż do Kenii, gdyż potrzebna mi była wiedza o tym kraju. Nie brałam tam udziału w żadnym safari, nie mam zdjęć zwierząt i parków narodowych. Głównie interesowało mnie życie obyczajowe. Jak wykorzystałam tę wiedzę,  okaże się wkrótce. Mam nadzieję, że już w październiku bieżącego roku.

Chcę jeszcze dodać, że dużo uwagi w moich książkach poświęcam sprawom multi-kulturowym. Jestem zdecydowaną przeciwniczką rasizmu, dyskryminacji oraz utrwalania krzywdzących stereotypów.

Jakie gatunki preferujesz?

Piszę tylko powieści obyczajowe, mocno osadzone we współczesnych realiach. Nie ma w nich ani krzty fantastyki. Natomiast  najchętniej czytam książki bardzo dobrze napisane i bardzo źle napisane. Te ostatnie głównie po to, by wiedzieć jak nie należy pisać. Moi znajomi uważają, że to niepotrzebna strata czasu, ale ja trwam w swoim postanowieniu.

Czy  piszesz codziennie czy zdarzają się dłuższe momenty bez pracy, w oczekiwaniu na wenę?

Jestem w takiej sytuacji życiowej, że mogę bez reszty poświęcić się pisarstwu. Wobec tego piszę codziennie, bo mam swój prywatny ,,plan dzienny” – ok. 2-3 strony. Nie wierzę w takie cuda jak wena. Wierzę w warsztat pisarski i wytrwałość. Przed rozpoczęciem nowej pracy przygotowuję szkic tematyczno – fabularny, robię dość dokładny reaserch i notatki, więc potem idzie jak z płatka.

Jakie masz plany twórcze?

Wkrótce ukaże się moja nowa powieść. Na razie nie chciałabym zdradzać tytułu i tematu. Piszę kolejną część (piątą) sagi obuwniczej. No a potem przyjdzie czas na kolejną, edukacyjną powiastkę dla dzieci.

Proszę opowiedzieć o swoim wykształceniu muzycznym, czy tematyka muzyczna także znalazła miejsce w pisarstwie?

Mam niewielkie wykształcenie muzyczne. Ukończyłam średnią szkołę muzyczną w klasie fortepianu. Jestem wielką wielbicielką muzyki jak główna bohaterka mojej sagi obuwniczej (Zielone kalosze, Niebieskie sandały, Czerwone szpilki, Czarne lakierki).

Gdzie można książki kupić?

Moje książki można kupić niemal w każdej księgarni internetowej, no i u mnie. Te, które ja wysyłam czytelniczkom,  opatrzone są dedykacją, autografem. Nieraz dołączam gadżety upominkowe.

Czy róża na Twoim ramieniu jest nieodłącznym atrybutem?

Nie zawsze noszę różę na ramieniu.  Zdarza się, że przypinam inne kwiaty. Dlaczego akurat taką ozdobę noszę? Odpowiedź jest bardzo prozaiczna. Jestem alergikiem, dlatego nie mogę nosić żadnej biżuterii. Uczulają mnie wszystkie metale. Te bardzo szlachetne również.

O co powinnam jeszcze Cię zapytać?

Myślę, że o przeszłość.  Pisarzem jestem od sześciu lat. Przedtem, prawie 40 lat, pracowałam w szkole podstawowej jako nauczyciel języka polskiego, języka niemieckiego i przedmiotów artystycznych. Z dużym poświęceniem zajmowałam się też edukacją europejską i globalną.

Przez całe życie zawodowe pracowałam tylko w jednej szkole. Moje CV jest bardzo krótkie: zatrudniona i przeszła w stan spoczynku.

Na zakończenie wisienka na torcie. Doczekałaś się także adaptacji scenicznej Lardżelki. Jak to się stało, że Grubaska, bo taki jest tytuł spektaklu zrobiła karierę sceniczną?

Reżyser przeczytał książkę, zachwycił się, stwierdził że temat bardzo gorący i tak to się stało. A ponieważ odtwórczyni tytułowej roli okazała się genialna, sztuka okazała się wielkim sukcesem i nadal jest wystawiana na deskach różnych teatrów w Polsce.

Czy uważasz się za płodną pisarkę? To pytanie zadaję w imieniu jednaj z czytelniczek Twoich książek. 

Wbrew pozorom to nie jest aż taka płodność. To jest siódmy rok mojej twórczości. Po rozłożeniu 11 pozycji, w tym 4 dziecięcych na rok, wychodzi całkiem przyzwoicie. Proszę zwrócić uwagę, że Józef Ignacy Kraszewski wydał 600 tomów w czasach, gdy nikomu nie śniło się o komputerze, a nawet o maszynie do pisania. Danielle Steel wydała ponad 100 powieści, a jeszcze żyje, ma się dobrze, cały czas tworzy, a świat szaleje za jej książkami. W polskiej bardzo poczytnej literaturze obyczajowej mamy grono pisarek w wieku 40+. Niektóre mają na koncie ponad 30 książek. To jest dopiero płodność! Nieraz myślę, że zaczynały w pieluchach.

Mój plan roczny wygląda tak: 1 książeczka dla dzieci, 1 pozycja dla dorosłych, nieraz po drodze zdarzy się udział w jakiejś antologii opowiadań.  Czy to aż tak dużo? Chyba normalnie.

Z Wandą Szymanowską rozmawiała Wanda Milewska

 

 

 

 

 

 

157 total views, 23 views today

[0]
0.00 zł Zobacz

Formularz zamówienia

NazwaCena
Anuluj
Better Pay - System sprzedaży dla WordPress!

Komentowanie zamknięte.