KONTRASTY, HARMONIE I DEBIUTY NA SCENIE FILHARMONII GORZOWSKIEJ

PAKontrasty i harmonie

O tym, czego możemy spodziewać się na koncercie 23 lutego opowiada kompozytor Dawid Pajdzik w rozmowie z Urszulą Śliwińską.

Przed nami koncert „Kontrasty i harmonie”. Skąd nazwa tego wydarzenia i czego mogą spodziewać się goście FG?

Dawid Pajdzik: Jeśli spojrzymy na repertuar, jaki został dobrany do tego koncertu, to można powiedzieć, że kontrasty wynikają m.in. z rozbieżności czasowych, w jakich tworzone były te dzieła, choć w przypadku wszystkich kompozycji pozostajemy w XX wieku. Natomiast co do harmonii, to w przypadku tych dzieł spaja je harmonia wyrafinowana i skomplikowana pod względem formalnym, czego najlepszym przykładem jest specyficzny i niepowtarzalny  styl Dymitra Szostakowicza. Sama osobowość tego kompozytora jest swego rodzaju „kontrastem i harmonią”. Dla mnie osobiście pozostaje on  nieustającym źródłem inspiracji, nie ukrywam, że jestem jego oddanym wielbicielem.

Czy to oznacza, że jest to muzyka dla wymagających odbiorców?

D.P.: Zdecydowanie nie są to proste melodie. To muzyka, którą trzeba zrozumieć, ale też warto zrozumieć czasy, w jakich tworzył Szostakowicz i z czym się borykał. Trzeba jasno powiedzieć, że całe swoje życie był targany przez swoje wewnętrzne demony między propagandą a swoja autorską twórczością i to w jego muzyce słychać.

Premiera V symfonii Szostakowicza to 1937 rok. Nagrodzono go wówczas półgodzinnymi owacjami na stojąco. Myśli Pan, że to dzieło może być równie ciepło przyjęte przez gorzowską publiczność?

D.P.: O Szostakowicza i Jasińskiego na pewno się nie boję! Natomiast moja kompozycja miała premierę w Pradze w lipcu ubiegłego roku i również spotkała się z bardzo ciepłym przyjęciem na „Praskich Dniach Klarnetowych”. 23 lutego w scenie Filharmonii Gorzowskiej będzie miała miejsce polska premiera i mam wielką nadzieję, że publiczność ciepło przyjmie moją twórczość. Nie ukrywam, że cieszę się, że premiera mojej kompozycji ma odbyć się właśnie tu, w Gorzowie.

„Koncert na flet, altówkę i orkiestrę smyczkową” – taki tytuł nosi Pańska kompozycja. Jak długo trwały prace nad tym dziełem?

D.P.: Szczerze mówiąc niedługo. Ta kompozycja powstała w dwa miesiące. Miałem swoje wewnętrzne przemyślenia i pomysły na pewne tematy i motywy. Samo komponowanie nie stanowiło dla mnie problemu, bo dużą część pracy wykonałem najpierw w głowie, koncepcyjnie. Co ciekawe, druga część utworu jest zainspirowana przez mojego synka, który przechadzając się po domu podśpiewywał sobie pewna melodyjkę, która dziś jest motywem przewijającym się przez całą drugą część kompozycji, jako ostinato w różnych instrumentach. Zaczyna się od altówek, a następnie przechodzi na inne instrumenty. Trzecia część ma elementy ludowej muzyki góralskiej, jest to swego rodzaju hołd złożony mojemu dziadkowi, który stamtąd pochodził.

Nazywa pan swoja kompozycję „ludowym kolażem muzycznym”. Co to oznacza?

Ten utwór jest mieszanką wszystkiego, co się we mnie działo w czasie kiedy powstawał, zarówno artystycznie, jak i prywatnie. Wykorzystałem w nim techniki kompozytorskie, które mnie fascynują, różne style, z którymi się utożsamiam. Z kolei barwy, harmonia lub poszczególne motywy, pokazują moją sferę emocjonalną. Są symbolem ważnych dla mnie spraw.

Podczas pierwszych wykonań tej kompozycji usłyszałem, że jest w niej pewna świeżość. Mimo wszystko jest to jednak powrót do neoklasycznych form. Korzystam z nich również w wymiarze czysto formalnym, wykorzystując np. formę allegra sonatowego. Elementów ludowych również jest całkiem sporo, najwięcej i najbardziej czytelnie występują one w trzeciej części. Druga część ma odwołania do muzyki żydowskiej. Pierwsza część natomiast jest nawiązaniem do twórczości Hindemitha, który również sięgał do elementów ludowych, przetwarzając je na swój bardzo charakterystyczny sposób.

Koncert odbędzie się  23 lutego, początek o godz. 19.00

 

326 total views, 2 views today

[0]
0.00 zł Zobacz

Formularz zamówienia

NazwaCena
Anuluj
Better Pay - System sprzedaży dla WordPress!

Komentowanie zamknięte.