Relacja Marzanny Leszczyńskiej
Będąc na ciekawym filmie w Kinie „60 krzeseł”, którego akcja rozgrywa się na Kubie i w Nowym Orleanie zostałam przy okazji skierowana do obejrzenia wystawy Tomasza Mroza zatytułowanej „Całe czasy tu obecne”. Weszłam, rzuciłam okiem na 5 czy 6 eksponatów i z obrzydzeniem czym prędzej wyskoczyłam z sali, a w mojej głowie powstała uporczywa myśl „ Oj, tego nie podaruję!”.
Czegoś równie obrzydliwego dawno nie widziałam.
W kącie ogryzki po jabłkach, na środku rzeźba jakiegoś zwierzęcia z długim kijem w…tyłku, potężny wąż ulepiony z czegoś a’la glina przypominał -stolec, coś co chyba przypominało osła dosiadał osobnik z głową zielonej żaby, dalej dwie szczotki do zamiatania hałasujące bo sprzężone ze sobą jakimś urządzeniem rozsuwające się zsuwające z ubłoconą czaszką.
Pomyślałam, że coś takiego może wymyślić ktoś kto w ogóle nie myśli.
Proszę państwa, otaczająca nas rzeczywistość naprawdę nie wygląda tak szkaradnie jak ta, którą zobaczyłam w BWA. Tego z pewnością nie można nazwać wystawą.
Szkoda pięknej, dużej sali, z solidnym parkietem na takie szkarady. Gdyby tę salę wynająć na treningi tańców standardowych byłby z tego prawdziwy pożytek.
Opuszczałam kino po wspaniałym filmie, pełnym fantastycznego przesłania o muzyce, która połączyła i wzruszyła tylu ludzi, a jednocześnie tuż obok prezentowano instalacje wzbudzające oburzenie, złość, burzące to wszystko co film zbudował. Grupka dzieci z nauczycielką szła obejrzeć instalacje. Pytanie: jak pani nauczycielka pokieruje rozmową na temat tej ekspozycji i czy nazwie to sztuką?
Nie polecam, odradzam, uprzedzam, takim rzeczom mówię – NIE!
Chyba, że chce się kształtować złe gusty, upowszechniać brzydotę a co za tym idzie złe samopoczucie.
Kochani, proponuję rozwagę, postawmy na zdrowy rozsądek i nie doszukujmy się sztuki tam, gdzie jest jej zupełna negacja. Postawmy na krytycyzm i wybierajmy mądrze, zwłaszcza gdy kształtujemy młode charaktery.
Marzanna Leszczyńska
898 total views, 1 views today
