POCZĄTKI OŚWIATY I JEJ NIETUZINKOWI TWÓRCY W POWOJENNYM ZRÓŻNICOWANYM WIELORAKO GORZOWIE

IMG_2087IMG_2102

Weronika Kurjanowicz we wcześniejszym tekście wspominała jak obce miasto stawało się przystanią życiową dla ofiar II wojny światowej http://wandamilewska.pl/?p=30989. Tekst aktualny dotyczy zarówno instytucji jak i ludzi, którzy je tworzyli.

Ciągle nie do końca rozpoznane pozostaje pytanie, jakie mechanizmy działały wtedy, kiedy powstawało nasze gorzowskie społeczeństwo. Wydawało się, że tzw. „Ziemie Odzyskane” zostały nam przyznane za utracone Kresy Wschodnie. Taki pogląd głosiły powojenne władze polskie. Z bliższych dociekań jednak wynika, że w 1945 roku najwięcej ludności tu napłynęło z poznańskiego i centralnej Polski. Bardzo wcześnie docierali też (niekiedy na krótko) ci, którzy wracali z przymusowych robót w Niemczech oraz z różnych obozów. Powszechnie znana jest wędrówka kobiet z obozu z Ravensbrück. Okazało się, że i w Landsbergu byli przymusowo zatrudnieni robotnicy z Polski. Tak więc byli tu przybysze z różnych kręgów i miejscowości, co widoczne jest chociażby z przeglądu pierwszych nauczycieli.

Pozostaje zatem żywotne pytanie jak ci ludzie zżyli się na tyle, że powstała jednolita społeczność, jakimi motywami się kierowali, czy ktoś świadomie sterował tymi procesami. Otóż z własnych doświadczeń mogę powiedzieć, że przeciwników ówczesnego ustroju było najwięcej, ale byli to ludzie na ogół zastraszeni doświadczeniami ze wschodu i swoich poglądów nie ujawniali. Po prostu bali się innych, a szczególnie powrotu Niemców, stąd takie opinie, że Niemcy zatruwali studnie, a nawet zapasy w spiżarniach np. weki. Takie obawy trwały stosunkowo długo.

Duże zasługi w łagodzeniu różnic i łączeniu ludzi wiązać można z działalnością kościoła katolickiego, który potrafił skupić wokół obyczajów religijnych większą część mieszkańców. Wielkie znaczenie miała sprawnie zorganizowana oświata: szkoły na różnym poziomie nauczania oraz sami nauczyciele, którzy tutaj wrócili do zawodu. Można wymienić wiele nazwisk ofiarnych pedagogów zaangażowanych w swoją pracę oraz w działalność społeczną w środowisku.

Najwięcej moich wspomnień wiąże się z tzw. „Kursami Maturalnymi”. Wówczas było to bardzo dobre rozwiązanie. Nauka odbywała się na trzech poziomach: kursy I i II stopnia realizowały program gimnazjum, kończyły się tzw. „małą maturą”; kurs III stopnia obejmował program dwu klas licealnych i zamykał edukację egzaminem dojrzałości. Jak wielkie było zainteresowanie tą formą kształcenia zaświadczyć mogą następujące liczby: pierwsza matura na kursach i w liceum młodzieżowym odbyła się już w roku 1946; świadectwa dojrzałości otrzymało 56 osób, lecz z klasy młodzieżowej tylko 12. Pozostali to „kursanci”, a spośród nich wielu ukończyło studia i powróciło do Gorzowa. Podobnie było w roku następnym: 77 absolwentów, w tym 58 „kursantów” (warto dodać, że 12 z tej grupy to uczniowie Niższego Seminarium Duchownego w Gorzowie Wlkp., zdający tu niektóre przedmioty).

Tam właśnie na „Kursach Maturalnych” miałam pole obserwacji, ponieważ byłam uczestniczką zdarzeń. W gronie nauczycielskim skupiły się osoby, które miały pewne doświadczenie zawodowe, praktykę, ale też i niepospolite osobowości, co ujawniło się formalnie dopiero po wielu latach.

Kursy maturalne organizowały się równolegle z zapisami do klas młodzieżowych; przez pierwsze dwa lata był to właściwie jeden organizm. Nauczycielami na Kursach w większości byli pedagodzy zatrudnieni w „szkole rannej”, wyłącznie kursowymi byli: Czesława Malewska oraz Bolesław Kudelka. Pierwsza – o przezwisku Puella – to dama w wieku podeszłym, ale pełna energii i zapału, drobna, ruchliwa i nieco egzaltowana, położyła duże zasługi w organizowaniu szkolnictwa średniego w Gorzowie (odnotowywana w wielu wspomnieniach). Wkrótce niepostrzeżenie znikła z życia publicznego.

Bolesław Kudelka pojawił się w roku 1946 i dowiedzieliśmy się, że to nasz „kursowy” dyrektor. Zresztą później kierował Liceum Ogólnokształcącym dla Pracujących. Miał wówczas 62 lata. Postać charakterystyczna – wysoki, szczupły, wyprostowany, zawsze starannie ogolony i ubrany, bez śladów, które wyryła wojna na ludziach, niezależnie od ich statusu społecznego i zawodu. Człowiek zrównoważony i powściągliwy, budził szacunek otoczenia. Później można było się dowiedzieć, że miał interesujący życiorys. Urodził się pod Kijowem. Ojciec jego był poddanym austro-węgierskim, nosił czeskie nazwisko. Studiował we Lwowie prawo, ale w czasie I wojny światowej jako obcokrajowiec wysiedlony do Saratowa. Po powrocie do Polski mieszkał w Szamotułach; okresowo był wizytatorem szkół na Polesiu, potem dyrektorem prywatnego liceum w Poznaniu. W czasie okupacji organizował tajne nauczanie na Lubelszczyźnie. Do Gorzowa przybył z żoną Antoniną. Również nauczycielką, absolwentką germanistyki na uniwersytecie lwowskim. Legenda głosi że w młodości była Miss Lwowa. Istotnie, długo widoczne było, że to piękna kobieta.

Innym wyrazistym przykładem był profesor Antoni Możdżer, który objął historię i naukę łaciny. Wtedy wydawało się nam, że był obdarzony cechami znanymi przede wszystkim z literatury, czyli rozlicznymi dziwactwami, i tak na przykład w zapale nauczania burzył swoją czuprynę różnymi sposobami, także pod koniec lekcji wyglądał niezwykle. A my uczniowie korzystając z jakiejś okazji, jako prezent podarowaliśmy mu pięknie opakowany, gęsty grzebień. Ów nauczyciel to dziadek dzisiejszego wielkiego pianisty Leszka Możdżera. Zestawiając niezwykle starannie utrzymaną fryzurę artysty Leszka, mimo woli przypominam sobie tenże grzebień podarowany profesorowi Możdżerowi.

Niezapomniane pozostało zdarzenie z 1947 roku, które włączyło się w przebieg ustnych matur. Przy którejś grupie do oczekujących wyszedł profesor Możdżer, żeby oświadczyć, że odpytywanie zostaje zawieszone, a nas abiturientów prosi o poszukiwanie swojego niesfornego dziecka, które opuściło samowolnie dom i wyruszyło w wędrówkę po mieście. Dla identyfikacji podał takie szczegóły: pięciolatek, na pewno umorusany, na pewno bosy i bez spodenek. Ciekawe, czy w rodzinie żyje pamięć tego odległego zdarzenia. (Także: http://wandamilewska.pl/?p=23860 )

Niezwykłą i długo pozostającą w pamięci postacią był również polonista Zbigniew Cierkoński – wielki miłośnik epoki romantyzmu. Wyróżniał się szczególnie na tle szarzyzny czasów swoim ubiorem. Przybył ze zrujnowanej Warszawy. Na każdym oficjalnym wystąpieniu, również na lekcjach, pojawiał się w nienagannym garniturze z charakterystyczną chusteczką w lewej kieszonce. Po każdorazowym użyciu kredy wycierał ręce również w czystą białą chusteczką wydobytą z innej kieszeni. Występował publicznie często, przy różnych okazjach, akademiach. Mówił porywająco i odważnie. Zapamiętałam jego słowa, że Polskość i katolicyzm są tak związane, że trzeba by je rozdzielać ciosem siekiery, ale wtedy byłaby krew na jej ostrzu. Pamiętne stało się zadane przez niego wypracowanie na temat: „Patriotyzm, nacjonalizm, szowinizm”, poruszył i poróżnił on wielu słuchaczy tak dalece, że spory objęły nawet Radę Pedagogiczną i trwały dosyć długo.

Nasze obserwacje prowadzących nauczanie i wychowanie dostarczały wiele doświadczeń i przemyśleń, nawet natury ideowej. Bowiem był to czas kształtowania się ogólnej polityki państwa i zasad politycznych obywateli. Był to czas, w którym można było wypowiadać wyraziście swoje poglądy, ale równocześnie było wielu donosicieli i strażników wierności partyjnej.

Drugim zjawiskiem społecznym było poznawanie ludzi po traumatycznych przeżyciach wojennych. Nie brakowało takowych wśród naszych nauczycieli, dopiero po upływie wielu lat na przykład dowiedzieliśmy się, że profesor Badecki znalazł się u nas po uwolnieniu z ciężkiego obozu koncentracyjnego, a profesor Jan Lisowski okazał się „Sprawiedliwym wśród Narodów Świata”. Ogólnie wspominam swoich nauczycieli ze szkoły średniej jako ludzi oddanych bardzo pracy i traktujących swój zawód jako rodzaj posłannictwa.

Działalność społeczną nauczycieli poza szkolną widzieliśmy również we współpracy z teatrem. Budynek ocalał i jego wnętrze pozostało nietknięte. Dla przykładu wielkie poruszenie w Gorzowie wywołało widowisko (żywy obraz) wg dramatu Władysława Ludwika Anczyca „Kościuszko pod Racławicami”. Tak około 1946 roku zaczynał swoją pracę miejscowy teatr, a mieszkańcy chodzili wielokrotnie żeby to zobaczyć. My uczniowie, chodziliśmy na to przedstawienie tak często jak się dało żeby zobaczyć na scenie swoich nauczycieli, przebranych za historyczne postacie i obdarzyć ich oklaskami i kwiatami własnoręczne zebranymi w ogródkach i na polach. Do dziś pamiętam ucharakteryzowanych, poprzebieranych, odtwarzających poszczególne sceny swoich nauczycieli na scenie: profesora Zbigniewa Cierkońskiego, Jana Boguckiego, Jana Lisowskiego, Antoniego Możdżera, Felicję Korsak.

Niemały wkład w życie miasta miała również znana dziennikarka Natalia Bukowiecka (szczegółowe przedstawienie tej postaci w przygotowaniu). Pracowała ona dla Głosu Wielkopolskiego, który prowadził stałą część poświęconą Gorzowowi. W tej publicystyce można znaleźć takie informacje jak kupno-sprzedaż, wolne miejsca pracy, reklama rzemieślników itp.; także informacje o losach osób zagubionych w różnych sytuacjach wojennych.

Dziś trudno sobie wyobrazić sytuację, kiedy istnieją szkoły i różne instytucje kultury a nie ma biblioteki. Otóż powstanie tejże w Gorzowie ma interesujący początek. Nauczycielka z Grodna – Helena Kuźmicka przybyła do naszego miasta już jako osoba wykształcona i mająca doświadczenia pracy w szkole i w domach założonych przez Janusza Korczaka. Owa pani przywiozła w swoim bagażu ponad 1000 książek i utworzyła z nich przy ul. Pocztowej prywatną bibliotekę (wypożyczała je za niewielką kaucją). Były to książki staranne wybrane opowiadające o najważniejszych przeżyciach narodowych. Zainteresowały one wiele uczących się osób i były w ciągłym obiegu. Ale równocześnie zainteresowały również Urząd Bezpieczeństwa i wywoływały częste rewizje i zakazy wypożyczania. Ta pierwsza biblioteka, ze względu na stanowisko UB długo nie pożyła: częściowo została zarekwirowana, a ostatecznie wykupiła ją któraś z instytucji związana z Lasami Państwowymi.

Miasto w nowych warunkach stopniowo przybierało normalne oblicze. Mieszkańcy przyzwyczajali się, że jest to ich nowy dom i w ten sposób powstawała wspólnota.

Weronika Kurjanowicz

Wspomnienia spisała Helena Tobiasz

Zdjęcia z archiwum Weroniki Kurjanowicz

 

125 total views, 7 views today

109. ROCZNICA OBJAWIEŃ FATIMSKICH

312FAT

Objawienia Matki Bożej w Fatimie trwały od 13 maja do 13 października 1917 roku. Były to najsłynniejsze objawienia maryjne w XX stuleciu w czasie gdy toczyła się pierwsza wojna światowa, a w Portugalii sprawował rządy antykościelny reżim. Dziś przypada 109. rocznica początku objawień fatimskich.

W wielu polskich parafiach od maja do października każdego 13 dnia odbywają się modlitwy i procesje z figurą MB Fatimskiej.Także w kołobrzeskiej bazylice wierni idą w procesji ulicami miasta śpiewając pieśni maryjne.

Matka Boża ukazywała się trojgu dzieciom. Byli to Łucja dos Santos (10 lat), Hiacynta Marto (7 lat) i Franciszek Marto (9 lat). Łucja była cioteczną siostrą rodzeństwa Marto, pochodzili z podfatimskiej wioski Aljustrel, której mieszkańcy trudnili się hodowlą owiec i uprawą winorośli. Dzieci otrzymały od Niej orędzie, które zawiera trzy tajemnice, zapisane przez s. Łucję. Orędzie kładzie nacisk na modlitwę szczególnie różańcową, pokutę oraz nawrócenie, jako sposób na ratunek dla świata.

79 total views, no views today

S. MAŁGORZATA LEKAN OP ZAPRASZA

13 czerwca 2026

W czerwcu zapraszam na ostatnią przed wakacjami Sobotnią Sesję Samorozwoju „Szanuję siebie innych” poświęconą granicom. Ze względu na wagę zdrowych granic w życiu, uważam, że jest to jedna z pięciu najważniejszych sesji jakie proponuję w naszej formacji. A ponieważ w kolejnym roku nie będziemy jej oferować, serdecznie zapraszam do skorzystania teraz.

Link do zapisów:  https://forms.gle/J4JJWDd1nr7uSFhr

24 maja 2026

Zapraszam do Częstochowy na Pielgrzymkę Kobiet pt. „Posłanie, by nieść światło”. To ogólnopolskie wydarzenie stwarza szansę nie tylko by odwiedzić Pierwszą z Kobiet, ale także spotkać się z kobietami z całego kraju, posłuchać naszych fantastycznych prelegentek i pomodlić się wspólnie w Sercu Polski. Zapisy dla wyjeżdżających z Krakowa: Tatiana 790 480 946. Koszt 100zł).

29-31 maja 2026

Jest także propozycja dla mężczyzn DROGA LWA w Żywcu.

Więcej informacji i zapisy https://drogalwa.pl/

utkane@dominikanki.pl                                      www.utkane.dominikanki.pl  www.facebook.com/siostra.malgosia                
Zgromadzenie Sióstr św. Dominika nr konta: 85 1600 1462 1808 0670 5000 0001
al. Kasztanowa 36 Kraków

102 total views, no views today

PARADYŻ ZAPRASZA NA NOC MUZEÓW

 Plakat-Noc MuzewPLA
W sobotę 16 maja w godz. 17.00-22.00 opactwo w Paradyżu zaprasza na Europejską Noc Muzeów. W programie wydarzenia m.in. tematyczne wykłady przybliżające dzieje pocysterskiego klasztoru w Gościkowie-Paradyżu oraz jego duchowe i kulturowe znaczenie. Będzie również możliwość zwiedzania kościoła i klasztoru z przewodnikiem, w tym także miejsc zwykle niedostępnych: krypty oraz gotyckich piwnic. Nie zabraknie rodzinnej gry terenowej, warsztatów oraz placu zabaw dawnych. Zwieńczeniem wieczoru będzie wyjątkowy koncert zespołu „Scandicus”, inspirowany duchowością franciszkańską oraz muzyką XIII wieku.
Koncert odbędzie się w kościele opactwa, tworząc niezwykłą przestrzeń do spotkania z muzyką dawną. Wstęp na wydarzenie jest wolny, a szczegóły programu znajdują się na plakacie (w załączeniu).
Poza Europejską Nocą Muzeów paradyski kościół również jest dostępny dla pielgrzymów i turystów pomimo trwających remontów . W sezonie letnim czas na modlitwę i zwiedzanie z przewodnikiem codziennie od 9.00 do 17.00. Wcześniejsza rezerwacja grup – tel. 605 401 614 (od 9.00 do 17.00).

127 total views, 1 views today

GORZOWIANIE RUSZYLI NA ROWEROWĄ MAJÓWKĘ

A. Jakubaszek prowadzib2f275b946237c86bb35c18d0d4a366f_xl-1140x570Zagroda Młyńska

Ponad 100 osób odpowiedziało na kolejny apel Andrzeja Jakubaszka z Gorzowskiej Rady Seniorów o wzięcie udziału w rowerowym rajdzie. Miłośnicy dwukółek wyruszyli 10 maja z Parku Słowiańskiego w Gorzowie Wielkopolskim i przejechali trasę do Zagrody Młyńskiej w Bogdańcu, przejechali ulicami Słowiańską, Myśliborską i Dobrą, wałem wzdłuż Warty dojechali do Gostkowic, a stamtąd do Bogdańca.

Wspólny przejazd był doskonałą okazją do aktywnego spędzenia czasu, integracji mieszkańców w różnym wieku i oczywiście promocją turystyki rowerowej w regionie.

Na mecie rajdu organizatorzy przygotowali dla rowerzystów ognisko i pieczenie kiełbasek. – Bardzo cieszy nas tak duże zainteresowanie. Ponad sto osób na starcie pokazuje, że mieszkańcy chętnie wybierają aktywność na świeżym powietrzu i integrację poprzez sport oraz rekreację – mówił Andrzej Jakubaszek jeden z organizatorów Rowerowej Majówki.

Jeszcze w tym roku z Gorzowa do Bogdańca będzie można wybrać się rowerem wzdłuż drogi wojewódzkiej nr 132; rozpoczęły się już prace nad budową brakującego 700-metrowego odcinka ścieżki rowerowej między Gorzowem a Łupowem.

Niedzielne wydarzenie było kolejną rowerową inicjatywą skierowaną do mieszkańców w każdym wieku i potwierdziło, że rowerowa aktywność w Gorzowie cieszy się coraz większą popularnością. Organizatorzy zapowiadają już kolejne wspólne przejazdy i zachęcają mieszkańców do udziału w następnych rowerowych wydarzeniach organizowanych w regionie.

Foto Daniel Rutkowski

76 total views, no views today

SPACERKIEM PO GORZOWIE WIELKOPOLSKIM

IMG_2068_wwwIMG_1962_www

Na ilu wzgórzach leży Gorzów, jakie opowieści kryje miasto, na których detalach warto zatrzymać wzrok na dłużej i co kryje się pod ziemią – na te i wiele innych pytań odpowie przewodnik Zbigniew Rudziński uczestnikom spacerów po mieście. „ChodźMY na spacer” od 16 maja wraca do miejskiej oferty wydarzeń.

Wraca projekt, który potrafi zaangażować mieszkańców do odkrywania miasta. Gorzów jest bardzo zróżnicowany, bogaty, na tyle ciekawy i na tyle tajemniczy, że warto go odkrywać. Cieszymy się, że po roku przerwy wracamy – powiedział Jacek Dreczka, zastępca dyrektora Miejskiego Centrum Kultury ds. promocji, informacji i marketingu.

Wystarczy mieć otwartą głowę, dobry humor, wygodne buty, utrzymać wspaniałą atmosferę, która zawsze panuje na naszych spacerach. Będziemy cieszyć się tym, że nasze miasto jest ciekawsze, niż filozofom się śniło – zachęca Zbigniew Rudziński.

Pierwszy spacer to wędrówka śladami miejsc i ludzi, których nie chcielibyście spotkać nawet w „biały dzień”. Okrutni, przekupni „stróże porządku”, lekarze o „kamiennych sercach” bez wiedzy medycznej – opowiada Zbigniew Rudziński.

W ramach tegorocznego cyklu odbędzie się sześć sobotnich spacerów od maja do października. Początek każdego spaceru o godz. 10 na Starym Rynku. Udział jest bezpłatny. „ChodźMY na spacer” to kontynuacja cyklu, który realizowany był przez Urząd Miasta oraz PTTK Ziemia Gorzowska w latach 2021-2024.

 Kiedy i dokąd?

  • 16 maja: Szlakiem (Nie)Bezpiecznego Urzędu
  • 20 czerwca: Detale gorzowskich kamienic
  • 25 lipca: Co się kryje pod ziemią?
  • 22 sierpnia: Szlakiem miejskich legend
  • 19 września: Od Historii Drogi do doliny Srebrnej
  • 10 października: Siedem gorzowskich wzgórz

wg Karolina Machnicka MCK 

Fot. Bartłomiej Nowosielski

80 total views, no views today

WIECZÓR WSPOMNIEŃ O IRENEUSZU KRZYSZTOFIE SZMIDCIE W GORZOWSKIEJ KSIĄŻNICY

Irek

„Ireneusza Krzysztofa Szmidta przypadki teatralne i literackie” – pod takim tytułem 18 maja o godz. 17 odbędzie się w Wojewódzkiej i Miejskiej Bibliotece Publicznej wieczór wspomnień w 5. rocznicę śmierci poety, dramaturga, reżysera i krytyka teatralnego. Spotkanie połączone będzie z wystąpieniem archiwisty, animatora kultury Ryszarda Markowa i czytaniem performatywnym w wykonaniu Teatru Mostów.

Ireneusz Krzysztof Szmidt – poeta, dramaturg, reżyser i krytyk teatralny. Twórca „Pegaza Lubuskiego”. Prezes gorzowskiego oddziału Związku Literatów Polskich. Laureat m.in. Lubuskiego Wawrzynu Literackiego, Nagrody Kulturalnej Prezydenta Miasta Gorzowa Wlkp., Nagrody Kulturalnej Marszałka Województwa Lubuskiego. Odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżami Zasługi, Odznaką „Zasłużony Działacz Kultury” i medalami (brązowym i srebrnym) Zasłużony Kulturze „Gloria Artis”.

 

104 total views, 1 views today

PIKNIK PARAOLIMPIJSKI W GORZOWIE WIELKOPOLSKIM

Bez nazwy1

Piknik Paraolimpijski 10 maja w Parku Górczyńskim organizują Gorzowski Związek Sportu Niepełnosprawnych „START” oraz Polski Komitet Paraolimpijski.

Impreza rozpocznie się o godz. 14.30 i potrwa do 17.30. Organizatorzy zapewniają wiele atrakcji a do udziału zapraszają do udziału wszystkich mieszkańców od najmłodszych do najstarszych.  

W programie przewidziano liczne aktywności sportowe i rekreacyjne. Uczestnicy będą mogli spróbować swoich sił między innymi w strzelectwie laserowym, tenisie stołowym, bocci, pchnięciu kulą z pozycji siedzącej czy szachach plenerowych. Zaplanowano także strefę zabaw, w tym układanie puzzli oraz konkursy dla dzieci i młodzieży.

Istotnym elementem wydarzenia będą spotkania z paraolimpijczykami, którzy opowiedzą o swoich historiach sportowych i rywalizacjach paraolimpijskich.

Piknik ma charakter integracyjny i promocyjny – jego celem jest popularyzacja sportu osób z niepełnosprawnościami oraz zachęcanie mieszkańców do aktywnego spędzania czasu i wspólnego działania bez barier.

Wg Wydziału Sportu

Tu wspomnienia Małgorzaty Korzeniowskiej, paraolimpijki – Brązowej Medalistki Olimpiady w Sydney http://wandamilewska.pl/?p=26479

119 total views, no views today