Dlaczego młodzi ludzie odchodzą od Kościoła, wyjaśniał proboszcz kołobrzeskiej bazyliki. Ks. Andrzej Pawłowski odwołując się do Ewangelii „Przypowieść o siewcy”, powiedział: – Siewca jest ten sam i sieje wszędzie te same ziarna. Co jest więc nie tak?
„Gdzie popełniliśmy błąd, że nasze dzieci odeszły od Kościoła, a czasem nawet twierdzą, że są niewierzącymi. Przecież tak bardzo się staraliśmy, zapewniliśmy im wszystkie Sakramenty św.” – cytował ks. Pawłowski niektórych rodziców.
– Co stało się z Kościołem katolickim na Zachodzie i w ogóle z chrześcijaństwem w wielu krajach Europy? Kościoły tam świecą pustkami – mówił ks. Pawłowski, podając przykład, że z kościołów w Niemczech można za darmo odebrać organy, ławki, ołtarze, ambony czy tabernakulum, bo świątynie są zbędne. – Także w tej bazylice mamy organy z Holandii, bo tam już nie były potrzebne – powiedział proboszcz konkatedry.
Odpowiadając na te rozterki, duszpasterz powiedział, że odpowiedź padła już 2 tysiące lat temu, z ust Jezusa, o czym mówi Ewangelia, którą Bóg kieruje do każdego człowieka. – Jest ten sam Siewca, który sieje wszędzie te same ziarna: ziarna Słowa Bożego. Czy te ziarna wydadzą owoc zależy tylko od gleby, na którą padną, czyli od ludzi, którzy słuchają. Wszystkich słuchających dzieli się na cztery grupy: pierwsza grupa, to ludzie, do których przychodzi Zły i zabiera Słowo. – Można się z niego śmiać i przedstawiać jako śmiesznego diabełka – ale on jest i działa. To Szatan, przeciwnik Boga. Druga grupa, to ci którzy słuchają, czasem przyjmują Słowo ale się załamują, czasem nawet przyjdą pośpiewać kolędy na Pasterkę albo ze święconką na Wielkanoc. Są niestali, wierzą do czasu. Następna kategoria, to ci, którzy słuchają ale troski doczesne i ułuda bogactwa zagłuszają Słowo, które zostaje bezowocne, ci troszczą się tylko o doczesność i bogactwo – to stanowi cel ich życia.
Dalej wyjaśnił duszpasterz, że dążenie do bycia bogatym nie jest złe ale nie może to zająć miejsca Boga. Ostatnia grupa – oby była jak najliczniejsza – oznacza tego, kto słucha Słowa Bożego i rozumie je. Obyśmy byli tą żyzną ziemią – powiedział kapłan, przypominając, że weryfikuje się to po wyjściu z kościoła po Mszy św. . Wtedy się okazuje czy Słowo posłyszane przekłada się na nasze czyny.
W Kołobrzeskiej bazylice konkatedralnej w niedzielnych Mszach św. uczestniczą tłumy wiernych. Proboszcz ks. Andrzej Pawłowski na zakończenie Eucharystii zawsze dziękuje wszystkim za liczny udział. Teraz także dziękował organiście Łukaszowi Batorowi, który czasem w tym kościele gra w zastępstwie. Po skończonej Mszy św. ludzie nie wychodzą od razu z kościoła, ponieważ Łukasz Bator wykonuje jeszcze dodatkowo kilka utworów, za co wierni nagradzają jego wykonania oklaskami. Dziś także przy wyjściu z chóru czekali na niego aby mu podziękować.
W rozmowie z wiernymi Lukasz Bator powiedział, że w wieku 9 lat dostał w prezencie keyboard. Gry najpierw uczyła go pani w szkole. Potem próbował grać na organach w kościele. Muzyk pochodzi z Radomia, tam uczył się w szkole muzycznej w klasie organów i akordeonu. Następnie klasę organów ukończył w Koszalinie. Mieszka w Kołobrzegu i tu prowadzi swoją firmę.
40 total views, 6 views today
[0]




