ŻYCIE GOSPODARCZE W ROZWIJAJĄCYM SIĘ GORZOWIE. WSPOMNIEŃ CIĄG DALSZY WERONIKI KURJANOWICZ

IMG_2345IMG_2337

Trzeba przyznać, że miasto dosyć szybko przybierało postać skupiska zagospodarowanego. Działo się tak być może za przyczyną przywróceniem elektryczności i gazu. Dużą rolę odgrywała pomoc zewnętrzna w postaci darów z UNRRY (Organizacja Narodów Zjednoczonych do Spraw Pomocy i Odbudowy), zarówno żywnościowych jak sery, masło; nawet łakocie; jak i odzieżowych również leków. Paczki rozdawano w miejscach pracy.

Zaczął rozwijać się handel i przetwórstwo spożywcze bazujące na podstawach zostawionych przez Niemców np. fryzjernie, piekarnie nawet fabryka cukierków. Głównym miejscem handlu stał się targ, gdzie można było kupić wszystkie plony ziemi, ale i żywe zwierzęta (prosięta, krowy, konie). Najstarszy targ rozlokował się przy dzisiejszej ulicy Konstytucji 3-go Maja u podnóża koszar wojskowych. Potem szybko przeniesiono go na niezabudowany teren naprzeciwko Łaźni. Z kolei za Wartę gdzie pozostał do dziś.

Handel odbywał się w dużej części na zasadzie wymiennej. Najciekawsze było handlowanie wyrobami złotymi: sprzedający był odziany w obszerną marynarkę, na której wnętrzu zawieszał zegarki, obrączki, broszki, łańcuszki itp.; niby złote; towary oferował rozpinając marynarkę przed wybranymi ludźmi. Również kursowały cichcem złote monety carskie; przewożono je w różny sposób, najczęściej zaszyte w podwinięciach spódnic damskich. Kwitł także handel obwoźny – przywożono towar potrzebny ale nieobecny na miejscu np. różne igły, do prac ręcznych i do maszyn. Nici były łatwiejsze do zdobycia na miejscu, w dużym stopniu pozyskiwano je prując różne wyroby jak swetry, szale, a nawet skarpety i pończochy chociaż pozyskane z nich nici były bardzo cienkie. Większy kłopot był z guzikami, a jeszcze trudniej było zdobyć zatrzaski, haftki czy gumki. Większe sklepy powstawały z trudem, powoli, a rozwój ich zahamowało upaństwowienie handlu.

Przetwórstwo odbywało się głównie w domach prywatnych, i tak na przykład w wielu domach produkowano wino pochodzące z owoców działkowych jak porzeczki, jabłka, winogrona. Większość mieszkańców miała za sobą pierwszą wojnę światową, często rewolucję październikową, to nauczyło już tych ludzi różnych kombinacji żywnościowych, utrwaliło w pamięci przepisy z tamtych czasów. Dla ciekawych Weronika Kurjanowicz podaje jeden z takich przepisów na „bolszewicki pieróg”: Potrzebne są pszenne sucharki (kupne lub z suchej bułki); układa się je na półmisku; w garnuszku na ogniu przegotowuje się czarne jagody z cukrem (najlepiej leśne, można jeżyny); powstałą w ten sposób gorącą konfiturą bardzo obficie polewa się sucharki i od razu pokrywa się to śmietaną średnio tłustą; pozostawia w chłodnym miejscu na kilka godzin. Powstaje bardzo smaczny i dietetyczny rodzaj puddingu.

Pierogi pochodzą z kultury rosyjskiej, a nazwa ta oznaczała również placki drożdżowe, w całości rozciągnięte na brytfannie, obficie nadziewane dowolnym farszem, np.  grzybami, siekaną zieleniną z jajkami, rybami, kapustą, mięsem i również z wierzchu przykryte ciastem. Po czym całość pieczono. Takie ciasto podawano krojone w kwadraty i spożywano z rosołami, herbatą lub mlekiem.

Sporą trudność tych czasów stanowiła komunikacja werbalna między ludźmi. Oto środki techniczne jakimi się wtedy posługiwano: specjalne „słupy” ogłoszeniowe, informacje ręcznie pisane przez osoby zainteresowane, a potem miasto zainstalowało w każdym mieszkaniu odbiorniki radiowe, przez które podawano ogłoszenia miejscowe i ogólnokrajowe. Ten ostatni sposób stał się z czasem uciążliwy, ponieważ zaczęto też przekazywać teksty polityczne, propagandowe i trudno było je wyciszyć.

Posługiwanie się żywym słowem było czasami trudne, bo przecież przyjechali ludzie z różnych stron, używający różnych gwar. Nie wszyscy rozumieli np. nazwę szneka z glancem; na ile to? lub ile stoi? (ile kosztuje), albo ile sobie liczy lat?; gimele (rzeczy do wyrzucenia na śmietnik). Do dziś w języku istnieją różne dzielnicowe nazwy grzybów i jagód.

Niestety długo szwankowała komunikacja z innymi miejscowościami na linii kolejowej. Czasami podróż z Poznania do Gorzowa trwała prawie dobę. Stopniowo uruchamiano mosty, przejazdy drogowe i kolejowe.

W kolejnych tekstach: http://wandamilewska.pl/?p=30989; http://wandamilewska.pl/?p=31400; http://wandamilewska.pl/?p=32038 starałyśmy się przedstawić Państwu pewien wycinek naszej historii, w szczególności życie na ziemiach „odzyskanych” czy „pozyskanych”. Naszym celem było pokazanie jak powstawało nowe, sztucznie sklejone społeczeństwo.

Weronika Kurjanowicz

17.08.2026 r.

Refleksje spisała Helena Tobiasz

Zdjęcie: Puszka po darach UNRRA

149 total views, 1 views today

[0]
0.00 zł Zobacz

Formularz zamówienia

NazwaCena
Anuluj
Better Pay - System sprzedaży dla WordPress!

Komentowanie zamknięte.