JERZY ZGORZAŁEK – PEJZAŻYSTA, KTÓRY PODJĄŁ TEMATYKĘ SAKRALNĄ

Jerzy Zgorzałek58ZgorzałekZgorzZgorzZGORZ5

Foto http://parafiawawrow.pl/swieto-podwyzszenia-krzyza-swietego/  

oraz z arch. JZ

Najnowszą pracą sakralną Jerzego Zgorzałka jest Droga Krzyżowa, która od września znajduje się w kościele pw. św. Józefa Rzemieślnika w Wawrowie koło Gorzowa Wlkp., którego proboszczem jest ks. Andrzej Kołodziejczyk.

Jerzy Zgorzałek przez wiele lat mieszkał w Warszawie, tam miał pracownię malarską i galerię. W 2012 r. otworzył galerię w Gorzowie Wielkopolskim.  Ur. się w 1944 r. w Równem na dzisiejszej Ukrainie.  Talent artystyczny odziedziczył po mamie, która malowała i była uzdolniona muzycznie i tanecznie z  zawodu była nauczycielką w szkole dla panienek dobrze urodzonych, grała na kilku instrumentach. Jerzy Zgorzałek jest żonaty, ma jedną córkę.

Jakie ukończył Pan szkoły gruntujące talent malarski?

Nie uczyłem się w żadnej szkole plastycznej. Doskonaliłem się początkowo w pracowni artystycznej malarza Ryszarda Kustrzyńskiego a następnie podwaliny pod prawdziwe malarstwo zdobyłem malując pod kierunkiem świetnego pedagoga, art ysty malarza Jerzego Baurskiego. Jestem przede wszystkim pejzażystą.

Jednak pojawiły się w Pana twórczości obrazy sakralne. Dlaczego je Pan namalował?

To, że namalowałem obrazy sakralne to był typowy cud. Bo ja nie byłem  człowiekiem jakimś bardzo uczęszczającym do świątyń, najczęściej szedłem do kościoła z koszyczkiem. O wielu tematach religijnych nigdy nie słyszałem. Pewnie, że o takim jak Droga Krzyżowa to wiedziałem, bo chyba każdy człowiek rozumny to zna. Ale, że była jakaś s. Faustyna to o tym nie miałem pojęcia.

Kolejnym cudem dla mnie było namalowanie Jezusa Miłosiernego. Wcześniej namalowałem św. Barbarę, na zamówienie ludzi z kościoła gdzieś pod Wrocławiem, tam się spalił obraz tej świętej.  Jeździli po Polsce i szukali kogoś, kto by za grosze namalował. Potem mój  kolega był na rajdzie motocyklowym w Katyniu i dla niego namalowałem Matkę Boską Katyńską. Na prośbę moich sąsiadów – małżeństwa, które należy do Odnowy w Duchu św. namalowałem Jezusa Miłosiernego.

Czy wtedy Pan zgłębił wiedzę religijną i dowiedział się o s. Faustynie?

Jestem głównie pejzażystą.  Religijną  tematyką się nie zajmowałem ale prosili mnie bardzo żebym namalował Jezusa więc się zgodziłem. Zanim się jednak zabrałem do pracy, to oczywiście zapoznałem się z literaturą. Przeczytałem chyba wszystko co powinienem przeczytać na ten temat i podjąłem decyzję o namalowaniu z zaznaczeniem, że to nie będzie kopia obrazu Eugeniusza Kazimirowskiego  z Wilna, tylko to będzie moje spojrzenie.  A cud polegał na tym, że obraz o wymiarach 90 x 180 maluje się 3 miesiące a ja wykonałem go w ciągu 5 dni. Sam szkic tej wielkości zajął mi półtora dnia. I muszę tu powiedzieć, że wszystko cokolwiek dotyczyło tego obrazu wpadało mi w ręce. Od blejtramu po płótno, nawet pogodę miałem niezwykle sprzyjającą, dosłownie wszystko mi sprzyjało. Takich cudów to ja nie miałem nigdy. Później gdy już wykonałem ten obraz to powiedziałem, że dokończę go gdy nadejdzie rama. Rama nadeszła z Rzeszowa i też jak nigdy, wszystko pasowało idealnie. Nie ruszyłem nawet palcem żeby coś poprawiać. Nawet blaszki, które mocuje się z tyłu znalazłem je w swojej pracowni były też idealne, jakby czekały na ten moment, a leżały u mnie 25 lat, nawet śrubki były gotowe. Cała oprawa obrazu trwała mniej niż 20 minut.

Czy jest Pan wierzący?

Teraz dopiero zaczynam patrzeć na to wszystko inaczej niż dotychczas. Ja nie miałem nigdy bzika na punkcie religii, wręcz przeciwnie, chociaż znałem wielu biskupów m.in. Tadeusza   Pieronka, ale też poznałem bpa Henryka Hosera. Uważam, że Kościół mamy w sercu i ja mam Kościół w sercu.

Obrazy, które maluję, czuję, że są moje, dlatego żadnych nacisków nie przyjmę podczas malowania. Ja to czułem w czasie malowania Jezusa. Dla mnie tło obrazu jest Bogiem, bo ten Chrystus wychodzi z mojego obrazu.

Najnowszym Pana dziełem jest Droga Krzyżowa. Jak się Pan do tego malarstwa przygotował?

Tak. Następna prośba osób związanych z kościołem dotyczyła namalowania Drogi Krzyżowej. Pokazywano mi jakieś obrazeczki na wzór ale podjąłem decyzję, że ma to być coś bardzo ważnego, poważnego. Postanowiłem zastosować  rozmiar 60 x100 cm.

Ja się przygotowałem do tej Drogi Krzyżowej. Czytałem wszystko co mogłem ale przede wszystkim Pismo św. , nawet obejrzałem Pasję Mela Gibsona, której nigdy wcześniej nie oglądałem, bo nie lubię tematów związanych z okrucieństwem. Ten temat mnie zawsze odrzucał.

 Tym razem postanowiłem namalować, dlatego tę projekcję obejrzałem i zniosłem to okrucieństwo, które prowadzi do zbawienia do tworzenia człowieka lepszym , to wszystko co zawiera wiara. Ta Droga Krzyżowa jest w moich obrazach od A do Z tak jak powinno być.  Musiałem sobie wszystko dokładnie wyobrazić , wymyślić własną fakturę, manierę. Pokazałem każdą osobę i to co ona w tym tłumie robi, wyjaśniam obrazowo jej miejsce w  tłumie: siepaczy,  żołnierzy, Szymona,   gawiedź, pokazuję ludzi użalających się nad tym co się działo, wyodrębniam rolę kobiet,  Magdalenę. A końcowa scena złożenia do Grobu? Nigdzie pani tego nie zobaczy.

I teraz pani powiem, że ja pierwszy raz w życiu byłem na Drodze Krzyżowej. I naprawdę było to dla mnie olbrzymie wrażenie. Ks. Andrzej Kołodziejczyk patrzył na obraz i mówił to co widział na nim, przekazywał to co ten obraz do niego mówił. Przekazywał nawet rzeczy, które ja już przeczuwałem. Po rozmowie z ludźmi okazało się, że oni zupełnie inaczej odbierają te prace niż ja.

Obrazy tej Drogi Krzyżowej stoją na specjalnych stelażach, które ja także szybko wykonałem. I w tym przypadku też jak z Jezusem Miłosiernym, wszystko mi w ręce wpadało.

Dlaczego Pan porzucił Warszawę i osiedlił się w Gorzowie Wielkopolskim?

Moja galeria na Czerniakowskiej miała iść pod młot, ulec rozbiórce. Nie czekając na to wyprzedziłem fakty i zacząłem szukać czegoś w Polsce, byłem w wielu miejscach a nawet w Niemczech.  Szukałem czegoś na moje możliwości finansowe. W Gorzowie było o wiele taniej. O tym mieście właściwie nic nie  wiedziałem, tylko to, że jest w Polsce i że tu jeździł na żużlu Tomasz Gollob. Gdy przyjechałem, zobaczyłem nową trasę i krajobraz górzysty, to mnie zachwyciło. Namalowałem całą serię gorzowską i wydałem album.

Proszę powiedzieć o najbliższych planach.

Te związane są również z Drogą Krzyżową. We współpracy z ludźmi z Odnowy w Duchu św. postanowiliśmy wydać album ze Stacjami DK, które opatrzone  zostaną  profesjonalnymi komentarzami czytelnymi dla wiernych.

A na zakończenie naszej rozmowy zapraszam do mojej galerii w Gorzowie Wielkopolskim przy ul. Okólnej 31 A.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

72 total views, 58 views today

GRAŻYNA KAŁOWSKA – RADOŚĆ CZERPIE Z PISANIA

odmart588gonim5

Grażyna Kałowska  – urodziła się w Gdańsku. Ukończyła filologię polską na Uniwersytecie Gdańskim. Pracowała w szkole i w bibliotekach. Twierdzi, że nie były to jej wymarzone zajęcia. Szukała tego, co przyniosłoby zadowolenie i znalazła. Radość czerpie z pisania i opieki nad psami. Obecnie na emeryturze. 

Czy pisaniem zajęłaś się będąc na emeryturze czy dużo wcześniej?

Przez wiele lat szukałam swojej drogi. Odkryciem okazała się książka Barbary Sher Będzie za późno, jeśli nie zaczniesz teraz! Jak zacząć nowe życie po 40.  Dzięki zawartym tam testom stwierdziłam, że mam pisać, to jest zajęcie dla mnie.

Skąd się brały inspiracje?

Z obserwacji życia, siebie, ludzi. Czasem książka lub film daje mi jakiś pomysł. Na przykład inspiracją do Ziemianków byl film Chaplina Nasze czasy.

Proszę wymienić tytuły swoich książek i krótko je opisać. Jaka jest ich tematyka? 

Postanowiłam na początku, że każda moja książka będzie w innym gatunku literackim. I tak: saga – Saga o nieefektownych kobietach. Jeden czas to koniec XX wieku, drugi – połowa XXI, dyktatura Wielkiego Brata. W obu czasach występuje jedna rodzina – rodzice, dziadkowie, wnuki.

Pamiętnik (Pamiętniki zabłąkanych dusz). Są tu osoby występujące realnie oraz wymyślone. Bohaterka tworzy innych bohaterów, by rozwiązać swoje problemy.

Opowieść (Opowieść o naszej przyjaźni i perypetiach). Rzecz dotyczy kilku siedemdziesięcioletnich przyjaciół. Zainspirowała mnie twórczość Astrid Lindgren.

Opowiadanie (Jak Ziemiankowie robili biznes w Polsce). Trzy satyryczne opowiadania.

Kronika (Pieskie życie według Kroniki Brata Rocha). Święty Roch, patron zwierząt, opisuje w kronice losy kilku naszych braci mniejszych.

Powieść kryminalna (cykl: Uważaj, o czym śnisz, Zaśnij, laleczko). Kryminał z elementami psychologicznymi. Bohaterką jest skomplikowana psychicznie policjantka.

Ostatnio wydałam Nie bój się przodków. To saga od XX wieku do XIII. Traktuje o przodkach głównych bohaterów Uważaj, o czym śnisz.

Piszesz z myślą o czytelniku, czy jest to dla Ciebie terapia, a może to pasja? 

Na pewno myślę o czytelniku, choć zdaję sobie sprawę, że nie każdy zrozumie, o czym tu się pisze. Lubię eksperymenty z formą i szkatułki w powieściach. Pasja i terapia – owszem. Pisząc, coś zrozumiem czasem ze swego życia.

Czy przekazujesz jakieś wartości, myśli, podpowiedzi. Jaki cel przyświeca Twojemu pisarstwu?

Nie piszę manifestów, lecz nie mam nic przeciw temu, by moje książki spowodowały w czytelnikach pożyteczny ferment.

Jeśli możesz, proszę zdradzić czy w Twoich książkach jest cząstka Ciebie. 

Tak, choć nie są to pamiętniki. Na przykład w Uważaj, o czym śnisz bohaterka analizuje swoje życie jak ja w czasie bezrobocia.

Jak przebiegają Twoje spotkania autorskie?

Nie odbyłam ich dużo, ale były bardzo sympatyczne. Prowadzili je poeci, a raz uczestniczyły tylko moje koleżanki z pracy i one zadawały mi pytania. Na przykład, czy tak pracuję, jak bohaterka mojej powieści.

Czy piszesz kilka książek naraz, czy kończysz jedną i dopiero zaczynasz następną?

Zasadniczo zajmuję się jedną, ale gdy przyjdzie mi pomysł na fragment innej – dopisuję w odpowiednim miejscu. Na przykład opracowuję kalendarz z przygodami mojej mopsiczki. Opowiastka na każdy dzień. Tego się nie da pisać szybko, więc zaczęłam alternatywną historię świata pod roboczym tytułem Vera Motylkova i Nomada Strange piszą w duecie. Rozpoczęłam też fantasy, któremu dałam tytuł Covidoki.

Jakie inne zainteresowania Ciebie pochłaniają?

Lubię psy, zajmować się nimi i czytać o nich. Teraz mam mopsiczkę Agatkę, przedtem miałam amstaffy: Runnera, potem Pippi. Amstaffy podobały mi się, lecz na starość, gdy zaczynały chorować, trzeba było je znosić po schodach z pierwszego piętra, a potem wnosić. Gdy odeszły, z tego względu chciałam mieć mniejszego psiaka. Myślę, że dogadałabym się z większością ras pod warunkiem poświęcenia im czasu. A teraz czasu mam mniej, opiekuję się mamą.

Jakie masz plany twórcze? 

Mam zamiar niebawem wysłać do wydawnictwa powieść o kompozycji szkatułkowej, już ją skończyłam. Zaczęłam te, o których wspomniałam. Także następną część cyklu kryminalnego o policjantce Hance.

 

 

69 total views, 48 views today

WANDA SZYMANOWSKA – REKORDZISTKA SPOTKAŃ AUTORSKICH

Wanda Sz5WSZ5

Z Wandą Szymanowską – filologiem polskim, absolwentką UAM, autorką książek dla dorosłych i dzieci  rozmawiam o rodzinie, pisaniu i innych pasjach. A także o adaptacji scenicznej Lardżelki.

Na początku Autorka wyznała mi, że od prawie 40 lat jest żoną tego samego męża. Ma troje dorosłych dzieci – syna i córki bliźniaczki. Na razie doczekała jednego wnuka. Mieszka na wsi w powiecie rawickim w Wielkopolsce.

Zauważyłam, że jesteś energiczną osobą, czy wigor pomaga w twórczości?

Wigor pomaga we wszystkich poczynaniach życiowych. Czy apatyczne osoby osiągają sukcesy? Nie zastanawiałam się nigdy nad tym, ale jest im chyba trudniej.

Z czego czerpiesz pomysły, czym się inspirujesz?

Bacznie obserwuję życie i ludzi.

Czy Twoje książki mają jakiś wspólny element?

Najbardziej powiązane ze sobą są poszczególne części sagi obuwniczej. W każdej występują te same bohaterki główne i jest to samo miejsce wydarzeń. Wątki miłosne w moich powieściach są rzadkością. Skupiam się raczej na zjawiskach społecznych, mentalności polskiej prowincji i zawsze staję po stronie osób, które są w jakiś sposób upośledzone społecznie. Próbuję odczarować wiek 55+, który  uchodzi za  poważną uwerturą starości. Z taką kategoryzacją się nie zgadzam. Znam wiele osób w wieku 70+, 80+ , które nadal są młode. W mojej pracy pedagogicznej walczyłam z mentalnością nastoletnich staruszków. To poważna przypadłość. Młodzi ludzie żyją jak staruszkowie. Siedzą pod kocykiem, otoczeni urządzeniami elektronicznymi, żywią się niezdrowo, każda aktywność  fizyczna sprawia im trudność, nic  im się nie chce i nie opłaca. Lekarze alarmują, że coraz więcej młodych cierpi na ,,starcze” dolegliwości.

Ile książek napisałaś? Jakie to są książki?

Napisałam siedem książek dla dorosłych i cztery dla dzieci:

Dla dorosłych:

Zielone kalosze

Niebieskie sandały

Czerwone szpilki

Czarne lakierki

Lardżelka

Latte z walerianą

Kim, do diabła, jest Anita?!

Dla dzieci:

Ciapek, Tomcio Telefoncio, Zaina, Oto rzeka szeroka jest.

Poza tym moje krótkie utwory znaleźć można w kilku antologiach.  Mam na koncie również publikacje związane z wykonywanym zawodem.

Czyli dotyczą języka polskiego, a bardziej szczegółowo?

Nie. To są publikacje dotyczące edukacji europejskiej i globalnej oraz artystycznej.

Która książka była pierwsza? I czy teraz coś byś w niej zmieniła?

Zadebiutowałam wiosną 2014 roku książką ,,Niebieskie sandały”.  Raczej nic bym nie zmieniała. Mimo, że ukazała się sześć lat temu nadal cieszy się wielkim powodzeniem wśród czytelniczek. A przez te lata sprzedano zawrotną liczbę egzemplarzy.

Czy możesz podać ilość?

Kilkanaście tysięcy.

Z myślą o jakim czytelniku piszesz swoje prace?

Piszę głównie dla kobiet dojrzałych, chociaż jest mi wiadomo, że mam też męską publiczność. Kobiety w wieku dojrzałym to najbardziej ,,wyrobiona” czytelniczo grupa. Natomiast ,,Latte z walerianą” kieruję głównie do nauczycieli i rodziców dzieci w wieku szkolnym.  W tej książce demaskuję wnętrze pokoju nauczycielskiego i  ujawniam absurdy współczesnej edukacji.

Wiem, że miałaś bardzo dużo spotkań autorskich, czy były jakieś niezapomniane? Proszę opowiedzieć o najciekawszych.

Zazwyczaj  rocznie miałam kilkadziesiąt spotkań. W tym roku jest zupełnie inaczej. Sezon spotkań autorskich zamknął się, nim zdążył się rozkręcić.  Najbardziej utkwiło mi w pamięci jedno nieudane spotkanie. To był ogromny szok. Nauczycielka, które umówiła się ze mną na spotkanie, nie miała pojęcia o co chodzi, wszystko ją dziwiło. Przyznała, że sama nigdy w takim wydarzeniu nie brała udziału. Dodam, że była to szkoła w bardzo dużym mieście. Poza tym wszystkie spotkania wspominam z wielką przyjemnością.  Żywy kontakt z czytelnikiem jest niezastąpiony.

Grasz na pianinie, czy urozmaicasz spotkania, jeżeli tak to jakimi utworami?

Tylko spotkaniom z dziećmi towarzyszy muzyka. Do każdego utworu dziecięcego dołączam piosenkę. Są to kompozycje mojej przyjaciółki Marii Zofii Tomaszewskiej, wybitnej specjalistki w dziedzinie edukacji muzycznej. Spotkania z dziećmi mają to do siebie, że muszą być przemyślane pod względem metodycznym jak każde zajęcia przedszkolno – szkolne. Samo słowo może znudzić małych odbiorców, dlatego sięgam po inne środki przekazu.

Wiele podróżujesz, czy  doświadczenia turystyczne mają odzwierciedlenia w Twoim pisarstwie?

Tak i to bardzo. Podróżowałam dużo nie tylko turystycznie. Zdarzało się, że pracowałam za granicą. Grzechem byłoby nie wykorzystać wiedzy zdobytej w podróży. Niedawno wybrałam się w bardzo egzotyczną podróż do Kenii, gdyż potrzebna mi była wiedza o tym kraju. Nie brałam tam udziału w żadnym safari, nie mam zdjęć zwierząt i parków narodowych. Głównie interesowało mnie życie obyczajowe. Jak wykorzystałam tę wiedzę,  okaże się wkrótce. Mam nadzieję, że już w październiku bieżącego roku.

Chcę jeszcze dodać, że dużo uwagi w moich książkach poświęcam sprawom multi-kulturowym. Jestem zdecydowaną przeciwniczką rasizmu, dyskryminacji oraz utrwalania krzywdzących stereotypów.

Jakie gatunki preferujesz?

Piszę tylko powieści obyczajowe, mocno osadzone we współczesnych realiach. Nie ma w nich ani krzty fantastyki. Natomiast  najchętniej czytam książki bardzo dobrze napisane i bardzo źle napisane. Te ostatnie głównie po to, by wiedzieć jak nie należy pisać. Moi znajomi uważają, że to niepotrzebna strata czasu, ale ja trwam w swoim postanowieniu.

Czy  piszesz codziennie czy zdarzają się dłuższe momenty bez pracy, w oczekiwaniu na wenę?

Jestem w takiej sytuacji życiowej, że mogę bez reszty poświęcić się pisarstwu. Wobec tego piszę codziennie, bo mam swój prywatny ,,plan dzienny” – ok. 2-3 strony. Nie wierzę w takie cuda jak wena. Wierzę w warsztat pisarski i wytrwałość. Przed rozpoczęciem nowej pracy przygotowuję szkic tematyczno – fabularny, robię dość dokładny reaserch i notatki, więc potem idzie jak z płatka.

Jakie masz plany twórcze?

Wkrótce ukaże się moja nowa powieść. Na razie nie chciałabym zdradzać tytułu i tematu. Piszę kolejną część (piątą) sagi obuwniczej. No a potem przyjdzie czas na kolejną, edukacyjną powiastkę dla dzieci.

Proszę opowiedzieć o swoim wykształceniu muzycznym, czy tematyka muzyczna także znalazła miejsce w pisarstwie?

Mam niewielkie wykształcenie muzyczne. Ukończyłam średnią szkołę muzyczną w klasie fortepianu. Jestem wielką wielbicielką muzyki jak główna bohaterka mojej sagi obuwniczej (Zielone kalosze, Niebieskie sandały, Czerwone szpilki, Czarne lakierki).

Gdzie można książki kupić?

Moje książki można kupić niemal w każdej księgarni internetowej, no i u mnie. Te, które ja wysyłam czytelniczkom,  opatrzone są dedykacją, autografem. Nieraz dołączam gadżety upominkowe.

Czy róża na Twoim ramieniu jest nieodłącznym atrybutem?

Nie zawsze noszę różę na ramieniu.  Zdarza się, że przypinam inne kwiaty. Dlaczego akurat taką ozdobę noszę? Odpowiedź jest bardzo prozaiczna. Jestem alergikiem, dlatego nie mogę nosić żadnej biżuterii. Uczulają mnie wszystkie metale. Te bardzo szlachetne również.

O co powinnam jeszcze Cię zapytać?

Myślę, że o przeszłość.  Pisarzem jestem od sześciu lat. Przedtem, prawie 40 lat, pracowałam w szkole podstawowej jako nauczyciel języka polskiego, języka niemieckiego i przedmiotów artystycznych. Z dużym poświęceniem zajmowałam się też edukacją europejską i globalną.

Przez całe życie zawodowe pracowałam tylko w jednej szkole. Moje CV jest bardzo krótkie: zatrudniona i przeszła w stan spoczynku.

Na zakończenie wisienka na torcie. Doczekałaś się także adaptacji scenicznej Lardżelki. Jak to się stało, że Grubaska, bo taki jest tytuł spektaklu zrobiła karierę sceniczną?

Reżyser przeczytał książkę, zachwycił się, stwierdził że temat bardzo gorący i tak to się stało. A ponieważ odtwórczyni tytułowej roli okazała się genialna, sztuka okazała się wielkim sukcesem i nadal jest wystawiana na deskach różnych teatrów w Polsce.

Czy uważasz się za płodną pisarkę? To pytanie zadaję w imieniu jednaj z czytelniczek Twoich książek. 

Wbrew pozorom to nie jest aż taka płodność. To jest siódmy rok mojej twórczości. Po rozłożeniu 11 pozycji, w tym 4 dziecięcych na rok, wychodzi całkiem przyzwoicie. Proszę zwrócić uwagę, że Józef Ignacy Kraszewski wydał 600 tomów w czasach, gdy nikomu nie śniło się o komputerze, a nawet o maszynie do pisania. Danielle Steel wydała ponad 100 powieści, a jeszcze żyje, ma się dobrze, cały czas tworzy, a świat szaleje za jej książkami. W polskiej bardzo poczytnej literaturze obyczajowej mamy grono pisarek w wieku 40+. Niektóre mają na koncie ponad 30 książek. To jest dopiero płodność! Nieraz myślę, że zaczynały w pieluchach.

Mój plan roczny wygląda tak: 1 książeczka dla dzieci, 1 pozycja dla dorosłych, nieraz po drodze zdarzy się udział w jakiejś antologii opowiadań.  Czy to aż tak dużo? Chyba normalnie.

Z Wandą Szymanowską rozmawiała Wanda Milewska

 

 

 

 

 

 

156 total views, 22 views today

GORZÓW WLKP.: JUBILEUSZ XXV-LECIA AKCJI KATOLICKIEJ

pep

Akcja Katolicka diecezji zielonogórsko – gorzowskiej ma 25 lat, z tej okazji, a także uczczenia setnej  rocznicy urodzin św. Jana Pawła II, od 9 do 11 września w parafii pw. Niepokalanego Poczęcia NMP przy ul. Mieszka I w Gorzowie Wlkp. trwać będzie peregrynacja jego relikwii. Wędrówka po diecezjalnych parafiach, w których w istnieją oddziały AK  rozpoczęła się w czerwcu i zakończy w październiku.

Uroczystość rozpoczęła się 9 września Mszą św. wieczorną, podczas której wprowadzane zostały do kościoła szczątki Świętego, przybyłe dziś z parafii w Dobiegniewie. Od 2014 r. patronem diecezjalnej AK jest św. Jan Paweł II.

Mszę św. w intencji parafialnego oddziału AK odprawił ks. Cygański, który w kazaniu przypomniał o przypadającej dziś rocznicy poświęcenia gorzowskiej katedry, którą 9 września 1962 r. konsekrował ówczesny bp gorzowski Wilhelm Pluta. …….

Duchowny napominał żeby te relikwie nie były tylko po to by je obwozić i na nie patrzeć  ale żeby  przeżywać jako bliskość ze świętymi i uczyć się jak mądrze przeżywać  współczesne niebezpieczeństwa. Nie tylko wspominać jak było kiedyś  ale żyć tym co dziś Bóg mówi, działa, czego  od nas żąda. – Z wdzięcznością zatrzymajmy się przed relikwiami żeby na nowo usłyszeć  nauczanie Piotra naszych czasów – Jana Pawła II, który kieruje naszą uwagę dziś szczególnie na Kościół, na wspólnoty gromadzące się przy biskupie.  Dalej kapłan prosił aby rozważyć co możemy uczynić dla drugiego człowieka i jak ma wyglądać nasza osobista i wspólnotowa akcja działania katolickiego.

Z inicjatywy AK  wydawany był miesięcznik „Rodzina”, ukazała się książka z okazji 40-lecia kapłaństwa śp. ks. Witolda Andrzejewskiego – legendarnego kapelana Solidarności i wieloletniego proboszcza tej parafii.  Z okazji  Dnia Papieskiego w październiku odbywały sie akademie, wystawy, prelekcje, filmy. We współpracy z  Wojewódzką i Miejską Biblioteką Publiczną im. Zb. Herberta prowadzone były wykłady zaproszonych profesorów i inne  wydarzenia poświęcone nauczaniu św. JP II. Natomiast przy parafii prowadzone są porady m.in prawne, społeczne czy mieszkaniowe.

Prezesem POAK w Gorzowie Wlkp. od 2007 r. jest Anna Cetnar. Wcześniej był Stanisław Samociak a po nim w latach 2005-2007 śp. Michał Bajdziński.

Anna Cetnar od 50 lat jest mężatką, jest mamą trzech dorosłych córek i syna z zespołem Downa. Ma pięcioro wnucząt. W rozmowie z KAI powiedziała, że dzięki niepełnosprawnemu Michałowi założyła w parafii wspólnotę Wiara i Światło i czynnie udziela się w Kole Polskiego Stowarzyszenia na rzecz Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną. Jest absolwentką Politechniki Łódzkiej, przez  20 lat pracowała w Zakładach Włókien Chemicznych Stilon. Po przejściu na wcześniejszą emeryturę pracowała jako pośrednik nieruchomościami.

Wspominając wizytę Jana Pawła II w Gorzowie Wlkp. w 1997 r. powiedziała, że całą rodziną  oczekiwali na papieża. – Michałowi udzieliła się atmosfera uroczystej chwili bo był wtedy grzeczny – przypomniała Anna Cetnar.

Całość można przeczytać w KAI: https://ekai.pl/gorzow-wlkp-jubileusz-xxv-lecia-akcji-katolickiej/

46 total views, 2 views today

DOROTA BOCIAN – AUTORKA JEDNEJ KSIĄŻKI

 Dorota5

Dorota Bocian – mówi o sobie: – Jestem warszawianką od zawsze. Urodziłam się 12 grudnia 1969 roku. Ukończyłam Uniwersytet Warszawski i na nim zrobiłam również studia podyplomowe. Pracuję w Bibliotece Uniwersyteckiej w Warszawie i jestem szkoleniowcem i informatorem dziedzinowym w dziedzinie prawo i nauki polityczne.

 Książka nosi tytuł: Sercem i piórem. Wydana została w Warszawie przez Wydawnictwo Literackie Białe Pióro w  2019 r. Książka jest zbiorem opowiadań, które opisują naszą codzienność, rozterki, radości, niepokoje i spokoje.

Kiedy zrodziła się chęć pisania książek? To jest pierwsza praca ale chyba nie ostatnia?

Ta chęć się nie zrodziła :) Zupełnie nie byłam świadoma tego, że ta moja pierwsza książka powstaje. A ona pewnego dnia się objawiła i została ze mną. Czy będzie kolejna? Nie wiem. Słowa się we mnie tłoczą, ale na razie nie układają się w historię. Po cichu jednak liczę, że mnie nie zawiodą.

Jakie były początki pisarskie? Do jakiego czytelnika książka jest kierowana? Jakie podejmuje tematy?

Pisałam na BuwLOG-u, czyli bibliotecznym blogu BUW, a potem bliska mi osoba podarowała mi… osobistego bloga. Przez kilka lat zamieszczałam na nim swoje opowiadania i zupełnie o książce nie myślałam. Znalazł się jednak ktoś, kto zobaczył w tym potencjał… I z opowiadań wykluła się książka. Moje opowiadania to składanka słów z serca. Mam nadzieję, że do kogoś trafią i fajnie, jeśli już trafiły…

Co daje Pani pisanie?

Trudne pytanie… Tak naprawdę, ja niczego od tego mojego pisania nie oczekuję. Ono się pojawia, a ja najzwyczajniej w świecie nie mam nic do gadania. Moje pisanie jest po prostu zaborcze…

Czy ta pierwsza książka dojrzewała w szufladzie czy pisała ją Pani z myślą, że zostanie wydana i trafi do rąk czytelnika?

Nie myślałam w ten sposób… To pisanie historyjek się działo, a ja nie miałam zielonego pojęcia co z nimi będzie. One pewnie czuły się jak sieroty.  A potem nadeszła chwila i zaufałam osobie, która uznała, że mam gotową książkę. Serce wtedy zabiło mi szybciej i machina ruszyła. I tyle.

Czy organizowała Pani spotkania autorskie? Jeśli tak, proszę je opisać.

Miałam najwspanialsze spotkanie autorskie pod słońcem, a raczej pod księżycem, bo odbyło się pod wieczór. Biblioteka Uniwersytecka w Warszawie zorganizowała to wydarzenie. Moje wspaniałe koleżanki z pracy i Wydawnictwo Literackie Białe Pióro zajęły się wszystkim. Ja skupiłam się na tym, aby wreszcie uwierzyć, że książka została wydana. Tak więc, moja zasługa jest raczej  żadna. To był magiczny wieczór. Rozmowy, rozmowy, rozmowy. Poliki paliły mnie od emocji, a kolejka po dedykacje zdawała się nie mieć końca. Okazało się, że kocham kolejki :)

Proszę zdradzić swoje kolejne plany, czy jest następna pozycja, która czeka na wydanie?

Mam tytuł i chaotycznie rozbiegane wyrazy w specjalnym pliku w moim komputerze, którego szanuję, bo mnie znosi. Czy coś z tego wyjdzie? Marzę o tym, ale cóż warte są marzenia, kiedy strach przed pisaniem jest większy.

Kto jest dla Pani autorytetem pisarskim. Jaka tematyka Panią interesuje? Czy ma Pani oprócz pisania inne pasje?

Wszyscy, którzy napisali i wydali więcej niż jedną książkę są dla mnie autorytetem. Bo to są pisarze. Chciałabym być pisarzem… Pasje? Czy radość wywołana zmęczeniem na szlaku górskim może być pasją? Tak? To dobrze. To jest właśnie moja pasja.

https://www.facebook.com/HeartFeathers-1721721294801865

https://wydawnictwobialepioro.pl/1276-2/

Z Dorotą Bocian rozmawiała Wanda Milewska

Książka jest do kupienia na stronie Wydawnictwa BP w wersji papierowej i e-booka oraz np. w Empiku :) Tam znalazły się już dwie recenzje: https://www.empik.com/sercem-i-piorem-bocian-dorota,p1237301342,ksiazka-p

312 total views, 2 views today

FILHARMONIA GORZOWSKA ROZPOCZYNA ZAJĘCIA EDUKACYJNE W SIECI

 AKADEMIA-DŹWIĘKI

Informuje Urszula Śliwińska – rzecznik prasowy FG

Akademia Muzyki to realizowany od lat projekt edukacyjny Filharmonii Gorzowskiej. We wrześniu ruszyła jego nowa odsłona, a popularne warsztaty dla dzieci i młodzieży dostępne są w internecie.

Akademia Muzyki on-line to adresowany do dzieci i młodzieży cykl trzech audycji muzycznych, których głównym celem jest nauka świadomego obcowania z muzyką klasyczną. Ich formuła łączy w sobie elementy koncertu oraz minilekcji. Każda audycja to muzyka w wykonaniu zawodowych muzyków, ciekawy komentarz prowadzącego oraz animacje, które ilustrują i uzupełniają temat audycji.

Wszystkie trzy części Akademii Muzyki on-line łączy hasło PRZEPIS NA UTWÓR. Są okazją do przyjrzenia się z bliska, z czego składa się każdy utwór muzyczny i co sprawia, że pojedyncze nuty zamieniają się w muzykę.

Pierwsza audycja nosi tytuł  „Dźwięki pełne niespodzianek”.  Prowadząca Natalia Makuch, na co dzień wiolonczelistka Orkiestry Filharmonii Gorzowskiej, udowadnia w niej, że  dźwięk ma wiele oblicz i że można go zagrać na wiele różnych sposobów. Wraz z towarzyszącymi jej muzykami Orkiestry Filharmonii Gorzowskiej przedstawi również jeden ze składników przepisu na utwór, jakim jest artykulacja, czyli sposób wydobycia dźwięku z instrumentu.

Nagrania dokonano w Filharmonii Gorzowskiej w czerwcu tego roku.  Audycje dostępne będą na kanale You Tube instytucji. Kolejne części Akademii Muzyki publikowane będą do końca września tego roku.

Audycje zrealizowano w ramach projektu [DO ZOBACZENIA] dofinansowanego ze środków Narodowego Centrum Kultury w ramach programu „Kultura w sieci”.

Scenariusz i prowadzenie: Natalia Makuch

Wykonawcy:

Paulina Wąsik – skrzypce

Paweł Gaca – altówka

Natalia Chmurczyk – kontrabas

Grzegorz Tobis – klarnet

Link do audycji: https://www.youtube.com/watch?v=Vmeo_I5CFw4

 

 

 

30 total views, no views today

AKCJA KATOLICKA DIECEZJI ZIELONOGÓRSKO – GORZOWSKIEJ MA 25 LAT

Informuje Anna Cetnar prezes POAK

W związku z 25-leciem istnienia Akcji Katolickiej w diecezji zielonogórsko – gorzowskiej i setną  rocznicą urodzin św. Jana Pawła II, od 9 do 11 września w parafii pw. Niepokalanego Poczęcia NMP przy ul. Mieszka I w Gorzowie Wlkp. trwać będzie peregrynacja relikwii Świętego. Wprowadzenie nastąpi pierwszego dnia podczas Mszy św. o godz. 18.00.

Do środy można składać do koszyka pod chórem wypisane na kartkach prośby i podziękowania za wstawiennictwem św. Papieża, które odczytane będą w czwartek w czasie Mszy św. wieczornej. W piątek rozpocznie się Koronka do Bożego Miłosierdzia o godz. 15.00, różaniec dziękczynny o godz. 17.15, a na Mszy św. wieczornej nastąpi zakończenie peregrynacji.

PLAN  PEREGRYNACJI  RELIKWII ŚW. JANA PAWŁA  II

Gorzów Wlkp., parafia pw. Niepokalanego Poczęcia NMP

Środa, 9.09.2020

Godz. 18.00 – wprowadzenie relikwii, modlitwa do św. Jana Pawła II, powitanie, Msza św. z kazaniem

 Czwartek, 10.09.2020

Godz. 18.00 – Msza św. z kazaniem i odczytaniem próśb i podziękowań do św. Jana Pawła II (składane do koszyka od poniedziałku);

Po Mszy św. adoracja Najświętszego Sakramentu z modlitwą różańcową prowadzoną przez członków Akcji Katolickiej; zakończenie adoracji o godz. 19.30.

 Piątek, 11.09.2020

Godz. 15.00 – Koronka do Bożego Miłosierdzia

Godz. 17.15 – Modlitwa różańcowa – prowadzona przez członków Akcji Katolickiej

Godz. 18.00 – Msza św. na zakończenie peregrynacji, odmówienie litanii do św. Jana Pawła II przed błogosławieństwem. Po błogosławieństwie oddanie czci relikwiom ustawionym na stoliku obok obrazu św. Jana Pawła II.

Serdecznie zapraszam Anna Cetnar

32 total views, 2 views today

PIKNIK NAD ODRĄ. GORZÓW W SZCZECINIE.

Piknik 3Piknik 4

Informuje Marta Liberkowska z UM Gorzów Wlkp.

Piknik nad Odrą: Gorzów zaczarował Szczecin 

Przez dwa dni Gorzów promował się wśród mieszkańców i gości województwa zachodniopomorskiego. Podczas Pikniku nad Odrą w Szczecinie, jednej z największych imprez turystycznych w Polsce, prezentowaliśmy walory naszego miasta: turystyczne, kulturalne, sportowe i rozrywkowe. Największym zainteresowaniem cieszyły się plany miasta, foldery informacyjne i kasety. Sporą ciekawość budziło również masło z jabłek, nasz miejski produkt regionalny, z kolei wśród najmłodszych z wielkim uznaniem spotkał się nasz nosorożec Stefania.  

Na zaproszenie organizatorów wydarzenia, Gorzów był jednym z wystawców regionalnych podczas Pikniku nad Odrą. Prezentowaliśmy się obok takich miast jak m.in. Olsztyn, Świdnica, Toruń czy Lublin. Przez dwa dni zapraszaliśmy gości pikniku do Gorzowa, przekonując do tego na wiele sposobów. Jednym z nich było wręczanie planów miasta i ulotek informacyjnych z bazą noclegową, gastronomiczną oraz podstawowymi informacjami o sposobach spędzenia wolnego czasu. Dodatkowo, na gorzowskim stoisku promocyjnym, można było wygrać kubki z kasetą, pendrivy i maskotki w kształcie gorzowskiego nosorożca. Wystarczyło w krótkim czasie przewinąć ręcznie stilonowską kasetę C-60. Najlepszym zajmowało to około 5 minut, a przy okazji budziliśmy miłe wspomnienia, bo nie było osoby, która nie znałaby Stilonu Gorzów i gorzowskich kaset.

Gości Pikniku nad Odrą częstowaliśmy naszym lokalnym specjałem – masłem jabłkowym z renety landsberskiej. To najnowszy produkt regionalny, który promujemy od blisko roku, a jeszcze w tym roku planujemy go wprowadzić do sprzedaży. Przygotowany jest z musu jabłkowego z renety landsberskiej. To odmiana jabłoni wyhodowana jeszcze w przedwojennym Gorzowie, czyli Landsbergu nad Wartą. Dzięki staraniom Gorzowskiego Rynku Hurtowego, od kilku lat, ponownie zagościła w sadach i ogrodach.

Spore zainteresowaniem na miejskim stoisku budziła obecność Stali Gorzów. Klub oferował sportowe gadżety oraz bilety na Grand Prix na żużlu, które odbędzie się w Gorzowie już w najbliższy weekend. Jak się okazało, wśród gości Pikniku nad Odrą sporo było fanów czarnego sportu.

Rozdaliśmy kilkaset planów miasta, ponad tysiąc ulotek i folderów informacyjnych o Gorzowie w różnych językach, bo na stosiku gościli również cudzoziemcy, głównie z Niemiec i Skandynawii. W ramach nagród w konkursach wręczyliśmy kilkadziesiąt promocyjnych kubków, magnesów i innych miejskich gadżetów. Nawiązaliśmy również kontakty z wydziałami promocji innych miast oraz organizacjami turystycznymi w Polsce. Przez dwa dni gorzowskie stoisko promocyjne na Wałach Chrobrego odwiedziło kilkanaście tysięcy osób.

Wyjazd do Szczecina to element finałowy wyjazdowej kampanii promocyjnej Gorzów on Tour, którą realizowaliśmy w czasie wakacji.

Fot. Bartłomiej Nowosielski    

26 total views, no views today