FILHARMONIA GORZOWSKA STARTUJE Z KONCERTAMI ONLINE

SUITA_2

W najbliższy piątek, 31 lipca, odbędzie się premiera pierwszego koncertu kameralnego, zrealizowanego przez Filharmonię Gorzowską w ramach projektu [DO ZOBACZENIA]. Na kanale YouTube zobaczymy wykonanie „Suity na trio jazzowe”.

Spotkanie z klasyką i jazzem to pierwszy z cyklu trzech koncertów online przygotowanych przez Filharmonię Gorzowską. Wszystkie prezentowane będą na kanale YouTube.

Nagrania zrealizowane zostały w ramach projektu [DO ZOBACZENIA] dofinansowanego ze środków Narodowego Centrum Kultury w ramach programu „Kultura w sieci”.

W najbliższy piątek o godz. 18:00 usłyszymy „Suitę na trio jazzowe”. To  kompozycja współczesnego francuskiego pianisty jazzowego i kompozytora Claude’a Bollinga napisana w 1973 roku. Utwór składa się z siedmiu zróżnicowanych stylistycznie części, w których przeplatają się z sobą pierwiastki jazzowe i klasyczne inspirowane muzyką różnych epok i nurtów muzycznych. Wystąpią: Gaelle Dohen oraz jazzowe trio fortepianowe: Jakub Czerski, Aleksander Lasek i Mateusz Rzytka.

Urszula Śliwińska – rzecznik prasowy FG

 

 

 

61 total views, no views today

RUSZA GORZOWSKA SCENA LETNIA

Teatr55TEA55

Teatr imienia Juliusza Osterwy w Gorzowie Wielkopolskim rozpoczyna 31 lipca serię wydarzeń artystycznych na Scenie Letniej. Tegoroczna 18. edycja potrwa do 30 sierpnia. W tym roku teatr postawił przede wszystkim na własne produkcje. Widzowie będą mogli zobaczyć ulubione pozycje z repertuaru teatralnego: „Żona potrzebna od zaraz”, „Moralność pani Dulskiej”, „Kolacja na cztery ręce” czy „Akompaniator”.

Nie zabraknie zaproszonych gości. Artur Barciś odsłoni kulisy swojej pracy aktorskiej. Jacek Kawalec wcieli się w postaci takich artystów jak Sting,  Louis Armstrong, Czesław Niemen czy Robert Plant. Natomiast Katarzyna Jamróz wyśpiewa m.in. piosenki Piaf, Dalidy, Hanki Ordonówny i Evy Cassidy.

Teatr Osterwy zadbał też o wakacyjne propozycje dla najmłodszych widzów. W każde piątkowe południe dzieci będą miały okazję spotkać się na Scenie Letniej ze swoimi ulubionymi bohaterami ze świata bajek i baśni; dzielną Szu-Hin, która wytrwale szuka lekarstwa dla swojego braciszka, Złotą Rybkę, spełniającą życzenia czy Trzema Świnkami z klasycznej bajki braci Grimm.

Wyjątkowa formuła Sceny Letniej od samego początku cieszy się ogromną popularnością. W ubiegłym roku odwiedziło nas ok. 11 tys. widzów. Jednak tegoroczne spotkania w teatrze będą odbywały się przy dużo mniejszej widowni.

Dzięki dofinansowaniu Festiwalu z budżetu miasta Gorzowa Wlkp. wstęp na wszystkie wydarzenia jest bezpłatny.

REPERTUAR

31 lipca /piątek/ godz. 12.00         Scena Letnia

 TRZY ŚWINKI – Teatr Rozrywki Trójkąt z Zielonej Góry

Występują: Beata Beling, Artur Beling, Sławomir Krzywiźniak

Oryginalny, bardzo dowcipny scenariusz, na podstawie klasycznej baśni braci Grimm. W spektaklu wykorzystano technikę dużych lalek, prowadzonych przez trójkę aktorów w przestrzeni sceny, na której pojawiają się także domki trzech świnek, budowane na oczach małych widzów. W scenariuszu znajduje się wiele odniesień do tematów nieobcych także dorosłemu widzowi, więc odbierają je z satysfakcją również rodzice. Spektakl jest też w pewnym stopniu interaktywny, co daje młodej widowni możliwość bezpośredniej ekspresji jej emocji. Znajduje to wyraz we współpracy dzieci
w trakcie opowieści. Całość została oprawiona autorską muzyką, nagraną częściowo za pomocą dziecięcych zabawek i instrumentów.

Czas trwania: 60 minut

1 sierpnia /sobota / godz. 19.00   Stary Rynek

MUZYCZNE TWARZE JACKA KAWALCA – Występują: Jacek Kawalec z zespołem muzycznym.

Stworzyliśmy wyjątkowy i atrakcyjny koncert, który dzięki ponadczasowemu repertuarowi trafia do szerokiej grupy widzów. Jacek Kawalec znany dotąd głównie jako aktor, prezentuje znakomity warsztat wokalny w utworach najwybitniejszych wokalistów wszech czasów. Jacek Kawalec, którego umiejętności mogliśmy już poznać w programie „Twoja Twarz Brzmi Znajomo” śpiewa ekstremalnie różnymi głosami, wcielając się wokalnie w postaci takich artystów jak Sting, Louis Armstong, Robert Plant, czy Czesław Niemen i wielu innych. Występ wzbogacony jest aktorskimi interpretacjami satyrycznych tekstów sięgających do formy szlachetnego, tradycyjnego kabaretu sięgającego
w stylistyce do takich wzorców, jak „Kabaret Starszych Panów”, czy „Dudek”.

Czas trwania: 80  minut

 

2 sierpnia /niedziela/ godz. 20.30         Scena Letnia

 ŻONA POTRZEBNA OD ZARAZ – Teatr im. J. Osterwy w Gorzowie Wlkp.

reżyseria: Zdzisław Derebecki
Występują: Beata Chorążykiewicz, Joanna Ginda, Anna Łaniewska, Joanna Rossa, Jan Mierzyński, Krzysztof Tuchalski.

Cóż gorszego od posiadania żony może spotkać mężczyznę? Chyba tylko brak małżonki. Zwłaszcza, że jej posiadanie stanowi warunek osiągnięcia prestiżowego awansu zawodowego, a szef osobiście pragnie ją poznać, na przykład podczas kolacji w naszym domu. Zatem… żona potrzebna od zaraz !!!
Sztuka Edwarda Taylora pokazuje, że od posiadania żony lub jej braku, mężczyznę może spotkać jeszcze coś dużo gorszego – posiadanie kilku żon… I to nie do końca swoich. Do tego jednocześnie
i w tym samym miejscu. Ba, wręcz przy jednym stole – naprzeciwko szefa i jego żony, którzy są bardzo konserwatywnym małżeństwem. „Żona potrzebna od zaraz“ w reż. Zdzisława Derebeckiego to doskonała, inteligentna komedia, pełna błyskotliwego humoru słownego i sytuacyjnego.
To gwarancja znakomitej zabawy, śmiechu oraz odrobiny ironii i uszczypliwości pod adresem każdego z nas.

Czas trwania: 120 minut

7 sierpnia /piątek/ godz. 12.00           Scena Letnia

 ZŁOTA RYBKA –Teatr 4 Kąty z Zielonej Góry

Występują: Kinga Kaszewska-Brawer, Urszula Zdanowicz-Łabiak

Spektakl muzyczny dla dzieci oparty na motywach bajki A. Puszkina. Aurelia Klamocińska, czyli Ciotka Klamotka przyjaźni się z Marceliną Monterrą-Fiubździu. Mają skrajnie różne charaktery
i upodobania. Jedna ceruje skarpety i zbiera, co popadnie, druga jest wiecznie spóźniona, bo pewnie reperowała motocykl, albo testowała helikopter. Marcelina marzy o wygranej na loterii, żeby kupić sobie samolot. Aurelia ostrzega ją, że chciwość nie popłaca. W tym pomaga historia o Złotej Rybce. I tak oto na oczach dzieci powstaje teatr. Ciotka znajdzie w swoich klamotach, coś z czego stworzy świat baśni.

Czas trwania: 50 minut

8 sierpnia /sobota/ godz. 19.00                                                                Stary Rynek

ANIOŁOWO  KOŁO DARWINOWA – Scena  Piętro Wyżej

Występują: Basia Stępniak-Wilk, Marek Bartkowicz, Andrzej Ozga

Stępniak-Wilk, Ozga, Bartkowicz, niebiańską inspiracją wiedzeni opowiadają o swoich z aniołami potyczkach, o anielskich dolegliwościach i wątpliwościach, dobrych i złych uczynkach, stworzeniu świata, świętości i grzechu, jak też stają i stawiają szanownych widzów oko w oko z niczym nieuzasadnioną, choć jedynie słuszną, przereklamowaną i bezpodstawnie podważaną teorią ewolucji niejakiego Karola Darwina.

Czas trwania: 90  minut

9 sierpnia /niedziela/ godz. 20.30                        Scena Letnia

 

MORALNOŚĆ PANI DULSKIEJ – Teatr im. J. Osterwy w Gorzowie Wlkp.

Reżyseria: Mirosław Siedler
Scenografia: Tatiana Kwiatkowska

Występują: Marzena Wieczorek, Cezary Żołyński, Jan Mierzyński, Kamila Pietrzak-Polakiewicz, Joanna Ginda, Joanna Rossa, Marta Karmowska, Anna Łaniewska, Karolina Miłkowska–Prorok, Bartosz Bandura, Krzysztof Tuchalski.

Co leży u podstaw stałej, ogromnej popularności „Moralności pani Dulskiej” na przestrzeni ponad 100 lat??? Mogłoby się wydawać, iż tekst napisany prawie 110 lat temu stracił swą aktualność. Nic bardziej mylnego. „Moralność pani Dulskiej” to fantastyczna komedia z rewelacyjnie napisanymi rolami, to utwór z niezwykłym, błyskotliwym poczuciem humoru, to także swoiste zwierciadło,
w którym możemy przeglądać się ze swoimi słabościami i przywarami niezwykle trafnie piętnowanymi przez autorkę. Jest to niewątpliwie jedna z najlepszych polskich komedii, dziś można powiedzieć, klasycznych.

Czas trwania: 145 minut

14 sierpnia /piątek/ godz. 12.00                               Scena Letnia

 WIERSZYKI – WYBRYKI – Teatr im. J. Osterwy w Gorzowie Wlkp.

Występują: Anna Łaniewska, Karolina Miłkowska-Prorok, Jan Mierzyński, Artur Nełkowski, Kamila Pietrzak-Polakiewicz, Joanna Rossa, Cezary Żołyński

Tka! ta, ta, ta ptasie radio gra. Na falach Teatru im J. Osterwy w spektaklu „Wierszyki-Wybryki”,
w reżyserii Cezarego Żołyńskiego z muzyką Marka Zalewskiego, w scenografii Izy Toroniewicz.

Nie wyłączajcie odbiorników, a najlepiej przyjdźcie do teatru i wysłuchajcie wierszy Jana Brzechwy, Juliana Tuwima w wybornej, niespotykanej interpretacji aktorów, zwierząt i ….. innego ptactwa.

Ptasie radio gra dla małych, większych i największych, wielbicieli dobrej zabawy. Nasza lista przebojów obejmie takie utwory jak: Ptasie Radio, Lokomotywa, Kaczka Dziwaczka, Pan Maluśkiewicz, Słoń Trąbalski, Rzepka, Leń i wiele, wiele innych. Jednym słowem niezłe wybryki te wierszyki. Do usłyszenia …… To znaczy do zobaczenia na spektaklu.

Czas trwania: 60 minut

 

15 sierpnia /sobota/ godz. 19.00                                                         Stary Rynek

PIAF I INNE – Koncert Katarzyny Jamróz

Doskonały recital Katarzyny Jamróz poświęcony wspaniałym, charyzmatycznym kobietom, które za wcześnie odeszły pozostawiając po sobie wspaniałe piosenki i tęsknotę za ich wielkim talentem. Pierwsza część recitalu to przypomnienie największych i najsłynniejszych pieśni Edith Piaf, której rolę Katarzyna Jamróz z wielkim sukcesem kreuje w musicalu „Piaf” w Teatrze Powszechnym w Radomiu. Część druga to podróż sentymentalna przez losy innych, wielkich kobiet. Jest więc spotkanie z Anną Jantar, Hanką Ordonówną, Dalidą, Judy Garland, Evą Cassidy, Agnieszką Osiecką…

Czas trwania: 60 minut

16 sierpnia /niedziela/ godz. 20.30                                      Scena Letnia

 KOLACJA NA CZTERY RĘCE – Teatr im. J. Osterwy w Gorzowie Wlkp.

Reżyseria: Jan Tomaszewicz, scenografia i kostiumy: Natalia Kołodziej

Występują: Michał Anioł, Bartosz Bandura, Krzysztof Tuchalski

„Kolacja na cztery ręce” to fascynująca historia stworzona przez niemieckiego muzykologa Paula Barza, która opowiada o tym, jak mogłoby wyglądać spotkanie  dwóch nieprzeciętnych osobowości. Choć łączyła ich narodowość i wiek, nigdy osobiście się nie spotkali. Jan Sebastian Bach wielokrotnie i bezowocnie zabiegał o rozmowę ze sławnym rodakiem. Jerzy Fryderyk Haendel, artysta podziwiany przez całą Europę, skutecznie unikał osobistej konfrontacji z kolegą po fachu, z którym siłą rzeczy go porównywano. W teatrze i na scenie wszystko jednak jest możliwe… Dlatego zapraszamy  na wyjątkowy wieczór, klimatyczną i zabawną kolację, podczas której dojdzie ostatecznie do konfrontacji wybitnych muzyków.  Gratka nie tylko dla miłośników muzyki klasycznej, ale przede wszystkim amatorów wyrafinowanego i błyskotliwego poczucia humoru.

Czas trwania: 80 minut
21 sierpnia /piątek/ godz. 12.00                             Scena Letnia

TYGRYS TAŃCZY DLA SZU–HIN – Teatr im. J. Osterwy w Gorzowie Wlkp.

Reżyseria: Beata Chorążykiewicz, scenografia i kostiumy: Natalia Kołodziej

Występują: Beata Chorążykiewicz, Joanna Ginda, Bogumiła Jędrzejczyk, Anna Łaniewska, Edyta Milczarek, Karolina Miłkowska–Prorok, Bożena Pomykała–Kukorowska, Joanna Rossa, Bartosz Bandura, Mikołaj Kwiatkowski, Jan Mierzyński, Artur Nełkowski, Krzysztof Tuchalski, Darian Wiesner, Cezary Żołyński.

Twórcy spektaklu zabierają małych widzów w egzotyczną podróż do baśniowych Chin – krainy pełnej dobrych smoków, tańczących tygrysów, życzliwych, a nawet złośliwych duchów, które zamieszkują wyobraźnię ludzi Dalekiego Wschodu. Przewodniczką po tym niezwykłym świecie jest zabawna i nieustraszona dziewczynka o imieniu Szu-Hin. Zrobi ona wszystko, aby nakłonić swego chorego braciszka do zjedzenia cudownego lekarstwa. Spełni wszelkie jego fantastyczne życzenia, nie cofnie się przed niczym, nawet jeśli ma to oznaczać sprowadzenie do domu magicznych postaci.

Czas trwania: 90 minut

22 sierpnia /sobota/ godz. 19.00                                             Stary Rynek

ARTUR BARCIŚ SHOW – Występują: Artur Barciś

Zespół muzyczny: Marek Zalewski – fortepian, Mariusz Ambrożuk – akordeon, Arkadiusz Malinowski – gitara basowa, Mariusz Lipiński – perkusja

Zapraszamy na Program, który jest występem popularnego aktora wraz z zespołem muzycznym,
w którym artysta w zabawny ale nie schlebiający tanim gustom sposób odsłania kulisy swojego aktorskiego życia. Piosenki o dykcji, tremie czy aktorskich „sypkach” uzupełnia anegdotami zza kulis teatru i filmu. Do zabawy wciąga również publiczność, która łamie sobie języki próbując zaśpiewać wraz z aktorem refren piosenki o dykcji. Jest też część bardziej refleksyjna dotycząca szczęścia (lub nie…) w zawodzie aktora (piosenka „Halabardnicy”) oraz tego jak trudno jest „Zagrać siebie”. Każdy występ jest do pewnego stopnia improwizowany, dzięki czemu widzowie są uczestnikami wyjątkowego zdarzenia.

Czas trwania: 90 minut

23 sierpnia /niedziela/ godz. 20.30                          Scena Letnia

 BEZ ZNIECZULENIA – Teatr im. J. Osterwy w Gorzowie Wlkp.

Występują: Justyna Jeleń, Bartosz Bandura, Krzysztof Tuchalski

muzyka na żywo: Marek Zalewski

Przychodzi baba do lekarza, a lekarz … to Krzysztof Tuchalski, Bartosz Bandura i Justyna Jeleń. Spokojnie, jesteście w dobrych rękach. Sprawią, że zapomnicie o chorobach. Leczą śmiechem,
a śmiech to zdrowie. Przyjdź, złap dystans i spójrz na służbę zdrowia z przymrużeniem oka. Selekcja komediowych skeczów pełnych czarnego humoru przeplatana piosenkami. Wszystko z oprawą muzyki na żywo. Recepta na dobry humor. Zapraszamy bez kolejki na spektakl pełen komediowych omyłek z cyklu inicjatyw aktorskich.

Czas trwania: 80 minut

 28 sierpnia /piątek/ godz. 12.00                               Scena Letnia

O KRÓLEWNIE, STRACHU I WRÓBLACH NA DACHU – Teatr Władca Lalek

Reżyseria: Urszula Szydlik-Zielonka
Występują: Urszula Szydlik-Zielonka, Przemysław Laskowski

Bajka o odważnym Strachu, pięknej Makowej Królewnie oraz wyjątkowo złośliwych wróblach, chcących zawładnąć makowym królestwem. Przebojowe piosenki można śpiewać razem z aktorami. Spektakl łączy grę aktora z tradycyjnymi kukiełkami. Przedstawienie „O Królewnie, Strachu i Wróblach na Dachu” adresowane jest przede wszystkim do dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym. Znamy jednak całkiem spore grono widzów dorosłych, którzy kłopoty Stracha zakochanego w Makowej królewnie przeżywali równie mocno jak ich pociechy. W spektaklu bowiem śledzimy losy dwojga bohaterów, których znacznie więcej dzieli aniżeli łączy. Ale czymże są wszelkie różnice wobec potęgi miłości? Odpowiedzi na to pytanie powinniście poszukać właśnie w tym widowisku, do czego wszystkich gorąco namawiamy.

Czas trwania: 50 min

29 sierpnia /sobota/ godz. 20.30                              Scena Letnia

AKOMPANIATOR – Teatr im. J. Osterwy w Gorzowie Wlkp.

Reżyseria: Grzegorz Chrapkiewicz

Występują: Hanna Śleszyńska, Jan Jankowski

Bohaterów sztuki jest dwoje: wielka śpiewaczka operowa i skromny, ukryty w jej cieniu, akompaniator. Pianista akompaniuje śpiewaczce od trzydziestu lat i kocha się w niej beznadziejnie, nigdy jednak nie odezwał się do niej ani słowem. Wreszcie postanawia przemówić i wyznać jej swoje uczucie. Wybiera do tego jednak najmniej odpowiedni moment. „Akompaniator” to znakomita komedia, pełna napięcia i zaskakujących zwrotów akcji. Ta „uwertura na kobietę, mężczyznę
i fortepian” podejmuje w przewrotny i ironiczny sposób temat wielkiej namiętności, której towarzyszy piękna muzyka i bardzo dużo absurdalnego humoru.

Czas trwania: 80 minut

 30 sierpnia /niedziela/ godz. 17.00                                                         Stary Rynek

 A MURY RUNĄ

Występują: Anna Łaniewska, Edyta Milczarek, Joanna Rossa, Jan Mierzyński

Akompaniament – Marek Zalewski

Program muzyczny w wykonaniu aktorów gorzowskiego teatru oparty na tekstach Ernesta Brylla i Jacka Kaczmarskiego. Inspiracją do powstania wydarzenia był spektakl „Kolęda nocka” zrealizowany w 1980 roku w Teatrze Muzycznym w Gdyni. Musical cieszył się ogromnym powodzeniem wśród widzów, a wydana płyta z utworami ze spektaklu zyskała bardzo szybko  status złotej.

Na gorzowskiej scenie usłyszymy między innymi; „Psalm stojących w kolejce”, „Kolęda o świcie”, „Psalm jadących do pracy”, „Kolędę o gwieździe”, „Piosenka kolędników” czy tytułowe „Mury”.

—————————————————–

WAŻNE!!!

Każda osoba przebywająca na terenie teatru zobowiązana jest do przestrzegania zasad obowiązujących w czasie pandemii. Dokładne informacje co do wytycznych nałożonych przez MKiDN znajdują się na stronie www.teatr-gorzow.pl. Prosimy o zapoznanie się z nimi.

 

 

71 total views, 1 views today

GORZOWSKIE VADEMECUM DLA ROWERZYSTÓW

RO5

Urząd Miasta Gorzowa Wielkopolskiego przygotował specjalny poradnik, pokazujący jak poprawnie poruszać się na dwóch kółkach po wyremontowanym skrzyżowaniu ulic Mieszka I i Sikorskiego.

Oficer rowerowy UM Krzysztof Kropiński wykonał 27 lipca pokazowy przejazd przez to skrzyżowanie.

Vademecum w przejrzysty sposób pokazuje, jak jadąc rowerem należy poruszać się po tym skrzyżowaniu. Poradnik został przygotowany przez przedstawicieli stowarzyszenia „Rowerowy Gorzów” oraz miejskich inżynierów ruchu.

Vademecum zostało stworzone w wersji PDF oraz w wersji interaktywnej na stronie: www.rowerowygorzow.pl, gdzie rowerzysta może wybrać kierunek, z którego nadjeżdża i krok po kroku przejrzeć, jak dostać się w wybrane miejsce.

Poradnik można także uruchomić tutaj. https://www.rowerowygorzow.pl/baza-wiedzy/vademecum-sikorskiego-chrobrego/)

Informuje Jan Wojtanowski z Wydziału Promocji i Informacji UM

Fot. Jan Wojtanowski 

39 total views, 1 views today

MUZYCZNE WARSZTATY PIEŚNI MARYJNYCH

war 2

Dwudniowe warsztaty muzyczne prowadzone w parafii pw. NMP Królowej Polski w Gorzowie Wielkopolskim zakończyły się w niedzielę koncertem uczestników.

Ćwiczenia prowadziły skrzypaczka Sylwia Martyniuk oraz chórmistrz i dyrygentka Diana Pradella.

O swojej pasji muzycznej opowiedziała Sylwia Martyniuk w rozmowie dla Katolickiej Agencji Informacyjnej.

Wywiad: https://ekai.pl/sylwia-martyniuk-spiew-wyzwala-radosc-i-nastraja-do-modlitwy/

 

 

 

37 total views, 1 views today

MILPRESS PROSI I ZAPRASZA

Zapraszam do wsparcia milpressa, na przedłużenie działania strony. Można kliknąć na link i wpłacić drobną kwotę:

https://zrzutka.pl/v9cu6s

Od wielu lat prowadzę i finansuję stronę internetową –milpress– zawierającą aktualności, informacje społeczne, kulturalne, ekumeniczne. Na prośbę m.in osób prywatnych a także instytucji umieszczam charytatywnie artykuły dotyczące promocji czy zapowiedzi wydarzeń. Koszty utrzymania strony na serwerze i domeny wzrosły, dlatego ośmielam się prosić Państwa o wsparcie mojego projektu. Serdecznie zapraszam osoby pragnące realizować się reportersko do współpracy.

Obecnie roczny koszt utrzymania strony to 800 zł. Każda drobna wpłata mile widziana.

Osobom, które wpłaciły serdecznie dziękuję.

126 total views, 1 views today

SYLWIA MARTYNIUK: ŚPIEW WYZWALA RADOŚĆ I NASTRAJA DO MODLITWY

Wywiad dla KAI

Rozmowa z Sylwią Martyniuk – skrzypaczką i dyrygentką, z okazji zaplanowanych warsztatów muzycznych oraz koncertu, które odbędą się od 24 do 26 lipca w parafii pw. NMP Królowej Polski w Gorzowie Wielkopolskim. – Śpiew wyzwala radość,  wzmacnia poczucie wartości, ma moc nastrajać dusze ludzi do modlitwy i zadumy – przekonuje artystka.

Wanda Milewska (KAI): Co skłoniło mieszkankę Wrocławia do prowadzenia warsztatów muzycznych w Gorzowie Wielkopolskim?

KAI  Co skłoniło mieszkankę Wrocławia do prowadzenia warsztatów muzycznych w Gorzowie Wielkopolskim?

  1. W tym mieście się urodziłam w 1980 r. . Tutaj dorastałam, chodziłam do szkoły, ukończyłam Szkołę Muzyczną I i II st. im. Tadeusza Szeligowkiego i równocześnie Liceum Ekonomiczne. Parafia pw. NMP Królowej Polski jest dla mnie szczególnym miejscem, bo to była moja parafia. Mój rodziny dom był blisko kościoła, gdzie w latach młodzieńczych także sporo działałam muzycznie. Tutaj nadal mam przyjaciół, znajomych i z ogromnym sentymentem tu wracam. Pomysł przeprowadzenia warsztatów zrodził się spontanicznie, był wynikiem naszych rozmów z bliską mi koleżanką Elą Zjawin, która od wielu lat obecnie z ks. Grzegorzem Laskowskim prowadzi w parafii scholę dziecięcą „Urwisy Maryi”.

KAI Jaki jest plan warsztatów?

  1. Będziemy pracowali od piątku do niedzieli. W niedzielę 26.07.2020. po Mszy o godz.12.30 odbędzie się koncert. Program warsztatów obejmie pieśni Maryjne, wykonywane głównie a cappella, choć w planie jest także kilka utworów w aranżacji instrumentalnej. Warsztaty poprowadzę wspólnie z Dianą Pradellą wrocławską chórmistrz i dyrygent oraz z ks. Grzegorzem Laskowskim, który czuwa nad przygotowaniem zespołu instrumentalnego. Do współudziału zaprosiłam również wybitną skrzypaczkę Karolinę Bartoszek – także byłą parafiankę z Żeromskiego w Gorzowie, która obecnie pracuje we Wrocławiu i jest skrzypaczką orkiestry Narodowego Forum Muzyki we Wrocławiu.

KAI. Czy zamiłowanie do muzyki miało początek w rodzinie?

  1. W zasadzie nie bardzo. Być może w genach po jakichś pradziadkach. Nikt z moich najbliższych nie był muzykiem. W drugiej klasie szkoły podstawowej, ulegając pewnej szkolnej modzie środowiskowej poprosiłam rodziców, by zapisali mnie na tańce albo naukę gry na fortepianie. W głębi serca tliło się we mnie pragnienie muzykowania. Wybór padł na szkołę muzyczną, za co dziś jestem Rodzicom bardzo wdzięczna, że mnie wtedy posłuchali. Podczas badania predyspozycji słuchowych na egzaminie wstępnym okazało się, że bardzo dobrze słyszę – więc za sugestią nauczycieli zostałam przydzielona do klasy skrzypiec. Instrument wdzięczny, acz trudny. Nie polubiliśmy się zrazu z tym instrumentem, ale wyniosłam z domu konsekwencję w podjętych działaniach – więc tak zostało. Wprawdzie nie zostałam wówczas uczennicą klasy wymarzonego fortepianu tylko skrzypiec, a początki nie były łatwe, ani dość przyjemne dla ucha (zwłaszcza dla sąsiadów!) jednak miłość do tego instrumentu z czasem także się we mnie obudziła. Z biegiem lat pokochałam skrzypce i ukończyłam Szkołę Muzyczną II st. Później dostałam się do Akademii Muzycznej na Wydział Kompozycji, Dyrygentury, Teorii Muzyki i Muzykoterapii, zdobywając w rezultacie tytuł magistra sztuki w zakresie teorii muzyki oraz tytuł muzykoterapeuty.

KAI. Wchodząc w dorosłe życie miała Pani wybór między muzyką i ekonomią. Wygrała muzyka.

  1. Muzyka to moja pasja. Wybrałam studia muzyczne, dziś zajmuję się muzyką zawodowo i wciąż się rozwijam. Miałam zawsze żywotną duszę, chciałam wiele rzeczy robić, ale niekoniecznie „na pierwszym froncie”. Nigdy na przykład nie chciałam być muzykiem estradowym. Bardziej podobała mi się praca pedagogiczna, z zamiłowania dyrygentura chóralna, kompozycja, muzykoterapia, praca z ludźmi. Wiedza zdobyta w Liceum Ekonomicznym również mi się przydała. Nabyte umiejętności ekonomiczno-organizacyjne z powodzeniem mogłam wykorzystać współtworząc jedną z wrocławskich szkół muzycznych. Oprócz sporej satysfakcji dało mi ogromne doświadczenie i odwagę w podejmowaniu nowych inicjatyw. Mix ekonomiczno-muzyczny – taki prezent od Pana Boga.

KAI. Czy więcej było takich prezentów?

  1. To, że dziś zajmuję się muzyką zawodowo – to jeden z kilku pięknych prezentów jaki mogłam w życiu otrzymać. Dziś myślę, że to zasługa moich Rodziców, którzy chyba musieli mocno zawierzyć mnie i moje życie – Bogu i szczególnej opiece Maryi, skoro co jakiś czas odnajduję w nim takie muzyczne „kamienie milowe”. Muzyczne, bo dobrze wie Bóg jak do mnie mówić najskuteczniej – są to dla mnie bezcenne drogowskazy, wskazujące co mam robić, by to życie miało jakiś sens. Jednym z takich drogowskazów był dla mnie np. Hymn Lednicy 2000 i zawarte w nim słowa przesłania Jana Pawła II, które czułam, że szczególnie są skierowane do mnie: „Nie bój się, wypłyń na głębię”. Grace Hopper powiedział: „Stojący w porcie statek jest bezpieczny, ale statków nie buduje się po to aby stały w portach.” Niezwykle ważne jest więc wypłynąć – choć kusi bezpieczny port. Następny jasny drogowskaz, który dostałam to słowa pieśni „Miłość Twoja nad górami” Magdaleny Kani, a kolejny „kamień milowy” to znana pieśń zespołu New Life M „Panie ufam Ci” śpiewana przez Agnieszkę Musiał, albo w miarę ostatnie moje odkrycie repertuar zespołu Guadalupe. Słowa tych pieśni to takie „podpowiedzi na ucho”, z czasem stawały się aktem wiary i deklaracją, że cokolwiek będę robić w życiu dalej, chcę by był w tym Bóg. To są takie moje muzyczne prezenty, za które Bogu dziękuję.

KAI. Zatem wiara miała duże znaczenie w Pani życiu – w dochodzeniu do dorosłości.  

  1. Im jestem starsza, tym bardziej chyba staję się człowiekiem wiary. Pochodzę z rodziny katolickiej. Chyba dość wcześnie poczułam Palec Boży w odkrywaniu swoich pasji i sensu tego co chciałam robić. Kiedy wyjechałam z rodzinnego domu na studia, Bóg skierował mnie do kościoła salezjanów pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa, w którym posługują siostry Matki Bożej Miłosierdzia. Tam dołączyłam do Duszpasterstwa Akademickiego, w którym szybko stałam się odpowiedzialna za stronę muzyczną. W DA poznałam bardzo wielu ciekawych ludzi, którzy podobnie jak ja odkrywali świat, swoje pasje, tworzyli wiele wspólnych inicjatyw. To chyba stamtąd wzięły się pomysły o warsztatach muzycznych. Tam co roku je prowadziłam dla studentów amatorów i to doświadczenie pokazało mi, że wiele pięknych rzeczy można stworzyć nie mając podstaw wykształcenia muzycznego. Ja zdobywając wiedzę na studiach – miałam możliwość od razu praktykowania i mogłam rozwijać swoją pasję dyrygowania chórem, czy aranżowania. Dla mnie to był doskonały czas. Wspólnie ze studentami przygotowywaliśmy piękną oprawę muzyczną liturgii, czasem nawet w bardzo rozbudowanym składzie instrumentalno-wokalnym. Stąd też głębsze zainteresowanie muzyką sakralną. Z czasem z zespołem DA „Most” nagraliśmy 5 płyt pieśni o tematyce uwielbieniowej, maryjnej czy liturgicznej. Koncertowaliśmy też zwykle w okolicach święta św. Cecylii, potem kolędy i pieśni na Wielki Post. Sprawiało nam to ogromną frajdę i coraz mocniej motywowało do różnych wartościowych działań.

 

KAI. Gdzie Pani pracuje?

  1. Od 13. lat jestem nauczycielem przedmiotów ogólnomuzycznych, najpierw w Zespole Szkół Muzycznych I i II st. im. Stanisława Moniuszki w Wałbrzychu, a później aż do dziś w Ogólnokształcącej Szkole Muzycznej I stopnia nr 2 im. Fryderyka Chopina i Szkole Muzycznej I st. w Zespole Szkół nr 9 we Wrocławiu. Jestem zadowolona ze swojej pracy, a radość moich uczniów jest dla mnie największą nagrodą i potwierdzeniem, że udaje mi się zarazić dzisiejszą młodzież pasją do muzyki. Poza tym realizuję także inne projekty muzyczne. Jednym z nich są choćby warsztaty muzyczne, które wyzwalają wiele ciekawych pomysłów, włączają do współudziału różne osoby, niekoniecznie doskonale wykształcone muzycznie. To co mnie niezmiennie zachwyca to fakt, że śpiew wyzwala w ludziach radość, pozytywne emocje, wzmacnia ich poczucie wartości, ma moc nastrajać dusze ludzi do modlitwy, czy zadumy. Warto więc zachęcać do wspólnego śpiewania czy muzykowania.

Niesamowitym darem dla mnie jest zajmować się muzyką zawodowo. Czy to odkrywając tajniki i wielkie jej bogactwo przed małymi dziećmi w szkole muzycznej, w której na co dzień pracuję zarażając ich swą pasją, czy pracując z dziećmi od pierwszych momentów ich życia, jeszcze w łonie ich mam, jako instruktor różnych zajęć umuzykalniających. Zdolności wykorzystuję również jako muzykoterapeuta posługując się muzyką by pomagać innym odkrywać siebie.

KAI. Czy głównie muzyka sakralna Panią interesuje?

  1. Absolutnie nie jest tak, że ja słucham wyłącznie pieśni religijnych. W moim zawodzie pojawia się muzyka przeróżna. Przez lata ucząc się i kształcąc w zakresie muzyki, poznałam wiele jej definicji. Muzyka wyraża to czego nie można wyrazić słowami,  jest jedynym medium, które nie wymaga słów by dopingować w sposób bezpieczny psychikę człowieka.  Muzyka może modelować nastrój, regulować poziom emocji człowieka, działać pobudzająco, relaksująco, oczyszczająco,  w dodatku, każdy może skorzystać z jej działania dowolnie, a jednocześnie trudno byłoby wyobrazić sobie życie bez grama muzyki.  Muzyka ma niesamowitą moc sprawczą już od najdawniejszych wieków. Czyż to nie piękne? Czyż to nie jest Boskie?

KAI Na zakończenie proszę powiedzieć o swojej najbliższej rodzinie. Czy mąż też jest muzykiem?

  1. Niewątpliwie jednak największym prezentem jaki dostałam od Pana Boga to moja rodzina. Mąż i moich dwóch synków: Karol i Michał, gdzie od 4 lat jesteśmy już czteroosobową orkiestrą domową, chłopcy pojawili się na świecie jednocześnie. Mój mąż Darek nie jest zawodowym muzykiem, ale również odebrał podstawowe wykształcenie muzyczne i wspiera mnie w wielu inicjatywach, a nawet czasem w nich czynnie uczestniczy. Bakcyl muzyczny zdecydowanie w nas krąży i chyba nie ma dnia, abyśmy wspólnie z chłopcami nie muzykowali. Myślę, że to muzykowanie kiedyś w życiu moich synów zaprocentuje.

KAI  Czego serdecznie życzę. Dziękuję bardzo za rozmowę.

Sylwia Martyniuk – skrzypaczka i dyrygentka. Ur. się w 1980 r. w Gorzowie Wlkp. Jest absolwentką Akademii Muzycznej Wydziału  Kompozycji, Dyrygentury, Teorii Muzyki i Muzykoterapii we Wrocławiu. Pracuje we wrocławskich szkołach muzycznych. Współorganizuje parafialne warsztaty muzyczne. Z zespołem Duszpasterstwa Akademickiego  „Most” nagrała 5 płyt pieśni o tematyce uwielbieniowej, maryjnej i liturgicznej. Ma męża i dwóch małoletnich synów.  

 Rozmawiała Wanda Milewska

 

 

42 total views, 2 views today

SEGREGACJA ODPADÓW NA GORZOWSKIM CMENTARZU

SEGREsmieciarka55

1 września na cmentarzu komunalnym przy ulicy Żwirowej zacznie obowiązywać segregacja odpadów; istniejące boksy śmietnikowe zostaną podzielone bądź wyburzone i przygotowane do ustawienia pojemników pod pięć frakcji odpadów.

 Spółka Inneko SPZ, administrująca nekropolią, zakupiła małą śmieciarkę, dzięki której będzie mogła dostosować opróżnianie pojemników na odpady do aktualnej sytuacji.

Aby ułatwić prawidłową segregację, przy obu bramach cmentarza umieścimy tablice informacyjne oraz w odpowiedni sposób oznaczymy pojemniki – poinformowała Karolina Rzepecka, dyrektor Inneko SPZ.

Segregacja, jak na terenie całego Związku Celowego MG-6, będzie polegać na wyodrębnieniu odpadów: biodegradowalnych (gałęzie, trawa, liście, kwiaty bez doniczek, naturalne wieńce), papieru (papier, karton, tektura), tworzyw sztucznych oraz metali (folie opakowaniowe, plastikowe oraz metalowe elementy zniczy, elementy wieńców z tworzyw sztucznych, plastikowe doniczki bez ziemi), szkła (znicze szklane bez parafiny oraz plastikowych elementów, słoiki, wazony szklane, butelki) oraz odpadów pozostałych po segregacji (piasek, ziemia, znicze i wkłady z parafiną, wieńce trwale złączone z tworzywami oraz metalem).

Nowa śmieciarka to pojazd na podwoziu Iveco, dostosowany do obsługi pojemników o pojemności od 110 do 1 100 litrów. Dzięki zakupowi, niezależnie od harmonogramu wywozu Związku Celowego Gmin MG-6, będzie można dostosować częstotliwość opróżniania pojemników do zaistniałych potrzeb. Własny pojazd zminimalizuje także ryzyko uszkodzeń nagrobków oraz infrastruktury, do jakich mogłoby dojść przy obsłudze cmentarza przez tradycyjne śmieciarki.

Informuje Dariusz Wieczorek z Wydział Promocji i Informacji

Fot. Inneko SPZ

48 total views, 1 views today

ZDZISŁAW MORAWSKI BIOGRAFIA POLITYCZNA – UWAGI O KSIĄŻCE

MO5

Zdj. okładki „Nie słuchajcie Alojzego Kotwy” wyd. w 1979 r. przez PIW.

Weronika Kurjanowicz – o książce Dariusza Aleksandra Rymara, „Przegrałem jako żołnierz.  Zdzisław Morawski (6 IX 1926 – 28 X 1992) biografia polityczna”, wyd. Akademia im. Jakuba z Paradyża w Gorzowie Wielkopolskim, Gorzów Wlkp. 2020.

Mam przed sobą historię człowieka, który bardzo umiejętnie zbudował swoją wielkość,  wykorzystując sprzyjające (a nawet niekorzystne)  dla siebie okoliczności. Krystyna Kamińska,  odczytując ten los, określiła go jako  tragiczny.  Moje zdanie jest inne: widzę w tym materiał nie na „wielką powieść”, lecz — w ręku zręcznego reżysera — na sensacyjny film. Nie umiem bowiem znaleźć w tym żadnej wielkości. Mieszkałam, żyłam i pracowałam  w Gorzowie Wlkp. przez wiele lat równolegle z Morawskim, widywałam go w okolicznościach oficjalnych. I raz tylko rozmawialiśmy, kiedy to w stanie wojennym zatroskałam się o to, jak daje sobie radę z wykarmieniem dużego psa. Poza tym żyliśmy w oddaleniu, nie czytywałam jego książek, nie zachwycały mnie także jego wystąpienia publiczne.

Dariusz Rymar,  badacz historyk, układa na podstawie  dostępnych dokumentów biografię polityczną tego człowieka. Unika więc pełnej charakterystyki środowiska rodzinnego i społecznego Zdzisława, przytacza zaledwie parę opinii o jego ojcu i braciach i o rzekomej ideowości tych ludzi. W swej skrupulatności badania dokumentów zauważa, że  są w nich niejasności i  uniki, które  świadczą o  krętactwach w przekazywaniu informacji.  Na początku omawianej  książki pojawia się fotografia przystojnego młodego mężczyzny o twarzy zuchowatej, naznaczonej pewnością  siebie. Z  przeglądanych akt     wynika, że urodził się w Aleksandrowie Kujawskim, ale już daty urodzin są różne, jak również różnią się zapisy nazwiska rodowego.  Młodzieniec ma 19 (lub 20) lat, różne doświadczenia z okresu wojny  -podaje w swoich życiorysach i ankietach personalnych coraz to inne fakty. Szuka pracy w nowych warunkach społecznych i politycznych. Co ma do zaofiarowania? Przede wszystkim już zapisał się do PPR, „ukończył  7 działów szkoły powszechnej”2.  Z ilości dokumentów odnalezionych w archiwach wynika,  że zwracał się głównie do różnych placówek aparatu partyjnego.  Znajdujemy też podanie o przyjęcie do służby Bezpieczeństwa Publicznego, datowane  5 VI 1945 (w WUBP pracował już wtedy jego młodszy brat Henryk — jak podaje zainteresowany).  Pracę w UB otrzymał w Szubinie, lecz nie na długo, bo po 2 latach zostaje zwolniony za powtarzające  się niesubordynacje (awanturę po pijanemu, uwikłanie się w przyswojenie rzeczy pochodzących z rewizji). Po tej próbie przenosi się do aparatu partyjnego PPR i następnie PZPR. Korzysta z różnych szkoleń, gdyż jest dla władz zwierzchnich jednostką obiecującą. Spełniał te oczekiwania, kiedy angażował się w rozliczne „czystki” , także w Gorzowie. Ale w naszym mieście zaczepił się na krótko, gdyż jego cel był wyżej. Latem 1950 roku zaszedł do KC PZPR i mieszkania w Warszawie na Krakowskim Przedmieściu.  Wszystko „zepsuły” skargi żony i dokumenty o „dramatycznych okolicznościach” w życiu rodzinnym. Wtedy odświeżone zostały poprzednie przewinienia i ze stolicy musiał się wynieść. Doszło jakieś  „omyłkowe” aresztowanie i odebranie legitymacji partyjnej; protektorzy zawiedli. Jest też domniemanie, iż  uznano go za „rewizjonistę” (potem sam ten zarzut zręcznie podtrzymywał).

Zdzisław  wypada z łask i nie może znaleźć pożądanej pracy. Czy w stanie desperacji, czy może dla zamanifestowania niezależności lub idąc za czyjąś radą –  we wrześniu 1954 roku podejmuje pracę fizyczną w Strzelińskich Kamieniołomach Drogowych, a po 8 dniach ulega poważnemu wypadkowi.  Które to zdarzenie uczyniło 29-letniego silnego człowieka inwalidą do końca życia. Musiał urządzić się jakoś inaczej: uzyskał rentę, zwrot legitymacji partyjnej z zaliczeniem  stażu i wreszcie w 1959 roku — rehabilitację.

Teraz trzyma się Gorzowa (gdzie mieszkają jego rodzice) i Zielonej Góry. Tu błyskawicznie daje się poznać jako  pisarz i zaczyna pełnić coraz więcej funkcji publicznych. Bohater odkrył o sobie nową prawdę: był ofiarą okresu „błędów i wypaczeń”, oczyszczony – może nadal służyć prawdziwej idei.  Czy wypadek w kamieniołomie ujawnił w Morawskim nieodkryty dotąd talent literacki,  pozostaje dotąd zagadką psychologiczną.  Moim zdaniem miał talent do konfabulacji, w szczególności do tworzenia własnego wizerunku, wielkości i ważności. Dużo pisze i znajduje wydawców, sam przedstawia swoje książki na różnych spotkaniach autorskich.  I tak właśnie powstaje „Stolik nr 1 ” w miejscowym Empiku.  Dariusz Rymar do charakterystyki poziomu  ówczesnego życia kulturalnego w Gorzowie nie mógł mieć wielu dokumentów. Był to bowiem czas  inicjatyw raczej nieformalnych, a kiedy je opisywano w sprawozdaniach, czyniono tak, żeby  podobały się one partii. Ja wtedy już byłam cząstką tego środowiska z racji swego zawodu i mogę zaświadczyć, że nie była to pustynia, którą ożywił dopiero  Zdzisław, utalentowany pisarz i jego akolici. Widywano go w miejscach publicznych i czytywano w prasie o sukcesach. Nie dostrzegano drobnych oszustw i rozlicznych matactw, choćby z datą urodzenia czy też że mieszkał  stale w Gorzowie od roku 453.  Morawski i  towarzysze  ze „stolika” uważali się za opozycję  wobec „doktrynerstwa” partyjnego; chełpili się rzekomą niezależnością polityczną;  zręcznie włączali się w konflikty gorzowsko -zielonogórskie; zasłużyli  się jako założyciele  Gorzowskiego Towarzystwa  Społeczno-Kulturalnego, wpisując nawet moje nazwisko do składu zarządu — bez mojej wiedzy i zgody. Aż Morawski dotarł na szczyt kariery –  w 1979 roku został odznaczony Krzyżem Kawalerskim.

Zachęcam do przeczytania dalszych rozdziałów, szczególnie  ostatniego zatytułowanego „Przegrałem jak żołnierz” i  przytoczonej w nim opinii Morawskiego o wyborach z 1989 roku: ” Wytworzyła się sytuacja jak w Tangu  Mrożka:  zwycięstwo prymitywu nad intelektem było nieuniknione  (podkreślone w oryginale)4. Tylko do dziś nie  mogę pojąć, kogo w tych rolach miał na myśli i gdzie sytuował siebie.

Tak rósł i pęczniał balon chwały Zdzisława Morawskiego. Aż przekłuł go swoją książką Dariusz Rymar.

A jest to książka, którą można by określić jako wzorcowy przykład literatury dziejopisarskiej.  Autor skorzystał z licznych źródeł odkrytych w wielu archiwach polskich.  Każde sprawdza przez jakiś inny zapis. Czyni to tak skrupulatnie, że nie mamy żadnych wątpliwości:  ujawniane fakty są po prostu wiarygodne. Jeśli nie ma możliwości sprawdzenia, Autor to sygnalizuje i pozostawia bez własnych domysłów. W ogóle tych domysłów bardzo starannie unika. Podobnie – niewiele tu autorskich ocen. Jedyną, ale niezwykle celną jest tytuł, zresztą ocena własna bohatera — cytat z jego wywiadu, słowa bardzo pompatyczne i charakteryzujące jego pewność siebie. Po poznaniu faktów odczytujemy ten tytuł jako ostrą ironię badacza. Podtytuł  „biografia polityczna” pochodzi od Rymara i już nie zawiera żadnej opinii. Jest trafny, ale chętnie sformułowałabym go jako „biografia małego hochsztaplera”, gdyż historia człowieka budującego swoją wielkość na różne sposoby odkrywa jego małość, miałkość i w istocie – słabość.

Dodam jeszcze, iż jest to publikacja bardzo cenna i potrzebna z wielu powodów. Oparta na dokumentach: aktach osobowych, wypowiedziach prasowych, fragmentach dziennika Morawskiego, fotografiach i skanach- jest wiarygodna i odkrywcza.  Dodatkowo – staje się pokazem, jak w tamtych czasach fałszowano różne dokumenty dla sobie tylko wiadomych matactw5.

Można jeszcze powiedzieć,  że Autor w pewnym stopniu wychodzi poza opisywany okres historyczny,  pokazując to, co zdarza się ciągle — wyrastanie mitu, mechanizm tego zjawiska, autokreację oraz kreacyjne zabiegi innych, którym jest to na rękę.

Weronika Kurjanowicz

1 Dariusz Aleksander Rymar, „Przegrałem jak żołnierz” Zdzisław Morawski (6 IX 1926 – 28 X 1992) — biografia polityczna, Gorzów Wlkp. 2020.

2 op.cit., s. 39.

3 op.cit. s. 92

4 op.cit. s. 142

5 Przykładem może być wspomniany w przypisie 267 (na s. 105)  Protokół z zebrania założycielskiego GTSK, dnia 25.IX.1970. Zachowuje on wszelkie pozory  wierności, liczy 4 strony, każda z nich podpisana przez protokolanta. Ale np. nie ma załączonej listy obecności; przy opisie wyborów zarządu GTSK czytamy, iż ustalono, że będą one jawne, przez podniesienie ręki;  jednak nie zapisano, czy było to głosowanie na odczytaną  listę (w domyśle — skomponowaną przez jakieś władze), czy indywidualnie — na wskazane osoby. A już zupełnie nie odnotowano, jak wyłoniono komisję rewizyjną oraz sąd koleżeński.  Ja przejrzałam ten protokół, ponieważ znalazło się w nim moje nazwisko, podczas gdy   nie tylko nie uczestniczyłam w zebraniu, ale z tym stowarzyszeniem  nie miałam nic wspólnego.

Weronika Kurjanowicz – znana gorzowska polonistka, ur. się 31 października 1927 r. w Grodnie. Przez wiele lat uczyła języka polskiego w Zespole Szkół Ekonomicznych, w którym była także dyrektorem. Wydała m.in samouczki ortograficzne, tomik opowiadań, była korektorem wielu publikacji. Współpracowała z  „Nadwarciańskim Rocznikiem Historyczno-Archiwalnym” , a także z lokalnym radiem, w którym prowadziła audycję „Ugryź się w język”.

103 total views, 1 views today