SUP RACE PO RAZ PIERWSZY W KOŁOBRZEGU

PAUL2MADZI 2Deskarze12MARINA

Fot.1 Paul, Maja, Magda

Fot. 2 od lewej: Karolina, Magda, Olivia i Marcin Koc

Fot. 3 Od lewej:  Adam Michalski, Przemek Korbanek, Marek Rowiński

Sup Race Klas Masters i Amatorów odbył się 15 lipca 2017 r. w Kołobrzegu na Wyspie Solnej. Kilkunastu zawodników i zawodniczek na Parsęcie przy Bulwarze Marynarzy Okrętów Pogranicza ścigało się na deskach. Wręczenie nagród i wieczorne party  odbyło się na  Marinie Solnej. Atrakcją spotkania był udział  w zawodach Paula Lenfanta –mistrza Polski oraz trzech pasjonatów, którzy 13 lipca tego roku przelecieli  na deskach Bałtyk, docierając do Szwecji.

Organizatorem imprezy była Szkoła Żeglarska mksailing.pl. , której właścicielem jest żeglarz Marcin Koc. W rozmowie z milpress Marcin Koc powiedział, że od niedawna wraz z rodziną jest mieszkańcem Kołobrzegu.

Wśród wielu sponsorów przedsięwzięcia znalazł się developer  Burco, zajmujący się budową  apartamentów w pasie nadmorskim.

W klasie amatorów I miejsce wśród pań zajęła Olivia Kasaty, II miejsce Magda Milewska, III miejsce Karolina Rypina.

 W klasie mastersów pierwszy był  Paul Lenfant, mistrz Polski Sup, drugi był Jakub Sitkowski, trzeci Alek Kokoszka.

Paul Lenfant  – opowiedział w rozmowie z milpress o stand up – czyli desce, na której się stoi i wiosłuje. „Można tę dyscyplinę uprawiać na  jeziorach, rzekach, morzu, wszędzie gdzie jest woda” – powiedział, dodając, że on  zainteresował się tym sportem ponieważ lubi wodę i chciałby coś na niej robić. Uuważa, że jest to sport bardzo bezpieczny, poruszając się  po spokojnej wodzie  nie ma żadnego problemu, zakładając, że się umie pływać. Ćwiczy 5-6 razy w tygodniu. W tym roku mieszkał w Paryżu, to trenował na Sekwanie, kiedy mieszka w Warszawie to pływa po Kanale Żerańskim, a gdy jestem nad morzem to pływa  m.in. w Kołbrzegu i na Helu. Ten gatunek sportu uprawiany jest w świecie od dziesięciu lat, Paul zajmuje się nim od dwóch.

Paul powiedział, że najbliższe zawody odbędą się na Helu, potem jedzie do Warszawy a następnie będzie brał udział w mistrzostwach świata w Danii. Brał udział w zawodach w całej Europie. Lubi także windsurfing.

Paul Lenfant jest studentem finansów w Paryżu. Twierdzi, że rodzice bardzo go wspierają w tych działaniach sportowych.

Bardzo miło wspomina atmosferę panującą po takich wyczynowych imprezach. Za swoje wielokrotne zwycięstwa najczęściej otrzymuje nagrody pieniężne, pucharów zbyt wielu nie ma. Według niego ten rodzaj sportu nie jest drogi, ponieważ deskę można kupić już za 2 tys. zł. w komplecie z wiosłem i wystarcza na kilka sezonów. Są oczywiście droższe sprzęty, karbonowe długie, twarde deski.

Marcin Koc –organizator zawodów zajmuje się także produkcją supów – czyli desek SUP Bro. „W Kołobrzegu jesteśmy z bratem jedynymi producentami, Mam tu także wypożyczalnię” – powiedział.

Na świecie ten sport jest już popularny, a w Polsce na razie ludzie się przypatrują. Arkady Fidler twierdził, że świat go wołał, cytując słowa pisarza Marcin Koc przyznał, że również coś takiego czuje.

Marcin Koc wyjaśnił, że standup paddleboard – deski napędzane siłą wiosła – to sport bezwarunkowy tzn. , że w dowolnym miejscu rzucamy je  na wodę i wiosłujemy. Gdy jest wiatr i fale na morzu, wiosłujemy aktywniej, czyli jest to trudniejsze ale daje więcej satysfakcji. Deska jest pompowana, waży ok. 12 kg cały zestaw. Wrzucamy ją do samochodu, pompujemy nad jeziorem i pływamy z całą rodziną. Te deski mają wyporność 130 litrów, były testowane na koledze, który waży 120 kg i nie utonęły – stwierdził z uśmiechem Koc. Chodzi o to aby ich nie przytapiać. Nie są zbyt szybkie, ale są szerokie i  bezpieczne.

Uczestnik wieczornego party Marek Rowiński /lat 49/ mieszka w Grzybowie. Przepłynął Bałtyk na desce.

– Właściwie to był lot nad Bałtykiem Płynęliśmy na hydro skrzydłach, to tak jak kiedyś wodoloty miały konstrukcje, które unosiły nad wodą a my mamy podłączone do deski  kitesurfingowej, która napędzana jest latawcem i dzięki temu unosimy się w powietrzu  przelatując nad falami. Płynęło nas trzech, każdy na swojej desce. Mieliśmy do tego dwie łodzie asekuracyjne. W jedną stronę 100 km w linii prostej zajęło nam to niecałe 4 godz.  . Płynie się bez przerwy, ale my mieliśmy dwie, ponieważ wystąpiły problemy logistyczne.

Płynął także Adam Michalski /lat 35/ i Przemek Korbanek /lat 58/. Nie jesteśmy młodzieżą i chcieliśmy pokazać, że w różnym wieku można odnosić sukcesy. Na pewno było to wyzwanie fizyczne, logistyczne i techniczne. Dzięki temu, że chłopaki pływają już parę lat na hydroskrzydłach to są na tyle dobrzy, że nie używają siły, tylko techniki. Czyli bardziej dla nas był to przelot techniczny niż wysiłek fizyczny.

W ogóle nie dotyka się wody, jest się suchym tylko przy chwili nieuwagi można wpaść  do wody, ale człowiek się szybko zbiera i płynie dalej. Kombinezony mieliśmy suche.

To nie jest zawód, ani hobby, to jest coś więcej, dla nas to jest pasja. Jestem marynarzem,  Przemek jest biznesmenem a Adam jest projektantem budownictwa. Ta pasja trwa  od 25. lat. Moje zainteresowanie na pewno ma źródło w tym, że pochodzę znad morza. W tym przypadku jest to proste, biorę deskę i idę pływać. Rodzina z jednej strony akceptuje, a z drugiej strony okazuje się, że jesteśmy monotematyczni. I może to być męczące dla rodziny.

Przygotowania trwały ponad 2 miesiące, przelot 7 godz. . Każdego dnia także po 7 godz. spędzaliśmy na przygotowaniach m.in. technicznych, urzędowych – uzyskując różne pozwolenia. Następnie sprawdzanie łodzi i testowanie. Chcieliśmy być pewni, że wrócimy bezpiecznie.  Przewidywaliśmy wytrwałość fizyczną swoją i sprzętu, np. że mogą chwycić skurcze, czy pęknie linka. Zależało nam żeby nie narazić siebie i tego sportu na negatywne opinie. Mieliśmy dużo sprzętu, można nas było śledzić na żywo przez satelitę, co parę minut była uaktualniana pozycja łącznie z wiadomościami pisanymi z łodzi. Wyjechaliśmy o godz. 10, wróciliśmy po 20. Odbyło się to 13 lipca w czwartek.

Patronem przedsięwzięcia była firma – Burco, rzadko się zdarza w amatorskim sporcie, że sponsor nas sam wychwycił i zabezpieczył wszelkie koszty związane z tym crrossingiem. To są naprawdę duże pieniądze. Sponsorowi spodobało się to co robimy, zainteresowała się nami Dorota Kulig – pani od marketingu Burco.pl.

Chłopaki już myślą o kolejnych wyprawach, zgodziłbym się gdyby nie trzeba było tak bardzo angażować się organizacyjnie. Jeśli ktoś przygotuje to dla nas to z przyjemnością wezmę udział w przelocie. „Jestem monotematyczny, innych zainteresowań nie mam” – zakończył swoje wspomnienia z przelotu nad Bałtykiem Marek Rowiński – dla milpressa.

 

105 total views, 1 views today

OTWARTO KAPSUŁĘ CZASU Z GORZOWSKIEJ WIEŻY KATEDRALNEJ

NoMONETADOK12

Dokumenty, odpisy, zwitek banknotów i monety znaleziono w kapsule czasu, którą otwarto 14. lipca w gorzowskim oddziale Archiwum Państwowego, po pożarze katedry Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Gorzowie Wielkopolskim. Pożar wybuchł 1 lipca, dzięki szybkiej reakcji strażaków, kościół został uratowany. Zniszczeniu uległa katedralna wieża w wyniku czego usunięta została kopuła. Obecnie trwają zbiórki pieniędzy na odbudowanie fary.

Więcej na https://ekai.pl/gorzow-wlkp-otwarto-kapsule-czasu-ze-zniszczonej-pozarem-wiezy-katedry/

78 total views, no views today

DAUKSZEWICZ I PODOLAK NA GORZOWSKIEJ SCENIE LETNIEJ

Relacja Ewy Rutkowskiej

Kolejna odsłona festiwalu miała miejsce 8 i 9 lipca. Najpierw Krzysztof Daukszewicz, (satyryk, felietonista, tekściarz, poeta, piosenkarz, kompozytor, autor kilku książek i albumów z płytami)  i jego program pt. „Nareszcie w Dudapeszcie”. „To najnowszy, autorski program, w którym artysta wyśmiewa absurdy dzisiejszego społeczeństwa, nawiązując do bieżących wydarzeń społecznych i politycznych…” Tak anonsowano ten koncert w programie Sceny. Publiczność, jak nazwał ją Daukszewicz „Nasza klasa 60+” dopisała tłumnie.

Od początku zawiązała się nić porozumienia, wspólnie śpiewali i pozwalali na „manipulowanie” sobą. Śmiech nie milknął,  gdy opowiadał o absurdalnych rozmowach przez CB-radio, o swoich spotkaniach z tzw. menelami, o lapsusach polityków wszelkich opcji. Zaśpiewał też „Futurystyczną balladę”, przewidując „zamieszanie” w oświacie od pierwszego września.

Ten rok dla artysty jest bardzo ważny, bowiem obchodzić będzie zacne 70. urodziny, więc sam sobie napisał na tę okazję okolicznościowy wiersz. Była też smutna piosenka z morałem nawiązująca do historii Polski i wskazująca na niezaprzeczalny fakt, że nasz kraj, to  „Jeden naród dwa plemiona”. Był też wiersz  napisany na kanwie „Pana Tadeusza” pt. „A. Mickiewicz – K. Daukszewicz”.

Wieczór szybko upływał pod znakiem  dobrego humoru i śmiechu. Oczywiście nie mogło się obejść bez bisów. Na koniec zaśpiewał bardzo nostalgiczną piosenkę zaczynającą się takimi słowami: „jeszcze jedna noc, jeszcze jeden dzień…”. A występ zakończył pewną mądrością:  „dziś, to dar losu, który trzeba pięknie przeżyć”.

Brawa nie milkły, choć był mały „incydent”. Jednej z pań program się nie podobał, ale „torturowała” się do końca. Po co? Mogła nie przyjść, albo  zwyczajnie wyjść wcześniej… .

Następnego dnia recital autorski pt. „Powieść o rozumnej dziewczynie” wg poezji Bolesława Leśmiana w wyk. Aleksandra Podolaka z gitarą. Artyście towarzyszył zespół muzyczny: Marek Zalewski – fortepian,  Jerzy Dutkiewicz – kontrabas, Mariusz Lipiński – perkusja,  na fagocie Rafał Dołęga –  muzyk filharmonii  zielonogórskiej. Informator tak m.in donosi o tym recitalu: „ Jest to historia, która się zdarzyła lata temu. Jest to opowieść o miłości, przemijaniu, o tym co nieuchronne…  . Artysta posługując się słowami Leśmiana opowiada o swojej miłości. O uczuciu wspólnego życia w szczęściu i nieszczęściu – dozgonnym i wiecznym”.

Poezja Leśmiana to pewien niedościgły klimat, to piękne słowa o miłości  wzniosłej i jakby nieziemskiej . I trzeba ją mówić na pewno z uczuciem, przeżywać „na jawie”. Ale aktor powinien wiedzieć, jak szeptem  dotrzeć do wszystkich rzędów krzeseł. O tym  uczą nawet na zajęciach dla instruktorów amatorskich zespołów teatralnych. A w tym programie teksty mówione były nieczytelne, nie docierały do każdego słuchacza. No może do kilku pierwszych rzędów… .

Bardziej nerwowi wychodzili po kwadransie, inni nieco później. Bo piękna była muzyka i pięknie zagrana. I dla niej warto było zostać do końca.

Zawsze powtarzam, że „poezja to trudna dziedzina sztuki” i do jej podania powinno się szukać dobrego klucza. Tandem z muzyką zawsze zdaje egzamin. Ale gdy główny bohater zawala, to zwyczajnie irytuje.

Ewa Rutkowska

 

 

 

 

55 total views, no views today

KOŁOBRZESKA BAZYLIKA SOLIDARNA Z GORZOWSKĄ KATEDRĄ

WP_20170709_12_23_57_ProWP_20170709_12_29_05_Pro

Kołobrzeska bazylika konkatedralna pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny solidaryzuje się z parafią katedralną w Gorzowie Wielkopolskim. Podczas niedzielnych Mszy św. 9 lipca prowadzona była zbiórka pieniędzy na odbudowę spalonej wieży gorzowskiej katedry.

Proboszcz bazyliki ks. dr Jerzy Chęciński przypomniał w kazaniu, że podobne losy spotkały obie świątynie. Kołobrzeski kościół zniszczony został przez działania wojenne, a potem w czasach komunistycznych do lat 70. tych w części konkatedry ulokowane zostało muzeum Oręża Polskiego. Dziś jest to niewyobrażalne ale tak było – powiedział ks. Chęciński. Natomiast wieża gorzowskiej katedry zniszczona została przez pożar.

Kołobrzeska fara także potrzebuje wsparcia wiernych. Obecnie zbierane są fundusze na opłacenie prac renowacyjnych sklepienia, jednak duszpasterz, dzisiejsze zbiórki wycofał na rzecz wsparcia gorzowskiego kościoła. Na stronie internetowej bazyliki widnieje wpis: „ 9 lipca – solidaryzując się z parafią katedralną w Gorzowie Wielkopolskim, prowadzimy zbiórkę  na odbudowę spalonej wieży gorzowskiej katedry”.

Zbiórkę pieniędzy na wsparcie kościoła w Gorzowie  prowadziło kilka osób. Po zakończonej Mszy św. dzieci z Gorzowa przebywające na koloniach w okolicach Kołobrzegu  fotografowały się z ministrantem trzymającym puszkę z napisem: „Wieża Gorzów Wlkp.”.

Pożar wieży gorzowskiej katedry wybuchł 1 lipca, w dniu w którym rozpoczęły się obchody 760. lecia miasta. Dzięki szybkiej reakcji strażaków, zniszczeniu uległa tylko wieża katedralna. Obecnie prowadzone są zbiórki pieniężne w całej diecezji, do pomocy włączają się osoby prywatne oraz stowarzyszenia i instytucje.

Pieniądze można wpłacać na konto: 81 1020 1954 0000 7602 0101 3754 (rachunek diecezji zielonogórsko-gorzowskiej) lub 25 1020 1954 0000 7102 0069 8399 (rachunek gorzowskiej parafii katedralnej). W tytule przelewu należy umieścić dopisek „Katedra”.

Katedra wybudowana została w XIII w. Jest symbolem Gorzowa. Katedrę nawiedził w 1997 r. Jan Paweł II i modlił się przy grobie Sł. Bożego bp. Wilhelma Pluty.

75 total views, 1 views today

ARTYŚCI ZAGRAJĄ NA ODBUDOWĘ KATEDRY GORZOWSKIEJ

Bilety na występ Maryli Rodowicz i Zespołu Bajm

Rozpoczęła się sprzedaż biletów na koncerty „Razem dla Katedry”. W przyszły piątek w gorzowskim amfiteatrze wystąpi Maryla Rodowicz, następnego dnia Bajm.

Cena biletu wynosi 25 zł, można je nabyć w siedzibie MCK, w sklepie Stali Gorzów oraz za pośrednictwem Internetu.

Kasa Miejskiego Centrum Kultury przy ulicy Drzymały 26 jest otwarta od poniedziałku do piątku od godziny 8 do 16. Sklep Stali Gorzów funkcjonuje w godzinach otwarcia Nova Parku (poniedziałek – sobota od 9.00 do 21.00, w niedzielę od 10.00 do 20.00). Bilety można tez zamówić na portalu biletomat.pl

Do amfiteatru zostaną zaproszeni wszyscy, którzy mieli swój udział w ratowaniu katedry. Im właśnie będą te koncerty dedykowane. Od strażaków po panie przygotowujące posiłki, od policjantów po wojewodę – zdecydował prezydent Gorzowa Jacek Wójcicki.

W koncertach „Razem dla Katedry” udział wezmą artyści, którzy mieli wystąpić podczas Dni Gorzowa. Chcą w ten sposób pomóc w renowacji katedry.

77 total views, 1 views today

TRWAJĄ STARANIA O POZYSKANIE BYŁEJ HALI SKLEPOWEJ NA TYMCZASOWY OBIEKT SAKRALNY

KATeKonfe

Trwają rozmowy między stroną kościelną a władzami Gorzowa Wielkopolskiego w sprawie przeznaczenia byłej hali sklepowej na tymczasowy obiekt sakralny. Pusty obiekt po byłym domu handlowym mieści się tuż obok katedry Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, w której 1 lipca wybuchł pożar niszcząc wieżę kościoła.

Proboszcz katedry ks. dr Zbigniew Kobus w rozmowie z KAI powiedział, że jest to doskonałe miejsce zastępcze, które na pewien czas pełniłoby funkcje świątyni. Jednak wymaga to czasu i cierpliwości. Obiekt od dłuższego czasu jest pustostanem więc wymaga także specjalistycznych ekspertyz związanych z zapewnieniem bezpieczeństwa wiernym.

Procedury administracyjne mogą potrwać nawet trzy miesiące, dlatego obecnie z parafią katedralną współpracuje parafia o.o kapucynów, czyli tzw. „Biały Kościół”. Najbliższe Msze św. niedzielne sprawowane będą na Placu Katedralnym, jak powiedział ordynariusz diecezji zielonogórsko – gorzowskiej bp Tadeusz Lityński, 5 lipca podczas konferencji prasowej w Lubuskim Urzędzie Wojewódzkim- tego właśnie oczekują wierni.

W najbliższą niedzielę odprawiona zostanie Msza św. przed uratowaną od pożaru katedrą.

„Katedra – to parafia, to tysiące ludzi, którzy pozbawieni są swojej świątyni. W najbliższą  niedzielę odprawiona zostanie Msza św. przed katedrą. Szukamy możliwości zastępczych. Obecnie współpracujemy z parafią o. kapucynów. Jest jednak oczekiwanie wiernych na możliwość prowadzenia modlitw na Placu Katedralnym” – powiedział bp Lityński, zaznaczając, że być może i w kolejne niedziele też gorzowianie będą się tu modlić. Jednak  trzeba czekać na zapewnienie kwestii bezpieczeństwa z zachowaniem wszystkich procedur – zaznaczył bp. Lityński.

Więcej na: https://ekai.pl/gorzow-wlkp-trwaja-starania-o-pozyskanie-bylej-hali-sklepowej-na-tymczasowy-obiekt-sakralny/

92 total views, 1 views today

GORZOWIANIE ZBIERAJĄ ARTYŚCI ZAGRAJĄ NA ODBUDOWĘ KATEDRY

PMZbiór

Zbiórki pieniędzy i koncerty charytatywne na rzecz ratowania po pożarze katedry Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, zapowiedział prezydent Gorzowa Wielkopolskiego Jacek Wójcicki podczas konferencji prasowej 4 lipca w Urzędzie Miejskim.

„Ten pożar katedry, to wydarzenie, które dotknęło nasze miasto jest dla nas wszystkich ważną lekcją, a lekcję trzeba odrobić” – mówił prezydent Wójcicki na spotkaniu z dziennikarzami, zapewniając, że urzędnicy są już gotowi aby pozyskiwać pieniądze na odbudowę katedry. Prezydent powiedział  że z całej Polski i z zagranicy płyną zapewnienia o chęci wsparcia i pomocy przy ratowaniu obiektu sakralnego.

Natomiast architekt Dariusz Górny, stwierdził, że lada dzień rozmawiać będą lokalni architekci na temat współudziału w projektowaniu. Powiedział także, że zaapelował do ludzi z różnych branż o włączenie się do wspólnej akcji  ratowania.

– Już pojawili się konstruktorzy, bardzo doświadczeni inżynierowie – zapewniał architekt. Będziemy myśleć jak zrobić to w jak najszybszym terminie przy szczególnym zwracaniu uwagi na to, że jest to obiekt zabytkowy więc prace muszą być wykonane przez osoby, które mają doskonałe doświadczenie zawodowe. Na pewno pracochłonne są zadania przygotowawcze, prace zabezpieczające, oceny ekspertyz – podkreślił architekt Górny.

Prezydent Wójcicki powiedział, że również artyści, którzy mieli koncertować  podczas Dni Gorzowa Wielkopolskiego 1 i 2 lipca, a ze względu na pożar katedry nie wystąpili, teraz zagrają nieodpłatnie. Cena biletów wyniesie 25 zł. Dwa charytatywne koncerty ph. „Razem dla katedry” odbędą się 14 i 15 lipca w amfiteatrze, wystąpią Maryla Rodowicz i Zespół „Bajm”. Koncerty dedykowane będą tym, którzy brali udział w akcji ratowania gorzowskiej fary. Zgłaszają się także inne zespoły, które chcą wystąpić charytatywnie. Wpływy z biletów przeznaczone zostaną na odbudowę katedry.

– Wspólnie z ordynariuszem diecezji zielonogórsko – gorzowskiej Tadeuszem Lityńskim podjęliśmy decyzję, że będzie konto uruchomione przez kurię biskupią,  przeznaczone na wsparcie odbudowy – powiedział prezydent Gorzowa, zapewniając, że numer konta będzie rozpowszechniony na internetowych stronach miejskich.

Więcej na: https://ekai.pl/gorzow-wlkp-beda-zbiorki-i-koncerty-charytatywne-na-odbudowe-zniszczonej-przez-pozar-katedry/

87 total views, no views today

XV GORZOWSKI FESTIWAL TEATRÓW OGRÓDKOWYCH SCENA LETNIA 2017

Relacja Ewy Rutkowskiej

Teatr im. J. Osterwy w Gorzowie Wlkp.

Kolejna propozycja Festiwalu, to 1 lipca recital „Pozwól mi spróbować jeszcze raz” w wykonaniu śpiewającej  aktorki Ewy Błaszczyk, absolwentki w 78 r. PWST w Warszawie. Współtwórczyni Kliniki Neurorehabilitacyjnej „Budzik” przy Centrum Zdrowia Dziecka. W 2014 roku odznaczona srebrnym medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”. Akompaniował jej na fortepianie i gitarze  Andrzej e-moll Kowalczyk.

Mówi się o nim „Artysta z sercem na dłoni”.  Z zawodu muzyk i nauczyciel. Poza graniem i śpiewaniem, jego życie wypełnia praca społeczna na rzecz artystów. Przed laty, wspólnie z Jackiem Skubikowskim zaplanowali wybudowanie Domu Muzyki. Miał to być Dom dla artystów chorych i  niepełnosprawnych. Przez kilka lat zręby tego domu zarastały krzakami. Od tego roku jest znów światełko w tunelu na kontynuację budowy. Klinika „Budzik” p. Ewy już istnieje i działa. Wierzę, że i Dom Muzyki niebawem otworzy swoje podwoje.

Andrzej, kiedyś uczestnik Myśliborskiego SMAK-u, teraz główny  jego kontynuator.

Na dzień 1 lipca  w Gorzowie zaplanowano szereg imprez z okazji 760 lecia miasta. Nie dobiegł on końca i stał się dniem bardzo tragicznym dla naszego miasta. Około godz. 18,30 ktoś zobaczył dym wydobywający się z zegara naszej perły w koronie, katedralnej wieży. Szybko powiadomiono gospodarza Katedry i straż pożarną. Po niedługim czasie, coraz gęstszy dym zaczął się wydobywać z przeróżnych otworów wieży. Robiło się  coraz bardziej groźnie, bo zaczął pokazywać się też ogień. Straż pożarna szybko stawiła się na miejscu.  Ale wieża ma chyba 50 m wysokości, więc dotarcie do źródła pożaru i odkrycie tego źródła, nie było łatwe. Pożar przenosił się coraz wyżej. Jeszcze o 2-ej w nocy bardzo silny ogień trawił kopułę wieży. Woda lała się hektolitrami, ale ogień tylko przygasał i na nowo hulał po wnętrzu kopuły. Walka z żywiołem trwała do rana.  Rano jeszcze sączył się niewielki dym.

Nic dziwnego, że podjęto decyzję o odwołaniu prawie wszystkich  zaplanowanych imprez. Bo jakoś byłoby przykro  świętować „tańcząc na zgliszczach”.

Jako jedną z niewielu imprez, która została, był koncert w wykonaniu  Ewy Błaszczyk na Scenie Letniej Teatru im. J.Osterwy. Na początku p. Ewa przypomniała nam swój pobyt kiedyś w grudniu  w Gorzowie i koncerty w katedrze w okresie Bożego Narodzenia.  Teraz ten przykry wypadek stanął cieniem, wszystkim było bardzo smutno, a i dym gryzł w oczy.

Wspólnie z Andrzejem artystka  zaśpiewała kilka piosenek autorstwa Agnieszki Osieckiej i Jacka Kleyffa. Był to fragment spektaklu  zatytułowanego „Pozwól mi spróbować jeszcze raz”. I być może dlatego, że były to piosenki jakoś tam wyłuskane z kontekstu, wyczuwało się trochę niespójności.

Drugi dzień ( 2 lipca) to show Dariusza Kordka. Ale póki co. Zza sceny głos przypomniał nam trochę historii o lokacji na tych ziemiach przed 760 laty miasta Landsberg…  A dyrektor Teatru, p. Jan Tomaszewicz zapowiadając ten koncert, zadedykował go wszystkim, którzy walczyli z pożarem katedry. Poinformowal też nas o planach organizacji w sierpniu imprezy charytatywnej na cel remontu katedry.

Sam artysta Dariusz Kordek, swój recital zaanonsował jako „Światową premierę”. A  były to  piosenki, które można by zakwalifikować do cyklu „Wspomnień czar”. Utwory bardzo bliskie i nam i artyście. Pochodzące z różnych jego spektakli muzycznych.  Dariusz Kordek (65 rocznik), aktor teatralny, musicalowy i filmowy, prezenter telewizyjny, piosenkarz. Absolwent Warszawskiej Szkoły Teatralnej. Występował w wielu teatrach w Warszawie i w Polsce. Grał też w filmach. Wiele jego kreacji wiąże się z piosenką. Gorzowska publiczność, to znakomita większość w wieku tzw. słusznym. Więc gdy artysta śpiewał „Umówiłem się z nią na dziewiątą” albo „Ta ostatnia niedziela”, albo „Zimny drań” , „Tango Milonga”, „To była blondynka”, czy „Kuba wyspa, jak wulkan gorąca” lub „ Apasjonata” i „Nie płacz, kiedy odjadę” i inne, podobne, to nie trudno było o aplauz i gorące brawa. W niektórych piosenkach pomagały mu, swym wdziękiem i pięknym  tańcem dwie śliczne, w powalających kreacjach  panie,  Agnieszka i Urszula.  Śpiewała  też publiczność. Koncert był lekki i przyjemny. Oczywiście nie mogło zabraknąć bisów.

O czym donosi Ewa Rutkowska

65 total views, no views today