GORZOWSKIE DEGUSTACJE NA RYNECZKU PRZY UL. ŚW. JERZEGO

Reneta

1 marca odbędzie się inauguracja kolejnego roku działań na rzecz zdrowia gorzowian i wsparcia lokalnych producentów.

Gorzowski Rynek Hurtowy, Zespół Szkół Gastronomicznych i Urząd Miasta Gorzowa Wielkopolskiego zapraszają mieszkańców na ryneczek przy ul. św. Jerzego na degustację potraw, będzie też możliwość kupienia sadzonek renety landsberskiej oraz degustacji muffinek – ciasteczek z renetą, które przygotują uczniowie Zespołu Szkół Gastronomicznych. Nabywcy, do każdego drzewka, dostaną certyfikat oraz wskazówki dotyczące hodowli tej „gorzowskiej” jabłoni.

Wg Wydziału Promocji i Informacji UM

14 total views, no views today

WIOSENNY MISZ MASZ EWY RUTKOWSKIEJ

EREWAEWA

Na zdj arch. Ryszard Kowalski Ewa Rutkowska  i Andrzej Mleczko

Wiosna, wiosna, ach to ty… Mój wiosenny misz masz

Luty, to jeszcze nie wiosna. Ale świat już się budzi do nowego życia. W sobotę poszłam do naszego zrewitalizowanego (podobno) parku Kopernika. Aby podejrzeć „co w trawie piszczy”, choć i ona dopiero się budzi. I nabrać w płuca… optymizmu. Łaziłam tak „na obkółko”(jak mówiła moja dawna znajoma), może też, aby zgubić zbędne kilogramy, które tu i ówdzie się „poprzyklejały” do człowieka. No i oczywiście dla  zdrowia…

I taka wiosennie  zakręcona pobyłam z przyrodą „za pan brat” chyba z godzinę. Wróciłam  nieco podładowana. Więc chyba zakaszę rękawy i jak w refrenie dawnego myśliborskiego kabaretu „Bym”.  „Tak bym zrobiła coś wielkiego”, coś zrobię. Ale co niby? Do roboty potrzebna jest nie tylko siła, ale  i  chęci. Póki co, włączyłam  sobie piosenkę Mirka Czyżykiewicza (i jego córki) „No Musi”. Posłuchałam mądrych słów z kilka razy i odpłynęłam w drzemce. Przecie to też… samo zdrowie.

Może miałam sen o tym „Jak to drzewiej bywało?” … Bo po obudzeniu się, nabrałam weny do napisania jakiegoś misz maszu. Po powrocie ze spaceru, szukając swoich notatek o wilii Paukscha na Zawarciu, znalazłm fotki z „ dawnych czasów czar”.

Z mojego balu magisterskiego w zamierzchłych czasach siedemdziesiątych ub. wieku. Jak mówią fotki, zabawa była przednia. Nie mogło być inaczej, gdy bawił nas niezrównany humorysta, mój przyjaciel Andrzej Mleczko. Gęsto robiło się wokół naszego stolika. Każde spotkanie z Andrzejem było niepowtarzalne. Czasem mnie wprowadzał w stan zawstydzenia, swoimi niezapowiedzianymi wizytami na uczelni. Pukał do drzwi. Prosił wykładowcę, aby mnie poprosił. I wracałam do sali z… różą w ręku.

Rozmarzyłam się. Ale to wszystko daleko za mną.

Nazajutrz była niedziela i znowu piękny dzień. Pomyślałam, że wyjdę tylko na taki półgodzinny spacer, blisko domu. Więc wrzuciłam klucze do kieszeni z zamiarem pochodzenia w te i wewte ulicą Skromną, tak w słoneczku. I zaraz wrócę i poczytam co nieco. Mam „Lawinę i Kamienie” Anny Bikont i Joanny Szczęsnej  i Anny Kamieńskiej „Simona”. Obie książki zasługują na uwagę. Ale mój  spacer zaniósł mnie na nowy most. A za nim, o „rzut beretem”  jest przecie pałacyk Paukscha, moje dawne miejsce pracy. Które wspominam z sentymentem.

Więc nabrałam ochoty, aby zobaczyć co tam nowego. Byłam tu chyba z półtora roku temu. I znowu, jak wtedy, z przykrością stwierdzam, że tu (w wilii) nic się nie zmieniło. No. Byłabym niesprawiedliwa. Bo przecie się dzieje…  Owszem wyremontowany (prawie) jest budynek, gdzie kiedyś była poligrafia i drugi, gdzie kiedyś była pracownia plastyczna WDK (Wojewódzkiego Domu Kultury, potem Grodzkiego). Ale ten najważniejszy budynek, willa stoi nieruszony. A minęło już dobrych kilka lat. Jak niestety, niszczeje. Przykro patrzeć na okna na wieżyczce  zabezpieczone folią i chyba jakąś płytą. Tyle  nowego…. bo kiedyś były tu szyby…

Z budynku płatami obłazi farba, dużo zacieków i kruszącego się muru. Przykry to widok. Jak odchodziłam stąd na emeryturę (20 lat temu), już wtedy willa wymagała pomocy.

W 1976 roku budynek został przejęty przez WDK. Wcześniej, w czasie działań wojennych był siedzibą stacjonujących w Gorzowie wojsk radzieckich. Tuż po wojnie znajdowały się tu różne biura tworzącej się administracji, a także mieszkania osób prywatnych. Chyba w tym czasie wycięto znajdujące się w parku egzotyczne drzewa i posadzono owocowe. Z dawnych czasów zostały tylko dwa platany. Kolejnego zniszczenia najbliższej okolicy, dokonano w czasie budowy nowego mostu przez Wartę. Zasypano wtedy sztuczny staw i zniszczono oryginalną altanę, którą tworzyły specjalnie dobrane drzewa i krzewy. Wyrównano też teren.

Ja w gorzowskim WDK zaczęłam pracę w 1984 roku. Byłam tu m. in. głównym instr. ds. amatorskiego ruchu artystycznego. Okna mojego pokoju wychodziły na ogród, na kawałek mostu i na resztki stawu, który odwiedzałam czasami. Została mała sadzawka zaśmiecona butelkami po piwie, styropianem, resztkami po budowie mostu. Ale wiosną, mimo wszystko kumkały tu żaby. Teraz w towarzystwie „murali”.

Budynek jako siedziba WDK został oddany do użytku po gruntownym  remoncie w 1985 roku. Otwarcia placówki podczas inauguracji nowego roku kulturalnego w Teatrze dokonał ówczesny Minister Kultury Kazimierz Żygulski. Do tej pory wspominamy jego przemówienie, w którym dwukrotnie pomylił Gorzów chyba ze Słupskiem. Najprawdopodobniej miał to samo przemówienie, a jakiś pomagier niezbyt dokładnie powykreślał mu nazwę poprzedniej miejscowości…

Pałacyk Paukscha został wybudowany pod koniec XIX wieku (w 1876 roku). Jako rezydencja ówczesnego notabla miasta Lansberg Hermanna Paukscha. Jest to rezydencja  o eklektycznych formach i dekoracjach. Obok domu mieszkalnego, był park w typie  romantycznego parku angielskiego i tarasowy ogród kwiatowy z basenem i fontanną. Po stronie zachodniej był też sad i ogród. I zabudowania  gospodarcze z budynkami dawnej stajni i wozowni oraz mieszkaniami dla służby.

Ród Paukschów, posiadał w mieście (na Zawarciu) m.in. fabrykę sprzętu rolniczego, odlewnię żeliwa, halę kotłów parowych i maszyn, stolarnię i stocznię. Zasłużył się też przy budowie mostu (Staromiejskiego. W średniowieczu i później, istniał tu most drewniany, który spłonął w 1905 roku. Odbudowano go w latach 1924-26. Który jednak ponownie został zniszczony przez opuszczających miasto Niemców w 1945 roku. Odbudowano go ponownie w latach 1949-51. A rozbudowano i gruntownie wyremontowano w latach 1967 i 2006 ). Hermann Pauksch (syn ). Upiększał miasto, urządzając m. in. zieleńce. W rynku wybudował fontannę. Jest to dziewczyna z dwoma wiadrami niesionymi na koromyśle w otoczeniu dzieci. Fontanna po remoncie i z nowymi rzeźbami (stare zostały przetopione w czasie wojny na kule armatnie), wykonanymi przez gorzowską  rzeźbiarkę Zofię Bilińską, upiększa Stary Rynek. W moich informacjach wg opracowania mgr Krystyny Kroman i dr Lucyny Turek-Kwiatkowskiej,  Paukschowie wrośli w społeczność miejską. Mieszkali tu od 1843 roku do 1930. Nowy rozdział w funkcjonowaniu różnych firm Paukschów zmieniła I wojna światowa. Nie ma danych jak firmy te działały w czasie tej wojny. Wcześniej mieli zbyt w Rosji i w Niemczech. Od 1918 roku jest granica niemiecko polska. I ona wyznaczyła nowe standardy. W czasie II wojny światowej pałacyk należał do rodziny Boehning – najpierw właścicielem był  Reinhold, następnie Gertruda.

Ale zabrnęłam chyba za daleko. Trochę mimowolnie. A trochę  z chęcią przybliżenia różnych nieznanych szczegółów. I jak to bywa. Trudno z czegoś zrezygnować.

Może jednak następnym razem skupię się tylko na tym budynku. O którym często myślę. Bo tą ulicą (Wał Okrężny). A właściwie  promenadą umiejscowioną na wale rzeki, też pamiętającą Hermanna Paukscha, obsadzoną czerwonymi kasztanami, chodziłam dwadzieścia lat. Niewiele kasztanów zostało. W miejscach po tamtych drzewach, posadzono nowe. Nie rozpoznałam czy to są też kasztany. Trochę za wcześnie. A ulica, też przetrzebiona.  Idąc w kierunku mostu Staromiejskiego, po lewej stronie najpierw jest „busz w głębi są jakieś zabudowania, przy ulicy stoi pięknie odrestaurowany blok mieszkalny. Potem znowu „busz”.  I kolejny blok mieszkalny, a przy nim piękny majestatyczny „czerwony” spichlerz. Też czeka na „swojego amatora”. A  z prawej strony ulicy rzeka Warta, teraz jak Missisipi.

A ja „pokukałam” przez  zamknięte bramy i furtkę na dziedziniec byłego WDK zastawiony rupieciami, na pewno potrzebnymi przy remoncie.

Widać że „jest tu życie”. Niedaleko furtki ktoś zrobił świeżutką rabatkę z kwitnącymi śnieżyczkami. Pogapiłam się kolejny raz na tablicę z ofertą,  co tu będzie kiedyś…Trochę to trwa. Czy te wszystkie sztukaterie, podłogi, drzwi, sufity itp. dotrwały w dobrym stanie do dzisiaj… Bo chyba nie znamy terminu, kiedy ruszy remont wilii?

Ewa Rutkowska

luty 2024      

96 total views, no views today

DRAGON-24 WOJSKO NA NAJWIĘKSZYCH, PLANOWYCH ĆWICZENIACH

OutlookEmoji-1614864642694c3430944-539a-4ad0-9c9f-b0cb1d427c4f

Informacja Dowództwa Generalnego Sił Zbrojnych – wg Biura Prasowego Lubuskiego Urzędu Wojewódzkiego

Od 12 lutego na drogach prawie całego kraju odbywa się ruch kolumn pojazdów wojskowych w związku z ćwiczeniami pod kryptonimem Defender-24 i Dragon-24.

Żołnierze szkolą się podnosząc umiejętności, sprawdzając przygotowanie i gotowość do działania.

Ćwiczenia mają na celu sprawdzanie procedur i potwierdzanie zdolności wojsk do realizacji przemieszczenia, osiągania gotowości w rejonie wskazanym do wykonywania zadań. Systematycznie sprawdzane oraz weryfikowane są procedury, między innymi dotyczące transportu i ruchu wojsk.

Wzmożony ruch kolumn wojska, przemieszczających się po terenie całego kraju można zaobserwować już od 12 lutego.

Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych zwraca się do kierowców z apelem o zachowanie szczególnej ostrożności i przypomina, że nie należy wjeżdżać pomiędzy pojazdy wojskowe jadące w kolumnie.

– Prosimy aby nie publikować informacji i zdjęć obrazujących ruchy wojsk i ich lokalizację, dat i godzin przejazdów kolumn wojskowych, danych dotyczących wylotów i lądowań wojskowych statków powietrznych, tablic rejestracyjnych, znaków rozpoznawczych i identyfikacyjnych. Bądźmy świadomi zagrożeń! Każde nieprzemyślane działanie w sieci, publikowanie zdjęć przedstawiających wojskowe obiekty, instalacje, urządzenia może mieć negatywne konsekwencje dla systemu bezpieczeństwa i obronności Polski – napisano w apelu.

Wojsko podkreśla, że STDE-24 i DR-24 są ćwiczeniami o charakterze defensywnym i nie są skierowane przeciwko jakiemukolwiek państwu.

23 total views, no views today

TROCHĘ WIOSNY ZIMĄ

KROKKRO

Pani patrzy na śnieżynki

Czując powiew wiosny

 

Biała główka śnieg przebija

Za nią stoją liście

Przebiśniegi są gotowe

Do witania wiosny w mieście

 

A potem……

 

Śnieg już tylko we śnie

A na jawie słońce wstało

Zerka patrzy

I omiata wszechświat

 

Kolorami budzą się krokusy

Kielichy swe wznoszą

Szczęście dając

Dniem i nocą

 

Pani  chwyta za aparat

Łapiąc chwile  –  carpe diem

 

 

 

95 total views, no views today

MAREK ROBAK 30 LAT EMU NAPISAŁ KSIĄŻKĘ „WANDEA 1793, W OBRONIE BOGA I KRÓLA””

ROBAK

Marek Robak 30 lat temu napisał książkę „Wandea 1793. W obronie Boga i króla”

Marek Robak, dyr. Liceum Katolickiego im. św. Tomasza z Akwinu w Gorzowie Wielkopolskim 30 lat temu napisał książkę „Wandea 1793. W obronie Boga i króla”. W związku z projekcją filmu produkcji francuskiej, który w tym roku trafił także do polskich kin, został obecnie wznowiony nakład książki Marka Robaka.

Spotkanie autorskie odbyło się 25 lutego w sali Jana Pawła II na plebanii gorzowskiej katedry Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Wielu uczestników spotkania po raz pierwszy usłyszało historię walecznych Wandejczyków, którzy zginęli za wiarę, a których papież Polak w 1984 r. beatyfikował.

Na ołtarze zostało wyniesionych wtedy 99 mężczyzn, którzy stali się symbolem tysięcy poległych Francuzów w walce o wiarę.

Marek Robak powiedział, że publikacja opisująca przebieg i główne wydarzenia oraz historie bohaterów powstania wandejskiego oraz idee im przyświecające jest przeznaczona dla młodzieży i dorosłych. Kolorowe ilustracje wykonał artysta plastyk Dariusz Sapkowski.

Pomysł wydania książki wziął się stąd, że jako prawicowy działacz opozycyjny w latach 90. ub. wieku, Robak uczestniczył w wykładach jesiennego uniwersytetu politycznego we Francji właśnie w tamtym rejonie. Tam poznał historię walk  bezpośrednio od Wandejczyków, a potem zgłębiał tę wiedzę.

Obecnie nadarzyła się okazja aby dzięki filmowi, który wykonany jest trochę komiksowym stylem zestawić wiedzę książkową z obrazem i wspomnieniami z opowieści wandejczyków.

W gorzowskim kinie film obejrzało ponad 150 osób. Dyrektor liceum powiedział, że film również obejrzała młodzież, mimo iż była to krwawa rewolucja, to film nie epatuje drastyczną przemocą ale pokazane są dominujące wartości jak religijność i poświęcenie żołnierzy.

Na tylnej okładce książki napisane jest: – Powstanie wandejskie, które wybuchło w 1793 r., to głęboko religijna i  ludowa kontrrewolucja. Gwałtowny i spontaniczny sprzeciw chłopów wobec rewolucji, którą przyjęli początkowo życzliwie wierząc w jej szlachetne hasła, dopóki się nie okazało, że niszczy ona ten świat, w którym żyli od wieków, i którego gwarantami byli Bóg i król.

Wandejczycy wyruszali do boju parafiami, z ich sztandarami na czele – rozkazy dowódców były odczytywane w kościołach. Szli powoli, odmawiając głośno różaniec lub śpiewając pieśni religijne przy wtórze kobz, fujarek lub rogów myśliwskich. W ciemnościach Wandejczyków rozpoznawano po modlitwach, żołnierzy rewolucyjnych – po przekleństwach i bluźnierstwach.

Marek Robak jest historykiem, działaczem opozycji. Od 1992 r. jest dyrektorem Katolickiego Liceum św. Tomasza z Akwinu.

 

 

72 total views, 1 views today

FILHARMONIA GORZOWSKA NOMINOWANA DO NAGRODY FRYDERYK 2024

fot. Filharmonia Gorzowska

 Akademia Fonograficzna ogłosiła nominowanych do nagrody Fryderyk 2024. Wśród pięciu nominacji do Albumu Roku w kategorii Muzyka Orkiestrowa znalazł się album „Malawski – Palester. Ślad ocalony” wydany w ubiegłym sezonie artystycznym przez Filharmonię Gorzowską.

Pomysł na realizację i produkcję albumu zrodził się po odnalezieniu w Filmotece Narodowej oryginałów partytur. Wydanie płyty miało na celu przywrócenie polskiej kulturze muzycznej tych zapomnianych utworów. Coś co miało na zawsze zniknąć i nie zabrzmieć nigdy ponownie (w wyniku nałożonej na filmy cenzury) odnaleziono w zbiorach Filmoteki Narodowej, zarejestrowano i wydano w postaci albumu CD. Na płycie znajduje się muzyka do filmu „Robinson Warszawski” Artura Malawskiego oraz Romana Palestra do filmu „Miasto nieujarzmione”.

Orkiestrę Filharmonii Gorzowskiej poprowadziła dyrygentka Marta Kluczyńska, a nad całością procesu czuwali eksperci z firmy fonograficznej DUX.

Album “Malawski – Palester. Ślad ocalony” został wydany w formie tradycyjnej (płyta CD z książeczką), do zakupienia na stronie internetowej DUX:

http://www.dux.pl/malawski-palester-slad-ocalony-orkiestra-filharmonii-gorzowskiej-kluczynska.html

Natomiast ścieżki dźwiękowe do filmów: „Robinson warszawski” i „Miasto nieujarzmione” można także posłuchać na popularnych serwisach streamingowych, np. Spotyfi: https://open.spotify.com/album/1xgDJltcCARk6YM8dCtXC8

Nagranie albumu dofinansowano ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego, w ramach programu „Muzyczny ślad”, realizowanego przez Narodowy Instytut Muzyki i Tańca.

Partnerzy projektu: Województwo Lubuskie, Stowarzyszenie Autorów ZAiKS, Filmoteka Narodowa – Instytut Audiowizualny, Wytwórnia Filmów Dokumentalnych i Fabularnych, wytwórnia DUX Recording Producers.

Muzyka Artura Malawskiego napisana do filmu „Robinson warszawski” po raz pierwszy została wykonana publicznie w sali koncertowej Filharmonii Gorzowskiej podczas koncertu finałowego IX Festiwalu Muzyki Współczesnej im. Wojciecha Kilara.

 

81 total views, 1 views today

BĘDZIE NOWY STADION W GORZOWIE WIELKOPOLSKIM

Stadion 1Stadion 2Stadion 3

Miasto Gorzów podpisało umowę na realizację budowy stadionu piłkarskiego.  Prezydent Jacek Wójcicki spotkał się w związku z tym z prezesem Polskiego Związku Piłki Nożnej Cezarym Kuleszą, w rozmowach na stadionie piłkarskim przy ul. Olimpijskiej uczestniczył też prezes Okręgowego ZPN w Zielonej Górze Robert Skowron.Tam prezydent zaznajomił gości z planami przebudowy i harmonogramem najbliższych działań.

–  Inwestycja już praktycznie ruszyła, podpisaliśmy umowę na przygotowanie decyzji środowiskowej. … W 2025 roku, po wykonaniu dokumentacji, ogłosimy przetarg na budowę pierwszego etapu przebudowy stadionu – powiedział prezydent Jacek Wójcicki.

Spotkanie było potwierdzeniem wsparcia władz centralnego i okręgowego związku piłkarskiego dla tej inicjatywy i deklaracją pomocy w pozyskiwaniu funduszy na rozbudowę stadionu.

– Będziemy wspierać tę inwestycję. Widzieliśmy dzisiaj, że dokumenty w sprawie budowy, cała masa pozwoleń jest już gotowa – powiedział Cezary Kulesza, prezes PZPN.

Chęć współpracy dla budowy nowoczesnego gorzowskiego stadionu piłkarskiego została zaznaczona podpisami na piłce złożonymi przez prezydenta Wójcickiego oraz prezesów Kuleszę i Skowrona.

 

Wg Wiesław Ciepiela
fot. Łukasz Kulczyński

85 total views, no views today

KLUB NA ZAPIECKU ZAPRASZA NA ROZMOWY O GORZOWIE WIELKOPOLSKIM ALBO OGORZOWIE

DR
Klub Na Zapiecku zaprasza 27.02.2024 o godz. 17  do Miejskiego Ośrodka Sztuki przy ul. Pomorskiej 73 na spotkanie z dyrektorem Archiwum Państwowego dr.hab. Dariuszem Rymarem na temat „Czy Gorzów nadal musi być Wielkopolski? Skomplikowane dzieje nazwy miasta i prób jej skrócenia”.
– Myślę, że to ważne byśmy posiadali poszerzoną wiedzę na temat jak historycznie kształtowała się nazwa naszego miasta. Spotkanie pomoże nam także wyrobić sobie własne zdanie, czy jesteśmy za skróceniem nazwy przed czekającymi nas w połowie br. społecznymi konsultacjami na ten temat – mówi szefowa Zapiecka Barbara Schroeder.
 

81 total views, no views today