Home - Strona 2 1 2 3 4 57 58

LUBUSKIE SPOTKANIA POETYCKIE

 Relacja Ewy Rutkowskiej

„W pół drogi” – przystanek Gorzów Wlkp.

Klub „Jedynka”, 14 listopada 2017

Spotkania te wymyśliła i realizuje je Beata P. Klary. We wtorek, w gorzowskim  Klubie „Jedynka”  odbyło się po raz trzeci. Poprzednie dwie edycje zrealizowano w Bibliotece Miejskiej w Świebodzinie. W tym mieście znajduje się symboliczna, niewidzialna granica oznaczająca połowę drogi między Gorzowem a Zieloną Górą. Stąd ten tytuł „w pół drogi”. Celem spotkań jest wzajemne poznanie się ludzi pióra z obu części naszego województwa. Wymiana doświadczeń i poglądów na pisanie, a w szczególności na pisanie poezji.

Tym razem udział wzięli: Hanna Szczęsna ze Świebodzina, Renata Paliga z Gorzowa (a tak właściwie to od dwóch tygodni ze Szczecina), Michał Banaszak z Zielonej Góry i  Adam Korzeniowski  z Gościmia.

Na „pierwszy ogień” poszedł właśnie Adam Korzeniowski, który nie tak dawno wzrócił z Etiopii. Więc na dobry początek miał co opowiadać. Przejechał całą Etiopię, korzystając z publicznych środków transportu. Wspominał bardzo życzliwych ludzi. Dużą część czasu spędził w świętym mieście Etiopczyków  w  miejscowości Harer, w którym znajduje się ponad 90 meczetów. Na pytanie, czy podróże odbijają się w jego twórczości poetyckiej, odpowiedział, że chyba bardziej w fotografii. Bo zawsze podróżuje z aparatem fotograficznym. Swój pierwszy wiersz napisał dość dawno temu, słuchając namiętnie muzyki „Budki Suflera” i  po wycieczce w góry. Pisanie to wg niego zadanie, które sami sobie stawiamy. Aby coś uchwycić, jakiś stan, zdarzenie. Powiedział także: „Gdybym tego nie robił, miałbym poczucie winy, że dostałem to coś i tego nie wykorzystałem”. Jego wiersze powstają dość długo. Ciągle je przerabia, analizuje, zastanawia się „Czym jest nasze życie”. Ostatnio nie pisze systematycznie. Robi zapiski, gdy dotknie go jakiś ważny przebłysk.

Adam z zawodu jest nauczycielem. Na terenie woj. lubuskiego mieszka ponad 20 lat. Wydał dwa tomiki poetyckie. W 2007 roku  „Wiersze osobiste”. I w 2009 roku „Moja nadzieja”. Jest też autorem kilku wystaw fotograficznych, m.in. w Gorzowskim BWA, w Klubie Nauczyciela i w WiMBP. Zwiedził trochę świata. Był m.in. w Kambodży, Wietnamie, Afryce.

Renata Paliga jest lekarzem i wykładowcą na Pomorskim Uniwersytecie Medycznym w Szczecinie. Jej pracę doktorską o badaniu i leczeniu krwi, czyta się podobno jak najlepszą powieść. Renata napisała już kilka bajek dla dzieci i kilka sztuk teatralnych. Pisze też opowiadania i wiersze. Ma na swoim koncie dwa tomiki poetyckie.  W 2008 roku ukazał się jej pierwszy tomik „Gruszka na wierzbie”. I ostatnio tomik „Osłuchani”, który w III Ogólnopolskim Konkursie Poetycko-Prozatorskim dla lekarzy „Puls słowa” zdobył w kategorii poezji I miejsce. Wiersze w tym tomiku napisane są językiem medycznym, ale mówią o człowieczeństwie.  Debiutowała przed laty w antologii „Zmierzch XX wieku”, w wydawnictwie TadAd w Jastrzębiu Zdroju.

Jej wiersze znajdują się też w gorzowskich antologiach: „Zapisani w wierszach”, wspólnie z innymi członkami Klubu Okrągłego Stołu oraz „Wsłuchani w kamienie Gorzowa”, antologii wydanej na 750-lecie naszego miasta oraz w antologii, wydanej w bieżącym roku (z okazji 760 lecia miasta) „Poetycki portret miasta Gorzowa i jego mieszkańców”. Jak powiedziała na spotkaniu, ma już gotowe teksty na dwa nowe tomiki poetyckie. Wg niej „Pisanie to nie tylko chęć, to konieczność. To jest taka karma, przeznaczenie, od którego nie można uciec”.

To, że będzie pisać w przyszłości, wiedziała mając 12 lat i wiedziała też, że będzie lekarzem.

Hanna Szczęsna pracuje  jako logopeda w Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej oraz w Przedszkolu nr 5 w Świebodzinie. Od dzieciństwa wzrastała wśród poezji. Jej ojciec był miłośnikiem pięknego słowa. Uwielbiał Jesienina i Majakowskiego. Nagrywał się na magnetofon i w domu wszyscy go słuchali. Mówiono też wierszem i układano rymowanki. Aby wydać swój pierwszy tomik dojrzała dopiero niedawno. I tak powstała książka pt. „Szum myśli”, wydana przez Muzeum Regionalne w Świebodzinie. We wstępie tego tomiku można przeczytać: „Poezja dla niej jest magiczną  siłą tworzenia, zapisem jej lęków i niepokojów egzystencjonalnych, dlatego znajdujemy w wierszach „kęs istnienia” i „pogodny smutek”  wiersza leśmianowskiego i staffowskiego. Jest to zarazem podziw świata, jak i pragnienie zrozumienia jego antynomiczności. O sprawach najważniejszych, Bogu, przemijaniu mówi ze zdziwieniem, jakby mimochodem”.

A na spotkaniu autorka tak skomentowała swoje wiersze; „w wierszach odzwierciedlam prostotę, piszę o lękach, przemijaniu, rozliczam siebie. Jest to taka autoterapia”. Jej wiersze są oszczędne, preferuje krótkie formy. Jest też lektorką języka esperanto.

Michał Banaszak z zawodu prawnik, pracuje w Sądzie Okręgowym w Zielonej Górze. Aktualnie jest na studiach doktoranckich z zakresu literaturoznawstwa. Osobiście szykuje się do ślubu. Pisać zaczął dość późno. Pierwszy jego wiersz powstał w 2015 roku. Inspiruje go codzienność, zwykłość. Nawet ostatnio znalazł inspirację do napisania wiersza wśród różnych prawniczych pism i listów.

W 2016 roku został laureatem konkursu im. A.Świrszczyńskiej w Krakowie, na Książkowy Debiut Poetycki. I w ten sposób powstał jego debiutancki tomik „Piosenka o rozpadzie”. „Tomik ten, to doskonały poetycko  zapis ludzkiego, nieuchronnego, granicznego doświadczenia. Doświadczenia poszczególnego i najgłębiej osobistego, a przecież powszechnego, wspólnego. Zadaje podstawowe, metafizyczne pytania z przenikliwością, mężną świadomością, iż odpowiedzi na nie być może nie ma, nie było, nie będzie. Najważniejsze aby je wypowiedzieć, zamknąć w wierszu, utrwalić: by chociaż tak – unicestwić nicość i śmierć”  Tak w skrócie opisał ten tomik B. Maj. Michał od zawsze dużo czytał. Potem trochę bawiąc się tą materią, tłumaczył wiersze, które go zafascynowały. I chyba pisanie się od tego zaczęło. Pisze sam, nie daje nikomu do czytania. Wg niego w pisaniu poezji ważne jest tzw. rzemiosło.

Na koniec spotkania dyskutowano nad tym, czy poeta powinien się angażować w otaczająca go polityczną rzeczywistość. Ireneusz K. Szmidt uważa, że od polityki nie należy uciekać, że należy o niej pisać, ale stosować czytelny kamuflaż i uciekać w aluzję. Bo poezją też można zawalczyć.

Każdy z uczestników spotkania przeczytał po kilka swoich wierszy.

Wg  mnie było to najlepsze spotkanie z tego cyklu. Może zaważył na tym fakt, że było do kogo mówić. Publiczność zawsze dodaje skrzydeł.

Ewa Rutkowska

 

 

3 total views, no views today

GORZOWSKIE SPOTKANIA TEATRALNE Z MARIANEM OPANIĄ I…….

Opania

Szósty dzień Gorzowskich Spotkań Teatralnych.

Teatr Ateneum z Warszawy przedstawił sztukę „Ojciec” Floriana Zellera, w przekładzie Bogusława Frosztęgi  w której wystąpili: Marian Opania, Magdalena Schejbal, Przemysław Bluszcz, Paulina Gałązka, Dariusz Wnuk, Paulina Kondrak. Reżyseria i opracowanie muzyczne: Iwona Kempa, scenografia i kostiumy: Justyna Elminowska.

Aktorzy biorący udział w spotkaniu z publicznością w Art. Cafe,  nie chcieli oceniać swoich bohaterów, bo to bardzo indywidualne podejście w przypadku zmagania się z chorobą Altzhaimera, która coraz częściej dotyka ludzi.

Sztuka refleksyjna, poważna, pozwalająca na analizę ludzkich zachowań.

Marian Opania zaapelował do młodych, żeby nigdy swoich bliskich nie oddawali do przytułku, powoływał się na przykłady także ze swojego najbliższego otoczenia. Podkreślił, żeby pamiętać, że wszystkie czyny w dwójnasób często wracają.

Nade wszystko zachęcił do aktywności, trzeba się uczyć, grać, pracować, być ciągle zajętym i wtedy nawet jeżeli choroba jest, to nie daje objawów – twierdził.

Było zatem bardzo poważnie ale oczywiście nie do końca.

Marian Opania wyznał, że zawsze był nieśmiały i małomówny. Początkowo na zadane pytania przez prowadzącą spotkanie Hannę Kaup, odpowiadał krótko i powoli. Aktor stopniowo rozkręcał się, aż  w pewnym momencie Hanna musiała czekać na możliwość odezwania się.

Opania mówił o życiu, początkach kariery, o małżeństwie i wierze,  przytaczał mądre zdania swojej żony, z którą jest od kilkudziesięciu lat.  I o tym, że on nigdy ale to nigdy nie……. , no wiecie co! Nawet wtedy gdy był nietrzeźwy, do tego stopnia, że niektórzy myśleli, że jest homo…… . .  .  Przyznał się, że przeżywał niezwykle emocjonalnie, negatywne opinie krytyków ale w końcu uzmysłowił sobie, ze najważniejsze są opinie publiczności i to, że publiczność go nie opuszcza.

Potem przeszedł do coraz bardziej zabawnych historii, rozweselając towarzystwo. Salwom śmiechu nie było końca. Nikt nie liczył czasu, nikt się nie spieszył, a Opania coraz więcej opowiadał. Powiedział, że gorzowska publiczność jest wspaniała i tak pięknie reaguje podczas spektaklu, a to jest bardzo ważne dla każdego aktora. Serdecznie za to podziękował, zauważając jednak pewną niedogodność, mianowicie – kaszlące osoby. „A tak bardzo mi zależało, żeby te kwestie były dobrze słyszane” – ubolewał przez sekundę, a już zaraz potem…..  .

To była prawdziwa radosna terapia powagi i rozbawienia jednocześnie.

 

Ze strony: http://www.teatr-gorzow.pl/?p=3716

André (w tej roli Marian Opania) wydaje się być ciągle w niezłej formie. Jednak niepokój najbliższych budzą coraz częściej pojawiające się u niego kłopoty z pamięcią. Anna (Magdalena Schejbal) stara się zapewnić ojcu możliwie najlepszą opiekę, licząc, że to spowolni postęp choroby. Ale to nie utrata pamięci zdaje się być największym problemem starszego pana. Prawdziwym dramatem jest postępujące komplikowanie się więzi rodzinnych, dramat wzajemnego zrozumienia. Kto w tych okolicznościach zachowa się uczciwie, a kto będzie wykorzystywał nieszczęście? I czyj świat jest prawdziwszy – chorego ojca czy pozornie zdrowej rodziny?
„Ojciec” to przejmująca tragifarsa napisana przez Floriana Zellera, bodaj najczęściej granego dziś na świecie współczesnego dramatopisarza francuskiego. Spektakl reżyseruje Iwona Kempa, znana między innymi ze znakomitych realizacji sztuk i scenariuszy Ingmara Bergmana.

39 total views, 1 views today

KOLEJKOMAT W GORZOWSKIM SZPITALU

KOLEJKOL

Uruchomiony został system regulowania kolejki w Wielospecjalistycznym Szpitalu Wojewódzkim w Gorzowie Wlkp.

Pacjent, który chce zapisać się do poradni pobiera bilet ze swoim numerem, numerem okienka w rejestracji oraz informację o liczbie osób czekających przed nim. W holu głównym został też zamontowany monitor, na którym pojawiają się numery wzywanych biletów.

– To jeden z elementów naszej pracy nad poprawą jakości obsługi Pacjenta. Wprowadzając ten system chcieliśmy oszczędzić czas Pacjentów i poprawić ich komfort oczekiwania. Mamy nadzieję, że w ten sposób uda nam się wyeliminować wiele sytuacji, które do tej pory wywoływały stres i napięcie występujące często w przypadku kolejek tradycyjnych. Teraz już nikt nie powinien mieć wątpliwości kiedy jest jego kolejka –  mówi Jerzy Ostrouch – prezes Wielospecjalistycznego Szpitala Wojewódzkiego w Gorzowie Wlkp.

32 total views, no views today

GORZOWSKIE SPOTKANIA TEATRALNE: PIOTR FRONCZEWSKI I KATARZYNA UCHERSKA

FRON

Piąty spektakl Gorzowskich Spotkań Teatralnych zgromadził chyba najwięcej publiczności. Były dostawki.

Scena Spektrum z Warszawy zaprezentowała „Edukację Rity” Willy Russella, a wystąpili  Katarzyna Ucherska i Piotr Fronczewski, z muzycznym towarzyszeniem na trąbce Szczepana Pospieszalskiego.

Teatr powinien edukować i bawić, a ten występ aktorski także uszczęśliwiał. Gorzowscy widzowie nie kryli zachwytu i radości. Piotra Fronczewskiego widzowie uwielbiają, a młodą aktorkę Katarzynę Ucherską właśnie pokochali. Jednak, nie tylko o szczęście widza należy zabiegać, Szczęśliwy także powinien być aktor. I to się tu dzieje.

W subtelnych scenach pozbawionych celowo erotyzmu, co podkreślił w rozmowie Piotr Fronczewski, rodzi się zupełnie inna wartość, którą widz na pewno dostrzega. Tu rodzi się także poczucie wolności, które ofiarowuje grający rolę profesora – Piotr Fronczewski swojej scenicznej postaci  – Ricie. Ta wolność daje bohaterce poczucie szczęścia. Ale…..  , ponieważ całkowitej wolności nie ma, bo zawsze od czegoś zależy, rodzi się refleksja, że można ją osiągnąć tylko wtedy gdy współgra z sumieniem.

Wiele pięknych słów powiedział Piotr Fronczewski na temat narodzin tego spektaklu oraz gry, towarzyszącej mu młodej aktorki Katarzyny Ucherskiej.

– Aktor jest twórcą. To nie jest odtwórca, każdy bohater zagrany przez innego aktora jest innym bohaterem – wyjaśniał Piotr Fronczewski, odpowiadając na pytanie o utożsamianie się z granymi postaciami, zadane przez Hannę Kaup – prowadzącą spotkanie w Art Cafe. Aktor zwrócił także uwagę na walor muzyczny w sztuce, osiągnięty przez zastosowanie trąbki, na której grał Szczepan Pospieszalski. Okazało się, że jest to całość wspólna spektaklu – powiedział. Pochwalił także publiczność, wrażliwą na żart i żywo reagującą – to bardzo pomaga aktorowi  – zauważył Piotr Fronczewski.

Katarzyna Ucherska przyznała, że aktorką pragnęła zostać od najmłodszych lat. Pochodzi z Nowego Sącza, a do Warszawy pojechała po raz pierwszy gdy miała zdawać egzaminy na studia. Czuje się zaszczycona, że może grać u boku Piotra Fronczewskiego. A po za tym miała możliwość wystąpienia przed widzami w Ameryce, o czym kiedyś marzyła.

 

Ze strony: http://www.teatr-gorzow.pl:

producent spektaklu: MJM Music PL/SCENA SPEKTRUM

przekład: Karol Jakubowicz

reżyseria: Andrzej Strzelecki

scenografia: Tatiana Kwiatkowska

„Edukacja Rity” to historia spotkania dwojga ludzi, których pozornie dzieli wszystko.

Ona – młoda fryzjerka z niezamożnej rodziny marzy o wyrwaniu się do lepszego świata i dlatego zostaje studentką uniwersytetu otwartego. Tam trafia na Niego  – nadużywającego alkoholu, doświadczonego profesora literatury. Ona to wulkan energii, entuzjazmu i młodzieńczej otwartości. On – niespełniony poeta, zamknięty w sobie, zgorzkniały i zrezygnowany .

Wkrótce okaże się, że ta przypadkowa znajomość nieoczekiwanie zmieni ich oboje…

 

32 total views, no views today

PIOTR PALUCH W GORZOWSKIM ŚRODOWISKOWYM DOMU SAMOPOMOCY

Z Piotrem Paluchem5Piotr Paluch5

Piotr Paluch – żużlowiec, obecnie trener, spotkał się z uczestnikami Środowiskowego Domu Samopomocy przy ul. Armii Polskiej w Gorzowie Wielkopolskim.

Opowiadał m.in o początkach swojej kariery, o Klubie Sportowym Stal, który w tym roku obchodzi jubileusz 70. lecia istnienia, a także o treningach, zawodach i znanych sportowcach.

Poinformował, że Żużlowa Gala odbędzie się 18 listopada w Filharmonii Gorzowskiej oraz, że  z tej okazji do Gorzowa przyjadą żużlowcy z Polski i Europy, którzy jeździli w barwach tego klubu.

Swoją wizytą, trener sprawił wiele radości podopiecznym, pozując z nimi do zdjęć, a w prezencie każdemu wręczył plakat Stali oczywiście z autografem.

Piotr Paluch jest także gorzowskim radnym.

24 total views, no views today

GORZOWSKIE SPOTKANIA TEATRALNE Z ZAMACHOWSKIM W ROLI SZWEJKA

ZAM

Czwarty dzień – Gorzowskich Spotkań Teatralnych. Tym razem wystąpił Och-Teatr z Warszawy ze spektaklem ” Dobry Wojak Szwejk Idzie na Wojnę”. W roli głównej Zbigniew Zamachowski, wystąpili również Milena Suszyńska, Marcin Bubółka, Krzysztof Dracz, Mirosław Kropielnicki, Henryk Simon, Michał Zieliński.

Kto nie zna dobrego wojaka Szwejka, warto by go poznał, właśnie w wykonaniu Zbigniewa Zamachowskiego.

Nie licząc krzesła, spektakl bez scenografii. Broni się sam, a właściwie bronić się nie musi w takiej obsadzie aktorskiej.

Jak zwykle po przedstawieniu odbyło się spotkanie z artystami w Art Cafe i okazało się, że nie tylko publiczność jest zadowolona ale usatysfakcjonowani są aktorzy. Na tradycję spotkań w gorzowskim teatrze zwrócił uwagę Zbigniew Zamachowski, twierdząc, że tylko tutaj są spotkania z widzami po spektaklu. – Najczęściej jest tak, że schodzimy ze sceny i jedziemy bezpośrednio do hotelu, a tu  jeszcze takie miłe chwile nas spotykają, powiedział aktor, który w gorzowskim teatrze występował wielokrotnie, w amfiteatrze prowadził Festiwal Cygański, a kiedyś w Gorzowie mieszkała jego rodzina, więc miasto jest mu bardzo bliskie.

Spotkanie prowadziła Hanna Kaup. Na jej pytania aktorzy odpowiadali odsłaniając parę teatralnych tajemnic dotyczących m.in nauki tekstu czy procesu zmieniającego się w czasie – teatru. Jeden z aktorów powiedział, że skoro człowiek się zmienia to i teatr się musi zmieniać, dostosowywać do nowych technologii. I to się dzieje i nie oznacza, że jest w tym coś złego.

Ze strony: http://www.teatr-gorzow.pl
Jarosław Hašek
przekład: Paweł Hulka-Laskowski
adaptacja i reżyseria: Andrzej Domalik
scenografia i kostiumy: Jagna Janicka
światło: Katarzyna Łuszczyk
muzyka: Mateusz Dębski
ruch sceniczny: Leszek Bzdyl
asystent scenografa i kostiumologa: Małgorzata Domańska

producent wykonawczy i asystent reżysera: Alicja Przerazińska

Jednostka i wielka historia. Wojna i jednostkowy los kogoś, kto nie jest w stanie pojąć, w czym uczestniczy. Właśnie zamordowano arcyksięcia Ferdynanda, porządek świata ulega zmianie. A Szwejk? Szwejk jest po prostu sobą. Trafia do wojska i gorliwie wypełnia swoje obowiązki, co w połączeniu z jego poczciwością doprowadza do wielu przezabawnych sytuacji. Ale może w jego „głupocie” jest metoda?

To jedna z najsłynniejszych opowieści świata. Od jej wydania minęło już prawie całe stulecie, a popularność niezbyt dobrego żołnierza nie słabnie. Jego absurdalne losy przetłumaczono dotąd na 57 języków, doczekały się licznych ekranizacji i adaptacji.

46 total views, 2 views today

JESZCZE O NIEPODLEGŁOŚCI

Niep55niep

Relacja Marzanny Leszczyńskiej

Wysoko, ponad opadłe z liści konary drzew, ponad ognisko, popłynął śpiew patriotycznych pieśni, który wydobyło ze swoich gardeł i gardełek blisko 100 osób dobrowolnie zebranych w mironickim „Azylu” na hasło: śpiewamy, degustujemy 11 listopada – nie rozmawiamy o polityce. To już trzecie takie spotkanie. Tym razem oprócz gorzowian, ktoś zaprosił rodzinę z Poznania. Wyjątkowo dużo było dzieci w różnym wieku, niektóre śpiewały, niektóre biegały wokół ogniska a jeszcze inne słuchały lub rozmawiały ze sobą – jedno jest pewne przesiąkały piękną patriotyczną atmosferą.

Prześpiewaliśmy ok. 50 piosenek i trwało to od godziny 19 do północy, bo niestrudzona para bliźniaków-gitarzystów: Ryszard i Olgierd Popiele oraz Roman Konarski wydawali się nie do zdarcia.

Wyjątkowo dużo było pięknych, męskich głosów, że my panie stwierdziłyśmy, że czymże byłaby piosenka żołnierska, gdyby nie męskie głosy? Oj, chciało się śpiewać, chciało.

Dookoła powiewały flagi, nawet gryf gitary ustrojony był w biało-czerwony kotylion, panowie w  spodniach moro.

A że zimno – bo na podwórku – to dobrze, więc chociaż w minimalnym stopniu mogliśmy poczuć tamte czasy i oddać hołd żołnierzom i powstańcom. Czymże są te niewygody w porównaniu z tamtymi?

Położenie „Azylu” to idealne miejsce na tego typu inwencje i spotkania. Pod lasem, z dala od miasta, parę wiejskich domów – dało posmak warunków polowych i partyzantki.

Wszystko przy ognisku, przy którym było ciepło i można było upiec kiełbaskę, zjeść grochówkę, rozgrzać się czymś mocniejszym. Wszystko jednak z umiarem i największą kulturą.

Po prostu sposób na patriotyczną postawę w Dniu Odzyskania Niepodległości.

  Marzanna Leszczyńska

118 total views, 1 views today

GORZOWSKIE SPOTKANIA TEATRALNE I NIKOŁAJ KOLADA

TEHANKOLAKOL

Dwunasty listopada – trzeci dzień Gorzowskich Spotkań Teatralnych. Nareszcie mogę powiedzieć: byłam w teatrze i nie chcę z niego wychodzić. Powaga, uśmiech, uśmieszek, łzy i refleksja – takie emocje wywołał spektakl „Wielka encyklopedia sowiecka” , którą pokazał rosyjski teatr Nikołaja Kolady. Nie ma tu nic z polityki. Samo życie.

Kolada napisał sztukę opartą na prawdziwym zdarzeniu. Jakże aktualnym. Ten teatr pyta, pokazuje, odpowiada, dopowiada, wyjaśnia. Wystarczy z niego czerpać mądrość garściami. A potem odpowiedzieć na proste pytanie: co jest najważniejsze w życiu? Co to jest życie? A co po życiu? Niby banalne.

Przedstawienie trwało 2 i pół godz. z krótką przerwą, podczas której kupić można było książkę autorstwa Kolady.  Zapytał mnie ktoś po spektaklu: czy słyszała pani ciszę? Tak. Słyszałam wielokrotnie, jeśli tylko ciszę da się usłyszeć. Nawet mucha nie zabrzęczała, nikt nie kaszlnął i nie chrząknął.

W spektaklu gra troje aktorów. Dźwięcznie i wyraźnie słychać było każdy wyraz. I choć spektakl był w języku rosyjskim, polski widz rozumiał, choć dla ułatwienia miał napisy. Ludzie byli zachwyceni. „To była  sztuka! Wspaniała gra i temat też bardzo dobry”.

Potem na spotkaniu w Art Cafe, Kolada m.in powiedział: napisałem 120 spektakli. W Jekaterynburgu mam swój prywatny teatr, w którym pracuje 120 osób, wszyscy otrzymują  pobory. Robię spektakle takie, jakie ja chcę. Jeżdżę po Polsce, wystawiam sztuki w wielu miastach. Widz jest najważniejszy bo on płaci za bilet, a ja muszę zrobić wszystko aby podczas spektaklu nie zasnął, chcę żeby się śmiał. A gdy widz dużo się śmieje dochodzi do wniosku, że śmieje się z siebie.

Spotkanie prowadziła Hanna Kaup i na jej pytanie twórca m.in. odpowiedział, że aktorom nie pobłaża, że w pracy nie ma luzu, że dla niego podłoga w teatrze jest świętością i dlatego on często w teatrach ją osobiście myje.  O pracy z aktorami mówił, że  trzeba z nimi przeżywać, śmiać się i dawać do zrozumienia, że teatr to zabawa, gra i strefa wolności. „Ja zawsze mówię aktorom: wyobraźcie sobie, że jesteście sami w domu, bo mama poszła do pracy. Czyli do godz. 18.00 jej nie ma, w związku z tym – póki jesteście sami możecie się wygłupiać, wyjmować z szafy rzeczy i się w nie przebierać, malować szminką i robić co tylko wam przyjdzie do głowy. I nikt wam za to w tyłek nie da. Wykorzystujcie ten czas dla siebie” – mówił dramatopisarz, wskazując, że też zachowuje trochę dziecka w sobie, „i Bogu dziękuję, że mogę być kim jestem”. Podkreślając znaczenie aktora mówi:  „Jego Wysokość Aktor”.

Na zakończenie dodał:  Czego się mamy bać? Przecież niedługo wszyscy umrzemy!

Jan Tomaszewicz – dyr. Teatru im. Juliusza Osterwy witając widzów i rosyjskich aktorów na gorzowskiej scenie, wznosząc ręce ku górze, powiedział, że dzisiejszy wieczór poświęca byłemu dyrektorowi śp. Ryszardowi Majorowi. Zapewnił również, że w przyszłym roku ponownie gościć będziemy Nikołaja Koladę, który zainauguruje 35. GST.

Nikołąj Kolada (ur. 1957) – rosyjski aktor, reżyser i dramatopisarz. Urodził się we wsi Priesnogorkowka w Kazachstanie w rodzinie robotników sowchozu. Jest Ukraińcem /mama była Rosjanką, tata jest Ukraińcem/ Mieszka i pracuje w Jekaterynburgu. Jest laureatem  prestiżowej nagrody im. K. Stanisławskiego. W 1977 roku ukończył wydział aktorski w Wyższej Szkole Teatralnej w Swierdłowsku (obecnie Jekaterynburg), a w 1989 wydział prozy w moskiewskim Instytucie Literatury im. Gorkiego. Prowadzi zajęcia z aktorstwa w Wyższej Szkole teatralnej w Jekaterynburgu. W swoich sztukach lubi bulwersować i zaskakiwać.

 Ze strony gorzowskiego teatru:

Produkcja, scenografia, projekt muzyczny – Nikolay Kolyada

występują:
Vera: AlisaKravtsova
Vika: VasilinaMakovtseva
Artem: Anton Butakov

Sztuka Nikolaya Kolyady stawia przed nami jedno z najbardziej niepokojących pytań dotyczących ludzkiej egzystencji. Co będzie tam? A co w przypadku, kiedy nie ma wiary w przyszłość, gdy człowiek obawia się śmierci, gdy wydaje się, że jest to ślepy zaułek, z którego nie ma wyjścia – jak wtedy żyć?

Akcja spektaklu rozgrywa się po śmierci babciw pustym mieszkaniu. Na scenie trzy postaci: pracownik służby społecznej (Vera), krewna zmarłej (Vika) i mężczyzna wynajmujący mieszkanie (Artema). Złożone i skomplikowane relacje między tymi ludźmi stanowią oś dramaturgiczną spektaklu i rozgrywających się na oczach widzów wydarzeń.

 

44 total views, 1 views today