PIELGRZYMKA ROWEROWA DO SANKTUARIUM W ROKITNIE

RORokirok8rok95

Relacja Marzanny Leszczyńskiej

Mamy śliczne sanktuarium na ziemi lubuskiej z Matką Bożą Cierpliwie Słuchającą w Rokitnie. Uwielbiam tam być a czasem składam ofiarę ze swoich sił i udaję się tam z pielgrzymką.

29 sierpnia 2020 roku moja parafia przy ulicy Chodkiewicza w Gorzowie Wlkp. zorganizowała 2-dniową, rowerową pielgrzymkę w grupie 20-osobowej, w której wzięłam udział.

Ciekawiło mnie ogromnie jak to będzie wyglądało i powiem, że jest to zupełnie inne przeżycie niż piesze wędrowanie a dla mnie o wiele mniej męczące fizycznie.

Proboszcz Zygmunt Lisiecki rano udzielił błogosławieństwa i zaśpiewał z nami W drogę z nami wyrusz Panie, natomiast wyjechaliśmy z księdzem Mariuszem Szafrykiem w dwóch grupach. Pogoda dopisała idealnie, choć zapowiadało się deszczowo, bo padało przez całą noc i wczesny ranek tonął w chmurach.

Cztery godziny zajęło nam dotarcie do celu, oczywiście z odpoczynkami. Ta część – to był typowy rajd rowerowy.

Po obiedzie i rozlokowaniu się w pokojach w Domu św. Marty pojechaliśmy rowerami na pola rokitniańskie, na których posadowione są stacje Drogi Krzyżowej.

Modlitwę poprowadził ks. Mariusz, który także przedstawiał historię tego miejsca, liczącego 33 stacje. Krucjata trwała przeszło 2 godziny. Niektóre stacje ufundowały osoby prywatne. Nie wiedziałam, że popularna piosenkarka Eleni jest też w tej grupie. Ja akurat odczytałam historię stacji grupy harcerskiej. Stacje tej Drogi Krzyżowej rozsiane są w większej i mniejszej odległości od siebie na dużym terenie, a na najwyższym wzgórzu jest  Golgota z Pietą.

Na pewnym odcinku rosną drzewa oliwkowe, które są już sporych rozmiarów, a wiadomo, że oliwka jest drzewem, które rośnie wolno za to jest długowieczna i ciepłolubna. Musiały te drzewa przezimować już nie jeden rok. I to jest dla mnie zadziwiające, bo wiem jak trudna w uprawie jest oliwka w polskich warunkach. Swoją mam w donicy i na zimę chowam do garażu, niestety nie miałam odwagi wkopać jej do ogrodu. Tam też rośnie dzika róża, która dostarcza owoców na konfitury, które dodawane są do herbatki zwanej „Kalwaroza” serwowanej w herbaciarni przy sanktuarium. Jest pyszna, piliśmy „kalwarozę”. Ale będąc na Drodze Krzyżowej jesteśmy przede wszystkim w polskim krajobrazie czyli są lasy dookoła , pola, panorama Rokitna z dwiema pięknymi wieżami sanktuarium, polnymi dróżkami i jeziorkiem od, którego zaczyna się Droga Krzyżowa.

Wiele intencji prywatnych zostało wypowiedzianych przez nas w sprawach naszych dzieci, rodzin, kraju, świata… Czasy są ciężkie, ciekawe, przełomowe a przyszłość tajemnicza…

Wszak przyszliśmy do Matki Bożej Cierpliwie Słuchającej z nadzieją, mamy też pokorę a chcieliśmy nie tylko prosić ale i dziękować. Droga Krzyżowa jest długa , ale ma być uciążliwa, abyśmy choć w promilu zrozumieli czym było cierpienie Jezusa i odkupienie naszych grzechów.

Pamiętaliśmy też o byłym kustoszu ks.Tadeuszu Kondrackim, którego 11 rocznica śmierci akurat przypadła i po przebytej Drodze Krzyżowej odwiedziliśmy jego grób.

Po krótkim odpoczynku wzięliśmy udział we mszy świętej,   po której czekało nas ognisko, kiełbaski, ciasto i przepyszny, zdrowy chleb złożony w darze dożynkowym podczas mszy. Nie chciało się opuszczać ogrodu rokitniańskiego, tym bardziej, że pogoda zrobiła się wyjątkowa: wiatr zupełnie ucichł, było ciepło, wakacyjnie, niebo rozgwieżdżone a dym jałowca łzy wyciskał jak w popularnej pieśni oazowej. Pośpiewaliśmy z księdzem Mariuszem, mimo że gitary nie było.

Ksiądz Mariusz Szafryk miał jeszcze siłę i ochotę na rozmowy z nami w pokoju św. Marty na temat Polaków dyskusje. Dużo czasu i cierpliwości miał dla nas ks. Mariusz, nie irytował się wcale a mógłby nie raz. Stoicki spokój, cierpliwość, refleksja, wyrozumiałość, opanowanie w rozwiązywaniu wielu węzełków, jakie tworzyły się w czasie naszego pielgrzymowania.

Drugi dzień a właściwie parę godzin niedzieli spędziliśmy na wspólnym różańcu na drogach sanktuarium. Potem była msza święta, obiad i powrót dużo szybszy niż przyjazd bo tylko z jednym odpoczynkiem w Deszcznie.

Uciekaliśmy przed deszczem i burzami, które były zapowiadane i przez całą drogę straszyło nas kropelkami. Ale było to zapewne kropidło Pana Boga ze świętą wodą z nieba…

Zdążyliśmy przed deszczem, bo gdy tylko znalazłam się w domu, rozpadało się na dobre i lało przez cały wieczór i noc aż do rana.

Myślę, że tempo pedałowania było spore, a niektórzy powinni uszczuplić swoje ambicje mając na względzie tych, którzy na co dzień nie trenują jazdy na rowerze. Przecież to pielgrzymowanie i trzeba się wspierać. Może lepiej wyjechać wcześniej, aby pozostawić więcej czasu na częstsze postoje lub wolniejszy  długi podjazd pod Chełmskiem.  Byłoby fajnie, żeby wszyscy dali radę i nikt na przyszłość nie pomyślał: – że to dla mnie za duże wyzwanie.

Marzanna Leszczyńska

95 total views, 2 views today

[0]
0.00 zł Zobacz

Formularz zamówienia

NazwaCena
Anuluj
Better Pay - System sprzedaży dla WordPress!

Komentowanie zamknięte.