SPOTKANIE Z JURGENEM PROCHNOWEM „IKONĄ ŚWIATOWEGO KINA”

20160710_120109DSC08958

Podczas konferencji prasowej z Jurgenem Prochnowem, odbywającej się 10 lipca ramach Suspense Film Festival w Kołobrzegu, aktor wyznał, że po raz pierwszy po 71 latach przyjechał na tereny, z których wywodzą się jego przodkowie.
„Do Reska przyjechaliśmy z Berlina na przełomie 1943/44 roku dlatego, że moi rodzice stracili tam mieszkanie i trzeba było się gdzieś przenieść. Przyjechaliśmy więc do Reska do dziadków – rodziców mamy. Potem to już tylko pamiętam gdy miałem 4 lata i wyjeżdżaliśmy stąd. Siedzieliśmy w pociągu uciekając przed Rosjanami.
Teraz będąc w Resku wybraliśmy się do kościoła, w którym chrzczona była moja matka. Wtedy to był kościół protestancki, dopiero po 1945 r. nastąpiła zmiana i kościoły stały się katolickie. Poszedłem też do ratusza, gdzie miałem nadzieję znaleźć archiwalne księgi urodzeń albo spisy ludności, żeby ustalić, gdzie dokładnie był dom, o którym babcia bardzo dużo mówiła. Wspominała, że znajdował się w pobliżu rzeki, w której w młodości pływała. Nie udało mi się jednak niczego ustalić, bo urząd był nieczynny. Odnalezienie archiwów dotyczących przodków jest bardzo ważne, tym bardziej, że rodzina mojego ojca podobno też pochodzi z tych terenów ale o tym wiem naprawdę niewiele. Rodzice dali mi bardzo dużo miłości, jest to największy dar jaki dostałem od życia i dlatego tak mi zależy żeby dowiedzieć się czegoś więcej o tym kim byli zanim ja ich spotkałem”.
Aktor poprosił dziennikarzy o pomoc w odnalezieniu archiwaliów dotyczących jego rodziny. Następnie opowiadał o rodzicach.
„Mój ojciec nigdy nie był w Wermachcie, nie był na froncie. Był inżynierem pracującym dla rządu. Ponieważ Berlin w czasie wojny był bardzo zbombardowany, jego placówka nie była w Berlinie tylko gdzieś w Meklemburgii. W tym czasie Hitler chciał wprowadzić telewizję jako kolejne narzędzie manipulacji władzy nad ludźmi, wtedy ojciec został zwolniony z wojskowych obowiązków i pracował w zespole odpowiedzialnym za wprowadzenie telewizji i tam właśnie na terenie tej placówki został schwytany przez Rosjan. Pojmanie go miało związek z tym, że wykonywał tę funkcję. Potem trafił na Ukrainę, gdzie dostał nakaz pracy, podobno był w obozie koncentracyjnym ale tego już nie wiem dokładnie. Ojciec wojnę przeżył i wrócił do domu.
Jurgen Prochnow, ponownie zwrócił się z prośbą do dziennikarzy o pomoc w odnalezieniu dokumentów dotyczących jego dziadków, którzy nazywali się Plautz, dziadek miał na imię Carl a babcia Else z domu Doepke. Jeszcze jeden członek rodziny nazywał się Marga Plautz.
„Wybrałem się także na lokalny cmentarz, tam znalazłem jeden nagrobek jakiegoś krewnego, prawdopodobnie był to mąż siostry mojego dziadka. Byłem pod ogromnym wrażeniem tego cmentarza, że jest świetnie zachowany. Było to wzruszające doświadczenie ale też na swój sposób smutne. Nasza matka nie chciała wracać do Reska i chyba miała rację dlatego, że dzisiaj jest to zupełnie inne miejsce, różniące się bardzo od tego, które pamiętam z fotografii. Resko zostało bardzo zniszczone podczas wojny, jest tylko częściowo odbudowane na wzór pierwotny. Na pewno więc byłoby to dla niej rozczarowaniem”.
Na pytanie czy jest wierzący i jakie wartości przekazywał swoim dzieciom, aktor odpowiedział: „do 14 lub 15 roku życia byłem wierzący ale później stopniowo odchodziłem od wiary, a właściwie od kościoła – tak dokładnie to trzeba nazwać. Zostałem wychowany w wierze, a to jest coś co wpływa później na postawy każdego człowieka. Prawdopodobnie zostałem ochrzczony w tym kościele w Resku ale być może, że było to w Berlinie. Tego dokładnie nie wiem bo nigdy nie zapytałem o to mojej matki. Jest tak, że gdy możemy pytać nie pytamy, a potem jest już za późno bo rodzice już nie żyją. Dzieci nie wychowywałem w żadnej konkretnej wierze ale zgodnie z moim przekonaniem i pojmowaniem co jest dobre i moralne, pokazywałem im wiele możliwości i uczyłem tak, żeby jako dorośli ludzie byli w stanie sami podjąć decyzję czy chcą uczestniczyć w życiu kościoła. Moje dzieci mają dziś 31 i 33 lata i nie podjęły takiej decyzji”.
Na temat pracy aktorskiej i próby przekazywania wzorców powiedział, że przez większość życia głównie grał. „Często przez wybór ról starałem się podkreślać i przekazywać postawy oraz poglądy, które są dla mnie ważne i używać sławy do przekonywania innych ludzi do tego co we mnie jest dobre, więc można powiedzieć, że aktorstwo znaczy dla mnie więcej niż tylko praca”.
W roku 1977 wystąpiłem w filmie Wolfganga Petersena, w którym zagrałem homoseksualistę, z dzisiejszej perspektywy wydaje się nie dziwnym wyborem ale w tamtych czasach w Niemczech obowiązywał paragraf 175, który czynił homoseksualizm całkowicie nielegalnym i towarzyszyły temu bardzo ciężkie kary. Uważam, że ten film pomógł wielu mężczyznom i kobietom. Nie wiem czy w związku z tym filmem, wkrótce ten paragraf został wymazany z kodeksu. Teraz wydaje się to nic wielkiego ale w tamtych czasach było to problematyczne.
Jeśli chodzi o film w reżyserii Davida Lincha, było to jedno z doskonałych zawodowych doświadczeń.
Jeśli chodzi o polskich aktorów, nie jest pewien czy grał kiedyś razem z Danielem Olbrychskim, czy było to tylko towarzyskie spotkanie. Na pewno kiedyś spotkał Krystyną Jandę. Bardzo ceni i szanuje Andrzeja Wajdę, za to wszystko co zrobił dla szkoły filmowej tak jak i Roman Polański.

935 total views, 1 views today

[0]
0.00 zł Zobacz

Formularz zamówienia

NazwaCena
Anuluj
Better Pay - System sprzedaży dla WordPress!

Komentowanie zamknięte.