GORZOWSKA SCENA LETNIA 2017

M

Relacja Ewy Rutkowskiej

Kolejna odsłona Sceny Letniej, Teatr im. J. Osterwy, Gorzów, 29 i 30 lipca 2017

Recital Magdy Umer, Europejskiej Agencji Sztuki – Wojciecha Borkowskiego

W sobotę, 29 lipca na gorzowskiej scenie zagościła ponownie Magda Umer. Była u nas przed ośmioma laty z Andrzejem Poniedzielskim. Na widowni wtedy i teraz  tłum. Artystkę miło powitał dyrektor Teatru  Jan Tomaszewicz. Ja też kiedyś, przed laty poznałam  Magdę Umer. Razem z kabaretem „Stodoła”, chyba przez dwa sezony, gościła przez m-c w Myśliborzu. Kabaret szlifował u nas swój program przed koncertami na „Famie”. Próbą generalną były koncerty przed myśliborską publicznością. Od tamtego czasu w mojej pamięci istnieje jej piosenka „Koncert jesienny na dwa świerszcze”. I smukła, smutna, ale serdeczna dziewczyna. Razem z nią bywał wtedy Krzysztof Knittel, chyba Andrzej Wojciechowski,  Elżbieta Jodłowska, tancerz Marek Gołębiowski. Była to duża  grupa ludzi. Bo oprócz kabaretu, gościła także grupa taneczna. Tylu ich zapamiętałam. To były piękne dni… Nikt nie liczył godzin, ni dni…

A Andrzej Poniedzielski chyba przez siedem lat, corocznie bywał na SMAK-u w Myśliborzu, jako prowadzący warsztaty, juror i konferansjer. A ja tam trochę „rządziłam”. Wszystko razem, to piękne wspomnienia.  Ale dobrze je mieć.

Teraz Magda Umer, to znana wszem piosenkarka, wykonawczyni nieco niszowego  nurtu poezji śpiewanej. Autorka, scenarzystka i reżyserka  recitali znanych artystów. Także reżyserka spektakli, np. „Biała bluzka”, czy „Big Zbig Show”. Zagrała też  w kilku filmach. Niektórzy pamiętają ją jako Rachelę w „Weselu” A. Hanuszkiewicza.

Pisano o niej: „Zwiewna, eteryczna, delikatna. Taka jak jej piosenki. Kiedyś depresyjna, obecnie bardziej roześmiana, pogodniejsza”. A sama artystka powiedziała kiedyś tak: „Nigdy nie chciało mi się żyć aż tak, jak teraz. I nawet gdyby potem miało nic nie być, to warto było”. Mówi też, że od początku miała szczęście do dobrych autorów piosenek. Na początku swej drogi, śpiewała np. piosenki A. Wojciechowskiego z muzyką  K. Knittla, np. „Twoje włosy”, „Przepraszam za słońce, przepraszam za deszcz”. Czy wspomniany wyżej „Koncert jesienny na dwa świerszcze”. Potem były piosenki autorstwa  Agnieszki Osieckiej. Wojciecha Młynarskiego, czy Jeremiego Przybory. Tuzów naszej piosenki z tekstem O Czymś i do posłuchania. Sama też popełniła kilka piosenek, np. „Jest cudnie”, którą śpiewa Maryla Rodowicz.

W gorzowskim koncercie towarzyszył jej zespół muzyczny w składzie: Wojciech Borkowski fortepian. Aranżer wszystkich utworów, Bartek Krauz akordeon, Piotr Maślanka perkusja i dzwonki, Paweł Stankiewicz gitara, Kornel Jasiński bas.

A Magda swoim cichym głosem, bo jak powiedziała kiedyś „tak głos brzmi ładniej”. Zaśpiewała kilkanaście piosenek z klimatem. Np. „Okularnicy” Osieckiej, albo znane także z wykonania przez S. Przybylską „Portofino”.

Ponadto piosenki B. Okudżawy, M. Hemara, J. Tuwima, W. Młynarskiego, J. Przybory.

Z muzyką S. Krajewskiego, J. Wasowskiego, Z. Koniecznego i innych wielkich autorów i kompozytorów. Były to piosenki z jej najnowszej płyty pt. „Bezsenna noc”. Piosenki, które towarzyszą jej, w jej (jak powiedziała) długim życiu. Wspomniała też Andrzeja Nardellego, który przed laty zginął tragicznie, a kiedyś wspólnie śpiewali bardzo liryczną piosenkę „O niebieskim pachnącym groszku”.

Jak czytałam trochę wieści o Magdzie, to jakoś mimo woli nasunęły mi się strofy Broniewskiego: „Nie głaskało mnie życie po głowie, nie pijałam ptasiego mleka. No i dobrze, no i na zdrowie. Tak wyrasta się na człowieka”

Magda Umer  w 2009 roku została odznaczona Złotym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”.

I były kwiatki i  bis i owacje na stojąco.

XV Festiwal Teatrów Ogródkowych w Gorzowskim Teatrze kończy się mocnym akcentem. Z klasą!  Ten bardzo nastrojowy, klimatyczny  i wspomnieniowy koncert zostanie na pewno w pamięci publiczności. Ja też lubię takie koncerty.

I kolejny koncert 30 lipca. Także Europejskiej Agencji Sztuki- Wojciecha Borkowskiego.

Recital Piotra Machalicy „Piaskownica”

Piotr Machalica rocznik 1955, aktor teatralny i filmowy. Zagrał bardzo dużo znanych ról filmowych. Jest też aktorem dubbingowym i  uznawanym wykonawcą piosenki aktorskiej. Śpiewa m.in. piosenki B.Okudżawy i Brassensa. Wywodzi się z aktorskiej rodziny. Jest absolwentem warszawskiej PWST. Od 2006 roku jest dyrektorem artystycznym teatru im. A. Mickiewicza w Częstochowie. W Gorzowie na tej scenie jest po raz trzeci. Odznaczony srebrnym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Aris”.

„Piaskownica”, to także tytuł kolejnej płyty artysty. Jest to zbiór tekstów Jana Wołka, poety, malarza, dziennikarza. Tekstów napisanych specjalnie dla artysty. Mówią one o gorzkiej świadomości życia, miłości i o przemijaniu. Życzeniem zamawiającego piosenki było, aby były to piosenki pogodne i wesołe. Jednak nie jest tak do końca, powiedział nam artysta.

Są to na pewno piosenki z dużą głębią i bardzo mądre. Piosenki współtworzy  piękna muzyka wspaniałych kompozytorów, Jerzego Satanowskiego, Janusza Strobla, Janusza Grzywacza i Wojciecha Borkowskiego.

Jest tu też piosenka napisana przez dwóch młodych artystów z Częstochowy. Piosenka, jak powiedział artysta, dająca nadzieję i bardzo pozytywna. Przy tej piosence, pięknie zabrzmiała gitara Pawła Stankiewicza. Takich solówek było jeszcze kilka.

Wszystkie piosenki mówią o życiu realnym, ale takim z małym przymrużeniem oka.  Piosenki układają się w przemyślany spektakl. Jest tu wszystko, co każdemu z nas  mogło się przydarzyć, o tym co było i co jest. Jedna ze strof piosenki brzmiała tak: „Pomiędzy grobem a kołyską jest wszystko”. Przecież w tym krótkim tekście zawiera się całe nasze życie.  Albo: „Chociaż w świecie gaśnie wiara i  nadzieja… aby całkiem źle nie było trafia się miłość”. Inny zapamiętany przeze mnie fragment: „Czasem tak się w życiu zdarza. Patrzysz przed siebie, czytasz ścianę. Odchodzą kartki z kalendarza….”.  I jeszcze jeden fragment: „Twój dom, twa ulica. Twoja piaskownica. Twoja mapa świata…”.  Albo: Zaczęło się w piachu, w piachu się zakończy… Chłopcze z chmurą w głowie, chciałbyś mieć przy sobie grabki i wiaderko… ”.  A na bis były też mało optymistyczne strofy: „Już było i jakoś to będzie… Pamiętaj, tak młodo jak teraz już się nie spotkamy…”

Na pewno trzeba było wsłuchać się w te teksty i po niedługim czasie, one same się ułożyły w taką, trochę mało optymistyczną opowieść. Ale takie jest życie.

Artyście towarzyszył zespół w składzie: Wojciech Borkowski fortepian, Paweł Stankiewicz gitara, Kornel Jasiński bas, Piotr Maślanka perkusja i dzwonki.

Dyrektor Teatru Jan Tomaszewicz podziękował wszystkim współfinansującym ten Festiwal. I zaprosił na dziękczynny koncert, poświęcony ratującym Katedrę,. Koncert odbędzie się  na Scenie letniej 1 września.

Ewa Rutkowska

 

64 total views, 1 views today

[0]
0.00 zł Zobacz

Formularz zamówienia

NazwaCena
Anuluj
Better Pay - System sprzedaży dla WordPress!

Komentowanie zamknięte.