TANECZNIE W MIERZYNIE POD SZCZECINEM JAK W BLACKPOOL

Relacja Marzanny Leszczyńskiej

MIEMIERZMIERZY

Fot. z arch. M.A Leszczyńskich

MARZA

Na zdj. Marzanna i Andrzej Leszczyńscy z młodzieżową parą

Już po raz czwarty odbył się turniej taneczny WDC Polish Cup w Mierzynie koło Szczecina.  Miałam przyjemność przyglądać się tej imprezie po raz trzeci, a pierwszy raz wzięłam w niej udział.

To piękne widowisko i ambitne przedsięwzięcie dla organizatora ( Szkoły Mistrzów Tańca -Dance Club prowadzonego przez Szymona Kalinowskiego i Grażynę Grabicką) jak zwykle zachwyciło światowym poziomem organizacji, obecnością topowych par i oryginalnych pomysłów.

Nic w tym dziwnego bo pan Szymon Kalinowski, który udziela szkoleń dzieciom w Fan Dance – Szkole Tańca Anny i Grzegorza Deptów często mówi na lekcjach o sobie, że jest marzycielem i artystą. Nie ma to jednak nic wspólnego z głową w chmurach, bo do zajęć przykłada się bardzo solidnie a jego metody pedagogiczne i psychologiczne są powalające. Wie jak rozbudzić ambicje i sprawić, że młodzież zabiera się do pracy metodami pozbawionymi niecierpliwości, nerwów i tzw. krytyki miażdżącej. Nigdy nie widziałam, aby panu Szymonowi „puściły nerwy”, a okazji bywało sporo. A mówię to jako osoba, która na równi z młodzieżą w takich szkoleniach uczestniczyłam.

Na taneczne wydarzenie zjechało 400 par z całej Polski i zagranicy. Turnieje odbywały się na dwóch salach jednocześnie: Blue Ballroom i Grand Ballroom.

Prawdziwą gratką jest oglądać galę na Grand Ballroom przy muzyce na żywo, gdy najlepsze pary oceniane są przez najlepszych sędziów na świecie, gdy panie sędzie wychodzą w pięknych wieczorowych kreacjach, aby w nich dokonać trudnej oceny najlepszych tańczących. Możemy być dumni, że w tym zacnym gronie sędziów znalazł się również nasz Grzegorz Depta.

Skoro już piszę o elegancji i kreacjach to należą się słowa zachwytu i uznania dla pani Grażyny Grabickiej. Pani Grażyna pojawiła się na gali w sukni – połączenie  wieczorowej czarnej wąskiej  z suknią turniejową różową falbaniastą. Pół na pół, połączenie przeciwności. Właścicielka powiedziała, że jest to jej pomysł.

Oczywiście na parkiecie wśród tańczących par to już istna rewia tanecznej mody i aktualnych trendów. Nowością są pióra ale nie puszyste tylko sztywne, przeważnie zdobiące rękawy. I niech nikt nie mówi, że kreacje turniejowe to tani blichtr i kicz. Wiele z nich to artystyczne dzieła sztuki. Tu obowiązuje moda bajkowa.

Choć gala kończy się ok. północy to wierzcie mi, że warto czekać. Co roku jest inaczej, a pan Szymon eksponuje swoje talenty dziennikarskie i poliglotyczne. Wciela się w konferansjera i zadaje 12. finałowym parom pytania. Z nich dowiadujemy się o wielu ciekawostkach, bo „przyparci do muru” tancerze uchylają rąbka tajemnicy jak osiągają sukces i jak żyją.

Finałowe pary tańczą przepięknie, trzeba dużej uwagi widza, aby nie przegapił tej, która ma najwięcej do pokazania, więcej niż pozostali. Oczywiście czekamy w napięciu, czy trafnie wytypowaliśmy faworyta. Jest to też sprawdzian dla nas czy się na tańcu nieco znamy. Widowisko jest cudowne, poziom wysoki i nudy nie zaznasz.

Gdybym miała wybrać z całego wydarzenia to co mnie najbardziej zachwyciło i o czym długo potem myślami powracałam to stwierdzam po pierwsze:

SANDRA JABŁOŃSKA zwyciężyła w tańcach standardowych. Cieszę się, że trafnie tutaj obstawiłam. Jej praca głową wychodziła poza ramy, to jest poezja ruchu niesamowitej miękkości i plastyczności.

W tańcach latynoamerykańskich  całą uwagę skupiłam na Adrianie Kopczyńskim, który również udziela szkoleń w Fan Dance Anny i Grzegorza Deptów. Zajął trzecią pozycję.

Po drugie:

dziecięca para JOSHUA I MARGARETA z Rosji w kategorii 10-11 lat. Drudzy vice mistrzowie świata. Zjawiskowa uroda dziewczynki i niesamowity talent dzieci. Słowem mieszanka piorunująca. Para rzuca się w oczy każdemu i od samego początku. O tej parze mogę powiedzieć tyle: otóż na widowni obok mnie zasiadła znajoma z Gorzowa ze swoim partnerem życiowym. Ciągle wzdychała, że jej się podoba, a jej połowa niestety nie jest zainteresowana tym co się dzieje na parkiecie. Spojrzałam na pana, niestety ciągle przeglądał telefon. Gdy zatańczyły dzieci ożywił się nagle, zadawał pytania i oczywiście kibicował Joshua i Margaret. Nasza kuzynka, którą zabraliśmy ze sobą na pytanie co podobało ci się najbardziej? Bez wahania odparła „Dzieci są niesamowite”.

Są turnieje, w których zaszczytem jest się znaleźć i miejsce się nie liczy. Jest to taniec w najlepszym towarzystwie. Ze świeżo zdobytą klasą C znaleźliśmy się na parkiecie z 13. innymi parami, a 8 z nich posiada najwyższą międzynarodową klasę S. W przerwie spotkałam na korytarzu Grzegorza Deptę. Chwilkę rozmawialiśmy. Powiedziałam, że ma nadzieję, że dostanę choć jedno skreślenie.

– Przy tak wielu uczestnikach z tak wysoką klasą musisz się liczyć z tym, że wszystko pójdzie na ich konto. Tak to bywa – odparł.

Dlatego cieszę się z każdego z pięciu iksów od szanownej komisji.

Trzy pary młodzieżowe z Fan Dance zmierzyły się na Blue Ballroomie: Marysia Maciejewska i Kuba Szelczyński, Weronika Przepłata i Jędrzej Kozłowski, Weronika Zastróżna i Kuba Minorowicz.

Na razie na Blue Ballroomie. Wzdychają, że marzy im się kiedyś występ na Grand Ballroom przy prawdziwej orkiestrze.

Wszystko przed Wami. Trzeba być marzycielem jak pan Szymon.

Marzanna Leszczyńska

 

248 total views, 1 views today

[0]
0.00 zł Zobacz

Formularz zamówienia

NazwaCena
Anuluj
Better Pay - System sprzedaży dla WordPress!

Komentowanie zamknięte.