W GORZOWSKIM SZPITALU NA SOR TYLKO W NAGŁYCH PRZYPADKACH

Rzecznik Wielospecjalistycznego Szpitala Wojewódzkiego w Gorzowie Wlkp. sp. z o.o. poinformował dziś, że Szpitalny Oddział Ratunkowy NIE SŁUŻY zaopatrywaniu pacjentów ze schorzeniami przewlekłymi wymagającymi: podstawowej diagnostyki, leczenia w poradniach specjalistycznych, leczenia w poradni lekarza rodzinnego, z powodu braku dostępności czy długiej kolejki.

Do SOR nie należy zgłaszać się także w celu uzyskania: recepty na stosowane przewlekle leki (nawet jeśli powinny być przyjmowane regularnie i skończyły się, ponieważ właściwym adresem jest lekarz rodzinny czy NPL). Konsultacji specjalistycznych i badań dodatkowych, zwolnienia lekarskiego, wniosku do ZUS, skierowania do sanatorium oraz innych zaświadczeń i druków medycznych niezwiązanych z aktualnym zachorowaniem.

Rzecznik przypomina również, że dla każdego ubezpieczonego lekarz rodzinny jest dostępny całodobowo również w formie wizyt domowych w ramach Nocnej Pomocy Lekarskiej (NPL).

Informację taką podano w związku z nagminnie zgłaszającymi się do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego osób, których stan zdrowia nie wymaga interwencji lekarzy SOR. Szpitalny Oddział Ratunkowy jest przeznaczony wyłącznie dla pacjentów wymagających pomocy w stanie nagłego zachorowania, poważnego urazu czy zatrucia i nie zastępuje lekarza podstawowej opieki zdrowotnej ani lekarza poradni specjalistycznej – podkreśla rzecznik Agnieszka Wiśniewska.

Dyrektorem  Wielospecjalistycznego Szpitala Wojewódzkiego w Gorzowie Wlkp. sp. z o.o. jest Jerzy Ostrouch.

676 total views, no views today

WYSTAWA FOTOGRAFICZNA „INNE OBLICZA DRZEW” W GALERII UTW

Gorzów, Galeria Uniwersytetu Trzeciego Wieku,  październik 2016

Relacja Ewy Rutkowskiej

Fotografią teraz podobno może zajmować się każdy.  Aparaty fotograficzne są coraz lepsze, prawie wszystko robią same… . Dobrze jednak, że nie jest tak do końca. Jest jeszcze pewien obszar do zagospodarowania, do którego potrzebne jest oko i ręka człowieka. Na tej wystawie, zorganizowanej wspólnie przez młodzież z Pracowni fotograficznej MDK i Studentów UTW, prace zaskakują pomysłem. Bo co to jest drzewo? Ono jest wszędzie. Od stworzenia świata losy drzewa i człowieka są wzajemnie ze sobą splecione.  Nie przyglądamy się, jak wygląda tak na co dzień… Jest i już.

A ci młodzi i nieco starsi fotograficy dojrzeli w drzewie, w ich pniach, korzeniach, koronach, zupełnie inne oblicze. Na fotografiach widzimy ślimaka, puchacza, marsjan, żółwia, motyla, ptaka z pięknym ogonem. Jest też kontynent (chyba Australia), płaczący Jezus , oko cyklopa, przeróżne twarze i figury nie z tej ziemi.

Jak powiedziały mi panie, pełniące dyżur na wystawie, samodzielna sekcja fotografii przy UTW nie istnieje. Jest to część składowa sekcji plastyki. Jest to już trzecia wspólna wystawa z młodzieżą z MDK. Sam pomysł narodził się bardzo spontanicznie. A dla wszystkich jest to nietypowe spędzenie wolnego czasu.

Koordynatorem projektu jest – Aleksandra Czarnecka (MDK)

A prace wystawiają uczestnicy z Pracowni foto z MDK:

Agata Wasilewska, Ania Rogalska, Gosia Kaniecka, Hania Chomiak, Hania Mróz, Jakub Tabaka, Paulina Mroczkowska, Wiktoria Jachimowska, Julia Woźniak, Julita Dąbrowska, Kamila Kopij, Wojciech Wiśniewski, Maciej Jurczak. Maja Dylawerska, Maja Surowiec. Marysia Martyńska, Mateusz Blatkiewicz, Michał Kowalski, Oliwier Szum, Aleksandra Kugler.

Studenci UTW:

Alicja Markowska, Bogusława Gryzima – Grylicz, Grażyna Czarnecka, Elżbieta Białecka, Stefania Kasztelan, Marta Kotowicz, Teresa Erdmann, Wanda Marecka, Zofia Matyasz, Ewa Wasilewska, Barbara Krupecka, Krystyna Kotek, Krystyna Woźniak, Leszek Stroiński.

Jak napisano w folderze towarzyszącemu tej wystawie,  jest to zaproszenie do wsłuchania się, o czym szumią drzewa… Warto popatrzeć i posłuchać.

 Ewa Rutkowska

 

922 total views, no views today

SPEKTAKL AUTORSKI „LAS” ANGELIKI PYTEL Z WROCŁAWIA W GORZOWSKIM KLUBIE MAGNETOFFON

Klub Magnetoffon, Gorzów 21.X.2016

Relacja Ewy Rutkowskiej

Dość długo do tego Klubu nie zaglądałam. Bo wydaje mi się, że jest to miejsce dla młodych, nie dla mnie… Moje myślenie, zburzył nieco  anons o monodramie z Wrocławia.  A że prawie wszystko, co wiąże się z teatrem, bardzo mnie zaciekawia, więc znowu tam się pojawiłam. Klub od tamtego czasu nieco się zmienił. Trochę wypiękniał. Myślę, że nie jest to koniec adaptacji tzw. groty. Chyba brak środków trochę stopuje i spowalnia definitywne zakończenie. A może jest zupełnie inaczej?

Zgadzam się jednak  z opinią niektórych osób, że miasto powinno pomagać wszystkim placówkom kultury. Bo tam gdzie jest „stado” pracowników, często po godz. 16, jest już zamknięte. A dopiero wtedy powinny one  zaczynać tętnić życiem. Tu z przyjemnością patrzyłam na zaaferowanych młodych panów roznoszących (dla klimatu) świeczki, poprawiających krzesła, sprzedając bilety,  czy napoje za barem… .  Abyśmy  wszyscy byli zadowoleni. Gospodarzem  wieczoru był Daniel Adamski.

Z zapowiedzi dowiedziałam się, że PSYCHOTEATR (projekt niezależny) z Wrocławia przyjechał do Gorzowa na zaproszenie Malwiny Atras, zajmującej się fotografią. Poznały się kiedyś z Angeliką Pytel podczas sesji zdjęciowej. Grupa nie zarobi tu „szmalu”, ale przyjaźń i znajomość jakoś tam zobowiązuje…. .

Autorski spektakl „Las”

wykonanie i reżyseria oraz słowa utworów śpiewanych – Angelika Pytel

pomoc reżyserska – Agata Suropek i Sebastian Zakrzewski

muzyka – Violet Ultra, kompozycja i produkcja Paweł Rychert

„Razem tworzą studium samotności współczesnego młodego człowieka, który nie może się przystosować. Świat mu przeszkadza, bezsens zniechęca, to właśnie  samotność (w tłumie) osacza… . Smutek, wycofanie się  i izolacja to w pewnym sensie „broń”. A młodość, piękno, potencjał wcale  nie są atutem…. .

Obraz bardzo poetycki, a przez swoje  metafory, czuły i wzruszający. Głęboko empatyczny” (mniej więcej tak przeczytałam o spektaklu w internecie).

Odebrałam ten spekatkl, jako bardzo osobisty.

Przysłowiowy LAS jest zarazem straszny i tajemniczy, pociągający i niewiadomy, zachwycający  i przerażający. Można się tu zagubić. Ten  l a s   to nasza codzienność. To także otaczające nas betonowe blokowiska… . Jednakowe wnętrza, nijakie otoczenie które można pomylić.

Angelika Pytel opowiada, śpiewa, tańczy, złości się, a nawet płacze. Obdarzona pięknymi długimi włosami wykorzystuje je. Jest to element kostiumu.

Drugim aktorem tego spektaklu jest muzyk Paweł Rychert i jego muzyka.

……………………

Angelika Pytel, aktorka filmowa i teatralna. Absolwentka PWST w Krakowie/filia we Wrocławiu. Absolwentka Aktorskiej Szkoły Musicalowej Macieja Pawłowskiego w Warszawie oraz Studium Teatralnego im. J. Osterwy w Bielsku Białej.

Członkowie Psychoteatru prowadzą także warsztaty teatralne dla chętnych, zajmujących się amatorsko teatrem.

Ewa Rutkowska

 

 

 

 

1,024 total views, no views today

PREMIERA SPEKTAKLU „KAROL” SŁAWOMIRA MROŻKA, „NOWY ŁAD ŚWIATA” HAROLDA PINTERA

Teatr im. J. Osterwy w Gorzowie Wlkp. , Scena kameralna –  22 października 2016

Relacja Ewy Rutkowskiej

Na początek „luz bluess”. W migającym dyskotekowym świetle i przy bardzo głośnej muzyce ktoś tańczy… . Może tak dla rozgrzewki?..   Przecież „ruch to zdrowie”…

Tę sielankę zakłócają jednak dwaj intruzi. Do gabinetu Okulisty wkraczają Wnuczek z Dziadkiem, który ma ze sobą  strzelbę, naładowaną dwadzieścia lat temu. Dziadek niedowidzi i potrzebuje okularów. Chce znaleźć i zabić… Karola. Ale bez okularów nie może go rozpoznać. Dopiero w okularach pana doktora wie, że  znalazł Karola…

Nadszedł więc czas, aby zaprowadzić nowy ład świata…

Tak mniej więcej można streścić akcję. Obydwie jednoaktówki („Karol” S. Mrożka i „Nowy ład świata” H. Pintera) mówią o tym samym. O przemocy nad słabszym, najlepiej z zaskoczenia. I najlepiej, jak jest np. dwóch na jednego.  I obydwie nie straciły na aktualności. Dialogi, absolutnie dzisiejsze. Teraz chyba jeszcze bardziej aktualne. Takich „eleganckich” facetów mamy dzisiaj „na pęczki”. A zamiast flinty mają np. kije bejsbolowe… .  Karolów znajdą wszędzie. Czy czasem teraźniejszy Karol, to nie np. uchodźca?, albo student z egzotycznego kraju? Albo zwyczajnie jakiś… spokojny okulista?

Autorska wizja Błażeja Peszka, reżysera „odświeża wartości, które okazują się bardzo aktualne. Charakterystyczny dla Mrożka humor, tekst-lustro, w którym możemy się przeglądać”.

 

Obsada: Jan Mierzyński – bardzo żywiołowy okulista

Bartosz Bandura – spokojny Wnuczek w „cudnym” garniturku

Krzysztof Tuchalski – nieco znerwicowany Dziadek ze strzelbą

Muzyka – Wojciech Kiwer, kostiumy – Natalia Kołodziej, asystent reżysera – Bartosz Bandura.

Spektakl trzeba zobaczyć!

Ewa Rutkowska

870 total views, no views today

LECH WAŁĘSA PO RAZ TRZECI W GORZOWIE WIELKOPOLSKIM

Prez LW

Były prezydent Lech Wałęsa, po raz trzeci gościł w Gorzowie Wielkopolskim. Spotkał się z gorzowianami 19 października 2016 r. w Wojewódzkiej i Miejskiej Bibliotece Publicznej. Pierwszy raz Lech Wałęsa przyjechał do Gorzowa w roku 1990, a następnie w roku 2000.

Ponieważ czas mojego spotkania z byłym prezydentem był ściśle określony, przybyłam 15 minut wcześniej. Wszystko było dobrze zorganizowane, od razu pojawił się pan, który przekazać mnie miał kolejnemu panu, który następnie miał mnie przeprowadzić przez biblioteczny labirynt do pokoju, w którym miał być Prezydent. Po wykonaniu kilku telefonów okazało się, że trzeba będzie zejść na parter i stamtąd dostać się do odpowiedniego przejścia. Po chwili, kolejny telefon oznajmił, że jednak trzeba udać się na pierwsze piętro i stamtąd iść do innego przejścia. Aż w końcu zapadła ostateczna decyzja, że idziemy przez salę, na której odbędzie się spotkanie. Przeszliśmy wzdłuż tej sali, na końcu której były drzwi, pan odpowiedzialny za przeprowadzenie mnie zaczął je otwierać chipem. Po trzykrotnej nieudanej próbie, zamaszyście nacisnął klamkę, drzwi puściły ale klamka się złamała. Przeraziłam się, że możemy stamtąd nie wyjść z powrotem na salę. Jednak nie było czasu na zastanawianie się.  Przemierzaliśmy korytarze. Na jednym rogu spotkaliśmy trzech ochroniarzy, potem jechaliśmy windą, do której wszedł z nami jeszcze jeden pan i po chwili znaleźliśmy się na kolejnym korytarzu. Po przejściu kilku metrów ujrzałam jeszcze jednego pana z ochrony, stojącego tuż przy uchylonych  drzwiach. Przez nie zobaczyłam Lecha Wałęsę siedzącego na fotelu. ………….Weszłam do przedpokoju, Pan Prezydent podszedł aby się przywitać i od razu stwierdził, że już tu długo na mnie czeka. ……… Nie chcąc marnować czasu i tak już skróconego wędrówką po korytarzach nie tłumaczyłam dlaczego się spóźniłam. Zauważyłam, że wizyta Prezydenta w Gorzowie jest akurat w dniu, którego patronem jest bł. ks. Jerzy Popiełuszko. Prezydent natychmiast przyznał, że o bardzo wczesnej porze wyruszył w podróż i nie był rano w kościele, ale kilka dni temu słyszał, o tym dniu, któremu będzie patronował ks. Popiełuszko. Rozmawialiśmy więc  m.in. o znaczeniu modlitwy, o ludziach wierzących i o tych, którzy nie wierzą, O odpoczynku i potrzebie higieny wewnętrznej, którą zapewnia właśnie modlitwa, bo „wtedy zauważa się rzeczy złe i jest możliwość ich eliminowania” – powiedział Lech Wałęsa, podkreślając, że przydałoby się stworzenie małej konstytucji, która dbałaby m.in o ludzi różnej wiary.

W tym dniu miałam spotkanie autorskie w bibliotece z gimnazjalistami. Prezentowałam młodym ludziom swoją książkę pt. „Piruetta”. Tę książkę miałam w torebce podczas spotkania z Lechem Wałęsą. Na zakończenie rozmowy powiedziałam, że mam dla niego prezent – książkę mojego autorstwa, skierowaną do dzieci i młodzieży i w związku z tym mam prośbę żeby przeczytał ją swoim wnukom. Trochę go ta prośba rozbawiła, bo zdał sobie sprawę, że ma bardzo ograniczony czas, szczególnie teraz gdy przemierza Polskę wzdłuż i wszerz aby spotykać się z ludźmi.

Szczegóły tej krótkiej rozmowy opiszę w kolejnym, trzecim wydaniu książki „Prześladowałam Lecha Wałęsę i nie żałuję”.

853 total views, no views today

PROMOCJA „PIRUETTY” W BIBLIOTECE

PiruePiruetta2Piruetta1Piruspotkanie autorskie w filii nr 11

http://www.zs20.webserwer.pl/print.php?type=N&item_id=886

http://www.zs13gorzow.republika.pl/

O czym można pisać, od czego zacząć, skąd wziąć pomysł, takie i wiele innych pytań zadawały dzieci podczas mojego spotkania autorskiego na temat książki pt. Piruetta, którą kieruję nie tylko do dzieci ale także do rodziców, dziadków, cioć czy wujków.

Spotkanie odbyło się 19 października w filii nr 1 Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Gorzowie Wielkopolskim przy ul. Kombatantów., uczestniczyli w nim uczniowie ze szkół nr 13 i 20.  Spotkanie prowadziła kierownik filii, Pani Jolanta Karaśkiewicz.

Ponieważ tematyka opowiadania zawiera m.in. relacje między dziećmi, rodzicami i dziadkami, młodzi ludzie  mieli możliwość zastanowienia się nad tym w jaki sposób budować więzi z osobami starszymi. Okazało się, że dzieci boją się widząc wielu starszych ludzi naraz np. w domu opieki społecznej.

Dzięki lekturze dowiedzieli się, że można umilić czas osobom starszym przygotowując dla nich występy albo czasem tylko z nimi porozmawiać, bo starsi ludzie cieszą się widokiem młodych.

Była to także okazja do wspomnienia o ważnych datach historycznych i poprawności językowej. Dzieci spisały się na medal.

Po za tym, rozmawialiśmy o celach i pasjach. Między innymi dlatego spotkanie urozmaicone zostało występem Dawida Bębenka ucznia V klasy w klasie gitary Pana Wojciecha Pieczyńskiego ze Szkoły Muzycznej I st. im. Władysława Ciesielskiego przy ul. Teatralnej w Gorzowie Wielkopolskim.

1,486 total views, no views today

OŚWIADCZENIE DYREKTORA CEA- FILHARMONIA GORZOWSKA

Małgorzata Pera, poinformowała, że 17 października br. przestała pełnić funkcję dyrektora Centrum Edukacji Artystycznej – Filharmonii Gorzowskiej.

W związku z tym była dyrektor wydała oświadczenie, w którym czytamy:

„Filharmonia to miejsce, gdzie fałsz słychać najlepiej. To tutaj – niczym w orkiestrze – wszystko musi współgrać. Każdy dysonans brzmi tutaj z podwójną siłą, a odstępstwo od przyjętej tonacji rani uszy i serce.

Współgranie administracji z orkiestrą, a przede wszystkim z dyrygentem, prof. Moniką Wolińską zaowocowało choćby tym, że filharmonia kolejny rok z rzędu jest w stanie we wrześniu przekazać szczegółowy repertuar na cały sezon z góry. A przecież jeszcze trzy lata temu, trudno uwierzyć, nie było to standardem! Udało nam się jednak i nadgonić zaległości, i wprowadzić abonamenty, a melomanom dać możliwość planowania piątkowych wieczorów w całym sezonie.

Okazało się, że możliwe jest współgranie dyrygenta z dyrektorem. Dzięki nadawaniu na tych samych falach z prof. Moniką Wolińską udało nam się sprowadzić nad Wartę wiele znakomitości ze świata muzyki, że wymienię tu choćby: Thomasa Hampsona, Maestro Jerzego Maksymiuka, Maestro Kazimierza Korda, Maestro Tadeusza Strugałę.

Muzycy naszej filharmonii – dzięki kontaktom prof. Moniki Wolińskiej – mogli zagrać w Filharmonii Narodowej w Warszawie, na festiwalu Transatlantyk czy zaprezentować się przed setkami tysięcy uczestników Przystanku Woodstock. Warto też wspomnieć o znakomicie przyjętej w świecie płycie z muzyką dwóch polskich zdobywców Oskarów – Bronisława Kapera i Jana A.P. Kaczmarka.

To w końcu dzięki staraniom Moniki Wolińskiej Maestro Wojciech Kilar objął gorzowski Festiwal Muzyki Współczesnej swoim imieniem.

Z podniesionym czołem mogę dziś powiedzieć, że nie były to lata zmarnowane – ani dla mnie, ani dla instytucji. Nawet ten ostatni rok, gdy przebywałam na urlopie rodzicielskim, należy uznać za udany. I to nie tylko dlatego, że brałam udział w przygotowywaniu repertuaru, ale dlatego, że administracja wiedziała, że musi grać na sukces muzyki. I dlatego, że zdecydowana większość muzyków podzielała zaangażowanie swego dyrygenta i korzystała z tej samej partytury.

W życiu jak i w pracy kieruję się jasno określonymi zasadami i nie chodzi tutaj jedynie o działanie zgodne z literą prawa, bo to przecież oczywiste, że dyrektor działa w jego granicach. Miałam szczęście i zaszczyt kierować różnymi osobami w różnych miejscach. Zawsze najwyższym celem było dla mnie powodzenie realizowanego projektu, a osiągaliśmy go wspólnie, rozumiejąc doskonale, że nie może być przyzwolenia na bylejakość, załatwianie partykularnych interesów czy wręcz lenistwo. Taką linię melodyczną podziela większość pracowników administracji i muzyków, za co jestem im wdzięczna. Oni zrozumieli, że tylko wspólnym wysiłkiem i jakością naszej pracy przekonamy niechętne nam osoby. A takich nigdy nie brakowało. One słyszą jedynie dźwięk monet wrzucanych do studni bez dna, jak czasami określają naszą, gorzowską filharmonię. Owszem, ta instytucja potrzebuje sporo pieniędzy, bo i tworzy dobro, które nie zarobi na siebie w galerii handlowej. Tym bardziej powinna przekonywać do siebie profesjonalizmem i czystym graniem, a przede wszystkim zgraniem.

Amerykański pisarz H. Jackson Brown powiedział kiedyś: „Sięgajcie po gwiazdy. Może ich nie zdobędziecie, ale nie będziecie też mieli rąk ubabranych błotem”. Wierzę, że z moimi pracownikami mieliśmy właśnie taki cel. Ze zdecydowaną większością.

Nigdy nie było i nie będzie mojej zgody na łamanie prawa, psucie atmosfery pracy, a przede wszystkim obniżanie jakości gry. Jako dyrektor instytucji wsłuchiwałam się w zdanie dyrygenta, który najlepiej wie, kto powinien nadal tworzyć z nami muzykę, a czyje umiejętności artystyczne czy też społeczne przestały współgrać z oczekiwanym poziomem. Nie wycofuję się z żadnej podjętej decyzji. W kwestiach muzycznych ufam prof. Monice Wolińskiej, wybitnej artystce i wspaniałemu człowiekowi. I dziękuję, że miałam szczęście spotkać ją na swojej zawodowej drodze. To skarb, jaki zdarzył się naszemu miastu i z którego chyba nie do końca potrafimy skorzystać. I uszanować.

Dziękuję Melomanom, że zawsze z nami byli, że wspierali nie tylko dobrym słowem, ale i wskazówkami czy tak liczną obecnością na koncertach. Wierzę, że nadal będą kochać muzykę, która od pięciu lat wybrzmiewa z naszej filharmonii. I że nadal czujnie będą wyłapywać fałszywe dźwięki”.

996 total views, no views today

OŚRODEK RADIOTERAPII BĘDZIE W GORZOWIE WIELKOPOLSKIM

Radioterapia_11szp

W Wielospecjalistycznym Szpitalu Wojewódzkim w Gorzowie Wlkp. sp. z o.o. 17 października 2016 r. , podczas konferencji prasowej przedstawione zostały plany budowy ośrodka radioterapii.

– To będzie spora inwestycja sam budynek ma mieć ponad 5 tysięcy metrów kwadratowych. Ma to być miejsce, w którym o powrót do zdrowia będą walczyć osoby wymagające radioterapii. Tylko w tym roku tego sposobu leczenia wymagało ponad 300 osób, pacjentów naszego szpitala. Dziś muszą szukać pomocy w innych szpitalach. Także poza regionem. Ośrodek radioterapii na miejscu to zmieni.  Szacujemy, że z naszego ośrodka skorzysta rocznie ok. 1. tys. osób – mówił Jerzy Ostrouch podczas oficjalnej prezentacji Ośrodka Radioterapii.

– Budowa radioterapii to priorytet w regionie lubuskim. Na potrzebę realizacji projektu wskazują najgorsza dostępność do usług onkologicznych w kraju oraz diagnoza zawarta w dokumencie o nazwie Mapy Potrzeb Zdrowotnych w Zakresie Leczenia Onkologicznego. Dlatego jednoczymy siły i wszyscy robimy wszystko co w naszej mocy, by ośrodek radioterapii w Gorzowie powstał– mówiła marszałek Elżbieta Anna Polak.

Ośrodek radioterapii w Gorzowie ma skupić w jednym miejscu wszystkie poradnie związane z leczeniem onkologicznym, m.in. poradnię onkologiczną, poradnię onkohematologiczną, oraz poradnię ginekologii onkologicznej. Ma mieć też szeroką ofertę dla osób, które wymagają leczenia onkologicznego w pełnym zakresie. W ośrodku radioterapii znajdzie się też miejsce dla oddziału onkologii klinicznej oraz hotelu,  przeznaczonego dla osób wymagających zastosowania radioterapii w trybie ambulatoryjnym, ale mieszkają zbyt daleko od szpitala. Całość mają dopełnić dwa akceleratory liniowe, tomograf komputerowy, pomieszczenia dla pracowni planowania radioterapii oraz pomieszczenia dla pracowni fizyki medycznej.

 

869 total views, 1 views today