JAK OBCE MIASTO STAŁO SIĘ PRZYSTANIĄ ŻYCIOWĄ DLA OFIAR WOJNY

IMG_2047IMG_1971IMG_2025IMG_1994IMG_1990IMG_1945-1IMG_1934IMG_1974

Weronika Kurjanowicz wspomina jak obce miasto stawało się przystanią życiową dla ofiar II wojny światowej.

Intencją tego tekstu jest wprowadzenie czytelnika w atmosferę historycznych czasów, kiedy powstawało tu nasze polskie miasto.

Jeszcze niedawno obchodziliśmy jubileusz 80-lecia naszego miasta i skrzętnie gromadziliśmy wspomnienia i inne materiały o nim. Można powiedzieć, że stąd wyrosło pytanie czy już powstała legenda albo przynajmniej jej początki o tym naszym powojennym grodzie. Nie wchodząc w te rozważania głębiej, w sposób naukowy, zajmiemy się ciekawszymi zdarzeniami. Spróbujmy ocalić to co się zachowało w pamięci, lub na półkach bibliotecznych.

Warto przypomnieć następujące pozycje: Andrzeja Waleńskiego; Legendy Gorzowskie wydane w 2020 roku; Stanisławy Janickiej; Bajdurki Gorzowskie z 2020 roku oraz drukowane w różnych wydawnictwach wspomnienia pionierów… . Stanisława Janicka przytaczana wcześniej  http://wandamilewska.pl/?p=30601  jest autorką krótkich opowieści przykładowo: bajdurka o Warcie, która wylała, Opowiada ona jak nieznany nikomu ogromny kot zagrodził drogę po lekarstwo do apteki przerażonej (zatroskanej) matce; ale równocześnie uratował ją od śmierci w nurtach wzburzonej Warty. Inna bajdurka odwołuje się do zanotowanego przez historię pożaru na ulicy Grobli. To straszliwe nieszczęście stało się bodźcem do odbudowy ulicy i organizacji służby ochrony miasta. U Andrzeja Waleńskiego możemy przeczytać wierszowane opowieści np.: „Podziemne tajemnice”, „Studnia czarownic”, „Legenda o Jeziorze Błotnym” (książka dostępna w Bibliotece Pedagogicznej przy ul. W. Łokietka 20A).

Skorzystajmy ze wspomnień najstarszych Gorzowian (dopóki żyją). Wiadomo ogólnie, że miasto pustoszało u schyłku wojny. Razem z ludźmi znikały też zwierzęta domowe: koty, psy i inne. Przyjeżdżający nowi mieszkańcy czasami przywozili ze sobą krowy, kozy; psy zdarzały się rzadziej, koty gdzieś się pochowały. Weronika Kurjanowicz: przyjechała z psem wabiącym się Urwis. Chodził on swobodnie i chętnie zwiedzał okolice, w której zamieszkał. Traf chciał, że było to w sąsiedztwie terenu zajętego przez NKWD odgrodzonego drutem kolczastym (dzisiaj sąsiedztwo dawnych koszar przy ul Chopina). Kiedy pies zginął, nie wrócił do domu, po pewnym czasie przez druty przerzucono jego truchło. I tak zakończył życie.

Pojawiały się również koty, ale długo były rzadkością i pionierzy wypożyczali je sobie wzajemnie dla odstraszania gryzoni. Krów było stosunkowo niewiele, z powodu trudności z transportem. Nawet rolnicy przyjeżdżali bez takich zwierząt gospodarskich. Przykładowo z Baczyny mamy informację, że rolnicy otrzymali krowy dopiero z organizacji pomocowej tzw. UNRR-y. Były to niewielkie czerwone krówki, powszechnie hodowane na południu Polski. W Gorzowie szczególnie dużo właścicieli krów osiedliło się przy ul. Żeromskiego i prawdopodobnie na innych ulicach ówczesnego przedmieścia, w pobliżu terenów porośniętych trawą.

Niezwykle upamiętniła się oślica, która znalazła się w ówczesnym „Ekonomiku”. Jak głosi fama zakupiła ją pani Dyrektor Felicja Pernak razem z wózkiem od wędrownego woźnicy dla zwożenia mebli na wyposażenie powstającej szkoły. Przez wiele lat starano się podtrzymać tradycję i w szkole zawsze było jakieś zwierzę tego gatunku. Kolejne zwierzęta cieszyły się ogromną sympatią młodzieży i były otaczane opieką woźnego. Zdarzyło się, że osioł uczestniczył z bębnem (orkiestry szkolnej) nawet w pochodzie pierwszomajowym, a jego nieodpowiednie zachowanie polegające na tym, że osioł nagle zatrzymał się przed trybuną honorową i w żaden sposób nie chciał się ruszyć, zaowocowało wezwaniem dyrektora (Jana Gołąba) na egzekutywę PZPR.

Niewiele możemy powiedzieć o koniach gorzowskich z tego okresu. Po prostu dlatego, że ich było bardzo mało (nasi „wyzwoliciele” chętnie rekwirowali te zwierzęta i zabierali do swego kraju). Ale konie służyły też nie tylko do transportu, na Zamościu istniała znana „końska jatka”. Można by przywołać wspomnienie pana Waldemara Kirkora, który opowiadał jak zdobyto tam mięso na befsztyki, żeby ugościć niespodziewanych znajomych. Kilka lat po zorganizowaniu życia w mieście pojawił się wybieg z końmi z „Biowetu” przy ul. Moniuszki, w którym odpoczywały, biegały, konie używane do produkcji leków. Z tego miejsce pozyskiwano również nawóz koński stosowany jako podkład grzejny do inspektów w pobliskim ogrodnictwie przy ul. Żeromskiego. Znanymi w mieście końmi były konie których właścicielem był pan Korczyński, zaprzęgane do platformy przewożącej węgiel, wydawany na kartki dla mieszkańców. Zwierząt tych szczególnie wypatrywano.

Najpopularniejsze były jednak kozy. One były karmicielkami dzieci, niewiele wymagały paszy i pomieszczenia. Jest nawet charakterystyczne zdjęcie Gorzowa, na którym widzimy kozy pasące się naprzeciwko ratusza. Dodać warto, że były to czasy kiedy głównym motorem transportu były zwierzęta i ludzkie mięśnie. Typowy obrazek uliczny to człowiek ciągnący za sobą niewielki wózek drabiniasty. Taki sposób przemieszczania towarów i dzieci funkcjonował przez wiele lat.

Wielkim przeżyciem dla przybywających pionierów z Białorusi były niektóre rośliny, zwłaszcza te rosnące tu z powodu innego klimatu. I tak np. (wspomina W. Kurjanowicz) nieznane były i długo niechętnie przyjmowane do przetwarzania owoce pigwy i pigwowców. Instynkt wskazywał, że są to owoce jadalne, nadające się do przetworów, równocześnie z powodu twardości i cierpkości, zaraz po zerwaniu z drzewa nie można było ich nawet spróbować i pokroić. Wielkim dziwem były drzewa, którymi obsadzona była ulica Chopina: pojawiły się na nich nieznane owoce przypominające kasztany, które nie były jednak kasztanami. Chłopcy masowo zbijali je kijami i w ten sposób przedwcześnie niszczyli; sporo upłynęło czasu zanim rozszyfrowali, że są to włoskie orzechy.

Były też nieznane rośliny dekoracyjne np. istniejący dotąd bluszcz na resztkach muru przy obecnej ulicy Hejmanowskiej. Przy ulicy Łokietka na jednej z kamienic pięła się okazała glicynia, która szybko zniknęła. Lepiej powidło się niektórym żyjącym do dziś drzewom na terenie miasta. Możemy podziwiać miłorzęby, platany, tulipanowce, cypryśniki, okazałe buki, dęby i inne. Nowi mieszkańcy dbali i cenili zastany stan zieleni. Przesiedleńcy wśród nowości znaleźli ogródki działkowe, z których co prawda długo mogli korzystać.

Przyjezdni mimo wszystko czuli obcość tej ziemi. Inaczej niż tam na wschodzie pachniał las czy łąka. Obca była dla nas także zabudowa. Wprawdzie śródmieście było zniszczone, ale tu i ówdzie ocalały pojedyncze budynki, z których można było odczytać charakter niemieckiego miasta; rzucała się też w oczy czerwona cegła i pruski mur.

Jeszcze słów kilka o ludziach, którzy zapełniali ten krajobraz. Z istniejących opracowań wiemy, skąd przybyli i w jakich ilościach. Najstarsi mieszkańcy pamiętają co następuje: nowi osadnicy pochodzili z różnych stron dawnej Polski i nawet różnili się mową i obyczajami. Razem z nimi przywędrowały liczne grupy Romów. Żydów spotykaliśmy rzadko. Pojawiali się Łemkowie. Niemcy stopniowo znikali. Łatwiej tu było zniknąć z oczu nowej władzy i pozostawać anonimowym. Stąd niemało przedstawicieli dawnej arystokracji, przykładowo: Szembekowie, Kwileccy, Załuscy, Chełkowscy, Tyszkiewiczowie, którzy zresztą wnieśli swój wkład w rozwój miasta. Tak też stało się z przedstawicielami rodu Korsaków. Niektórzy tylko się przewinęli: siostra Czapskich, siostra Wańkowicza, Maria Didur-Załuska (znana aktorka). Ale o ludziach postaramy się napisać w części drugiej.

Weronika Kurjanowicz

Wspomnienia spisała Helena Tobiasz

Zdjęcia Helena Tobiasz

– Herb miasta, który w latach 1926-1945 zdobił most na Warcie. Obecnie

na skwerze naprzeciwko Ratusza przy ul. Sikorskiego 4.

– Przykładowo zabudowa z charakterystycznej czerwonej cegły zachowana do dziś.

– Bluszcz na murze przy ul. Stefanii Hejmanowskiej

– Osiołki z „Ekonomika” za:  „Zespół Szkół Ekonomicznych Gorzów Wlkp. 1946-1996 Ekonomik”.

Weronika Kurjanowicz urodziła się 31 października 1927 r. w Grodnie. Do Gorzowa przyjechała latem w 1945 roku z Baranowicz z Kresów Wschodnich (obecnie Białoruś). Po zdaniu matury w ramach kursów maturalnych, studiowała polonistykę w Poznaniu na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza. Po studiach wróciła do Gorzowa i przez wiele lat uczyła języka polskiego w Zespole Szkół Ekonomicznych, w którym była także dyrektorem. Wydała m.in samouczki ortograficzne, była korektorem wielu publikacji. Współpracowała z „Nadwarciańskim Rocznikiem Historyczno-Archiwalnym” , a także z lokalnym radiem, w którym prowadziła audycję „Ugryź się w język”. Przez wiele lat aktywnie działała w Gorzowskim Towarzystwie Pomocy im. św. Brata Alberta.

 

95 total views, no views today

KONNE PATROLE POLICJI W KOŁOBRZEGU

PatrolPatrol 1patrol3

Od dwóch dni w Kołobrzegu na skwerach, placach, ulicach i deptakach mieszkańcy i turyści spotykają patrol konny z Sekcji Konnej KWP w Szczecinie. Dwie panie policjantki sierż. szt. Natalia Nicka na koniu Golden Dream oraz mł. asp. Aleksandra Metel na koniuTarakan na co dzień pracują w Szczecinie a w Kołobrzegu pełnią służbę gościnnie.

Przede wszystkim patrolują teren ale również chętnie rozmawiają z osobami zainteresowanymi niecodziennym widokiem – policjantek na koniach. Wśród wielu pytań od przechodniów były pytania o to, ile czasu spędzają na koniach i czy jest im zimno, ponieważ pogoda przyjazna nie jest, szczególnie dokuczliwe są nadmorskie wiatry.

Sierż. szt. Natalia Nicka powiedziała, że pracują 6 godzin dziennie w tym 4 godziny jeżdżąc konno. Zimno im nie jest ponieważ mają na sobie wysokiej jakości termoaktywną odzież.

10 kwietnia w 86 rocznicę Zbrodni Katyńskiej oraz 16 rocznicę Katastrofy Smoleńskiej patrol policyjny zabezpieczał uroczystości na Skwerze Pionierów.

W przeddzień funkcjonariuszki obserwowały strefę uzdrowiskową, dbając o bezpieczeństwo spacerowiczów oraz turystów. Konny patrol pojawił się także w stadninie koni w pobliskim Budzistowie, której właściciel Andrzej Michalski podarował w ubiegłym roku papieżowi Leonowi XIV białego konia czystej krwi arabskiej.

Działania patrolu pełnią zasadniczą rolę w zapewnianiu bezpieczeństwa i porządku publicznego, mają charakter profilaktyczny i prewencyjny, szczególnie w miejscach, gdzie dostęp radiowozem jest utrudniony. 

Foto Grzegorz Milewski

93 total views, no views today

DO TEATRU GORZOWSKIEGO BEZPŁATNIE NA MAJÓWKĘ

 MiastoMieszkaĹ„comTeatr(1)
Teatr im. Juliusza Osterwy zaprasza gorzowian na weekend majowy. Dzięki corocznej akcji „Miasto Mieszkańcom”, miłośnicy teatru będą mogli obejrzeć bezpłatnie najpopularniejsze spektakle.
Program obfituje w propozycje dla najmłodszych i całych rodzin:
  • 1 maja (piątek), godz. 12:00 – spektakl „Karmelek” w reżyserii Beaty Chorążykiewicz. To pełna ciepła i humoru opowieść o najsłodszym piesku na świecie, która podbiła serca dzieci.
  • 2 i 3 maja sobota, niedziela), godz. 18:00 – musical familijny „Pan Twardowski” w reżyserii Andrzeja Ozgi. Widowiskowa inscenizacja legendy o słynnym szlachcicu, który zaprzedał duszę diabłu.
Zasady odbierania wejściówek: Dystrybucja bezpłatnych biletów rozpocznie się w poniedziałek, 13 kwietnia, o godzinie 9:00 w Biurze Obsługi Widzów.
Wejściówki wydawane będą w godzinach otwarcia teatru do wyczerpania limitu miejsc.Obowiązuje limit: maksymalnie 2 wejściówki na jedną osobę

 

Serdecznie zapraszamy do wspólnego świętowania majówki w murach gorzowskiego teatru. Liczba miejsc jest ograniczona, dlatego zachęcamy, by nie zwlekać z wizytą w kasie!

108 total views, no views today

STARTUJE VI EDYCJA KONKURSU „AKTYWNA PARAFIA”

Rozpoczyna się szósta edycja ogólnopolskiego Konkursu „Aktywna Parafia”. Inicjatywa ma na celu promowanie wspólnot parafialnych, które poprzez swoją działalność duszpasterską, charytatywną, społeczną czy sportową budują żywe i zaangażowane środowiska lokalne. Konkurs to szansa dla tych wspólnot, które chciałyby zaprezentować innym swój wyjątkowy potencjał.

Do udziału zaproszone są parafie z całej Polski, które chcą podzielić się świadectwem swojej wiary oraz pokazać podejmowane inicjatywy – od działań ewangelizacyjnych, przez pomoc potrzebującym, aż po projekty ekologiczne i promujące zdrowy styl życia. Konkurs stanowi nie tylko formę wyróżnienia najbardziej aktywnych wspólnot, ale także inspirację dla innych.

Zgłoszenia do Konkursu można przesyłać do 24 maja 2026 r. Formularz zgłoszeniowy dostępny jest na stronie Konkursu: https://www.ekai.pl/aktywnaparafia/

Został on podzielony na kilka kategorii: inicjatywy duszpasterskie, ewangelizacyjne, charytatywne, sportowe oraz ekologiczne. Nie oznacza to, że parafia, która chce wziąć udział w Konkursie musi wykazać się zaangażowaniem w każdym wskazanym zakresie. Organizatorom zależy, by parafie zechciały się podzielić z innymi swoim świadectwem. Do zgłoszenia należy dołączyć zdjęcia, która pokażą dzieła podejmowane w lokalnych wspólnotach.

Jury dokona oceny nadesłanych formularzy i do 28 maja 2026 r. ogłosi listę 10 parafii zakwalifikowanych do finału. Uroczyste rozstrzygnięcie Konkursu oraz ogłoszenie zwycięzcy odbędzie się 20 czerwca 2026 r. Sam finał ma formułę rodzinnego festynu. Parafie prezentują lokalną kulturę, tradycje, potrawy, stroje i śpiewy, a także biorą udział w konkursach sprawnościowych.

Na laureatów czekają atrakcyjne nagrody. Zwycięska parafia otrzyma bony na sprzęt sportowy o wartości 10 tys. zł, a także zostanie bohaterem specjalnego reportażu przygotowanego przez Katolicką Agencję Informacyjną. Przyznane zostanie również wyróżnienie dla wspólnoty szczególnie zaangażowanej w działalność charytatywną.

Organizatorem Konkursu jest Katolicka Agencja Informacyjna, a współorganizatorem Fundacja na Rzeczy Wymiany Informacji Katolickiej. Partnerem organizacyjnym wydarzenia jest Caritas Polska. Konkurs odbywa się pod patronatem Konferencji Episkopatu Polski. Partnerami wydarzenia są: Fundacja Polska z Natury oraz EVS Republic sp. z o.o.

Szczegółowe informacje, regulamin oraz formularz zgłoszeniowy dostępne są na stronie: https://www.ekai.pl/aktywnaparafia/

103 total views, no views today

TARGI UNIKALNYCH PRZEDMIOTÓW W GORZOWSKIM MCK

20260131_121258

Porcelana, obrazy, medale, znaczki pocztowe, widokówki, srebra, numizmaty, zabytkowe przedmioty i niezwykłe pamiątki z dawnych lat będzie można zdobyć podczas Gorzowskich Targów Kolekcjonerów, które odbędą się 12 kwietnia od godz. 8 do 13 w sali widowiskowej Miejskiego Centrum Kultury przy ul. Hawelańskiej 6a w Gorzowie Wielkopolskim.

Targi Kolekcjonerów to doskonała okazja, aby wzbogacić własne zbiory, albo zainspirować się i rozpocząć kolekcjonerską przygodę. To także możliwość spotkania pasjonatów rzeczy nietypowych i pięknych. I jednocześnie przestrzeń do wymiany doświadczeń.

Podczas Gorzowskich Targów Kolekcjonerów będzie można obejrzeć niezwykłą wystawę pamiątek przygotowaną z okazji 75-lecia uruchomienia produkcji w Zakładach Włókien Chemicznych Stilon.

 

71 total views, no views today

ETERnal – WYSTAWA SZTUKI UŻYTKOWEJ W KOŁOBRZESKIM RCK

1243

Prace Moniki Buśko – Kuś i jej syna Dacjana Buśko powstawały w okresie prawie  dwudziestu lat pracy projektowej, tworzone do różnorodnych wnętrz – prywatnych i publicznych. Wystawa pokazuje między innymi proces dojrzewania języka projektowego: od  intuicyjnych form po syntetyczne kompozycje.

Wystawę można oglądać w Regionalnym Centrum Kultury w Kołobrzegu przy ul. Solnej do 26 kwietnia. Wstęp wolny.

– Centralnym Motywem ekspozycji jest relacja między materią a przestrzenią. Drewno, struktura, relief, światło i cień budują rytm oraz proporcję. Pojawiają się płaskorzeźby ścienne, autorskie formy użytkowo-dekoracyjne oraz formy balansujące na granicy rzeźby i designu.

Ta wystawa to międzypokoleniowy dialog formy – rozmowa między doświadczeniem a świeżą, rzeźbiarską energią.

Całość utrzymana jest w charakterze inspirowanym nadmorskim krajobrazem miasta, w którym autorka żyje i tworzy. Organiczne linie, naturalne materiały i subtelna paleta barw nawiązują do miejsca w którym tworzy. Dominującym motywem jest koło – symbol ciągłości i nieskończoności – spaja narrację wystawy – czytamy w folderze RCK.

Iwona Buśko – Kuś ukończyła Liceum Plastyczne oraz Architekturę Wnętrz na Politechnice Koszalińskiej. Jej syn Dacjan jest absolwentem Liceum Plastycznego w Szczecinie, obecnie mieszka w Szkocji.

Foto Grzegorz Milewski

 

88 total views, no views today

ORKIESTRA FILHARMONII GORZOWSKIEJ PONOWNIE ZAGRA W STUDIU LUTOSŁAWSKIEGO

image004

Arcydzieła mistrzów, wybitny solista i powrót do Warszawy. Orkiestra Filharmonii Gorzowskiej ponownie w Studiu Lutosławskiego

Po znakomicie przyjętym ubiegłorocznym występie z Szymonem Nehringiem Orkiestra Filharmonii Gorzowskiej powraca do Studia Koncertowego Polskiego Radia im. Witolda Lutosławskiego. Tym razem zagra z Bartłomiejem Niziołem – wybitnym polskim skrzypkiem, koncertującym na najważniejszych scenach Europy i świata. Koncert z cyklu „Mistrzowskie interpretacje”, którego 10 kwietnia wysłuchają gorzowscy melomani, 12 kwietnia zostanie powtórzony w Warszawie. Artyści zagrają pod batutą Przemysława Fiugajskiego.

Koncert otworzy uwertura „Dwie chatki” Karola Kurpińskiego – jednego z najważniejszych twórców polskiej opery narodowej, który w swojej muzyce łączył klasyczną przejrzystość z wczesnoromantyczną fantazją i polskim kolorytem.

Centralnym punktem programu będzie Koncert skrzypcowy D-dur op. 77 Johannesa Brahmsa – jedno z najważniejszych dzieł literatury skrzypcowej, wymagające od solisty nie tylko technicznej perfekcji, ale i głębokiej wrażliwości muzycznej, których w interpretacji Bartłomieja Nizioła z pewnością nie zabraknie.  

Program zamyka Symfonia nr 88 G-dur Hob. I:88 Josepha Haydna – arcydzieło klasycyzmu, zachwycające lekkością, humorem,  doskonałością formy i genialnym wyczuciem proporcji, będące doskonałym przykładem symfonicznego kunsztu i mistrzostwa stylu jej twórcy.

Cykl „Mistrzowskie interpretacje”, w ramach którego Filharmonia Gorzowska zaprasza do współpracy cenionych w Polsce i na świecie artystów, dla Orkiestry stanowi zawsze znakomitą okazję do wykonań największych dzieł literatury koncertowej, zaś dla gorzowskiej publiczności – możliwość  wysłuchania ich na żywo z gwarancją najwyższego poziomu artystycznego.

Bartłomiej Nizioł urodził się w 1974 roku w Szczecinie. Grę na skrzypcach rozpoczął w wieku 5 lat. Ukończył z wyróżnieniem Akademię Muzyczną w Poznaniu w klasie prof. Jadwigi Kaliszewskiej, a następnie kontynuował naukę u prof. Pierre’a Amoyala w Conservatoire de Lausanne.

Jest laureatem pierwszych nagród w prestiżowych konkursach skrzypcowych, m.in. Międzynarodowego Konkursu im. H. Wieniawskiego w Poznaniu (1991), Konkursu Eurowizji w Brukseli oraz konkursów w Adelajdzie, Pretorii i Paryżu.

Od blisko czterech dekad koncertuje na całym świecie, występując zarówno jako solista, jak i kameralista. Od 1995 roku mieszka w Szwajcarii. Był koncertmistrzem Orkiestry Tonhalle w Zurychu (1997–2003), a od 2003 roku pełni tę funkcję w orkiestrze opery zuryskiej (Opernhaus Zürich). Od 2008 roku jest profesorem Hochschule der Künste Bern.

Zasiadał w jury najważniejszych konkursów skrzypcowych, m.in. Konkursu im. H. Wieniawskiego, Konkursu im. T. Wrońskiego na skrzypce solo, Premio Paganini w Genui oraz Konkursu im. Karola Szymanowskiego w Katowicach. Pełni również funkcję wiceprezesa Towarzystwa Muzycznego im. Henryka Wieniawskiego.

Jest laureatem pięciu nagród Fryderyk za nagrania utworów Henryka Wieniawskiego, Grażyny Bacewicz, Eugène Ysaÿe’a, Karola Lipińskiego i Karola Szymanowskiego. W 2015 roku otrzymał prestiżową nagrodę Echo Klassik za album nagrany ze Spyros Piano Trio.

Artysta ma w dorobku ponad 20 albumów. Wkrótce ukaże się jego najnowsza płyta, na której wraz z Wrocławską Orkiestrą Barokową dokonał pierwszego nagrania wszystkich koncertów skrzypcowych Feliksa Janiewicza.

Bartłomiej Nizioł jest honorowym ambasadorem Szczecina i laureatem nagrody Prezydenta Miasta Poznania. Gra na skrzypcach Guarneri del Gesù z 1727 roku.

91 total views, no views today