PROMOCJA KSIĄŻKI PROF. PAWŁA LESZCZYŃSKIEGO

Paweł Leszczyński

„NATO  w epoce postkrymskiej”, to tytuł ostatniej publikacji dr. hab. Pawła Leszczyńskiego, w której opisane wydarzenia są niezwykle aktualne w czasie odbywającej się w Monachium konferencji bezpieczeństwa, wydarzeń krymskich czy  przyjazdu żołnierzy amerykańskich do Polski na teren województwa lubuskiego.

Spotkanie autorskie, na które przybyło wielu zainteresowanych tematem NATO, poprowadził dyr WOM Jerzy Kaliszan. Odbyło się 20. lutego w czytelni Biblioteki Pedagogicznej w Wojewódzkim Ośrodku Metodycznym.

Prof. Paweł Leszczyński jest wykładowcą Akademii Gorzowskiej im. Jakuba z Paradyża, jest autorem prac naukowych i popularno – naukowych, członkiem wielu stowarzyszeń, pełni funkcję prezesa gorzowskiego oddziału Towarzystwa Historycznego, jest w Zarządzie Oddziału Gorzowskiego Polskiej Rady Ekumenicznej, był wieloletnim radnym Gorzowa Wielkopolskiego.

Rozpoczynając promocję publikacji, autor zauważył, że od ubiegłego tygodnia nastąpił istotny fakt,  który bardzo mocno wiąże się z funkcjonowaniem Paktu Północno – Atlantyckiego. Dopiero 15 lutego br. w specjalnym komunikacie Białego Domu obecna amerykańska administracja wypowiedziała się stanowczo w kontekście relacji rosyjskiej, żądając oddania Krymu dla Ukrainy.

W ślad za tą deklaracją – powiedział Paweł Leszczyński – poszły następne, bardzo ważne dla bezpieczeństwa europejskiego, mianowicie podczas odbywającej się w tym miesiącu Monachijskiej  Konferencji Bezpieczeństwa, obecny na niej wiecprezydent Pence złożył deklarację, że nic nie zmieni się w kontekście zobowiązań Stanów Zjednoczonych, dotyczących m.in sprawy  finansowania NATO.

Prelegent poruszył m.in historyczne wydarzenie sprzed trzech lat: „Myślę o tym co rozpoczęło się 3 lata temu – 20 lutego 2014 r. w Kijowie. Doszło tam wtedy do wydarzeń, które stanowiły kulminację Majdanu. Nastąpiła zmiana władzy, prezydent Janukowycz uciekł z kraju, a władzę przejęła nowa ekipa z tymczasowym prezydentem Aleksandrem Turczynowem oraz Arsenijem Jaceniukiem. W reakcji na to wydarzenie  dwa dni później rozpoczęły się dziwne ruchy na Półwyspie Krymskim, na którym pojawiły się tzw. zielone ludziki. Skutkiem pobytu tych ludzi było doprowadzenie w marcu do referendum w sprawie przyłączenia autonomicznej republiki Krymu i miasta Sewastopol do Federacji Rosyjskiej.

Autor w publikacji omawia współczesne znaczenie sojuszy polityczno – wojskowych. Przedstawia drogę Polski do NATO, a także analizuje Polskę i NATO w rzeczywistości postkrymskiej.

Książka kończy się na wydarzeniach września 2016 roku.

 

 

800 total views, no views today

FILHARMONIA LIGHT, WALENTYNKI Z TRILOGY

Filharmonia1

Relacja Ewy Rutkowskiej

Filharmonia Gorzowska, 17 lutego 2017

Wystąpili:

Orkiestra Filharmonii Gorzowskiej pod dyr. Szymona Bywalca

Trilogy: Hrachya Avanesyan, Lorenzo Gatto, Yossif Ivanow – skrzypce

W programie:

Divertimento F-dur KV 138 –  Wolfganga Amadeusa Mozarta

Wariacje na strunie G na temat z opery Mojżesz G. Rossiniego – Niccolo Paganiniego

Valse Scherzo C-dur op.34  – Piotra Czajkowskiego

Tzigane (transkrypcja Davida Waltera) –  Maurice Ravela

II Carnevale di Venezia op. 10 (Karnawał wenecki) –  Niccolo Paganiniego

Po przerwie:

Man with Harmonica z filmu „Pewnego razu na dzikim zachodzie” (reż. S. Leone) – Ennio Morricone

Introdukcję i Rondo Capriccioso (transkrypcja D.Walter) – Camille Saint-Saensa

Taniec węgierski nr 5 g-moll  – Johannesa Brahmsa

Temat z filmu Pulp Fiction (reż. Q. Tarantino) –  Dicka Dale

Temat z filmu Lista Schindlera  (reż. S. Spilberg) –  Johana Williamsa

Fantazja na tematy z opery Carmen (transkrypcja D. Walter) –  Georgesa Bizeta

Dyrygent Szymon Bywalec, ukończył z wyróżnieniem dyrygenturę symfoniczno-operową w Akademii Muzycznej w Katowicach, gdzie obecnie pracuje w Instytucie Kompozycji, Dyrygentury i Teorii Muzyki. Jest stałym dyrygentem Orkiestry Muzyki Nowej. Ma na swoim koncie wiele światowych i polskich prawykonań. Laureat wielu ważnych przeglądów.  Od 2011 roku jest członkiem rady programowej festiwalu Warszawska Jesień, a od 2013 roku dyrektorem festiwalu Mussica Polonica Nova.

Trilogy – tworzą trzej charyzmatyczni, znakomici belgijscy skrzypkowie; Hrachya Avanesyan – „to jeden z najbardziej inspirujących artystów młodego pokolenia” Lorenzo Gatto, to „artysta grający z nadzwyczajną pasją, energią i ogromnym entuzjazmem” i Yossif Ivanow doceniany „za niebywałą sceniczną klasę i prezencję”. Trio powstało w 2011 roku. Ich koncerty, to  repertuar klasyczny i rozrywkowy. Ukazują  nowe spojrzenie na muzykę skrzypcową. Grają razem, jako trio z orkiestrą  i solówki.

Koncert doceniła gorzowska publiczność, nagradzając burzliwymi brawami każdego z nich. Utwory były zagrane, jak na  wirtuozów przystało z uczuciem, nerwem i rozmachem, ale  też z jakąś zadumą  i nostalgią. Było też romantycznie. I można było nawet nieco „odlecieć, gdzieś na… Dziki Zachód”. „Artyści zaproponowali słuchaczom swoje własne, nowe i oryginalne interpretacje znanych utworów. Od XVIII wieku, przez Romantyzm do współczesnych przebojów kinowych”.

Ja bardzo lubię tu być, wcisnąć się w fotel i właśnie „odlecieć”… .

No i był oczywiście bis.

(tekst powstał w oparciu o program koncertu)

Ewa Rutkowska

 

 

901 total views, no views today

NOWI DYREKTORZY CEA FILHARMONIA GORZOWSKA I MCK

Filharmonia1

Mariusz Wróbel pokieruje Centrum Edukacji Artystycznej – Filharmonia Gorzowska, a Miejskim Centrum Kultury będzie zarządzać Hanna Błauciak. Prezydent Miasta Jacek Wójcicki podjął decyzje w tej sprawie.

Mariusz Wróbel będzie nowym dyrektorem Centrum Edukacji Artystycznej. To decyzja Prezydenta Jacka Wójcickiego w oparciu o rekomendacje komisji konkursowej, która pracowała przez dwa dni i spośród 5 kandydatów, dwoje zostało zarekomendowanych Prezydentowi. Mariusz Wróbel pochodzi z Bytomia, ma bardzo duże doświadczenie w zarządzaniu jednostkami kultury, był między innymi dyrektorem Bytomskiego Centrum Kultury, szefem Instytucji Filmowej Silesia Film w Katowicach oraz kierownikiem projektu w Narodowym Centrum Kultury w Warszawie, ponadto jest wykładowcą akademickim na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie oraz na Akademii Muzycznej w Katowicach, jest również przewodniczącym rady Fundacji Kino Gloria.

Natomiast w Miejskim Centrum Kultury zarządzać będzie pani Hanna Błauciak, startująca w konkursie, chociaż formalnie ten nie został rozstrzygnięty. Zgodnie z decyzją Prezydenta Miasta, Hanna Błauciak funkcję dyrektora będzie pełniła do końca 2017 roku. Pani Hanna ma długi staż pracy w Miejskim Centrum Kultury, dobrze zna pracowników, środowisko artystyczne i rynek medialno-rozrywkowy, zarówno lokalny jak o ogólnopolski. To ważne, zwłaszcza, że MCK jest w trakcie realizacji dużych miejskich projektów. A ciągłość działań w tym przypadku jest niezwykle ważna. Niemniej jednak, Hanna Błauciak nie ma doświadczenia w samodzielnym prowadzeniu jednostki budżetowej, dlatego Prezydent zdecydował się nawiązać współpracę w trybie próbnym. Już dziś jednak deklarując, że jeśli prace i kierunek działań w MCK będą dobre, współpraca z Hanną Błauciak zostanie przedłużona bez ponownej procedury konkursowej.

Informację przekazała Marta Liberkowska
Dyrektor Wydziału Promocji i Informacji Urzędu Miasta Gorzowa Wlkp.

876 total views, no views today

SPOTKANIE Z MARCINEM KYDRYŃSKIM

mmk

Relacja Ewy Rutkowskiej

Gorzów, 14 lutego 2017. Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna im. Z. Herberta.

Spotkanie autorskie w ramach Dyskusyjnego Klubu Książki z Marcinem Kydryńskim – radiowcem, wędrowcem, autorem książki „Biel. Notatki z Afryki”. Moderatorem spotkania była  Agnieszka Doberschuetz.

Marcin Kydryński, absolwent Wydziału Wiedzy o Teatrze PWST w Warszawie. Jest współautorem tekstów i muzyki części piosenek Anny Marii Jopek. Prywatnie żony. Jest także współproducentem muzycznym kilku jej płyt.

Fotografowania uczył się od  znanego fotografika Tomasza Tomaszewskiego. Z aparatem fotograficznym zwiedził kilka państw w Afryce. Owocem tych podróży jest album fotograficzny „Pod słońce”, za który w 2000 roku otrzymał nagrodę im. Arkadego Fiedlera. Jest pierwszym polskim fotografem, który miał własny reportaż z międzynarodową okładką w National Geographic. Jest także autorem innej książki pt. „Chwila przed zmierzchem”,  która, jak powiedział na spotkaniu, niebawem będzie wznowiona.

Marcin Kydryński mówi o sobie, że jest entuzjastą, a nie badaczem Afryki. Książka „Biel. Notatki z Afryki”  to „spacerownik” i rozmowy o życiu. Zwiedzał kraje Afryki wg pewnego klucza. Chciał dotrzeć w miejsca doświadczone przez los. I podglądał, czy są tam też miejsca zwyczajnego życia. W swoich podróżach ma zawsze ze sobą tomik poezji Czesława Miłosza. Bo jak zatęskni do polskiego języka, to może „dla odsapnięcia”  w dowolnym miejscu przeczytać kilka strof. I już jest lepiej.  Takie oderwanie się, jest tam bardzo potrzebne. Ta książka powstawała bardzo długo.

Pierwsze teksty napisał w wieku 25. lat. Ostatnie teraz. Popracował nad nią tak, aby nie był widoczny ten 25-letni przedział jej powstawania. Aby czytelnik mógł powiedzieć, że jest to książka napisana przez tego samego autora.

W książce znajdują się piękne fotografie, ukazujące codzienne życie Afrykanów, ich zabawy, sąsiedzkie spotkania czy  przygotowywanie posiłków.  I choć w Afryce wszystko jest… bardziej. I są to tysiące niegościnnej ziemi. Mieszkają tam wspaniali, dumni  ludzie. Są też widoczne zmiany. Zdarza się, że ludzie mają smartfony i sięgają do wiedzy z internetu. Widzą, jak żyją inni ludzie, gdzieś na świecie.  I być może  ta tęsknota za innym życiem powoduje widoczne ostatnio migracje.

Afryka to światło i wspaniałe jedzenie. Niektóre kraje p. Marcin odwiedzał kilkakrotnie, ale np. nie chciałby wrócić do Liberii. A z ochotą powróciłby do Etiopii. Tytułem książki jest  Biel. To ładnie brzmi, jak powiedział, ale jest to książka o wyobcowaniu.

Najważniejsze podróże, to ta pierwsza, sprzed 25 lat, która trwała siedem m-cy  i ta ostatnia w 2014 roku. Chociaż tą ostatnią bardzo odchorował. Mówi, że teraz Afrykę zastępuje mu Lizbona. I coraz bardziej lubi swoje rancho na Podlasiu… .

Do każdej podróży starannie się przygotowywał. Starał się przed wyjazdem  dowiedzieć o danym kraju jak najwięcej. Afryka nauczyła go nie oceniania i nie ferowania wyroków.

Gospodarzem spotkania była Mariola Merxmuller-Jakubik, która poinformowała tłumnie zebraną publiczność, że tym spotkaniem, w ramach DKK zainaugurowano cykl spotkań z ciekawymi ludźmi.

Oczywiście, jak zawsze można było kupić omawianą (i nie tylko)  książkę i ustawić się w kolejce po autograf…

Ewa Rutkowska

616 total views, 1 views today

„PORTRET” W GORZOWSKIM TOWARZYSTWIE FOTOGRAFICZNYM

FotF

Wystawa XXI Ogólnopolskiego Konkursu Fotografii „Portret”, Gorzów, Mała Galeria GTF

Wernisaż –  10 lutego 2017

Relacja Ewy Rutkowskiej

Gorzowska Galeria Towarzystwa Fotograficznego na swoich wystawach skupia zawsze bardzo dużo widzów.  Na pewno jest to miejsce dla zajmujących się fotografią. Bo to oni szczegółowo konfrontują prace kolegów, podglądają fachowym okiem i fachowo dyskutują.  Ale także widz zajmujący się fotografią  z doskoku,  przypadkowo czy świątecznie, ma tu zawsze  na czym „zawiesić oko” i może też czegoś się nauczyć.

Mnie bardzo uderzył fakt, że stary człowiek, jest bardzo dobrym obiektem do fotografowania. Przecież w starzeniu się nie ma nic pięknego. A jednak! Na tej wystawie dużo jest wersji starzenia się. Czyżby twarz starego człowieka była jakąś  wyraźną mapą, na której zaznaczone są etapy przebytego życia? Czy to widać na niej, jak „na dłoni”. I dlatego jest to dobry, nawet modelowy model i temat dla  fotografika?  Chyba coś w tym jest…

Jak można przeczytać w ulotce towarzyszącej wystawie; „Jednym z zadań portretu jest ukazanie charakterystycznych cech portretowanego. Ta istotność może być wyrażona na wiele sposobów… Nie tylko światło i kompozycja, ale też uchwycone sytuacje.. Kontekst może być bardzo czytelny., ale nie koniecznie. To widz może dobudować swoją historię… obraz powinien bronić się sam…” I dalej: „W dobie konkursów wirtualnych należy hołubić taki konkurs jak trzcianecki „Portret”, gdzie forma  i materialność prac się liczy, to jak zostały odbite i jaka została zastosowana technika. Tu odbiorca obcuje z dziełem w całości…”

Na wystawie są też prace ukazujące inne modele. Nie tylko różne odcienie starości. Pierwsza nagroda „Wygnanie z raju” Marleny Grewling, ukazuje  trzy odsłony młodej dziewczyny.  Ale już dwie następne  nagrody,  II i III to portrety starych ludzi. II Tomasza Buszka „Pan Z” i III Tadeusza Koniarza „Portrecista portretowany”. Może jest to też wynik tego, że taki tradycyjny fotografik, to też człowiek w podeszłym wieku? I znów chyba coś w tym jest…

Polecam obejrzenie wystawy i tego studium nad człowiekiem.

 Ewa Rutkowska

695 total views, no views today

SPOTKANIE Z MARCINEM OSTRYCHACZEM

Z cyklu farmaLITER Spotkanie autorskie z Marcinem Ostrychaczem i promocja jego drugiego tomiku poetyckiego „Ruje i wyciszenia”

Gorzów,  Klub „Jedynka”. 10 lutego 2017

Relacja Ewy Rutkowskiej

Marcin Ostrychacz urodził się (1983) w Hajnówce. Studiował Kulturoznawstwo w Białymstoku. Od kilku lat mieszka w Poznaniu. Zawodowo zajmuje się fotografią.

Jest laureatem z 2013 roku  Festiwalu Poznańskich Poetów i konkursu im. Klemensa Janickiego. Nagrodą był druk tomiku. Tak zaistniał jego pierwszy tomik pt. „Zamiatając pod wiatr”. Autor jest stypendystą Marszałka Województwa Wielkopolskiego.

Spotkanie prowadziła Beata P. Klary. Była też muzyka elektroniczna w wyk. Grupy Wrathau i Mała Fuzja w składzie Sebastian Siuda i Kamil Kwiatkowski.

Beata i obaj muzycy są stypendystami Prezydenta Miasta Gorzowa.

Kiedyś w swoim pierwszym wywiadzie, Marcin Ostrychacz  powiedział m.in. „Nie lubiłem poezji do 17 roku życia. Zawsze uważałem, że jest to zajęcie dla kobiet. „Punkowanie” obudziło moje zainteresowanie poezją, bo teksty punkowe były o czymś ważnym i były dobre. Byłem punkiem nie takim z irokezem, fascynowały mnie  hasła, m.in. o pokój i  miłość…”

Zajmując się pisaniem, jak powiedział na spotkaniu; „podjąłem się  próby odpowiedzenia na pytanie, czy człowiek jest człowiekiem, czy zwierzęciem, czy czymś pośrednim… I dalej. „Moje poezjowanie zaczęło się od Charlesa Boudelaire’a, który opisywał także drugą, bardziej mroczną stronę człowieka.”.

Marcin pisał już we wczesnej młodości, ale chyba dopiero w wieku 25 lat, zrozumiał, że i on  może drążyć rzeczywistość, był coraz bardziej świadomy pisania. Aby pisać, należy także czytać, więc na pewno jakiś wpływ na niego  miało wielu innych, uznanych  autorów. Ale pewnie duży procent, to predyspozycje autora. Wiedział czego chce. A chciał stanąć w opozycji do rzeczywistości…

Jako, że urodził się w puszczy Białowieskiej, mówi o tym miejscu jak o miejscu magicznym. Mówi, że tylko w lesie umie się modlić. Pierwszy tomik, nieco bardziej oddaje oddziaływanie na niego miasta. Ten drugi starał się poświęcić w większości puszczy. Choć znajdują się w nim także inne wiersze, nie tylko z życia lasu…

Wg recenzentów, drugi tomik jest lepszy od pierwszego. Widać w nim rozwój autora. Jest to „szeroki zakres dykcji dopuszczonej do głosu”. A Marcin dopowiedział „Język pełni tu rolę służebną. Służy do dokopywania się do tej szczególnej wiedzy o człowieku”. Pisząc, bierze odpowiedzialność za słowa.  A pisanie to hipnoza.

Na pytanie, czy miejsce zamieszkania ma wpływ na twórczość, odpowiedział, że w pisaniu  jest to obojętne, gdzie się mieszka. Tworzenie to pewne predyspozycje.

W przyszłości chciałby wrócić do puszczy i tam zamieszkać. Natura dla niego, to nie równo zasadzone szpalery drzew… Na pewno chciałby tam…  złożyć swoje kości.

Planuje też zająć się prozą, w której zamierza opisać swoje fascynacje podróżami, których w przeszłości trochę było.

W czasie spotkania przeczytał też kilka swoich utworów z promowanego tomiku.

A my słuchaliśmy przy urodzinowych (?)  ciasteczkach i owocach cytrusowych…

Ewa Rutkowska

692 total views, no views today

„GNIEWKO I LUBINKA” – PREMIERA W GORZOWSKIM TEATRZE

plakat1

11 lutego o godz. 16  odbędzie się w Teatrze im. J. Osterwy w Gorzowie  premiera sztuki  „Gniewko i Lubinka” w wykonaniu Karoliny Miłkowskiej-Prorok i Kamili Pietrzak-Polakiewicz.

Bajka przeznaczona jest dla dzieci od 3. roku życia. Jest to humorystyczna opowieść o sile przyjaźni, poznawaniu świata oraz odkrywaniu uczuć i emocji. Przyjaciele Gniewko i Lubinka od dawna się przyjaźnią i lubią się razem bawić. Nie wiedzą jeszcze, jaki kształt ma Smutek, a jak smakuje Radość i czy Strach ma naprawdę wielkie oczy? Pewnego dnia postanawiają wyruszyć w podróż w poszukiwaniu tajemniczego Szczęścia, chociaż nie mają pojęcia, jak ono wygląda.

 

690 total views, no views today

KONFERENCJA PT. „PAPUSZA – BIOGRAFIA I DZIEDZICTWO” W GORZOWSKIM ARCHIWUM

APAP 2AP 3AP4

Z okazji 30. rocznicy śmierci cygańskiej poetki Bronisławy Wajs – Papuszy Archiwum Państwowe Oddział gorzowski oraz Stowarzyszenie Twórców i Przyjaciół Kultury Cygańskiej przygotowały konferencję pt. „Papusza – biografia i dziedzictwo”. Zaprezentowano także wystawę zdjęć i dokumentów dotyczących życia i twórczości poetki. 

Referaty wygłosili m.in. dyrektor AP dr Dariusz Rymar, który zaznaczył, że Papusza doczekała się obszernych biografii, audycji radiowych a także filmu, natomiast w literaturze nadal trwa dyskusja na temat jej życia. Dyrektor rozwiał wątpliwości dotyczące daty narodzin cygańskiej poetki. W opracowaniach biograficznych, a nawet w „Encyklopedii Gorzowa” autorstwa Jerzego Zysnarskiego pojawiają się różne daty i miejscowości z tym związane – mówił dyrektor Rymar. Tymczasem z odpisu aktu chrztu przechowywanego w Archiwum Państwowym w Zamościu, a obecnie znajdującym się w zasobach Archiwum Gorzowskiego wynika jednoznacznie, że Bronisława – późniejsza poetka Papusza urodziła się 17 sierpnia 1908 roku o godz. 5.00 rano w Sitańcu koło Zamościa woj. Lubelskie. Chrzest odbył się w tym samym dniu o godz. 16. . Matką była 20-letnia niezamężna Katarzyna Zielińska. Tę datę narodzin jak i datę śmierci 8. lutego 1987 r. dyrektor Rymar zaliczył do bezspornych metrykalnych danych dotyczących Papuszy.

Prelekcję wygłosili także pracownicy Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej im. Zbigniewa Herberta, Leszek Bończuk ze Stowarzyszenia Twórców i Przyjaciół Kultury Cygańskiej. Były wiceprezydent Gorzowa Wlkp. Janusz Dreczka – znawca kultury cygańskiej przygotował projekcję o życiu romskiej poetki oraz jej adoptowanym synu. Na temat powstawania pierwszej gorzowskiej publikacji o Papuszy mówiła jej autorka Krystyna Kamińska. Wykład pt. „ Od napiętnowanej do Bohaterki” wygłosił dr Piotr Krzyżanowski – cyganolog. Wiele miejsca poświęcono poecie Jerzemu Ficowskiemu, dzięki któremu poezja Papuszy została wydana.

Spokrewniony z Papuszą Edward Dębicki wspominał dzieciństwo spędzone w taborze cygańskim i późniejsze osiadłe już życie w Gorzowie. Mówił, że jego ciotka – Papusza była skromną, serdeczną kobietą i bardzo dobrze wróżyła. Nigdy, wbrew przekazom filmowym nie żyła w nędzy. Żyła po cygańsku, ale nie w nędzy. Tak jak każdy Cygan troszczyła się o swój dom, którym dla niej był Gorzów, nawet o ławeczki w parku Róż, zbrudzone przez ptaki. 

Aby zrozumieć dusze Romów, trzeba wiedzieć czym było dla Cyganów taborowe życie – powiedział w rozmowie z milpress Edward Dębicki – poeta i kompozytor. Myśląc Papusza – powiedział Dębicki, przywołuję we wspomnieniach tabor, bo to była cała nasza  rodzina. A rodzina jest najważniejsza. Dębicki podkreślił, że olbrzymie znaczenie w życiu Cyganów ma wiara i chociaż nie są oni zbyt praktykujący, każdy Cygan w domu ma kącik modlitewny ze świętym obrazem, a w piosenkach i w poezji często mówi się o Bogu – powiedział Dębicki, przypominając, że wielu Romów a także brat Papuszy, którego nazywaliśmy „bielakiem” bo miał blond włosy, również tworzyli piękne wiersze. Jednak wyobraźnia Papuszy jest niezastąpiona, ona miała swój świat i w nim się twórczo realizowała”.

Ks. dr Ryszard Tomczak – proboszcz parafii z Witnicy, biorący udział w konferencji powiedział w rozmowie z milpress, że jest zafascynowany poezją romskiej poetki ale niestety jej nie rozumie. Były rektor Wyższego Seminarium Duchownego w Paradyżu i autor książek wyjaśnił, że wiersze Papuszy są piękne, jednak aby je dobrze odebrać trzeba poznać i zrozumieć na czym polegało życie w cygańskim taborze, z którym przez wiele lat wędrowała Bronisława Wajs

Kazimierz Kukorowski mówił, że tablica poświęcona Papuszy została powieszona 30 czerwca 2006 r. o godz. 17 na budynku przy ul. Kosynierów Gdyńskich 20, gdzie w latach 1958-1983 mieszkała Papusza. Choć na tablicy jak wyjaśniał Kukorowski, nie z jego winy wyryta jest błędna data 1953. Wtedy Papusza mieszkała przy ul. Młyńskiej, ale ponieważ źle się tam czuła w nowym budownictwie, przeniosła się do tej właśnie przedwojennej kamienicy. Okazją, choć nieco przesuniętą  było 50-lecie Teatru Terno, obchodzone w 2005 r. 

Na domu, w którym mieszkała Papusza przy ul. Kosynierów Gdyńskich w Gorzowie Wlkp. znajduje się pamiątkowa tablica, przed Wojewódzką i Miejską Biblioteką Publiczną znajduje się rzeźba Papuszy autorstwa gorzowskiej artystki Zofii Bilińskiej, taka rzeźba jest także w holu biblioteki. Przed wejściem do biblioteki na ścianie od strony Parku Róż również znajduje się pamiątkowa tablica.

Helena Tobiasz, Wanda Milewska

 

1,084 total views, no views today