KRZYSZTOF HOŁYŃSKI NIE ŻYJE

,Krzysztof-Holynski1

Fot. http://gorzow.wyborcza.pl/gorzow/1,35211,3846569.html

Nie żyje Krzysztof Hołyński – znany gorzowski dziennikarz sportowy i komentator żużlowy. Zmarł minionej nocy. /Poinformował trener zaprzyjaźniony z rodziną zmarłego /

Pisał do Gazety Lubuskiej i Gazety Nowej. Najbardziej zapamiętany jako komentator żużlowy.

Ur. się 26 kwietnia 1952 roku w Sulechowie w województwie  lubuskim. Ukończył dziennikarstwo i politologię na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Współpracował również z telewizją regionalną Vigor. Komentował imprezy sportowe w kraju i za granicą.

W 2007 r. został częściowo sparaliżowany, po długiej rehabilitacji stanął na nogi. Finansowego wsparcia na leczenie udzielali mu nie tylko sportowcy, pomagali także niepełnosprawni, których on będąc w pełni sił wspierał organizując i prowadząc dla nich imprezy. Krzysztof Hołyński nadal był kibicem i bywał na zawodach, gościł na stadionach i w halach sportowych. Można było go także spotkać w gorzowskich galeriach.

Pochowany zostanie w Sulechowie. Niech spoczywa w Bogu.

 

3,474 total views, no views today

„PRZERWANA ODYSEJA” – NA ZAKOŃCZENIE GORZOWSKICH SPOTKAŃ TEATRALNYCH

19 listopada 2016 r.

Teatr im. Heleny Modrzejewskiej – Legnica
Robert Urbański
reżyseria: Jacek Głomb

Polsko – macedońska realizacja spektaklu „Przerwana odyseja”, trwającgo 135 minut, pozwoliła na refleksję i wzruszenie, na myślenie, rozmyślanie, oskarżanie, usprawiedliwianie i na wiele jeszcze innych uczuć, które targają ludzką myślą także dzisiaj.

Gdybyśmy mieli oskarżać winnych, trzeba byłoby wysadzić tę planetę, na której żyjemy – powiedział jeden z bohaterów. I z tym stwierdzeniem jak i z wieloma innymi trzeba się zgodzić bo ile jest ludzi tyle jest różnych postaw i zdań. Tego samego osobnika jedni widzą  jako bohatera inni jako zdrajcę, dla niektórych ten sam człowiek jest przyjacielem dla pozostałych wrogiem. Lecz najstraszniejsze jest gdy w walkę dorosłych zwyrodnialców włączane są bezbronne dzieci. A sztuka jest właśnie o dzieciach, odebranych rodzicom wskutek trwającej w Grecji wojny domowej i przewiezionych do Polski, w której znalazły opiekę. Po latach tę opiekę każde z nich pamięta inaczej. Nie obywa się bez posądzeń, oskarżeń i tchórzostwa. Tragizm wojennej sytuacji ciągnie się do końca życia. Jedni chcą dochodzić sprawiedliwości i karać winnych,  inni doszukują się pozytywnych aspektów wychowania poza ojczystym krajem. Pocieszające jest to, że są momenty wybaczania i próby zapominania doznanych krzywd.

Dwujęzyczny spektakl wart jest obejrzenia nawet wielokrotnego, ku przypomnieniu i przestrodze. Polecam także młodzieży. Dlatego warto wybrać się do Legnicy. Do przerwy przedstawienie odbywa się w języku polskim, po przerwie grają macedońscy aktorzy.

„Przerwana odyseja” – to spektakl oparty na prawdziwej historii, kiedy to z terenów objętych wojną domową w 1948 r. w Grecji, ewakuowane zostają dzieci. Bezbronne macedońskie i greckie maluchy odebrane rodzicom lub już osierocone przewiezione zostały także do Polski. Wywożone z Macedonii Egejskiej przez komunistycznych partyzantów. W Polsce znajdują swój dom, tu się uczą, a potem pracują.

Dziecięcy exodus, był efektem krwawej greckiej wojny domowej, jaka w latach 1946-49, która  toczyła się pomiędzy popierającą króla i monarchię prawicą, a komunistyczną Demokratyczną Armią Grecji. Partyzanckie bojówki stacjonowały przeważnie w górach na północy Grecji, gdzie mieszkali Macedończycy (w odróżnieniu od Greków są Słowianami), którzy dobrowolnie lub przymusowo walczyli po stronie komunistów. Komuniści przegrywali jednak tę wojnę, bowiem po stronie ich przeciwników stanęły Wielka Brytania i USA. Wiosną 1948 r. nakazali  zebranie wszystkich dzieci mieszkających na terenach kontrolowanych przez swoich partyzantów oraz ich ewakuację (w założeniu tymczasową) do krajów Europy Środkowej i Wschodniej.

Obsada:
Saszka Dimitrowska, Katarzyna Dworak, Gabriela Fabian, Biljana Jowanowska, Sneżana Konewska-Rusi, Zuza Motorniuk, Sofi a Nasewska-Trifunowska, Anita Poddębniak, Magda Skiba, Małgorzata Urbańska, Bartosz Bulanda, Rafał Cieluch,Trajcze Gorgijew, Bogdan Grzeszczak, Robert Gulaczyk, Mateusz Krzyk, Wlado Jowanowski, BorczeNaczew, Paweł Palcat, Tome Witanow, Paweł Wolak
muzycy:
Peter Hristow, Peter Smilew, Saszko Temelkoski, Slawczo Koczew

„Przerwaną Odyseją” zakończyły się XXXIII Gorzowskie Spotkania Teatralne.

 

737 total views, 1 views today

LADY OSCAR – XXXIII GORZOWSKIE SPOTKANIA TEATRALNE

Figura

18 listopada 2016 r.

Teatr Scena Prezentacje – Warszawa
Guillaume Mélanie
wg sztuki „Oscar” Claude’a Magniera
przekład: Beata Geppert
reżyseria: Romuald Szejd

„Powtórka z rozrywki i przepraszamy” – tymi słowami dyrektorzy teatrów gorzowskiego i warszawskiego Scena Prezentacje, powitali gorzowską publiczność przed rozpoczęciem spektaklu „Lady Oscar”. A to za przyczyną Katarzyny Figury, która po raz kolejny spóźniła się na występ w Teatrze im. Juliusza Osterwy w Gorzowie Wielkopolskim. Dwa lata temu dyrekcja zarządziła poczęstunek w czasie oczekiwania na gwiazdę, serwując po lampce wina. W tym roku widzowie sami sobie poradzili udając się w kolejkę do Art Cafe a czasu mieli sporo bo około godziny. Potem na wezwanie teatralnych dzwonków zasiedli na widowni jakby się nic nie stało.

Katarzyna Figura i towarzyszący jej aktorzy szybko zyskali sympatię, bo śmiech to zdrowie, a że była to komedia więc wesołości nie zabrakło.

Zwariowana francuska komedia sytuacyjna o kreatorce mody i jej rodzinie, pełna zaskakujących i nieprzewidywalnych zwrotów akcji. Clara Barnier sławna dyktatorka mody, dawniej top-modelka, pewnego dnia dowiaduje się, że jej księgowy zamierza ożenić się z jej córką, a ona musi to zaakceptować, bo inaczej straci majątek, a od córki dowiaduje się, że ta jest w ciąży… . A potem komiczne momenty bardzo się gmatwały i nikt już nie pamiętał o opóźnionym początku spektaklu.

W sztuce wystąpili:
Katarzyna Figura, Katarzyna Głogowska, Angelika Kurowska, Ewa Telega, Henryk Łapiński, Krzysztof Ogłoza, Paweł Tucholski.

805 total views, no views today

„NA TROPIE GORZOWSKICH LEGEND”

W najbliższy poniedziałek, 21 listopada o godz. 17.00 w gorzowskim teatrze na Dużej Scenie im. Ireny i Tadeusza Byrskich, odbędzie się pokaz finałowy projektu „Na tropie gorzowskich legend”.

Organizatorem projektu jest Stowarzyszenie Widzów Gorzowskiego Teatru, które zaprosiło do współpracy pięć gorzowskich szkół podstawowych oraz aktorów Teatru im. Juliusza Osterwy.

Od września aktorzy przeprowadzali w szkołach warsztaty teatralne, na których wspólnie z dziećmi przygotowywali inscenizację wybranej legendy dotyczącej Gorzowa i jego okolic. Artyści zabrali uczniów w  fascynującą podróż w magiczny świat zamieszkiwany przez smoki, czarownice, a także inne istoty  z dziecięcej wyobraźni.

Efekty tej twórczej pracy będziemy mogli podziwiać już w najbliższy poniedziałkowy wieczór.  Na widowni zasiądą całe rodziny. Rodzice będą mieli szansę podziwiać aktorskie umiejętności swoich dzieci, dla których występ na scenie teatru będzie z pewnością olbrzymim wyzwaniem i przygodą. Udział w pokazie wezmą następujące szkoły: Szkoła Podstawowa nr 1, Szkoła Podstawowa nr 4, Szkoła Podstawowa nr 6, Szkoła Podstawowa nr 10, Szkoła Podstawowa nr 17.

Zadanie zostało sfinansowane z budżetu miasta Gorzowa.

 

793 total views, no views today

„MARIA CALLAS MASTER CALLAS” – SZÓSTY DZIEŃ GORZOWSKICH SPOTKAŃ TEATRALNYCH

DSC054941

Tym razem po wielu latach i wielu opracowaniach „Maria Callas Master Callas” wg tekstu teatralnego Terrence McNally^ego w reżyserii Andrzeja Domalika, powróciła na scenę. Przedstawienie przygotowane przez warszawski Och – Teatr. W roli głównej – Krystyna Janda.

W ciekawy sposób pokazana została sylwetka greckiej primadonny, urodzonej w Nowym Yorku, dla której muzyka i śpiew były wartością życia. O Callas wiele napisano książek, nakręcono filmy, zrealizowano spektakle teatralne, to jednak wciąż jeszcze odkrywana jest na nowo. Jej miłość do sztuki jest wiecznie żywa, słuchając oryginalnych nagrań długo odczuwa się ciarki  przechodzące po ciele.

Świetną rolę stworzyła Krystyna Janda – jako Callas. Poprzez elementy warsztatów muzycznych pokazała prawdziwe oblicze śpiewającej artystki, jej emocje, przeżycia, miłosne rozterki ale także rozpacz i złość.  Śpiewaczka prowadząc warsztaty muzyczne dla studentów  podkreślała, że nie tylko śpiew jest ważny ale może nawet ważniejsza jest treść muzyczna, dzięki której artysta przekazuje słuchaczowi wszystko to co ma najdroższego – swój dar artystyczny. Wtedy,  gdy dobrze rozumie sens śpiewania może się nim dzielić z innymi.

Sceniczne dialogi i śpiew uczniów biorących udział w muzycznych warsztatach u słynnej divy przechodziły następnie w oryginalny śpiew Callas, którego słuchało się w ciemności. A potem Janda grająca Callas przekazywała tajniki z jej życia.

W spektaklu pojawiają się żartobliwe stwierdzenia, sarkastyczne wypowiedzi i zachowania, które powodowały żywe reakcje widzów. Udział w przedstawieniu biorą prawdziwi śpiewacy operowi, ich wokal przerywany był odważnymi uwagami Callas. Te dialogi są niezwykle cenne, bo właśnie w rozmowach ze studentami padają profesjonalne stwierdzenia na temat interpretacji muzycznej i zachowania na scenie, wejścia i wyjścia z niej.

Jest to spektakl o pasji, o wielkiej miłości do sztuki. O miłości do człowieka, który także bywa okrutny, z czym się wiążą konsekwencje w postaci cierpienia.

Spektakl dowodzi tezy, że życie bez sztuki nie ma sensu, że dzięki sztuce wszystko, nawet codzienność, nabiera bogactwa i wartości. Jest to opowieść o pracy, warsztacie i relacji artysty z publicznością.

Obsada: Krystyna Janda, Marta Wągrocka, Jolanta Wagner, Mateusz Zajdel, Mateusz Dębski, Michał Zieliński.

Po spektaklu tradycyjnie odbyło się spotkanie z aktorami, tym razem na scenie I.T. Byrskich a nie jak zwykle w Art Cafe. Rozmowę poprowadziły Anna Łaniewska i Marzena Wieczorek.

Krystyna Janda powiedziała, że jej dzień zaczyna się w teatrze i kończy w teatrze. „Ja wchodzę do teatru i z niego wychodzę” – wyznała aktorka, która prowadzi dwa teatry: Polonię i Och – Teatr oraz fundację. To jest właśnie jej pasja. A potem ku uciesze widzów opowiedziała historię gwarka – ptaka, który powtarzał różne zasłyszane dźwięki a nawet wyrazy. Aktorka najpierw go przygarnęła a potem pozwoliła mu poczuć wolność, oddając do specjalnej wolnej przestrzeni, gdzie szybko założył rodzinę. A ona go tam odwiedzała. Pozostali aktorzy opowiadali o współpracy z Jandą, podkreślając jej niezwykłe zaangażowanie i pracowitość. Przy niej oni wszyscy czują się leniami- stwierdzili.

921 total views, no views today

„KTO NAS ODWIEDZI”- XXXIII GORZOWSKIE SPOTKANIA TEATRALNE

Relacja Ewy Rutkowskiej

 Teatr im. J. Osterwy 12 – 19.XI.2016

16 listopada, spektakl Igora Sawina „Kto nas odwiedzi”

Och-Teatr w Warszawie

reżyseria Cezary Tomaszewski

obsada: Jadwiga Jankowska-Cieślak i Jan Peszek

Milady, właścicielka zamku gdzieś w Szkocji, w sylwestrowy wieczór, jak co roku ,  zaprosiła gości. W zamku jest jeszcze tylko jej kamerdyner, który ma szereg obowiązków. Bo nawet kucharka, jako ostatnia złożyła wypowiedzenie…

Milady i kamerdyner są samotni, ale są też  bardzo do siebie przywiązani. Cztery  lata temu, w dość zagadkowych okolicznościach zmarł mąż milady. I od tego czasu co roku w zamku, w ten wieczór odgrywa się pewien rytuał. I obowiązuje ta sama procedura co każdego roku. Nobliwa i dystyngowana milady czeka na gości przy stole. Jako pierwszy zjawia się w ukłonach Pastor. Wita się z milady i zasiada przy stole, na wyznaczonym miejscu. Drugim gościem jest Doktor. I znów są powitania i Doktor zajmuje miejsce przy stole. Trzeci gość to Notariusz, który także siada na wyznaczonym przez kamerdynera miejscu. Wieczór upływa na wspomnieniach. A milady chce się dowiedzieć od gości, co zaszło owego wieczoru, cztery lata temu, że jej mąż zszedł z tego świata tak szybko, podobno na zawał serca… Z rozmowy z gośćmi wynika, że coś wtedy zaistniało, co spowodowało tą śmierć. Czy tego wieczoru uda się rozwikłać tą  tajemniczą zagadkę? Czy któryś z gości jest czemuś winien cztery lata temu?  Na pytania milady wszyscy goście opowiadali o tamtym wieczorze w bibliotece, popijając swoje ulubione trunki.

We wszystkie postaci gości wcielił się brawurowo Jan Peszek. We flegmatycznego nieco Pastora, niedosłyszącego Doktora i bardzo pobudzonego i nerwowego Notariusza. No i był także kamerdynerem anonsującym gości, podającym do stołu zupę, rybę i kurczaka. Nalewał wino, otwierał szampana. Różne cechy osobowości, zaproszonych gości przekazywał przesiadając się niemal nieustannie z krzesła na krzesło. Cały czas był w nieustannym ruchu.  A w tym starym  zamku jest mnóstwo ozdób, wiszą na ścianach, stoją przy stole. I w tym wszystkim jakby „slalomem” poruszali się goście i kamerdyner- Jan Peszek. Oczywiście dość często coś mu da drodze  przeszkadzało…

Takie dwie „perełki” aktorskie i ich mistrzostwo na scenie, to prawdziwa uczta dla ducha. I to, że wszystko absolutnie było słyszalne. Nawet jak aktor stał odwrócony tyłem, nie trzeba było się domyślać co powiedział. A ostatnio, niestety tak się w spektaklach dzieje.

To była ogromna przyjemność zobaczyć popisowe partytury dwójki tych aktorów.

Spektakl zapowiedzieli: Bartosz Bandura, Michał Anioł i Krzysztof Tuchalski.

Po spektaklu, tradycyjnie już, w kawiarence odbyło się spotkanie z aktorami.

Ewa Rutkowska

 

 

725 total views, no views today

„FRANKENSTEIN” – CZWARTY DZIEŃ XXXIII GORZOWSKICH SPOTKAŃ TEATRALNYCH

Relacja Ewy Rutkowskiej

Teatr im. Juliusza Osterwy, 15.XI.2016

Wystąpił Teatr Syrena z Warszawy ze spektaklem „Frankenstein” w przekładzie Katarzyny Wieprow i reżyserii Bogusława Lindy.

Miałam dylemat. Bo z jednej strony bardzo chciałam zobaczyć ten spektakl, a szczególnie na żywo niektórych aktorów.  A z drugiej strony, za  tematyką science fiction nie przepadam. Mimo to coś jednak przeważyło za… .W ciszy, jak wszyscy na widowni, uczestniczyłam w tym ponurym misterium.

Człowieka  od wieków interesuje sprawa życia i śmierci. Chciałby  ten temat zgłębić i dowiedzieć jak najwięcej. Historia pokazanego spektaklu obraca się wokół tego bardzo ważnego zagadnienia. Akcja dzieje się gdzieś w górach, w Szwajcarii. Mieszka tu rodzina Frankensteinów. Mają oni dwóch synów, młodszego Wiliama i starszego Wiktora, naukowca usiłującego rozwikłać zagadkę śmierci. W efekcie swoich doświadczeń i badań znalazł metodę  przywracania umarłych do życia. Nawet z przeróżnych kawałków i odpadków skonstruował stwora na wzór człowieka. Dał mu serce, zrobił go dobrym i ufnym. Ale jest on jakoś okrutnie posklejany i pozszywany. Co czyni go odrażającym i wzbudza strach. W rezultacie ludzie, do których stwór lgnie i domaga się akceptacji i takich samych praw, zwyczajnie się go boją. Na nikim nie robi wrażenia to, że jest  dobry. Ludzki strach, odraza  i obrzydzenie uczyniły z niego potwora. On jest inny. I został odrzucony. Teraz nawet sam wynalazca się go boi. Ale potwór uparcie podąża za nim i w końcu doprowadza do śmierci jego najbliższych i jego samego. Wymowa tego spektaklu, to dylemat moralnego równania się człowieka z Bogiem-stwórcą. Czy stwórca ma prawo do decydowania o losach stworzonej przez siebie istoty oraz zasadniczego tematu – samotności i odrzucenia.

W spektaklu główną postać gra znakomity we wszystkim, co robi Eryk Lubos. Wiktora gra Wojciech Zieliński. Zapamiętałam go z sympatycznej postaci w filmie „Wojna i miłość”. Chyba trudno jest zagrać miłość do kogoś?. A on to zrobił bardzo pięknie. Niewidomy ojciec młodych rolników to jak zwykle rozpoznawalny Jerzy Radziwiłowicz. Aktorów jest kilkunastu. Reżyser Bogusław Linda tak skomentował swoje przedstawienie. „Rozpoczynając pracę nad tym spektaklem wiedziałem, że bardzo istotna będzie strona wizualna. Zdecydowałem się sięgnąć po środki wyrazu, które trafiają do współczesnego widza”. Mając takie doświadczenie w „mocnych” filmach, chyba wie co mówi…

Spektakl zapowiedzieli Edyta Mielczarek i Artur Nełkowski.

Ewa Rutkowska

 

 

703 total views, no views today

„PŁYNIE CZAS…” BENEFIS ELŻBIETY KUCZYŃSKIEJ

ELA222ELA111

Relacja Ewy Rutkowskiej

Gorzów Wlkp. ,  Jazz Club „Pod Filarami”, 14.XI.2016

To musi być bardzo przyjemne uczucie, gdy na zaproszenie zjawiają się takie Tuzy! Kiedyś, przed laty byli to np. początkujący recytatorzy albo nieśmiali piosenkarze. Teraz znają ich niemal wszyscy, którzy chodzą do teatru, kina czy słuchają piosenek z interesującym tekstem. Ale od początku .

Na podium stał piękny, srebrny fotel. Na nim zasiadła bohaterka wieczoru, Elżbieta Kuczyńska  i ze sceny padły słowa, opiewające jej osiągnięcia…

Ale póki co, wiceprezydent Gorzowa w imieniu Prezydenta odczytał list gratulacyjny i  udekorował naszą Jubilatkę (45 lat pracy artystycznej) Odznaką „Zasłużony dla Kultury Polskiej”.

Elżbieta Kuczyńska, piosenkarka i gitarzystka. Propagatorka poezji śpiewanej. Instruktor teatralny i reżyserka teatrów młodzieżowych. Laureatka wielu nagród ogólnopolskich, m.in. debiutów w Opolu. Piosenki Żołnierskiej w Kołobrzegu, Rosyjskiej w Zielonej Górze i  Śpiewajmy poezję w Olsztynie.

Jest absolwentką Politechniki Poznańskiej (mgr inż. elektryk). Ukończyła też Papieski Fakultet Teologiczny we Wrocławiu oraz studia podyplomowe kultury żywego słowa na Uniwersytecie Warszawskim. I  Studium pomocy psychologicznej na Uniwersytecie Poznańskim. Jest też socjoterapeutką. Jako piosenkarka zadebiutowała w latach 60. Podczas studiów zainteresowała się piosenką turystyczną i poetycką. Jej pierwszym sukcesem była w 1969 roku nagroda na I Festiwalu Studenckiej Piosenki Rajdowej w Poznaniu.  W roku 1986 zdobyła zawodowe uprawnienia piosenkarskie. Od kilku lat śpiewa w chórze prawosławnym „Sotiria”. Nagrała kilka kaset. Pierwsza jej płyta ukazała się w 1999 roku. Miłośnicy jej ciepłego głosu, mogli ją usłyszeć w wielu recitalach. Na swoim koncie ma także kilka ról teatralnych. W Gorzowie pracowała w WDK i w MDK-u. Jest inicjatorką ogólnopolskiej imprezy pn „SMAK” w Myśliborzu. Prowadziła też audycje w Radiu Gorzów. Posiada Złotą Odznakę Recytatora. W 2009 roku  otrzymała gorzowskiego Motyla, nagrodę kulturalną Prezydenta Miasta.

Ta impreza, to niespodzianki. Była więc podróż sentymentalna. Mogliśmy  wspomnieć Elę i zaobaczyć ją  na filmie podczas  bardzo wielu koncertów i konkursów. Całość upiększona jej piosenkami z tamtych dawnych, pięknych lat. Film powstał w oparciu o zdjęcia archiwalne Eli i został wykonany przez Igę i Wojtka Krajnik.

Potem Ela opowiedziała o powstaniu SMAK-u (na początku STiWPA). Przywołując niektóre ważne nazwiska np. Kofta, Waligórski, Długosz, Kondratowicz i 17-letni wtedy Piotr Bukartyk… No i to była kolejna niespodzianka. Przed laty przychodził do Eli do WDK-u na zajęcia. Potem otrzymał na tym SMAK-u najwyższą nagrodę. Był też tam przez kilka lat konferansjerem… Teraz artysta „pełną gębą”. Piotrek zaśpiewał dla Eli dwie swoje nowe piosenki „Niech sobie śpi” i „Nawet mam już ten dom”.

Piotr Bukartyk (rocznik 64) polski autor i kompozytor piosenek, artysta kabaretowy, konferansjer. Członek Akademii Fonograficznej ZPAV. Autor i wykonawca różnych piosenek. Początkowo śpiewał utwory poetyckie. Obecnie z zesp. Szabałdyci śpiewa także  utwory w konwencji rockowej. Najczęściej jednak występuje z gitarą.  Pochodzi z Gorzowa. Na stałe mieszka w Warszawie. Ma na swoim koncie także rolę teatralną w Teatrze Rampa. Współpracuje z Radiem. Od 2010 roku na Przystanku Woodstock prowadzi warsztaty muzyczne w ramach  Akademii Sztuk Przepięknych.

I kolejna niespodzianka. Najpierw na scenę wchodzi zespół muzyczny: Marek Zalewski, Jerzy Dutkiewicz, Ireneusz Budny i Marcin Stachowiak. A Ela „po nitce do kłębka” wyciąga na scenę…  Jacka Braciaka, który śpiewa pięknie „O dziewczyno z moich marzeń”. Ja osobiście nigdy Jacka nie słyszałam śpiewającego. Pamiętam go w sali fortepianowej WDK, jako recytatora. Już wtedy był do zapamiętania.

Jacek Braciak (rocznik 68, Drezdenko). Aktor teatralny, filmowy i dubbingowy. Absolwent Warszawskiej Akademii Teatralnej. Wcześniej ukończył Technikum Mechanizacji Rolnictwa w Strzelcach Kraj. Od 1991 roku jest aktorem Teatru Powszechnego w Warszawie. Zagrał w bardzo wielu filmach, m.in. Róża, Pod Mocnym Aniołem, Drogówka, Prawo Agaty, Czas honoru, Katyń, Wołyń, czy serial Rodzinka. To tylko kilka z nich. Wykaz zajmuje chyba ze trzy strony.

Nagrodzony dwukrotnie Orłem za najlepszą rolę drugoplanową. W 2003 roku w filmie Edi i w 2012 roku w filmie Róża.

I kolejny gość. Specjalnie opuściła jeden dzień zajęć na Uniwersytecie Poznańskim, aby zaśpiewać dla swojej chrzestnej. Gorzowianka Weronika Zapadka, która zna Elę od zawsze. Już wcześniej dała się poznać z pięknego głosu, ale to Ela nauczyła ją, jak powiedziała, czterech chwytów… , ośmieliła do wyjścia przed ludzi. Weronika  ma za sobą dyplom szkoły muzycznej w klasie śpiewu w Gorzowie. Na benefis wybrała  słynne Eurydyki z repertuaru Anny German.

Prowadząca Benefis Katarzyna Radkiewicz i jednocześnie główna organizatorka tego wydarzenia w tym wyjściu nawiązała do naszego miasta, o którym się mówi, że jest miastem wielu kultur i na scenę zaprosiła przedstawicielki chóru „Sotiria”.  Śpiewająca w nim Marzena Rajchel odczytała Eli „poemat inspirowany”, a następnie wspólnie z Elą (we trzy)  zaśpiewały fragment chóralnego utworu w języku ukraińskim.

I znów ważny gość. Przed laty wspólnie z Przemkiem Wiśniewskim stworzyli Teatr „Truskaweczki”, potem „Kreatury”. Był organizatorem  Klubu Soho przy WDK, zapraszał śpiewających aktorów. Jako pierwsza wtedy przyjechała do nas Magdalena Cielecka….

Adam Nawojczyk (rocznik 69), dr hab. Dziekan Wydziału Aktorskiego PWST w Krakowie. Jest absolwentem tej uczelni i teraz także wykładowcą. Mówi się o nim, że „uosabia perfekcyjne, nowoczesne aktorstwo – błyskotliwy, ironiczny, formalny. Znakomicie znalazł się w wielu inscenizacjach Starego Teatru w Krakowie”. Tu teraz pracuje.

Pracę  rozpoczynał z czołówką teatralną: K. Lupą, G. Jarzyną, K.Warlikowskim.  Przez jeden sezon (96-97) pracował w Teatrze Rozmaitości w Warszawie.

W 2015 roku otrzymał Nagrodę im. S. Wyspiańskiego.

Na Benefisie Eli, z towarzyszeniem zespołu zaśpiewał znany utwór A. Osieckiej „Piosenka o Zielińskiej”, zamieniając na „Piosenkę o  Kuczyńskiej”.

Elżbieta Kuczyńska była też często jurorem w różnych konkursach i przeglądach. Teraz też musiała wybierać… Marcin Ciężki, drugi prowadzący Benefis, rozdał wśród publiczności  kartki z kilkoma wersami utworu. Należało je odpowiednio zinterpretować. Nagrody były tylko dwie.

Gdy w roku 1978 zaistniał pierwszy SMAK (wtedy jako STiWPA) w Myśliborzu, ten gość znał Elę już dość dawno. Razem studiowali na Politechnice Poznańskiej. I szybko zaczęli współpracować. Tworząc wspólnie kabaret „Przyja&ciele”. Jak powiedział mi Andrzej, jeździli z rozrywką do studentów odbywających praktyki studenckie. Od drugiego SMAK-u wspólnie z kolegami z kabaretu do 10-ej edycji imprezy byli wspaniałymi jej konferansjerami.

Tym kolejnym, ważnym gościem Benefisu był Andrzej Wołyński z Poznania  i przedstawił swoją wersję „Dziennika TV”.

Jak powiedział kiedyś A. Poniedzielski. Scenariusz powinien być tak skonstruowany,  aby przeplatać, chłopiec, dziewczynka… Tak więc teraz na scenie zagościły trzy dziewczyny, Anna Łaniewska, Monika Kowalska i Ela Kuczyńska. I z zespołem muzycznym zaśpiewały słynny utwór „Niech żyje bal”. Potem Ania  zaśpiewała „Szpetnych czterdziestoletnich” i ulubiony utwór Eli „W zielone gramy”, a Monika „W żółtych płomieniach liści”.

Pomału Benefis zbliżał się do końca. Jeszcze tylko był utwór Nohawicy w wyk. Eli. Wspólny utwór ze słowami „niech stanie się tak, jak gdyby nigdy nic…” I na bis ponownie „Bal”.

A cała sala odśpiewała Sto Lat! I został wniesiony piękny, płonący tort z wizerunkiem Eli i z gitarą, wykonany przez Karolinę Sojkę.

Impreza  przebiegała płynnie i bardzo sprawnie. Ogromną zasługą jest zawsze dobry scenariusz i rzeczowi prowadzący imprezę. Brawo Katarzyno i Marcinie!

A teraz trzeba było odstać swoje w kolejce, aby złożyć Jubilatce życzenia.

Było też coś dla ciała.  „Żarełko” pierwsza klasa! Catering Adrianna Siewruk.

A na koniec Piotrek Bukartyk swoimi opowieściami i piosenkami bawił tych, którzy zostali do końca….

Pomysł Benefisu i realizacja Katarzyna Radkiewicz przy pomocy Wspaniałego Komitetu Organizacyjnego.

I ja tam byłam… Ewa Rutkowska

 

 

 

 

1,347 total views, 1 views today