33. GORZOWSKIE SPOTKANIA TEATRALNE JUŻ W LISTOPADZIE

TeatrKOnfer

Gorzowskie Spotkania Teatralne już po raz 33. odbywać się będą w Teatrze imienia Juliusza Osterwy.

Od 12 do 19 listopada pokazanych zostanie osiem przedstawień z udziałem znakomitych artystów m.in.: Krystyny Jandy, Jerzego Radziwiłłowicza, Jana Peszka, Joanny Żółkowskiej, Magdaleny Zawadzkiej, Katarzyny Figury. W Gorzowie wystąpią teatry z Warszawy, Krakowa, Zielonej Góry i Legnicy.

Spotkania zainaugurowane zostaną premierą pt. „Żona potrzebna od zaraz” w wykonaniu gorzowskich aktorów.

Program XXXIII Gorzowskich Spotkań Teatralnych będzie bardzo urozmaicony, a po każdym spektaklu już tradycyjnie odbywać się będą kameralne spotkania aktorów z widzami  – zapewnił dyrektor teatru Jan Tomaszewicz podczas konferencji prasowej.

Ceny biletów kształtują się od 60 do 108 zł , najpierw sprzedawane będą karnety, które będzie można nabywać od 17 października od godz. 8. Natomiast sprzedaż biletów prowadzona będzie od 24 października od godz. 17. Cena karnetu wynosi 680 zł.

Koszt XXXIII Gorzowskich Spotkań Teatralnych wynosi 390 tys. zł. , częściowo sfinansowany przez Urząd Miasta – w wys. 40 tys. zł  i Urząd Marszałkowski – 50 tys. zł. .

1,017 total views, no views today

GENIUSZ NA AFISZU – BEETHOVEN I MOZART

Filharmonia1

Relacja Ewy Rutkowskiej

Filharmonia Gorzowska, Koncert Symfoniczny 7.X.2016

wykonawcy:

Orkiestra Filharmonii Gorzowskiej pod dyrekcją maestro Ewy Strusińskiej, Emilian Madey – fortepian

Od zawsze bardzo lubię muzykę orkiestrową. I radość moja była duża, gdy i w moim mieście wybudowano Filharmonię. Jestem częstym bywalcem koncertów. W miniony piątek na dodatek na afiszu był Beethoven i Mozart. Więc jak nie skorzystać? Takich jak ja, na sali było dużo.

W programie:

Ludwig van Beethoven (1770-1827) – Uwertura koncertowa Coriolan op. 62

Wolfgang Amadeus Mozart (1756-1791) – 39 Symfonia Es-dur KV 543 (Adagio;Allegro, Andante con moto, Menuetto e Trio, Allegro)

po przerwie

Ludvig van Beethoven – III Koncert fortepianowy c-moll op. 37

(Allegro con brio, Largo, Rondo.Allegro-Presto)

Na początek koncertu jedna z najpopularniejszych uwertur koncertowych Ludwiga van Beethovena Coriolan. Kompozytor swoją muzyką obrazuje przede wszystkim tragizm ludzkiego losu, poddanego ciągłym zmaganiom z przeznaczeniem. W tej uwerturze, tę odwieczną walkę  symbolizują ze sobą dwa kontrastujące  tematy – pierwszy poważny, niepokojący, drugi delikatny, liryczny. Obydwa tematy budują muzyczno-dramatyczny konflikt.

Drugi punkt tego programu to 39 Symfonia Es-dur KV, op.543 Wolfganga Amadeusa Mozarta. Jego genialne utwory to doskonałe połączenie precyzji, konsekwencji, finezji  i polotu. Każdy z nich zachwyca niepowtarzalną inwencją, nienaganną formą i unikatową ekspresją. Nie może być inaczej i w tym, mało znanym utworze. Wciśnięci w fotele siedzieliśmy zasłuchani, nawet nie było braw po poszczególnych częściach utworu. A ostatnio tak się zdarzało…

Po przerwie

III Koncert fortepianowy c-moll op. 37 Ludwiga van Beethovena. Przy fortepianie zasiadł Emilian Madey, także kompozytor i dyrygent. Wszystkie trzy dyplomy obronił z wyróżnieniem.  W wykonaniu artysty usłyszeliśmy dzieło kompozytora uznawane za jedno z najważniejszych w jego dorobku. W tym utworze orkiestra towarzysząca pianiście, to nie tylko akompaniament. Jest ona równorzędnym wykonawcą utworu. A  kompozytor  zabiera nas w świat idei, rozpoczynając dzieło patetyczną, naznaczoną tragizmem częścią. Ale zaraz potem słuchaczy wycisza i uspokaja. Utwór  kończy się  żartobliwie, ale z niejaką zadumą w Rondzie.

Cały koncert przyjęty bardzo życzliwie i gorąco. A pianista musiał bisować!

Pięknie poprowadzona orkiestra przez znakomitą dyrygentkę symfoniczno-operową maestro Ewę Strusińską. Artystka od 2006 roku mieszka w Wielkiej Brytanii. W 2008 roku była dyrygentką- asystentem Halle’ Orchestra. Takie stanowisko pełniła, jako pierwsza kobieta w historii Wielkiej Brytanii. Była też (w latach 2013-2016) pierwszym dyrygentem i kierownikiem muzycznym Filharmonii Szczecińskiej. W swojej międzynarodowej karierze pracowała z wieloma czołowymi orkiestrami na świecie. W uznaniu dorobku zawodowego, artystka otrzymała tytuł Amabasadora Stalowej Woli (jej miejsce urodzenia).

(wszystkie informacje zaczerpnęłam z programu)

Ewa Rutkowska

 

 

749 total views, no views today

JAK POMNIK DROGOWSKAZ TRAFIŁ NA GORZOWSKI KWADRAT

Pomnik12Pomnik11

Autor: Helena Tobiasz

Pomnik II Armii Wojska Polskiego dłuta Jerzego Koczewskiego stoi na gorzowskim Kwadracie od 12 października 1978 r. . Mimo że, era Gierka chyliła się ku upadkowi, Gorzów tętnił życiem. Wykorzystywał swoje „pięć minut”. Wszystko za sprawą reformy administracyjnej, w wyniku której 1 czerwca 1975 r. powstało województwo gorzowskie, z niepodzielną stolicą w Gorzowie Wielkopolskim.

12 października w rocznicę Bitwy pod Lenino świętowano Dzień Wojska Polskiego. Ponieważ bitwa ta, była pierwszym bojem wojsk polskich zorganizowanych w Związku Radzieckim, dlatego jej rocznica (12 października 1943 r.) była od 1950 do 1991 roku obchodzona jako Dzień Wojska Polskiego. W starciu z Niemcami poległo wówczas 510 polskich żołnierzy walczących w szeregach I Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki, 1776 zostało rannych, ponad 650 zaginęło bez wieści, a 116 dostało się do niemieckiej niewoli. Od 1992 r. za Dzień Wojska Polskiego uznano dzień 15 sierpnia.

W 1978 r. obchodzono 35-lecie Ludowego Wojska Polskiego. Miasto nad Wartą upamiętniło to wydarzenie pomnikiem z orłem ustawionym na dawnym Moltkeplatzu, nazywanym zaraz po wojnie Placem Poległych, później Placem Nieznanego Żołnierza lub Placem II Armii Wojska Polskiego albo popularnie „Kwadratem”. Gazeta Wieku nr 50 z 2-3 września 2000 r. tak relacjonowała to wydarzenie: „Forma i lokalizacja pomnika zostały przedyskutowane i zaakceptowane zarówno przez środowiska kombatanckie jak i bywalców stolika nr 1 w gorzowskim MPiK-u wspominają zgodnie ówczesny prezes ZW ZBoWiD płk Lech Kosiorowski jak i twórca dzieła art. plastyk Jerzy Koczewski.

Jubileuszowy obelisk zastąpił pomnik z gwiazdą „Sława Bohaterom”, który od 1946 r. upamiętniał czerwonoarmistów spoczywających na placu, przekształconym tuż po wojnie w cmentarz. – Po przeniesieniu w 1952 r. prochów żołnierzy radzieckich z „Kwadratu” na cmentarz wojenny przy ul. Walczaka, niszczejący pomnik z herbem ZSRR tu już nie pasował. Okazją do aktualizacji pomnika na skwerze był jubileusz ludowych sił zbrojnych. Pomnik z napisem informującym, że społeczeństwo miasta poświęciło go „Żołnierzom 5 Dywizji Piechoty 2 Armii Wojska Polskiego z okazji 35 Rocznicy LWP 12 X 1978” dobrze wkomponowywał się w zieleń placu”.

W tym okresie nie tylko wzniesiono nowy pomnik, ale i odnowiono cały plac. Po obu stronach alejki prowadzącej do rzeźby znajdowały się rabaty z jesiennymi chryzantemami lub innymi sezonowymi kwiatami, później zamienione je na łatwiejsze w pielęgnacji róże i iglaki płożące. Tło pomnika stanowiły rosnące do dziś świerki srebrne. W poszczególnych sektorach posadzono również wiele ozdobnych drzew i krzewów. Założono trawniki oraz kwietniki różane i bylinowe. Wysokie, betonowe krawężniki okalające regularne kwatery chronić miały ozdobną zieleń przed zadeptywaniem. Dziś po tych nasadzeniach śladu nie ma. Pozostał funkcjonalny układ komunikacyjny oraz drzewa i nieliczne krzewy.

Co dalej z placem w czworoboku ulic: Bolesława Chrobrego, Bolesława Krzywoustego, Jarosława Dąbrowskiego i 30 Stycznia. Miasto planuje jego przebudowę. Pomnik „drogowskaz” jest jednym z kilku dzieł Jerzego Koczewskiego znajdujących się na szlaku miejsc pamięci 2 AWP w naszym regionie. Podobne, choć znacznie mniej okazałe rzeźby, znajdują się przy drodze w Deszcznie i niedaleko Skwierzyny. Czy nowi projektanci uszanują dzieło jako ważne świadectwo minionych lat i pozostawią pomnik na dotychczasowym miejscu?. Czas pokaże.

Tekst i zdjęcia

Helena Tobiasz

 

1,197 total views, 2 views today

GORZOWSKI SALON JESIENNY

Relacja Ewy Rutkowskiej

Galeria BWA, Miejski Ośrodek Sztuki, Gorzów Wlkp. 8.X.2016

Interdyscyplinarna wystawa organizowana jest od 1979 roku i odbywa się naprzemiennie w Zielonej Górze i w Gorzowie. W tym roku ponownie w gorzowskim BWA. Jest to pomysł integrujący lubuskie środowisko artystów. Na tej wystawie swoje prace mogą  wystawiać malarze, rzeźbiarze, fotograficy. I zajmujący się tzw. sztuką współczesną, np. instalacje.

Jak podkreśliła Marta Gendera – dyr. MOS, jest to najważniejsza wystawa plastyczna w województwie lubuskim.  Kurator wystawy Gustaw Nawrocki dodał, że obecność artystów w tym Salonie jest bardzo istotna i ważna bo oprócz strawy duchowej, jest to także spotkanie w znanym gronie.

Na wystawie prezentowane są prace  67.  artystów. W tym tylko 22.  z Gorzowa. Czy ten fakt nie  powinien nieco zaniepokoić?  Ja myślę, że tu, na Salonie, powinno się  być obecnym…

Podczas inauguracji Salonu, było bardzo tłoczno, więc każdy, kto chce w spokoju przyjrzeć się pracom, powinien pójść do BWA jeszcze raz. Można tu np. zobaczyć zupełnie inną pracę Juliusza Piechockiego. Podziwiać piękną rzeźbę, pięknej kobiety z kwiatami autorstwa Zofii Bilińskiej. Jak zwykle z pewną melancholią i zadumą prace Iwony Markowicz-Winieckiej. Albo „Eremitę i „Orędownika”  Jerzego Gąsiorka „Gąsiora”. Zobaczyć prace Michała Bajsarowicza, Anny Szymanek, Agaty Kaczuk-Jagielnik , Andrzeja Moskaluka i wielu innych gorzowian, ale i naszych gości z Zielonej Góry wystawiających na  Gorzowskim Salonie. Polecam tą wystawę. To trzeba obejrzeć!

Wystawa czynna będzie do 30 października 2016 r. . Otwarciu wystawy towarzyszył performance (mój tytuł) „Duchy z lasu…”

Ewa Rutkowska

755 total views, no views today

Śp. ANDRZEJ WAJDA

WAJDA111

Na razie brak słów, może to i dobrze

Bo milczenie jest skarbem

Skarb trzeba młodym przekazać

On jest naszą prawdą

A Prawda nas wyzwoli

Andrzej Wajda, najwybitniejszy polski reżyser odszedł do wieczności. Zmarł 9 października 2016 roku. Miał 90 lat.

 

853 total views, 2 views today

JUBILEUSZ 50. LECIA PRACY ARTYSTYCZNEJ SZCZEPANA KASZYŃSKIEGO

Kaszyński1SowaArtyściBAL

Jubileusz Szczepana Kaszyńskiego z okazji 50. lecia pracy artystycznej odbył się 8 października w Filharmonii Gorzowskiej. Na całokształt osiągnięć muzyka złożyły się m.in. wieloletnie prowadzenie Państwowej Szkoły Muzycznej, początkowo I stopnia, potem I i II stopnia,  kierownictwo artystyczne i dyrygowanie  Gorzowską Orkiestrą Kameralną „Odeon” oraz  przewodzenie Gorzowskiemu Towarzystwu Muzycznemu imienia Henryka Wieniawskiego.

Szczepan Kaszyński to także współzałożyciel Big Bandu Gorzów,  pomysłodawca i organizator m.in. Ogólnopolskiego Konkursu Pianistycznego im. J. S. Bacha oraz Gorzowskich Dni Muzyki. To dzięki niemu prowadzona była edukacja muzyczna mieszkańców grodu nad Wartą wtedy gdy nawet jeszcze nikomu się nie śniła filharmonia w Gorzowie Wielkopolskim.

Wśród składających życzenia Jubilatowi był prezydent miasta Jacek Wójcicki, który wręczył  list gratulacyjny, Eligiusz Sowa – wokalista i przedstawiciele gorzowskich stowarzyszeń m.in Uniwersytetu III Wieku.

Uroczystość zainaugurowała orkiestra pod batutą Szczepana Kaszyńskiego skocznym utworem czeskiego kompozytora Juliusa Fucika. Koncert obfitował w utwory Straussa. W świat operetki wprowadziła słuchaczy urocza, rodzima Beata Gramza. Z przyjemnością dla uszu i oczu zabrzmiały arie w jej wykonaniu. W „Granadzie” ale nie tylko zabrzmiał doskonale tenor Jarosław Patycki z Teatru Muzycznego w Poznaniu. Było też jazzująco w wykonaniu gorzowianki Magdy Bańkowskiej Moskwy.

Nogi rwały się do tańca w rytmach samby, walca i tanga. Profesjonalne pląsy zademonstrowali tancerze z Baletu kameralnego Teatru Muzycznego i Wielkiego w Poznaniu  w choreografii Dariusza Nowika.

Podczas koncertu zaprezentował się solo Włodzimierz Kozłowski – trąbka, a całość poprowadziła Katarzyna Sikorska – Kozłowska.

Szczepan Kaszyński ur. 25 grudnia 1941 r. w miejscowości  Dobrów. Jest  absolwentem  Państwowej Wyższej Szkoły Muzycznej w Poznaniu. Laureatem „Motyla” Nagrody Kulturalnej Prezydenta Miasta Gorzowa Wielkopolskiego.

1,795 total views, 2 views today

PROMOCJA NAJNOWSZEGO TOMIKU POETYCKIEGO MARII BORCZ PT. „MIKROCHAOS”

Relacja Ewy Rutkowskiej

Gorzów, Klub „Jedynka”, 8.X.2016

Na widowni jest nas niewiele…  p. Zbigniew Raminiak, grając na fortepianie piękny utwór stworzył nastrój przyjazny poezji…. Spotkanie poprowadziła Beata P. Klary, która jest redaktorem i projektantką okładki tego tomiku. Jest także pomysłodawczynią tego wieczoru. Ona wyreżyserowała mini montaż poetycki, w oparciu o teksty napisane przez Marię, którym rozpoczyna się spotkanie.  Wybrała wiersze o miłości, tej gorącej, zaborczej, jedynej. I jak pisze w ”Pegazie Lubuskim” K. Kamińska. „O miłości napisano mnóstwo wierszy… Maria Borcz z dystansu osoby dojrzałej patrzy na plusy i minusy tego uczucia najważniejszego dla człowieka… A na koniec tego cyklu stawia pytanie, gdzie jest granica między miłością a jej pozorem?”.

W przedstawionym mini spektaklu pt. „Powrót do wieczności trwa całe życie” udział wzięli: Beata P. Klary, Krystyna Caban, Anna Kowalska, Krystyna Jarosz i Marek Stachowiak. W dalszej części Maria odpowiadała na kilka pytań, np. dlaczego tomik nosi taki tytuł? Na co odpowiedziała, że korzystała z cytatu księdza Alessandro Pronzato, znanego włoskiego duszpasterza i pisarza katolickiego. No i  mikrochaos jest w każdym z nas. Ona starała się jakoś go „ujarzmić” i uporządkować. A p. L. Żuliński w posłowiu do tomiku pisze tak „ W chaosie zawsze poruszamy się po omacku. Nasze wybory nie są oczywiste. Nasza mądrość życiowa niemal zawsze przychodzi po faktach i zdarzeniach”.

Maria Borcz mówi, że pisze bo chce, bo czuje się uzależniona od pisania. Tworzy swoisty brudnopis zdań, słów, historii. Potem siada i rozwija, a jeszcze potem skreśla, aby zostało tylko to najważniejsze. Poezja to dla niej pewien rodzaj leku. Stara się powiedzieć o sprawach trudnych, przystępnym językiem. Jej wiersze są smutne, bo wg niej szczęście jest jakby niezauważalne, dopiero gdy coś się stanie, wtedy to coś zauważamy… Trochę bardziej „filozoficznie”  podyskutowaliśmy o ostatniej części tomiku pt. Moje mikro pytania. Są to pytania, na które autorka (i my też) nie umiemy odpowiedzieć, a pytania zwyczajnie są.

Tomik ten p. L. Żuliński tak spuentował; „Nazwałbym ten rodzaj poezjowania „ontologiczno-etycznym”. Maria Borcz nasz mikrochaos opisała z imponującą prostotą – a przecież to trudne, pogmatwane problemy. „Myślący” model tej poezji zaimponował mi.” A p. K. Kamińska napisała: „Tom wierszy Marii Borcz każe myśleć. Jej krótkie wiersze prowokują do przemyśleń, a także do dyskusji o podstawowych kwestiach filozoficznych.

Po spotkaniu było także coś dla ciała… Przy lampce wina i słodyczach można było pogadać bardziej indywidualnie.

 

Ewa Rutkowska

929 total views, no views today

PROMOCJA „PEGAZA LUBUSKIEGO” I SPOTKANIE Z KRZYSZTOFEM DAUKSZEWICZEM

Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna im. Z. Herberta

Gorzów, 4 października 2016

Promocja  trzeciego numeru (66. od początku istnienia) „Pegaza Lubuskiego” rozpoczęła się bardzo smutnym akcentem. Minutą ciszy uczciliśmy odejście artystki plastyczki i ceramiczki Romany Kaszczyc, księdza Marka Grewlinga, członka ZLP O/Gorzów, poety, felietonisty, eseisty, prozaika i krytyka literackiego. Zbigniewa Bociana – muzyka i pedagoga,  Ryszarda Ulickiego – pisarza, poety, autora tekstów piosenek i męża naszej koleżanki Fucji Fornalczyk-Fice. Spotkanie, jak zwykle prowadził Prezes O/ZLP p. Ireneusz K.Szmidt.

Ten numer „Pegaza” jest w dużej części poświęcony Markowi Grewlingowi, był on współtwórcą Oddziału i przez dwie kadencje  pełnił funkcję z-cy red. naczelnego. Piękny jest  tekst o Marku autorstwa  Ireny Zielińskiej… .

Krystyna Kamińska omówiła najnowsze wydawnictwa, zatrzymując się nieco dłużej na tłumaczach i „sztuce tłumaczenia” . Krótko omówiła dwie książki, prozę Łucji Rajchel-Marczyk „To cię wzmocni…” i tomik poezji „Mikrochaos”  Marii Borcz. Wspomniała też tomik „Gąsiora” pt. „Usłyszeć ciszę”, poświęcony wnukom.

Ważnym punktem tego spotkania była  promocja najnowszego tomiku Aldony Robak „Metamorfozy”. Tomiku pięknie wydanego przez ZLP O/Gorzów, pod redakcją Krystyny Kamińskiej, w opracowaniu edytorskim, projektem okładki i wyborem reprodukcji słynnych obrazów przez Katarzynę Żółkiewską. Kilka utworów z tego tomiku przeczytała autorka Aldona Robak.

O najnowszej swojej książce „Trzecie oko” długo i zawile mówił Jerzy Alski. Mimo, że zachęcał do sięgnięcia po tom, powiedział jednak, że „to nie jest łatwa powieść, choć pouczająca nawet samego autora.  Na koniec przeczytał dwa fragmenty  powieści. A szef ZLP dodał, że książka nie jest wspomagana dotacjami, choć Jerzy Alski jest członkiem  ZLP O/Gorzów. Autor mieszka w Myśliborzu w woj. zachodniopomorskim.

W „Pegazie” można  jeszcze poczytać dość dużo poezji, wywiad z Dominiką Cieślą-Szymańską o sztuce tłumaczenia. O premierze w Teatrze . O pięknie przyrody w poezji, o różnych zjawiskach  kulturalnych, jakie miały miejsce w Gorzowie i okolicy w okresie tzw. kanikuły.

Godzinę później, (o 18) w innej Sali, P. Mariola Merxmuler-Jakubik zaanonsowała: „przed państwem  Krzysztof Daukszewicz”. Było to prawie dwugodzinne spotkanie ze znanym satyrykiem, autorem chyba 20. książek i  kilku płyt. Jest on także felietonistą, piszącym teksty piosenek „tylko dla siebie” – jak powiedział podczas spotkania.

Jest też piosenkarzem, kompozytorem i gitarzystą. Był kierownikiem literackim Teatru „Na Targówku”. Współpracował z wieloma znanymi aktorami. W Gorzowie gościł wiele razy.  Niebawem w WiMBP będzie otwarta wystawa Jerzego Bogdanowicza. A jest on  ilustratorem 12. książek Pana Krzysztofa. Na spotkaniu, które odbywało się w ramach DKK, Daukszewicz opowiadał, w jaki sposób pozyskuje wiadomości do książek . O spotkaniach z tzw. „menelami”, o różnych zabawnych zdarzeniach np. w podróży. Wszystko z uwagą notuje, a potem wykorzystuje w tekstach. Mówił też o współpracy z kabaretem „Na pięterku”, z reżyserem K. Dejmkiem i  z TVP.  O różnych zabawnych zdarzeniach podczas „Szkła kontaktowego”, w którym jest komentatorem.

Wszystko co opowiadał wywoływało salwy śmiechu. A że był z gitarą, więc i pośpiewał trochę, np. „Balladę dziadowską”, ale ze współczesnym tekstem. Przedstawił swoją wersję XIII Księgi „Pana Tadeusza”. Smutno zabrzmiała piosenka ze słowami:  „…jak pięknie się rozwija nasz kraj…” Cała sala (a była wypełniona po brzegi), od czasu do czasu wspólnie śpiewała. No i był list do pana hrabiego…

Na zakończenie tego spotkania zapamiętałam taką sentencję jego autorstwa: Dziś – to dar losu, który trzeba pięknie przeżyć. Wczoraj – to historia, a jutro – to tajemnica.

No i była kolejka po autograf… Ja się tylko nieśmiało przywitałam. Znamy się od kilkunastu lat, bo Krzysztof wielokrotnie gościł na SMAK-u w Myśliborzu.

Ewa Rutkowska

 

965 total views, no views today